piątek, 7 stycznia 2022

EPILOG - Softball

 

EPILOG

 

Softball

 

 

 

Pepper

 

„Nie mogę nawet z tobą” – narzekałam.

„Kotku, chodź tutaj” – zażądał Auggie.

Opierając się na kolanach za nim w łóżku, docisnęłam brzegi plastra otaczającego opatrunek zakrywający siedem szwów rany na jego ramieniu. Kiedy to zrobiłam, opadłam z powrotem na tyłek i skrzyżowałam ręce na piersi.

Aug, który siedział z boku mojego łóżka w samych spodniach od piżamy, przekręcił się do mnie.

Jego oczy przeniosły się z mojej twarzy na moje kolana i z powrotem.

„To nie jest tutaj” – zauważył.

„Powiedziałeś mi po tym, jak zanurkowałeś dziś w tym oknie, że nie jesteś ranny”.

„Choć bardzo chciałbym móc nurkować przez szkło, wylądować na nim i robić to bez szwanku, moja skóra nie jest zrobiona z kevlaru” – odpowiedział.

„Okłamałeś mnie” – zauważyłam.

„Gdybyś wiedziała, że krwawię, myślałabyś o tym, że mam skaleczenie, czy o załatwieniu sprawy z twoją siostrą?”

„Rozcięcie, które wymagało siedmiu szwów” – poprawiłam.

Tylko się uśmiechnął.

„Twoje skaleczenie, potem moja siostra” – odpowiedziałam w końcu.

„Więc skłamałem, bo skaleczenie jest nieistotne. Gówno, którym twoja siostra musiała się podzielić, było”.

„Masz siedem szwów!” – warknęłam - „Nie mogę uwierzyć, że stałeś tam krwawiąc, podczas gdy Saff i ja rozmawialiśmy… och!

Zakończyłam to zdziwionym wrzaskiem, ponieważ ręka Auggie’go wyskoczyła, jego palce owinęły się wokół mojej kostki, pociągnął ją (i przy okazji… mnie) w swoją stronę, co oznaczało, że upadłam na plecy.

A Auggie rzucił się na mnie.

„Będziemy prowadzić śmieszną rozmowę o czymś bez znaczenia, czy będziemy się pieprzyć? I zanim odpowiesz, dam ci swój wybór. Pieprzyć”.

Jakbym nie znała jego wyboru.

„W tej chwili zaznaczę, że krwawienie nigdy nie jest nieistotne” – stwierdziłam.

„Odnotowałem”.

„A gdyby taki incydent miał miejsce w przyszłości, chciałabym być natychmiast poinformowana, że krwawisz, zanim przejdziesz dalej”.

„Incydent taki jak ten już nigdy się nie powtórzy, kochanie” – warknął.

„I tak obiecaj” - zażądałam.

„Jezu, muszę przestać cię tak mocno pieprzyć. W ostatnich dniach jesteś apodyktyczna”.

Pchnęłam bezskutecznie (chociaż, muszę powiedzieć, że nie włożyłam w to zbyt wiele wysiłku) w jego klatkę piersiową i powiedziałam - „Przestań żartować. To jest poważne”.

Chociaż mój punkt widzenia mógł być osłabiony przez fakt, że trochę się uśmiechałam, a także trochę się śmiałam.

Przysunął się, przygryzł moją dolną wargę żartobliwie i uniósł głowę, gdy uniósł brwi - „Mówisz, że chcesz, żebym przestał cię mocno pieprzyć?”

Boże, był cudowny.

„To naprawdę, naprawdę dobrze, że jesteś gorący, nurkowanie przez okno sprawia, że jesteś gorętszy, przyjście mi na ratunek sprawia, że jesteś jeszcze gorętszy, a bycie twardzielem sprawia, że jesteś jeszcze gorętszy nawet niż to wszystko, bo jeśli nie miałbyś tego wszystkiego, byłabym wściekła i nie uprawiałbyś seksu przez tydzień”.

„Jakbyś mogła tak długo wytrzymać bez mojego fiuta” – drażnił się.

„Nie zmuszaj mnie do przeprowadzenia tego eksperymentu”.

Wybuchnął śmiechem.

Pocałowałam go w środku tego.

Chwilę później mnie wypieprzył.

Mocno.

I to było niesamowite nie tylko dlatego, że seks był niesamowity.

To było niesamowite, bo nie musiałam głośno przyznawać, że nie ma mowy, żebym wytrzymała tak długo bez jego kutasa.

Ale i tak wiadomość została wysłana.

*****

Dzieciaki biegające wokół i krzyczące z radości, odbijały się echem w ogromnej przestrzeni.

Juno i dwoje jej kuzynów.

A Birch i ja byliśmy zgarbieni, patrząc na ekran mojego telefonu.

Na mamę.

Na FaceTime.

Właśnie oprowadziłam ją po tym, gdzie mogłabym zbudować swoje studio medytacyjne: magazynie Auggie’go.

„Powtórz, co tam zamierzasz zrobić?” – zapytała mama.

Nigdy nie była energiczną kobietą. Nawet w moich młodszych latach wydawała się przyćmiona przez tatę.

Teraz nie było w niej życia.

Tak bardzo, że ręka Bircha znalazła moją, a jego palce zacisnęły się tak mocno, że zmiażdżyły moje.

Nie pisnęłam.

To był pierwszy raz, kiedy ją widział.

„Medytacja” - powtórzyłam - „I joga. Mogę tu mieć małą kawiarnię. Na pewno jest na to miejsce”.

„Uważaj na niektóre z tych rzeczy, Pepper” - ostrzegła ze znużeniem - „Jestem pewna, że nie muszę ci mówić, że rzeczy, które wydają się dobre, mogą być po prostu modne i mogą skończyć… nie tak dobrze”.

Delikatnie odpowiedziałam - „Ludzie medytują od siedmiu tysięcy lat, mamo”.

„Och” - mruknęła.

„I to nie jest do końca pewne” - kontynuowałam - „Zmiana tego miejsca będzie wymagała dużo pieniędzy i chcę na tym zarabiać, ale nigdy się na tym nie wzbogacę. Będę musiała mieć dobry plan, a to może się nie udać”.

Jej odpowiedź na to ścisnęła mi serce.

„Zbudowałaś życie dla siebie i Juno z niczego bez pomocy, Pepper. Nie oceniaj się nisko”.

„Nie zrobię tego” – powiedziałam, ale brzmiało to bardziej jak świszczący oddech.

„Uwielbiam widzieć was dwoje razem” - wyszeptała i widziałam, jak mocno wpatruje się w ekran, widząc na nim mnie i Bircha - „Zawsze byliście tak blisko.”

„I Saff u jest dobrze” - wtrącił szorstko Birch, zmieniając temat - „Ona i Jon są w Utah. Osiedlili się, tak jak ty. Wszystko poszło tak, jak powinno. Poszło świetnie. Wszyscy jesteśmy dobrzy”.

Wszyscy byliśmy dobrzy.

Koleżanka mamy od razu zabrała ją do onkologa, a lekarz rozważał kurację u mamy. To było obiecujące, nie lekarstwo, ale może mogłoby przedłużyć jej życie.

Tylko trochę.

A Saff i Jon byli w kontakcie i byli cali związani i zakochani.

Tak.

Wszystko dobrze.

Chociaż z tatą nie było dobrze.

Stracił rozum, kiedy mama i Saffron zniknęły. A stopień, w jakim to zrobił, prawdopodobnie miał coś wspólnego z faktem, że wraz z nimi zniknęły jego żony, dzieci, żony i dzieci innych diakonów oraz kilka milionów dolarów z kościelnych pieniędzy.

Od tego czasu wydarzyły się dwie rzeczy.

Tata oficjalnie spotkał Auggie’go na moim progu, po tym, jak nie odebrałam jego telefonów ani nie odpowiedziałam na jego SMS-y i przyszedł, dobijając się do drzwi, żądając informacji, czy wiem coś o Saff i mamie.

Nie otworzyłam drzwi. Nie zbliżyłam się do tego.

Auggie.

I zameldował mi, że wyjaśnił dość dokładnie, że tata nigdy więcej nie powinien się ze mną kontaktować z jakiegokolwiek powodu. To samo dotyczyło Juno.

Tata, będąc tatą, nie posłuchał tej rady, chociaż nigdy nie pojawił się pod moimi drzwiami.

Ale inna rzecz wydarzyła się po tym, jak próbował skontaktować się ze mną na inne sposoby.

Został zablokowany na moim telefonie.

Nie miałam od niego wiadomości od kilku dni.

Więcej dobra.

Mama ani Saff w ogóle nic nie słyszały nic od niego.

I to było doskonałe.

„Chcesz poznać kilkoro swoich wnuków?” – zaproponował Birch, a fałszywa jowialność w jego tonie sprawiła, że ścisnęłam jego palce w odpowiedzi.

„Tak, Birch” - powiedziała mama - „Ale nie… Może kiedy…” - Zajęło jej to chwilę - „Jeśli dostanę się do tej kuracji i może jeśli poczuję się lepiej”.

Miała na myśli, że nie wyglądałaby jak śmierć.

„Albo jeśli sprawy potoczą się naprzód i czas zacznie uciekać…” - nie dokończyła.

Birch uciął ją cicho - „Okej, mamo”.

„Ale Pepper, Saffron przysłała mi list Juno. Czy ona tam jest? Mogę z nią porozmawiać?” – zapytała mama.

„Jasne, mamo” – wyszeptałam.

„Pożegnam się teraz, mamo” – powiedział Birch – „I pójdę po Juno dla siebie”.

„W porządku, Birch. Miło było cię widzieć” - odpowiedziała mama.

„Ciebie też, mamo. Naprawdę miło. Kocham cię”.

Na jego ostatnie dwa słowa, jej głowa dziwnie odskoczyła na bok, jakby została spoliczkowana.

Potem spojrzała wszędzie byle nie na ekran.

Moje przewody nosowe zaczęły mnie szczypać.

Wreszcie spojrzała na nas i powiedziała - „Też cię kocham, piękny chłopcze”.

O cholera, o cholera, o cholera.

Trzymaj się mocno, Pepper!

Głos Bircha był szorstki i ochrypły, kiedy powiedział - „Porozmawiamy później” - zostawił mnie samą z telefonem i odszedł, by wysłać Juno w naszą stronę i zająć jego dzieci (które były, nawiasem mówiąc, urocze jak cholera, super słodkie i naprawdę mi się podobały - minęło zaledwie sześć dni, odkąd wszystko się wydarzyło, więc spotkałam tylko tę dwójkę, jego najstarszego, Joshuę, który miał dziesięć lat, i Aryę, która była w wieku Juno, ale nie mogłam się doczekać spotkania z innymi).

„Saffron mówi mi, że znalazłaś porządnego mężczyznę?” – zapytała mama.

Skupiłam się na niej - „Tak. Auggie. Szkoda, że nie spotkałaś go przed wyjazdem”.

„Mówi, że jest wyjątkowo przystojny” – zauważyła mama.

„Jest” – potwierdziłam.

„Ostatni też był, Pepper” – zauważyła z wahaniem - „Proszę bądź ostrożna”.

„Dlatego żałuję, że go nie poznałaś, mamo. Bo gdybyś to zrobiła, nie czułabyś potrzeby, by to powiedzieć”.

„Saffron powiedziała, że wydawał się naprawdę gorliwy” – mruknęła.

Tak.

Mogłabym tak powiedzieć.

Zanurkuj-przez-okno-aby-„ocalić”-swoją-kobietę gorliwy.

„Mamo” – powiedziała Juno, wkładając palce do kieszeni moich dżinsów i kołysząc mną, żebym zwróciła na nią uwagę.

Spojrzałam na nią.

„Rozmawiam z babcią przez telefon. Dostała twój list. Chce z tobą porozmawiać”.

Miałam ją zapytać, czy się z tym zgadza, ale moja dziewczyna od razu podniosła rękę po telefon.

„Ona chce rozmawiać, oto jest” – powiedziałam mamie.

„Pepper” – powiedziała szybko mama.

„Tak?” – zapytałam, zamiast wręczać Juno telefon.

„Mam rzeczy… są rzeczy… do powiedzenia”.

„Nie, nie ma, mamo” – powiedziałam cicho.

Zacisnęła usta i pociągnęła nosem.

Posłałam jej buziaka i oddałam telefon mojej córce.

Juno spojrzała na ekran i nie wzdrygnęła się, nic nie zrobiła, tylko zawołała z podnieceniem - „Hej, babciu!”

Cholera, kochałam tego dzieciaka.

Odsunęła się, a ja jej pozwoliłam.

Potem odsunęła się dalej, a ja nie chciałam jej na to pozwolić.

Spojrzałam na Bircha.

Miał córkę zwisającą mu z pleców, ale jego wzrok był utkwiony w Juno.

Odkąd opuścił nas tyle lat temu, nad niektórymi rzeczami pracował w niewłaściwy sposób.

Ale widząc go z dziećmi, jak był z Juno, nie mogłam sobie wyobrazić, jak kiedykolwiek kwestionowałam szczerą do kości dobroć mojego starszego brata.

Usłyszałam, jak trampki uderzają o beton, odwróciłam się, zobaczyłam pędzącą w moją stronę Juno, a potem poczułam, jak mój telefon wciska mi się w brzuch, gdy odwróciła twarz i powiedziała - „Babcia musiała się pożegnać”.

Potem podskoczyłam telefonem, bo puściła go i wybiegła na zewnątrz.

Spojrzałam na pusty ekran, włożyłam go do tylnej kieszeni i odwróciłam się, by pobiec za córką.

„Pepper!” - Birch zawołał pilnie.

Zatrzymałam się i spojrzałam na niego.

Potrząsnął głową.

„Była…” – zaczęłam do niego wołać, żeby wyjaśnić.

„Myślisz, że nie wiem, czego potrzebuje kobieta Hannigan?” - zapytał – „To twoja córka, Pep. Ta dziewczyna jest całkiem jak ty. Zostaw ją w spokoju, tak?”

Zamknęłam się.

Miał na myśli to, że moja dziewczyna potrzebowała przestrzeni, żeby wypracować kilka rzeczy, zanim się włączę.

Nie pozwoliła mi przeczytać swojego listu, ale nie miała problemu z jego napisaniem.

Swędziała mnie ręka, żeby zadzwonić do mamy i zapytać, co się stało.

Ale Birch miał rację.

Czasami my, kobiety Hannigan, potrzebowałyśmy przestrzeni.

Nadal.

Podeszłam do drzwi, które prowadziły na zewnątrz. Był otwarte. I ustawiłam się w nim tak, że moje oczy były skierowane na Juno, która wczołgała się na maskę mojego samochodu i wpatrywała się w morze asfaltu, które być może pewnego dnia zostanie ściągnięte, aby rozłożyć ogród.

Podskoczyłam, gdy z bliska Birch powiedział - „To jest od Cisco”.

Spojrzałam na niego i zobaczyłam, że trzymał kopertę.

„Co to jest?” – zapytałam, biorąc to.

„Nie mam pojęcia” – odpowiedział Birch.

Zaczęłam ją otwierać, gdy zwróciłam na niego uwagę - „A dlaczego i jak dał ci coś, co miałeś dać mi? Przychodzi jutro wieczorem na kolację z nami. Mógł mi to wtedy dać”.

„Zaoferował mi pracę. Wziąłem ją”.

Straciłam zainteresowanie kopertą i gapiłam się.

Potem powiedziałam - „Birch, to miły facet, ale jest też…”

„Ja również”.

Zamknęłam usta.

„Jestem dobry w tym, co robię, Pepper” – stwierdził.

I zrobił to z dumą.

Z dumą stwierdził, że jest dobry w przestępczości.

„Birch…”

„To nie jest bezpieczne tak, jak teraz to robię. Ale stanie się, jeśli będę miał ochronę Cisco”.

„Nie będzie” – powiedziałam cicho - „Takie rzeczy nigdy tak naprawdę nie są”.

„Zaufaj, że wiem, co robię”.

„Kontynuując fałszowanie nielegalnych dokumentów?” – zapytałam, zmuszając mój głos, by się nie podniósł.

„To jest to, co robię”.

„To przestępstwo”.

„Zapewnienie mamie bezpieczeństwa, bezpieczeństwa tym kobietom, bezpieczeństwo Saff, to zbrodnia?” - zapytał.

„Więc to jest całkowicie altruistyczne” – zauważyłam i musiałam przyznać, że było w tym trochę sarkazmu.

„Nie, to jest moje życie” - odpalił - „Mam dzieci, które chcę dobrze karmić, dać im dobre domy w dobrych częściach miasta, żeby mogły chodzić do dobrych szkół. Mam kobiety, które przeleciałem, że przynajmniej to mogę zrobić, Pep, zaopiekować się dziećmi, które z nimi stworzyłem, aby nie ciążyła na nich większość za to odpowiedzialności. Teraz, mogę dostać pracę na stacji benzynowej lub mogę zrobić to. Wybieram to. A ty, Pep, musisz wyciągnąć wnioski z tego, co się stało. Kochasz kogoś, bo go kochasz, a nie pomimo rzeczy, których w nim nie kochasz”.

Okej, to mnie uciszyło.

Ponieważ to trzymało mnie z dala od mojej siostry.

I może nie dzieliła się tym, co o tym myślała.

Ale część osądzania była całkowicie na mnie.

„Teraz ten kościół był do bani” - powiedział Birch – „A tata to kutas. Ale nie była mama ani Saff. Oboje musimy wyciągnąć z tego wnioski, bo prawie je straciliśmy, a z mamą możemy nie mieć zbyt wiele czasu, by dać jej do zrozumienia, że przejmujemy się. Więc tak. Musimy się nauczyć”.

Więc tak.

Miał rację.

Jedyne, co mogłam zrobić, to skinąć głową.

Złapał mnie ramieniem za szyję, co było uściskiem starszego brata.

Cholera, tęskniłam za tym facetem.

Zrelaksowałam się w geście poddaję się, co było gestem młodszej siostry.

Mój tyłek zadrżał SMS’em w chwili, gdy podbiegli do nas Joshua i Arya.

„Gdzie jest Juno?” – zapytał Joshua.

„Ona jest…” - zaczęłam prosić, aby dali jej miejsce, robiąc to wciąż wyciągałam mój telefon.

„Na zewnątrz” – powiedział im ojciec.

Przepychali się między nami, żeby pobiec na zewnątrz.

Naprawdę byli super słodcy.

I lubiłam, że wydawali się bardzo lubić Juno.

Spojrzałam na Bircha - „Co to było z kobietami Hannigan?”

„Potrzebujesz ludzi, żeby się odpieprzyli, a potem musisz się z tego wyrwać”.

Z pewnością nie zapomniał zbyt wiele o mieszkaniu z siostrami.

Zaśmiałam się, gdy spojrzałam na swój telefon.

I zobaczyłam, że dostałam od Aug’a,

Coś właśnie wypadło,

mała. Spóźnię się na kolację,

ale tam tak szybko, jak będę mógł.

Więc odpowiedziałam,

Wiadomość otrzymana.

Poczekamy, aż przyjedziesz,

żeby z tobą zjeść

chyba że poinformujesz inaczej.

Kocham cię. Do zobaczenia wkrótce.

Też cię kocham.

Czytając jego słowa, poczułam, że się rozklejam, a on prawdopodobnie był zajęty, ale zawsze był dobry moment, żeby coś takiego dać.

Więc to zrobiłam.

Tylko mówię

że się myliłeś.

Przepraszam?

Nie miałeś racji.

O czym?

Życie to nie gra w zbijaka.

Życie to softball.

Czasami po prostu spędzasz

czas w polu centralnym pod

słońcem, gotowy na coś,

co się wydarzy.

A czasami ścigasz się

po piłkę uderzoną w

twoją stronę.

Możesz ją złapać i

zostać bohaterem gry.

Możesz ją przegapić,

bo jest poza zasięgiem.

Możesz ją upuścić i

poczuć się jak gówno.

Ale w końcu to koniec.

I idziesz na lody.

Było dużo kropek, a potem dostałam,

Myliłem się w czymś innym.

Nie kocham cię.

Kocham się w tobie jak cholera.

Czy to twój sposób na powiedzenie, że mam rację?

Absolutnie.

Absolutnie.

Zamiast rozpłakać się szczęśliwymi łzami na jego odpowiedź, wysłałam mu emoji chytrej twarzy, aby przekazać głębię mojego samozadowolenia.

Wysłał emotikonę przewracania oczami, aby przekazać, jak urocza uważał, że jestem (a przynajmniej tak to przyjęłam).

Potem zwróciłam się do brata i powiedziałam - „Muszę upiec ciasto. Ty i dzieci chcecie iść z nami do sklepu? Kuszenie, w końcu będzie ciasto”.

Mój brat uśmiechnął się do mnie i powiedział znajome słowo.

„Absolutnie”.

*****

Nawiasem mówiąc, to właśnie było w kopercie.

Pepper,

Są w życiu rzeczy, których żałujesz.

Jakiś czas temu kazałem jednemu z moich ludzi wycelować w ciebie broń.

Na mojej liście, rzeczy, których żałuję, która, jak na pewno możesz sobie wyobrazić, jest długa, to jest bardzo wysoko.

Nie wyobrażam sobie, zwłaszcza mając Juno, co przeszło ci przez głowę w tym momencie i nie chcę.

Ale żyję ze świadomością, że sprawiłem, że to pomyślałaś, czymkolwiek były te myśli.

To, co jest w tej kopercie, nie jest po to, żebym poczuł się lepiej, ani o zadośćuczynienie.

Chodzi o to, że zmusiłem cię do kontemplacji końca twojego życia i tego, co mogłoby to oznaczać dla twojej córki.

Chodzi o naprawienie tego.

Nie zwracaj tego, nie przyjmę.

Poświęć chwilę brzydoty i spraw, aby była piękna.

Magazyn Auggie’go to idealne miejsce do rozpoczęcia.

Zawsze twój, kiedy mnie potrzebujesz,

Brett

A z listem był czek na sto pięćdziesiąt tysięcy dolarów.

Wybaczyłam mu w Święto Dziękczynienia.

I może porozmawiamy o tym, kiedy będzie na kolacji.

Ale na razie schowałam ten czek i zdecydowałam, że użyję go w co najmniej jednym celu.

Wszechświat kazał mi podążać za moimi marzeniami.

*****

Auggie

„Mam kolację, o co chodzi?” - zapytał Auggie w chwili, gdy trzasnął drzwiami po tym, jak usiadł na miejscu pasażera w pickupie Billy’ego.

„Mamy sytuację” - powiedział Billy.

Fantastycznie.

„A to jest?” - zapytał Auggie.

„Ten pastor jest cholernie wkurzony, Aug” - powiedział Billy.

Billy nie zawiódł w pracy. Zdobył informacje wywiadowcze Clyde/Higgins/Dickens-kiedy-był-Bottoms’em należał do komuny i miał wiele partnerek i dzieci z tamtych czasów, które zostawił.

Jedno z nich ostatecznie doprowadziło do Jona.

Ale Aug nie miał pojęcia, że Billy nadal pracuje nad wielebnym Clyde.

„Federalni mogą być w jego gównie” - ciągnął Billy - „…ale nie zwrócili mu na to uwagi. Jedyne, co wie, to to, że niektóre z jego żon zniknęły, jeden z jego zaufanych pastorów zniknął, te inne kobiety, które zamówił, zniknęły, wszystkie dzieci i tona gówniana jego pieniędzy, a teraz ma jakieś poważne pieprzenie ogniem i siarką. Jest podniecony i chce się odpłacić”.

„Billy, nie ma nic do odpłacenia, a federalni zbudują swoją sprawę tak, by go nie odstraszyć. Jeśli to zrobią, dadzą mu znać, że mają sprawę i on zniknie” - powiedział mu coś, o czym powinien wiedzieć - „A nie mogą go zatrzymać, jeśli jeszcze nie wiedzą, co na niego mają”.

„Tak, ale to zajmie tygodnie, a nawet miesiące, a on jest teraz wkurzony. A jego podniecenie oznacza, że podnieca swoich ludzi. Są tak samo niespokojni i zdenerwowani jak on”.

„Hawk, Mo, Mag i ja długo rozmawialiśmy z Jonem o jego planie, a przykrywka, którą umieścił na ich śladach, jest solidna” – powiedział mu Auggie.

I mieli.

Po zakończeniu sceny w garażu usiedli, by sprawdzić, czy Jon i Saffron nie potrzebują pomocy.

Pod koniec, sposób w jaki Hawk na niego patrzył, gdyby nie wyjeżdżali, Aug miał wrażenie, że Hawk zaoferowałby Jonowi pracę.

Innymi słowy, nie potrzebowali żadnej pomocy. Jon i Saffron zajęli się wszystkim.

Aug mówił dalej.

„Tych kobiet nie da się znaleźć, a Clyde nie ma pojęcia, że miał na swoje nazwisko dwie nieruchomości, zanim Jon je przeniósł. Nawet nie wie, że Jon to krewny. Więc nawet gdyby mógł go namierzyć, nie wiedziałby, od czego zacząć”.

Billy skinął głową, ale powiedział - „Mam faceta, to znaczy znam faceta. Nie jesteśmy… on jest mi coś winien” - wycedził Billy słowami, które niewiele dały, ale Billy sprawiał wrażenie, że nadal nie chciał ich dawać - „Wysłałem go i żeby był bezpieczny, śledzę jego tyłek, a także Clyde’a, bo Clyde jest zdemaskowany i nie gra świętego oburzenia, by kryć siebie. On nie mówi o dobrej grze, podczas której łapałby, co może, żeby wypierdalać w cholerę. Zadomowił się na dłuższą metę”.

Auggie obserwował go uważnie - „Mówisz mi to, bo masz mi coś jeszcze do powiedzenia”.

Billy nie stracił kontaktu wzrokowego - „Mój facet chodzi na nabożeństwa od tygodni i naliczył czterech znanych detektywów policyjnych, którzy są członkami tego kościoła, Auggie. A człowiek, któremu przydarza się poważne gówno, powinien uświadomić sobie, że musi zmniejszyć straty, podnieść stawki i odejść, a on nie robi tego, zamiast tego podwaja je. To znaczy, że ma ochronę. To znaczy, że czuje się nietykalny. To znaczy, że ma kogoś za plecami. Więc przeczucie kazało mi się go trzymać. A kiedy przed chwilą śledziłem Clyde’a, widziałem, jak spotykał się z tymi gliniarzami”.

„Cholera, Billy” - mruknął Auggie, zmartwiony, że Billy zrobił to sam, ale był pod wrażeniem jego rozumowania, dlaczego to zrobił.

„Włamałem się później” - ciągnął Billy - „I znalazłem magazyn jakiegoś poważnego gówna. Skradzione dobra. Dużo tego. Przyzwoita wartość na ulicy, ale nikt nie zadałby sobie trudu, aby tego szukać”.

Auggie poczuł, jak skóra na całym jego ciele napina się.

Billy szedł dalej.

„I mają akta. Zwracali wiele uwagi. Aug. Na mnie. Na ciebie. Na Hawka. Lee Nightingale. Luke Stark. Eddie Chavez. Brock Lucas. Rush Allen. Dutch Black. Knight Sebring. Reszty nie muszę ci mówić. Wszyscy. I mają około siedmiu tysięcy zdjęć jakiejś ślicznej czarnej laseczki, nie wiem kim ona jest, ale śledzą cały czas jej tyłek”.

Ta wspaniała czarna laska musiała wiedzieć, a Billy do tego czasu nie musiał wiedzieć.

„Dobra robota, kolego” - wydusił z siebie Auggie przez nagle ściśnięte gardło, wyciągając telefon.

Billy, który dowodził przed chwilą, wyglądał na zdezorientowanego - „Co?”

Aug wcisnął dzwoń numer Hawka, myśląc, że nawet, kurwa, nie wiedzieli, że ich brudny gliniarz może być powiązany z Clyde’m Pieprzonym Higginsem.

„Wiesz o tych brudnych gliniarzach, których szukaliśmy?” - zapytał Aug.

„Tak” - odpowiedział Billy.

„Myślę, że właśnie to jasno wyjaśniłeś i uratowałeś tajnego oficera, który w tym siedział”.

„Aug, masz mnie” - powiedział mu do ucha Hawk.

„Billy i ja mamy coś dla ciebie” - odparł Auggie.

Hawk nic nie powiedział.

Auggie to zrobił.

„Zwołaj wszystkich”.

Wziął głęboki oddech.

I skończył…

„I powiadom porucznik Fortune, że jej przykrywka została zdemaskowana”.

*****

Elvira

Chłopców tam nie było. Byli zajęci robieniem wielu innych rzeczy.

Tak więc Elvira, kiedy odebrała to z pocztą, musiała umieścić to na właściwym miejscu.

Różniło się od pozostałych.

Ale to podobało jej się najbardziej.

Położyła to na stacji roboczej Auggie’go.

Wyglądał jak tabliczka.

Ale to była bardziej ramka.

A z przodu, napisany białymi literami na fioletowym tle, widniało: SZCZĘŚCIE TO…

A obok było zdjęcie selfie, z wyciągniętym ramieniem Auggie’go, by to zrobić, Aug, Pepper i Juno zgniecieni razem, uśmiechający się do aparatu, trzymający rożki z lodami.

Elvira tak to dostosowała i miała nadzieję, że będzie w pobliżu, kiedy Aug wejdzie i zobaczy to po raz pierwszy.

Ten chłopak potrzebował trochę dobroci.

I była szczęśliwa jak małż, że w końcu ją znalazł.

Przesunęła się na przód stanowisk pracy i z oczywistych względów pomieszczenie było puste.

Spojrzała wzdłuż drugiego rzędu w dół od góry.

Gdzie Zane, Marques i Billy mieli swoje stacje, wszyscy trzej obok siebie.

Uśmiechnęła się do siebie, stuknęła obcasami do swojego biura i wyjęła telefon.

Zadzwoniła.

A kiedy otrzymała powitanie, powiedziała - „Lottie, dziewczyno, tak myślałam…”

 

#####

Nagroda

Colorado Mountain cz.7

Kristen Ashley

Tłumaczenie monique.1.b

Już w 21 stycznia 2022 na

https://monique-romans-18.blogspot.com/

 

######

Jeśli lubisz moje tłumaczenia, poproszę o wpłaty na:

https://www.paypal.com/paypalme/Monique1b?country.x=PL&locale.x=pl_PL

11 komentarzy:

  1. Za szybko się skończyła... Bardzo dziękuję ❤️

    OdpowiedzUsuń
  2. Och dziękuję, i co czekamy na kolejne części :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dziękuję za tłumaczenie :). Z niecierpliwością będę czekać na kolejne. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję ❤️ Boskie to było 😁👍

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba trzeba zamienić miejscami słowa - „I Saff u jest dobrze”
    Zgadzam się za szybko książka się skończyła ale była super.
    Dziękuję za tłumaczenie u już nie mogę doczekać się nowej ksiązki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję bardzo za trud i czas jaki podiwecasz w tłumaczenia. Pozdrawiam Monika

    OdpowiedzUsuń
  7. Cóż. Jeśli macie ochotę na coś, to może zajrzyjcie na https://monique-romans-19.blogspot.com/
    Nie wiem, czy Wam się spodoba, ale...

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dziękuje za twoją pracę. Jestem ciekawa, czy pojawi się coś o Cisco.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dopiero dziś udało mi się doczytać. Dziękuję bardzo. Świetnie spędziłam czas :*

    OdpowiedzUsuń