ROZDZIAŁ
14
Chyba,
że będę w pobliżu
Pepper
Oto
co się stało między czasem, kiedy Ian był wściekły na Ryn w Smithie’s, a teraz.
Teraz
była w niedziela rano, byłam gotowa i siedziałam przy biurku, czekając, aż
Auggie pojawi się na naszej randce, która miała trwać cały dzień (i noc?).
I
wychodziłam z siebie z radości, nie tylko z powodu zbliżającej się randki.
Ale
także z powodu tego, co wydarzyło się w czasie, odkąd Ian był wkurzony do
teraz.
A
co najważniejsze, sądziłam, że całkiem nieźle ćwiczyliśmy powściągliwość, więc
chciałam przestać to ćwiczyć i zacząć robić coś zupełnie innego.
A
co było nawet lepsze?
Auggie
zaznaczył, że on również.
*****
Zaczęło
się od większej ilości SMS’ów.
Coś
dziwnego na próbie.
Ian wrzasnął na Ryn.
Dlaczego to zrobił?
Robiła
taniec w powietrzu.
I
zobaczył, jak spada z liny.
Więc powiedział, że nie
może tego zrobić.
Nie mogę powiedzieć, że się z nim
nie zgadzam.
Aug! Serio?
Tak. Serio.
Zapowiadało się wspaniale.
Teraz będzie bezpiecznie.
Jesteśmy profesjonalistkami.
Nie
powiedziałem, że nie.
I
nie wkurzaj się na mnie, Ryn jest świetna.
Ale nie jest Cirque du Soleil.
Miał
mnie.
To
wciąż dziwne, że Ian tak się wkurzył.
Nigdy nie słyszałam, żeby podniósł
głos.
Kiedy
kobieta, na której ci zależy
zalicza glebę, reagujesz.
O MÓJ BOŻE!
Co?
Nie
pomyślałam o tym.
Wszystkie
jesteśmy dość blisko
z
Ianem. Widziałam całkowicie,
jak
był zdenerwowany,
że rozpryskała się na macie.
Musisz się więcej kręcić wokół
mnie, mała.
Zgoda.
Chociaż
nie wiem, dlaczego powiedziałeś
to w obecnym kontekście.
Dzięki
temu będziesz miała więcej
praktyki
w rozumieniu,
w
jaki sposób reaguje mężczyzna,
i dostaniesz się z programem.
Uch.
Wysłałam
SMS-a „uch”.
Ale
tak bardzo chciałam więcej praktyki w zrozumieniu reakcji mężczyzny (przede
wszystkim Auggie’go).
Co
więcej, naprawdę lubiłam to, że po tym, jak coś się wydarzyło w pracy, mogłam
napisać do kogoś, kto znał zasady i mogliśmy o tym porozmawiać.
Na
pewno miałam swoje dziewczyny. Mogłam i rozmawialiśmy o wszystkim.
Po
prostu miło było mieć mężczyznę, partnera, kogoś w moim życiu, z którym można
porozmawiać o różnych sprawach.
Nie.
Fajnie
było, że to był Auggie.
Rozpryskała się na macie?
Cirque du Soleil?
Obrażasz Cirque?
Nie.
Po prostu zaskoczona
twoim odniesieniem.
Byłaś na pokazie?
Nie.
Weekendowy
wyjazd. Vegas i
pokaz.
Jestem tam TAK.
Było
tego znacznie więcej przez cały dzień, przez cały wieczór, a Auggie zażądał,
żebym mu napisała po powrocie do domu, więc przeszło to do nocy. Bo kiedy
wróciłam do domu, kontynuowaliśmy to, dopóki nie położyłam się do łóżka i
nadszedł czas, abyśmy oboje zasnęli.
*****
Następnego
dnia nie obudziłam się, gdy mój telefon zapikał z jego wiadomością. Ale kiedy
się obudziłam, pierwszą rzeczą, którą zrobiłam, było sprawdzenie mojego
telefonu, aby zobaczyć, czy ją wysłał.
Zrobił
to.
Wyślij SMS-a, gdy wstaniesz.
Zrobiłam
to.
Nie
odpowiedział.
Przez
półtorej godziny.
I
tak, mierzyłam to.
Potem,
kiedy skończyłam medytować, zapisywać dziennik i byłam w kuchni, zmywając
naczynia po śniadaniu i nalewając drugi kubek kawy, zadzwonił dzwonek do drzwi.
Nie
było to niczym niezwykłym w naszym sąsiedztwie. Rozwój społeczny oznaczał, że
każdy mógł się pokazać w dowolnym momencie w potrzebie lub po prostu, by porozmawiać.
Dlatego
nie wahałam się.
Podeszłam
do drzwi z kubkiem kawy, ubrana w spodenki do spania w jaskrawe wzory i gruby,
przycięty sweter.
Wyjrzałam
przez jedno z okien obok drzwi i zobaczyłam stojącego tam Aug’a.
Więc
oczywiście otworzyłam drzwi.
„Hej!”
- zaćwierkałam.
Jego
oczy opuściły się, podniosły i warknął - „Odstaw kawę”.
Zamarłam
na pół sekundy, po czym odwróciłam się i pobiegłam do schodów.
Postawiłam
kubek na schodku, odwróciłam się, a on był przy mnie.
Całowaliśmy
się i obściskiwaliśmy się jeszcze bardziej, po omacku i jeszcze więcej.
Kiedy
moja dłoń zacisnęła się na jego paczce, złapał mnie za nadgarstek, przyciągnął
do krzyża i przestał całować mnie bezsensownie.
Powoli
wyszłam z mgły, a kiedy skupiłam się na jego oczach, wyszeptał - „Dzień dobry
kochanie”.
Dobra.
To
było około 57 897 razy lepsze niż SMS na dzień dobry.
A
potem powiedział - „Teraz muszę wracać do pracy. Miłego dnia”.
Potem
ścisnął mój tyłek (bo tam była jego ręka) i podszedł prosto do drzwi.
Tak,
było tak, jak właśnie powiedziałam.
Przyszedł
do mnie.
Rzucił
się na mnie.
A
potem…
Podszedł
prosto do drzwi.
Stałam
tam z twardymi sutkami i więcej niż jednym zestawem zaczerwienionych,
opuchniętych, drżących ust i skłamałam - „Nienawidzę cię”.
Odwrócił
się w drzwiach, które otworzył, mrugnął do mnie i zamknął je za sobą.
Gorące.
Irytujące
i frustrujące.
Ale
wciąż tak cholernie gorące.
Na
jego pierwszy tekst do mnie kilka godzin później odpowiedziałam:
Absolutnie z tobą nie rozmawiam.
Dlaczego nie?
☺
Tak!
Zakończył
to uśmiechniętą buźką!
Bo mnie podpuszczasz.
Martwiłam
się, że nie przyjmie tego dobrze, biorąc pod uwagę naszą historię.
Więc
dodałam:
Uwaga:
nie rozmawiam
z
tobą, ale jeśli zechciałbyś
wpaść
i całować się
to
możesz.
☺ ☺ ☺
Tak.
Trzy uśmiechnięte buźki.
Ale
nie wpadł i nie obściskiwał się.
Był
piątek, mój dzień w drodze. Pranie. Sprzątanie domu. Dojazd do sklepu
spożywczego. Generalnie przygotowywałam się na ten złoty moment, który będzie
poniedziałkowe popołudnie, kiedy moje dziecko wróci do domu.
I
podejrzewałam, że Auggie też był zajęty, bo po jego emotikonach, po których
pozwoliłam sobie chwilę posiedzieć, zapytałam, czy może chcieć coś przekąsić w
sobotę, zanim będę musiała iść do pracy, ale nie odpowiedział szybko.
Jednak
z upiorną synchronicznością, jego następny tekst pojawił się tuż nad jednym od
Corbin’a.
Juno
i Patrick byli tu
wczoraj
wieczorem.
Nie ma ich dzisiaj.
„Tutaj”
oznaczało, że Auggie był w szkole w piątkowy wieczór, budując dekoracje na przedstawienie
Dziękczynienia dla dzieciaka, którego nie znał zbyt dobrze.
A
Corbin był tam, gdzie był Corbin i napisał do mnie:
Czy
masz wolny czas w ten weekend?
Wezmę
opiekunkę dla Juno.
Musimy porozmawiać.
Zrezygnowałam
z SMS-ów i zadzwoniłam do Auggie’go.
„Hej”
– odpowiedział.
„Nie
ma tam Corbin’a?” - zapytałam.
„Nie”
- potwierdził.
„Napisał
do mnie SMS-a, że musimy się spotkać w ten weekend i porozmawiać”.
„Chcesz
to zrobić?”
„Nie”
„Zrobisz
to?”
„Nie”
„Powinnaś
o tym pomyśleć?”
„Nie”
„Pepper…”
„Auggie,
mówiłam ci, że to się nie stanie”.
„Wiem,
ale może musisz rozmawiać z nim tak jasno jak ze mną, żeby poszedł dalej”.
„Po
pierwsze, nie pójdzie dalej, dopóki nie zrozumie z pełną jasnością, której nie
mogę mu przekazać tylko słowami, a potem będzie przez chwilę dupkiem,
prawdopodobnie przez chwilę będzie zimny i dąsający się, a potem może, jeśli
wszystkie gwiazdy we wszechświecie odpowiednio się zrównają, zdoła to
przezwyciężyć”.
„Co
jest drugie?” – zapytał Auggie.
I
szczerze mówiąc, kochałam to, że zapytał.
Nie
tylko dlatego, że zrzędziłam, a większość mężczyzn nie skłaniała się do kobiet,
które narzekały, ale także śledził to, co mówiłam wystarczająco, by wiedzieć,
że mam listę (i robił to, gdy zrzędziłam).
„Po
drugie, czuję potrzebę uspokojenia się trochę po odkryciu, że Corbin udawał
zainteresowanie czymś w szkole Juno tylko jako okazję do pogrywania ze mną. A
teraz go nie ma. Pan Sykes wydawał się mieć do pomocy kilku zdolnych
wolontariuszy, więc brak Corbin’a prawdopodobnie nie jest stratą. Chociaż
oczywiście jesteś zdecydowanie najzdolniejszy, biorąc pod uwagę, że umiesz nie
tylko władać młotkiem, ale jeśli zaistniałoby bezpośrednie zagrożenie atakiem,
mógłbyś zapewnić wszystkim bezpieczeństwo i schwytać złoczyńców, aby policja
mogła mieć łatwą noc”.
Auggie
zaczął chichotać.
Dokończyłam
- „Ale nie pojawiasz się dla swojej córki, a potem nie rzucasz tego. To nie
jest fajne”.
„Masz
rację, nie jest”.
Starałam
się zachować spokój i nie wściekać się.
„Czy
jest trzecie?” – zapytał Auggie.
„Nie”
„Czy
mogę teraz powiedzieć „tak” kupieniu coś do jedzenia przed twoim pójściem do
pracy jutro?”
To
sprawiło, że się uśmiechnęłam.
„Tak”
„Chciałbym
mieć jutro więcej czasu, mała. Ale dzieje się i mam coś do roboty. Ale skończę
na czas, żeby zabrać cię na wczesną kolację. Dobra?”
„Absolutnie”
„To
tylko odbija się na nim. Nie na tobie. Nie Juno”.
Wrócił
do rozmowy o Corbin’ie.
„Wiem,
ale nie chcę, żeby była zawiedziona”.
„Okej,
nie chciałem mówić niczego, co mogłoby cię martwić, bo świetnie sobie z tym
poradziła. Ale najwyraźniej była wczoraj rozdarta, Pepper. Chciała się ze mną
trzymać. Chciała spędzać czas z tatą. On i ja trzymaliśmy się z daleka od
siebie. Trzymała się z tatą, ale wciąż się uśmiechała i machała do mnie, jakby
chciała się upewnić, że wiem, że jest wdzięczna, że tam
jestem. Patrick pozwolił
jej się uściskać na powitanie i jedno
na pożegnanie, ale to nie była łagodna przesiadka. Wiesz,
co mam na myśli?”
„Teraz
jest całkowicie trzecie. Bo też nie spotkam się z Corbin’em, bo mogłabym wyłupić
mu oczy lub kopnąć go w pachwinę”.
„Prawdopodobnie
dobry wybór” – mruknął Auggie, brzmiąc na rozbawionego.
„Ona
docenia, że tam jesteś. I ja też, Auggie. Wiedz o tym, proszę. To niesamowicie
słodkie, że spędzasz na tym wieczory”.
I
wtedy to zrobił.
On
to powiedział.
On…
powiedział… to.
A
powiedział - „Pepper, abyśmy byli my, całkiem musimy być nami. Jeśli to zadziała, to gdzie teraz jestem, będzie częścią
terytorium. Teraz mógłbym być albo w domu, oglądać telewizję, albo wyjść na
drinka z jednym z chłopaków, podczas obu scenariuszy żałowałbym, że nie
spędziłem wieczoru z tobą. Albo mógłbym być tutaj i robić coś, co znaczy coś
dla Juno. Wybieram bramkę numer trzy”.
Widzicie?
Całkowicie!
„Ja…
ja… tak… skoczę na ciebie następnym
razem, gdy cię zobaczę. Nawet nie myśl o próbie kolejnego unikowego ataku z
zaskoczenia. Muszę cię powalić na podłogę, by odpłacić ci za bycie tak
niesamowitym”.
„Odpłacisz
mi, rzucając mnie na podłogę?”
„Aby
dać ci orgazm”.
„Racja”
To
było totalnie rozbawione.
Całkowicie
miałam zamiar skoczyć na niego.
Ale
teraz…
„Powiedz
dobranoc, Auggie”.
„Dobranoc
kochanie. Wyślij SMS-a, gdy wrócisz bezpiecznie do domu z pracy”.
„Zrobię
to”.
I
tak zrobiłam.
*****
Sobota
nie zaczęła się znakomicie, ponieważ odłożyłam na ten dzień wykorzystanie
informacji, które przekazał mi Auggie, aby skontaktować się z moim bratem.
Poza
tym Aug był zajęty pracą, więc mimo że dostałam od niego poranny SMS z prośbą o
połączenie, kiedy się obudzę i tak zrobiłam, a on w zamian wysłał xx☺. Najwyraźniej był zajęty, bo to było wszystko, co dostałam od niego.
Co
uważałam za dobre, to wszechświat mówiący mi, że to idealna szansa,
jasny harmonogram z załatwianiem sprawunków, schludnym domem i pracującym Auggie’m,
aby skupić się na połączeniu z moim bratem po raz pierwszy od ponad dekady. Zrobić
to, wiedząc, jakim się stał i mając wiadomości, które miałam o naszej matce,
aby się z nim podzielić.
Nieprzypadkowo
mama wciąż mnie zniechęcała. Zadzwoniłam, napisałam, skontaktowałam się z tatą
i Saffron, zaproponowałam, że spotkam się z nią na kawę, lunch, jak tylko by
chciała.
To
Saffron powiedziała, że skontaktują się w sprawie kręgu modlitewnego i zapytała,
czy słyszałam coś o Birchu.
Kręciłam
w sprawie Bircha i kręgu
modlitewnego.
To
spowodowało, że Saffron zaczęła się dąsać, co oznaczało, że od tego czasu nie
odebrała telefonu ani nie odpisała. I stało się to w środę.
Tak
było z moją rodziną.
Co
doprowadziło mnie do wzmocnienia się dobrą, długą sesją zapisów w dzienniku (w
której wymieniłam więcej niż trzy rzeczy, za które byłam wdzięczna, ale Auggie
był w moim życiu, więc przyszło to łatwo) i kubkiem mojej ulubionej herbaty.
Usiadłam
ze skrzyżowanymi nogami na środku kanapy.
I
zadzwoniłam do mojego brata.
Byłam
kłębkiem nerwów.
Odpowiedział
po trzecim dzwonku - „Tak?”
„Birch?”
Wahanie,
a potem - „Kto mówi?”
„Tu
Pepper”.
Cisza.
„Birch,
słuchaj…”
„Jak
zdobyłaś ten numer?”
Uh…
To
było to?
Dwanaście
lat nie rozmawiałam z nim i to było Jak
zdobyłaś ten numer?
„Birch…”
„Pepper,
skąd do cholery zdobyłaś numer mojej komórki?” - zażądał.
„Mama
ma raka”.
Kolejna
cisza, dłuższa, znacznie ciężka.
„Birch…”
Znowu
mi przerwał.
„Założę
się, że robią ni chuja. Założę się, że oblewają ją święconą wodą lub jakimś
gównem i patrzą, jak marnieje”.
Nie
mylił się zbytnio.
„Próbowali
leczenia” - powiedziałem mu - „To nie zadziałało”.
„Cóż,
pieprzone A. Bóg istnieje. Bo to cud”.
„Birch…”
Znowu
mi przerwał.
„Więc
co? Chcą, żebyś się ze mną skontaktowała i poprosiła, żebym wyruchał kozę
pokrytą owczą krwią albo jakimś gównem, a potem użyją mojej spermy jako
cudownej maści?”
Świę.
ci.
Pańscy.
To
znaczy, zauważałam powody, dla których nie przepadałam za kościołem mojej
rodziny.
Ale
nigdy nie byli tak dziwni.
„Wyprowadziłam
się, jak tylko skończyłam osiemnaście lat” – poinformowałam go krótko - „Nie
jestem w kościele. Nie byłam od dziesięciu lat. Ale nadal utrzymuję kontakt z
naszą rodziną. I proszę pamiętaj, rozmawiasz ze swoją siostrą, więc może
trzymaj się z dala od spermy”.
„Wyprowadziłaś
się?”
„W
chwili, w której mogłam. Ale teraz mam dwadzieścia osiem lat, więc oczywiście.
Wciąż mnie znasz. Albo znałeś. Myślałeś, że zostałabym?”
Znowu
zamilkł.
Tym
razem nie wypełniłam ciszy.
Dopóki
nie powiedział - „Słuchaj, Pepper…”
Ale
skończyłam z moim starszym bratem.
I
podzieliłam się tym.
„Nie,
widzisz, chodzi o to, że mam w życiu mężczyznę, który oczywiście jest także
synem i nie dogaduje się za dobrze ze swoimi rodzicami, w tym z mamą, ale
powiedział mi, że chciałby wiedzieć, gdyby była chora. I pomyślałam, że mój
brat Birch był wspaniałym bratem. Próbował być dobrym synem, ale nie ułatwiali
mu tego. Ale był wspaniałym bratem. I prawdopodobnie chciałby wiedzieć. Więc
teraz wiesz. I możesz z tym zrobić, co zechcesz. Zbudowali nowy kościół. Jest
duży. Prawdopodobnie ma stronę internetową. Jeśli chcesz się z nimi
skontaktować, tata nadal jest diakonem. Zadzwoń do kościoła. I dobrego życia,
Birch”.
„Pepper!”
- warknął.
Ale
odłożyłam słuchawkę.
I
nie zablokowałam go.
Ale
nie odebrałam, kiedy oddzwonił trzy razy.
Bo…
Dwanaście
lat odkąd mnie z nimi zostawił i wszystko, co wydarzyło się w międzyczasie, o
on skąd wzięłaś ten numer i jakieś
bzdury o jego spermie?
Pieprzyć
to.
*****
„Więc,
pieprzyć to”.
Tak.
To
właśnie ogłosiłam Auggie’mu, stojąc przy schodach w moim przedpokoju, po tym,
jak ledwo wpuściłam go do domu, żeby mnie zabrał na kolację tego wieczoru.
Dał
mi „Hej” i seksowne spojrzenie.
Nie
rzuciłam się na niego.
Nie.
Opowiedziałam
o moim telefonie do Bircha.
„Dobra,
Słonko, zrobione” – odparł Auggie - „Minęło. Zrobiłaś właściwą rzecz, a teraz
należy do niego, aby zrobić to, co chce z tym zrobić”.
„Tak”
– zgodziłam się.
A
potem wybuchnęłam płaczem.
Byłam
w ramionach Auggie’go, a kilka sekund później siedzieliśmy na mojej kanapie i
prawie leżałam na jego kolanach.
Wciąż
becząc.
„Boże,
nie mogę mieć podpuchniętych oczu i tańczyć” – warknęłam, odsuwając się (ale
niezbyt daleko, Auggie ładnie pachniał, a lepiej było go czuć). Zrobiłam to,
żeby móc przesunąć palcami po twarzy.
„Kiedy
skończysz, damy ci mokrą szmatkę”.
„Czy
mój makijaż jest bałaganem?”
Nie
odpowiedział.
Był
bałaganem.
„Cholera!”
- syknęłam, odsuwając się od niego, żebym mogła pobiec do toalety i poprawić
twarz.
„Kotku”
– zawołał, chwytając mnie za nadgarstki, żebym nie mogła uciec.
Zatrzymałam
się i spojrzałam na niego.
„Płacz.
Krzycz. Rzucaj gówno. Nie obchodzi mnie to” - zaprosił - „Masz do czynienia z
jakimś poważnie ciężkim”.
Całkowicie
miałam.
„Lubię
cię” - wypaliłam.
Jego
głowa podskoczyła ze zdziwienia, po czym usta wykrzywiły się w górę na końcach.
„Mam
taką nadzieję, bo ja też cię lubię”.
„Chodzi
mi o to, że jestem pozbierana. Jak jesteśmy z Juno, to się dzieje. Zwykle
jestem całkowicie wyluzowana. Ale nie ty tego widzisz. Nie chcę, żebyś myślał, że
czekałeś tak długo, teraz to robimy, a ja jestem w rozsypce. Płaczę. Marudzę.
Wydziwiam. Moja rodzina jest w sekcie. Mój były to debil. Mój brat jest
przestępcą i bije żony. Nie jestem idealna. Ale też nie jestem taka”.
„Nie,
nie jesteś taka, Pepper. Czy usłyszałaś siebie przed chwilą? Twoja rodzina jest w sekcie. Twój były to dupek”.
Powiedziałam
debil.
Ale…
„Twój
brat jest przestępcą” - ciągnął,
puszczając moje nadgarstki i ponownie obejmując mnie ramionami - „Ty nie jesteś
taka. Po prostu reagujesz na ich gówno. To nie ty. Chcę ciebie. Ich gówno to ich gówno, ale związek nie jest wart fiuta,
jeśli dwoje ludzi w nim nie trzyma się razem przez dobro i zło. Teraz masz
trochę złego, to nie znaczy, że ty jesteś zła. To po prostu oznacza, że musimy
przejść przez zło”.
Gapiłam
się na niego.
Potem
stwierdziłam - „Poważnie, jeśli wkrótce nie będziemy uprawiać seksu, to mnie
zabije”.
Wybuchł
śmiechem.
Czułam
się o wiele lepiej słysząc to i oglądając.
Kiedy
przestał, powiedział - „Są inne sposoby, aby mi odpłacić za bycie
niesamowitym”.
„Nie
powiedziałam, że jesteś niesamowity” - zauważyłam (przynajmniej tym razem) -
„Powiedziałam, że chcę z tobą uprawiać seks. Wywnioskowałeś niesamowitość.
Chociaż zaznaczę, że ja to też wywnioskowałam”.
Zaczął
chichotać i powiedział - „Dzięki za tę korektę. Ale nadal chcę ci przekazać, że
innym sposobem na odpłacenie mi jest nigdy więcej nie robić czegoś takiego,
chyba że będę w pobliżu”.
Nie
nadążałam.
„Czegoś
takiego jak co?” - zapytałam.
„Czegoś
takiego jak dzwonienie do twojego brata”.
Siedziałam
prawie na jego kolanach, w jego ramionach, patrząc mu w oczy i czułam, jakby błękity,
turkusy i fiolety wirowały w powietrzu, wypierając szarości, żółcie i
pomarańcze, z którymi żyłam tak długo, że już nie zauważyłam, że tam były.
Innymi
słowy: spokój, ochrona i mądrość wypierały przygnębienie, niestabilność,
ospałość.
Miałam
córkę.
Miałam
koleżanki.
Ale
tak naprawdę – i nie było zakopane, nie było ukryte, było tuż przede mną
każdego dnia – wiedziałam, że jestem sama. Byłam tą, która była odpowiedzialna.
To ja musiałam zadbać o siebie, córkę, nasze zdrowie, nasz dom, nasze szczęście.
Mogłabym
to zrobić sama.
Ale
czułam się samotna.
Dobry
Boże.
Auggie
był moją górą.
„Pepper?”
- zawołał.
Znowu
miałam łzy w oczach, kiedy skupiłam się na nim.
„Mała”
- powiedział cicho.
„Dziękuję
ci za to” - odpowiedziałam równie cicho.
„Proszę
bardzo i myślę, że dzieje się teraz coś wielkiego, po prostu nie jestem pewien,
co to jest. Chcesz mi powiedzieć?”
Potrząsnęłam
głową.
Byłam
na skraju szalonej, nowej dziewczyny, do której widywania mógłby potrzebować
zbadania głowy. Nie musiałam mu wyjaśniać, w jaki sposób był moją górą.
Oczywiście
nie mogłam się tym podzielić.
Więc
powiedziałam mu drugi powód, dla którego nie chciałam się w to zagłębiać.
„Czy
możemy nie robić więcej nic ciężkiego? Tylko na teraz?”
Kiwnął
głową - „Jeśli tego właśnie potrzebujesz, zdecydowanie”.
Oczywiście,
że to powiedział i odpuścił.
Totalnie
był moją górą.
Wzięłam
głęboki oddech, żeby uspokoić emocje, a potem zasugerowałam - „Chodźmy coś
zjeść, jesteś głodny?”
„Może
pójdę coś złapać i przynieść z powrotem?”
„Czy
mój makijaż jest taki zły?”
Posłał
mi mały uśmiech - „Nie. Chcę tylko, żebyś dobrze czuła się w bezpiecznym
miejscu”.
Boże.
Był
niesamowity.
„Właściwie
to wolę się odprężyć” - przyznałam - „Więc chodźmy razem i kupmy coś do
przywiezienia”.
Aug
natychmiast wstał z mojej kanapy, ciągnąc mnie za sobą.
Więc
to odpowiedziało na to.
Mój
facet był głodny.
Po
krótkiej rozmowie w jego samochodzie, pojechaliśmy do Mad Greens, ponieważ
obojgu nam się podobało i nie będzie mi ciężko na żołądku, zanim będę musiała
tańczyć.
Wróciliśmy
na moją wyspę i siedzieliśmy, wpychając sobie jedzenie do ust, kiedy podzieliłam
się moim nowym planem, jak postępować z mamą.
„Więc
pójdę do ich starego miejsca, bo dla mnie to urzeczywistni fakt, że moja
rodzina się przeprowadziła, nie mówiąc mi, że się przeprowadzili. Ale sprawi to
też, że będzie to trochę autentyczne, nawet gdy skłamię i powiem, że poszłam do
ich starego miejsca, aby ich odwiedzić i dowiedziałam się, że tam nie mieszkają.
W ten sposób będą musieli mi powiedzieć, że przeprowadzili się do kościoła. A
okazja jest ekstremalna, biorąc pod uwagę, że minął już ponad tydzień, odkąd
dowiedziałam się, że moja mama jest chora i oczywiście chcę ją zobaczyć. Więc
nie będzie się wydawać, że jestem dziwna, pojawiając się niezapowiedziana, skoro
nie byłam „w domu”, jakby nie było od lat”.
Auggie
starannie wepchnął sobie do ust ryż, warzywa i kurczaka w pysznym sosie.
To,
czego nie zrobił, to nie patrzył na mnie ani mi nie odpowiadał.
Świetnie.
„Co?”
- zapytałam.
Wtedy
na mnie spojrzał.
„Okej,
ponieważ twój dzień nie był taki wspaniały i ciągle leci na ciebie gówno,
zrobię to szybko”.
Szlag.
„Wielebny
Clyde jest albo wariatem w dobrej wierze, oszustem, albo jednym i drugim” -
kontynuował Auggie - „Jego historia jest podejrzana i zawiła, ale wygląda na
to, że przygotowuje się do wygodnej emerytury. Informacje o nim i o tym
kościele wciąż napływają. Ale z tym, co mamy do tej pory, radzę ci nie zbliżać
się do tego”.
Postanowiłam
zacząć bliżej początku tego wszystkiego.
„Co
to znaczy podejrzana i zawiła?”
„Miał
trzy różne nazwiska, trzy różne tożsamości, dwa kościoły. Jednak zanim przybrał
w swoją drugą tożsamość, był uwikłany w inną sytuację. Nie kościół, ale gmina,
w której wygląda na to, że dostał kilka swoich pomysłów. Zwłaszcza mężczyźni
mający wiele partnerek i ogólne podporządkowanie kobiet. A kiedy porzucał tożsamości,
porzucał też żony i dzieci. Robił to, rzucając stare, wchodząc w nowe, bo
robiło się gorąco”.
Dobra.
Tak.
To
było podejrzane i zawiłe.
„Co
oznacza gorąco?” - zapytałam.
„Gorąco
oznacza, że uprawia bigamię, a to jest nielegalne. I odbierał poród jednego ze
swoich dzieci, a nie ma wykształcenia medycznego. Dziecko zginęło, a matka
prawie nie przeżyła”.
„Do
diabła” – wydyszałam.
„Już
ci mówiłem, z tym wszystkim jest związanych dużo pieniędzy. Są też nieruchomości.
To jest podejrzane, Pepper. Próbowaliśmy ustanowić pewien nadzór nad samym
kościołem i zwierzchnikami, którzy nim zarządzają, a mianowicie Clyde’m, ale
jak można było przewidzieć, trudno było znaleźć zabezpieczenia. Zawsze jest
ktoś w pobliżu i są czujni. Wyjątkowo czujni, opowiadający swoją historię.
Strategicznie niepożądane jest popychanie tego i może wskazywanie, że węszymy w
ich interesach, bo wyczuwamy, że wkrótce zrobi sobie przerwę. A sposób, w jaki
ma wszystko ustawione, on jest wygrany. Jednak kościół będzie wypieprzony”.
I
wcale nie było lepiej.
„Co
to znaczy?” - zapytałam.
Wziął
głęboki oddech, a ponieważ oferował mi kilka nieprzyjemnych informacji, fakt,
że musiał wziąć głęboki oddech, zanim miał coś powiedzieć, nie sprawił, że byłam
bardzo szczęśliwa.
Następnie
podzielił się - „Dostałem dzisiaj większość tych informacji i biorąc pod uwagę,
jak minął twój dzień, zdecydowałem się odczekać. Ale teraz o tym rozmawiamy”.
Na
pewno.
„A
więc…” - ciągnął - „…oznacza to, że kościół jest zastawiony do szpiku kości i
zadłużony. Nic nie jest spłacone. Ani budynek. Ani meble. Ani sprzęt, ani
pojazdy. Tak jest, mimo że mają dostęp do milionów dolarów, którymi z łatwością
mogą to wszystko spłacić. A Higgins osobiście ma dostęp do wszystkich tych
pieniędzy. Żeby mógł ich wszystkich wymazać i zamieszkać w swoim wielkim domu w
Utah albo w swoim luksusowym mieszkaniu na Florydzie i zostawić ich z górą
długów”.
Chociaż
nie było to niesamowite, nie wiedziałam, dlaczego wziął głęboki wdech, zanim
się tym podzielił dopiero potem, jak powiedział, że wielebny Clyde przyczynił
się do śmierci własnego dziecka. Dlatego zapytałam - „Dlaczego miałabym się tym
przejmować?”
„Ponieważ
diakoni są współsygnatariuszami pożyczek. Wielebny Clyde jest osobiście
odpowiedzialny ni za kutasa”.
To
było to.
I
to było warte wielkiego, cholernego wdechu.
„O
mój Boże” - wyszeptałam.
„Tak”
„Tata?”
Pokiwał
głową.
Nie
mogłam w to uwierzyć.
„Jak
mógł być taki głupi?” - zadałam pytanie, na które Auggie nie potrafił
odpowiedzieć.
Więc
nie zrobił tego, po prostu potrząsnął głową.
„To
jest…” - nie mogłam dokończyć.
Auggie
mógł - „Popieprzone?”
Wpatrywałam
się w swoje jedzenie, mój apetyt się zmniejszył.
„Tak
sobie pościelił, Pepper. On to zrobił. Jak powiedziałaś, to nie ma z tobą nic
wspólnego”.
Spojrzałam
na Auggie - „Moja siostra rekrutuje dla tego faceta. Mój ojciec jest przywódcą
w tym kościele. Kiedy wielebny Clyde odleci, wszyscy będą na nich patrzeć, gdy
zostaną z torbami”.
„Tak”
- zgodził się po prostu.
Tak.
Patrzyłam
na niego.
I
to było to.
Tak,
wszystko, co powiedziałam, było prawdą.
Ale
to „tak”, które powiedział Auggie, oznaczało też coś innego.
To
nie była moja sprawa. To nie miało ze mną nic wspólnego. Z Juno.
To
było proste.
Moja
rodzina pościeliła sobie to łóżko.
A
ja pościeliłam swoje.
„Pracujemy
nad zebraniem dowodów, że jeśli chcesz…” – zaczął Auggie.
Nie.
Już
nie.
„Zwalniam
cię z tego obowiązku”.
Jego
gęste, wspaniałe brwi opadły na głęboko osadzone, ocienione, równie wspaniałe
oczy.
„Powtórz?”
„Moja
mama ma raka” - stwierdziłam - „Jeśli to przyniesie jej spokój, usiądę w kręgu
modlitewnym. Ponieważ to coś dla niej znaczy, kiedy nie będę miałam Juno, będę
chodzić na ich nabożeństwa. To wszystko, co mogę zrobić, ponieważ tylko na to
mi pozwalają. Jeśli sięgnie po więcej, zrobię dla niej, co w mojej mocy. Jeśli
Szafran lub tata potrzebowaliby mnie w sposób, w jaki mogę się im oddać, to
zrobię. Ale to…” - potrząsnęłam głową - „Jest zbyt popieprzone. Skończyłam z
tym. Ty też”.
„Nie
chcesz ich ostrzec?” - zapytał.
„Och,
ostrzegę ich” - powiedziałam - „Porozmawiam z tatą. Ale muszę to zrobić we
właściwym czasie, Auggie. Bo jeśli zaprzeczy albo wpadnie w złość, może odciąć
mnie od mamy. Mam na myśli, czy ocalę go i Saffron przed nimi samymi? A może, czy
zrobię, co w mojej mocy, aby dać mamie przez to jak najwięcej spokoju i
pocieszenia, kiedy odchodzi?”
„Zajmij
się swoją mamą”.
Skinęłam
głową - „A jeśli czas nie jest odpowiedni, a wielebny Clyde wystartuje zanim…”
Przełknęłam.
Auggie
dał mi czas, którego potrzebowałam.
Wzięłam
go i kontynuowałam - „…cokolwiek się stanie z mamą, to po prostu pech”.
„Kotku…”
- zaczął.
Ale
potrząsnęłam głową i pochyliłam się do niego, żeby dotknąć ustami jego ust.
Kiedy
się odsunęłam, powiedziałam - „Szczerze, to ulga. Ulga i odpuszczenie. To
potwierdzenie, że wiedziałam, że coś jest nie tak z tym, gdzie pokładali swoją
wiarę. To wszechświat potwierdzający to, co wiedziałam. Że podjęłam właściwą
decyzję, wydostając się stamtąd. Zwalnia mnie to z obowiązku zbytniego
angażowania się w sytuację, o której wiem, że nie będzie dla mnie zdrowa, co
ostatecznie oznacza, że nie będzie zdrowa dla mojej córki. A wszystko łączy się
z Juno. Oni są dorośli. W tym kościele stracili syna i córkę, brata i siostrę,
stawiając go ponad swoją rodzinę. Wszyscy musimy podejmować własne decyzje.
Łącznie z nimi”.
„Jeśli
zmienisz zdanie…” - Pozostawił tę furtkę.
„Dam
ci znać” - zapewniłam.
„Wiesz,
że ta oferta jest otwarta, ale muszę ci powiedzieć, że myślę, że podjęłaś
właściwą decyzję w sprawie tego i twojego brata. Zrobiłaś, co mogłaś, kochanie.
Zrobiłaś więcej, niż zrobiłoby wielu ludzi, którzy zostaliby wepchnięci na
twoje miejsce. A teraz to nie jest na tobie”.
„Cieszę
się, że się zgadzasz”.
„Nie
muszę się zgadzać”.
„Wciąż
się cieszę, że tak”.
To
uderzyło w Auggie’go w sposób, który coś znaczył, widziałam, jak uderzenie
ląduje.
Potem
uśmiechnął się do mnie jak gwiazda filmowa, pochylił się do mnie i dotknął
swoimi ustami moich.
Oczywiście
wrócił mi apetyt, więc odwróciłam się do miski i powiedziałam - „Dość o mnie.
Jak ci minął dzień, Słonko?”
Nie
odpowiedział, więc po tym, jak wsadziłam sobie do ust własny szpinak, ryż,
kurczak i pyszny dressing, spojrzałam na niego.
By
zobaczyć, jak się do mnie uśmiecha.
„Było
świetnie” - powiedział - „Skończyło się na tobie”.
Przełknęłam
i zawołałam - „O mój Boże! Przestań być niesamowity!”
A
Auggie zaczął się śmiać.
*****
Więc
tak, to było do bani, że po tym nie mieliśmy czasu na sesję pocałunków. Musiałam
iść do pracy. Powiedział mi, że jest wykończony i musi trochę przymknąć oczy.
Ale
zrobiliśmy całą rzecz ja-piszę-kiedy-przyjdę-do-domu, on-pisze-na-dzień-dobry.
A
teraz była dziesiąta.
Auggie
powiedział, że zaplanował nasz dzień, ale to była niespodzianka, co
zamierzaliśmy zrobić.
Chociaż
powiedział też, że zakończymy to w jego domu - „I przynieś szczoteczkę do
zębów”.
Co
brzmiało szalenie obiecująco.
To
był mój pierwszy z dwóch dni wolnych. Jutro moje dziecko miało wrócić do mnie.
Innymi
słowy, miały to być dwa dni dobroci.
I
byłam gotowa do akcji.
To,
na co nie byłam gotowa, to, że wystrzeliłam zza biurka, aby otworzyć drzwi po
tym, jak zobaczyłam, jak Aug podjeżdża, parkuje i idzie chodnikiem, a Auggie,
który nawet nie wszedł po schodach, warknął - „Chwyć swoją torebkę. Musimy lecieć”.
„Co?”
- zapytałam.
„Lottie,
Ryn i Hattie są teraz na nabożeństwie w Tabernakulum Prawdziwego Światła. A
jeśli nie dotrzemy do nich przed Mo, Boone i Axlem, gówno stanie się prawdziwe”.
Święci.
Pańscy.
Kochana dziewczyno. Życzę Ci wspaniałych świąt ❤️ Dziękuję za wsparcie jakie mi dałaś w złych chwilach. Ten szczególny w wyrazie dzień to czasem podsumowanie, bo najbardziej tęsknimy kiedy tego dnia kogoś zabraknie przy naszym stole. Dzięki za tamte słowa raz jeszcze ❤️ i za te wszystkie tłumaczenia ❤️
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuje. Pogodnych i szczęśliwych Świąt.
OdpowiedzUsuńDziękuję..Wesołych świąt Bożego Narodzenia
OdpowiedzUsuńWszystkie najlepszego na Święta.
OdpowiedzUsuńCudownych, pogodnych świąt ❄️☃️❄️
OdpowiedzUsuńMoniko może nie dziękuję Ci codziennie za Twoje tłumaczenia, ale codziennie czytam i z niecierpliwością zaglądam, żeby przeczytać kolejny rozdział. Jestem pełna podziwu i z całego serca dziękuję ❤️ radosnych i pelnych miłości świat ❤️❤️❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję.Wesolych świat Bożego Narodzenia
OdpowiedzUsuńDziękuję. Wesołych Świąt 🎄🎄🎄🙂
OdpowiedzUsuńDziękuję, jesteś najlepsza.
OdpowiedzUsuńWesołych świąt 😘😘😘
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńDziękuję za rozdział ☺. Wesołych Święt 🎁🎄
OdpowiedzUsuńDziekuje 💙 wesołych świąt 🎅☃️🎄
OdpowiedzUsuńdziekuje za rozdział :)
OdpowiedzUsuńRadosnych świat :) niech się dzieje magia :)
Wow pięknie się zaczęło a teraz będzie kościelna jazda :)
CZekam na kolejny rozdział.
Dziękuje i Wesołych Świąt
OdpowiedzUsuń