ROZDZIAŁ
21
Dzięki
panu Cisco
Juno
Juno
była zmartwiona.
Bo
Auggie tam był i wydawał się zauważać rzeczy, których jej mama nie zauważała.
A
to było duże…
Bo
jej mama była mamą!
Ale
jednak.
Nawet
jeśli Auggie mógłby ją usłyszeć, a jej mama nie, Juno musiała to zrobić.
Musiała
do niego zadzwonić.
Jeśli
by z nikim nie porozmawiała, nie wiedziała, co by zrobiła.
Czuła
się w środku dziwnie i obrzydliwie i wiedziała, że kiedy tylko tak się czuje,
musi się tym podzielić.
Tego
nauczyła ją mama.
Wypuść
to.
Odpuścić
i już.
Ale
nie mogła tego wypuścić z mamą, jej tatą, a nawet Auggie’m (choć może z nim,
ale może nie w tej części, która była obrzydliwością!).
To
oznaczało, że musiała zaryzykować.
Więc
zadzwoniła do niego.
Odebrał
jak zwykle, od razu.
„Juno,
wszystko w porządku?” - pan Cisco powiedział na powitanie.
Była
pod kołdrą i patrzyła ponad nią w kierunku zamkniętych drzwi.
„Zrobiłam
coś złego” - szepnęła.
„Okej,
Słonko, powiedz mi” - powiedział łagodnie pan Cisco.
Rany,
naprawdę lubiła pana Cisco.
„Okej,
widzi pan, mój tata dał mi telefon. I wiedziałam, że był… cóż, nie fajny, kiedy
to zrobił, bo mama nie lubi telefonów. Nie lubi nawet własnego telefonu. I nie
miałam go dostać przez wiele lat”.
Jego
głos był inny, wydawał się sztywny lub twardy, kiedy powiedział - „Tak,
rozumiem”.
„Więc
wiedziałam, że to ją zdenerwuje. A moja przyjaciółka Nicole ma telefon, więc
ja… ja…”
Nie
mogła nawet tego powiedzieć.
„Ty
co?” - zapytał, a kiedy nic nie powiedziała, zachęcał:
„Możesz
mi powiedzieć. Co ty zrobiłaś, Juno?”
Jej
oddech był dziwny, a w środku czuła się tak
obrzydliwie, że po prostu musiała to
wypuścić.
„Powiedziałam
Nicole, żeby zadzwoniła do mnie, kiedy wiedziałam, że mama usłyszy i zostawiłam
telefon gdzieś blisko i podkręciłam dzwonek naprawdę głośno, żeby upewnić się,
że to zrobi. Zrobiłam to, więc kiedy zadzwoniła Nic, mama to usłyszała i
wściekła się na tatę. I zrobiłam to wszystko, wiedząc, że Auggie tu będzie”.
Pan
Cisco nic nie powiedział.
Tak,
to było złe.
Zawsze
mówił rzeczy, które sprawiały, że od razu czuła się lepiej.
To,
że nic nie mówił, oznaczało, że było źle.
„To
było podstępne i złe, wiem o tym” - przyznała - „To znaczy, to, że tata dał mi
telefon nie było w porządku. Zrobił to, żeby być złośliwym dla mamy. Ale mogłam
jej po prostu powiedzieć, że go mam, zamiast…”
„Pokazałaś
jej, jak zachował się twój ojciec, gdy Auggie tam był, żeby miała wsparcie,
kiedy to zrobiłaś, ale to też jasno pokazało, że Auggie nie jest mężczyzną,
który zachowuje się w ten sposób?” - pan Cisco skończył za nią.
Juno
nie miała wtedy nic do powiedzenia, bo… łał.
Pan
Cisco wszystko rozgryzł.
„Juno”
- powiedział stanowczo jej imię - „…jestem przekonany, że nadejdzie czas, kiedy
zrozumiesz zawiłości dobra i zła. To może nie mieć dla ciebie większego sensu,
kiedy powiem, że są pewne rzeczy, które są złe, a które musisz zrobić w
odpowiednich czasach. I wzajemnie. Wydaje się to bardzo skomplikowane i muszę
przyznać, że to się nigdy nie zmieni. To zawsze będzie skomplikowane. Nauczysz
się ważyć pozytywy i negatywy oraz podejmować decyzje, jak iść naprzód.
Podejrzewam, że wszyscy ludzie w twoim wieku zaczynają się tego teraz uczyć. W
tym przypadku sposób, w jaki zabrałaś się do robienia tego, co musiałaś zrobić,
był niewłaściwy. Ale powód, dla którego to zrobiłaś, był właściwy. Czy to ma
dla ciebie sens?”
„Tak
jakby” - wymamrotała.
„Mówię,
że zostało to zrobione i może były lepsze sposoby, aby to zrobić, ale
najważniejsze jest to, że zostało to zrobione z dobrego powodu. Ale nie możesz
tego zmienić. Więc połóż to za sobą i idź dalej”.
Cóż,
rozumiała to.
„Okej”
„Okej”
- mruknął.
„Czy
Auggie wie, że mam od pana telefon?” - zapytała.
To
była druga część obrzydliwości.
I
nie wiedziała, czy to była większa, czy mniejsza część.
„Czy
coś powiedział?” - zapytał pan Cisco, zamiast odpowiadać na jej pytanie.
„Nie,
ale kiedy zadzwonił mój drugi telefon, spojrzał na mnie dziwnie i zapytał, czy
mówię prawdę, że tata mi go dał”.
Pan
Cisco nie spieszył się z odpowiedzią na to pytanie.
Ale
w końcu to zrobił.
„Złożył
kilka rzeczy razem jak to, że prosiłaś go, aby porozmawiał z twoją klasą w dniu
kariery i przyszedł mnie odwiedzić w tej sprawie”.
Powoli
powiedziała - „Więc tak, wie, że mam od pana telefon”.
„Tak,
wie” - przyznał.
Okej…
Nie.
Nie, nie, nie, nie, nie.
„Nie
może tego wiedzieć, panie Cisco”.
Wydawał
się niepewny, kiedy zapytał - „Dlaczego on nie może tego wiedzieć?”
„Bo
jeśli wie o mnie i o panu i nie mówi mamie o mnie i tobie, to znaczy, że ukrywa
rzeczy przed mamą, a nie może tego zrobić. Nie może tego zrobić. Naprawdę nie
może”.
„Juno,
uspokój się dla mnie, dobrze?” - pan Cisco pytał to na ten sposób dorosłych,
kiedy zaczynali się bać o to, jak się zachowujesz.
„Tata
ukrywał rzeczy przed mamą” - powiedziała mu.
Wydał
dźwięk podobny do „Ach”. Potem powiedział - „Powiedziałem Auggie’mu, że odbiorę
od ciebie telefon. Więc właściwie to jest moja wina. Nie wie, że go masz, chyba
że mu powiedziałaś”.
„Ale
wiedział”.
„Tak”
„I
na pewno nie powiedział mamie. Albo bym wiedziała”.
„Nie
wiem o tym, ale prawdopodobnie.”
„A
jeśli mama się dowie…”
Odciął
ją, co było dobre. Tak bardzo panikowała, że jej głos stawał się coraz
głośniejszy.
„Juno,
ufasz mi, tak?”
„Tak”
- wydusiła szybkim oddechem.
„Teraz
nie chcę, żebyś była na mnie zła, kiedy powiem, że jesteś za młoda, abym mógł ci
to w pełni wyjaśnić, a może i mam nadzieję, że tak pozostanie, nigdy nie musisz
tego wiedzieć. Ale jeśli mi ufasz, chcę, żebyś zaufała, kiedy powiem ci, że to,
co twój ojciec ukrywał przed twoją matką, było czymś, co masz rację, że sama
nie mogła przez to przejść. Było to takie duże. Jeśli się o tym dowie, po
pierwsze zrobiliśmy to ty i ja, a nie Auggie. Po drugie, ja obiecałem Auggie’mu
i złamałem tą obietnicę, że odzyskam telefon, więc to moja wina. Po trzecie,
Auggie podjął decyzję, by jej nie mówić, bo nie chciał, żeby się na ciebie
denerwowała, co, jeśli będzie w stanie jej to wyjaśnić, myślę, że zrozumie. I
na koniec, poza tym, jak się poznaliśmy po raz pierwszy, co się nie powtórzyło
i nie powtórzy, byłaś dzięki temu wszystkiemu bezpieczna, więc nie jest nawet
blisko bycia wystarczająco dużym, by nie mogła przez to przejść. Nawet jeśli na
początku będzie zdenerwowana, przejdzie przez to. Czy mi wierzysz?”
Naprawdę
podobało jej się, że Auggie na nią nie skarżył się.
To
było słodkie.
I
pan Cisco miał rację, mama by to zrozumiała.
Więc
tak, uwierzyła mu.
Nie
powiedziała mu tego.
„Wiem,
że to były kobiety” - wypaliła.
„Przepraszam?”
„Tata”
- powiedziała, żeby wyjaśnić - „Bardzo lubi kobiety. A powinien lubić tylko
jedną kobietę. Mamę. A nie robił tego. Wiem to”.
„Juno”
- wyszeptał, a powiedział jej imię w ten sposób, że to zarówno bolało, jak i
czuła się z tym naprawdę dobrze - „Skąd to wiesz?”
„Rozgryzłam
to, bo ze mną jest trochę tak samo. Wiesz. Z jego kobietami. Jakby, wiedział,
że jestem, jakby… ważna czy coś”.
„Rozmawiałaś
o tym z mamą?”
„Nie
chcę, żeby była zła na tatę. Nie na ten temat. Naprawdę by się z tego powodu
wściekła”.
Albo
bardziej wściekła.
Wściekła
nie w ten sposób, ze chodziło o to, że lubiła Auggie.
Wściekła
w sposób, który byłby po prostu zły.
„A
dokładniej, rozmawiałaś o tym z tatą?”
Nawet
o tym nie pomyślała.
„Nie”
„Może
powinnaś mu powiedzieć” - zasugerował.
Zastanawiała
się.
Nie
podobało jej się to, że zawsze próbował zmusić ją do jedzenia brokułów (których
nie lubiła gotowanych, bo… fuj!) i
mówił jej co powinna zrobić (zwłaszcza z jedzeniem) „Kiedy jesteś u mamy…”.
I
nie lubiła, jak zawsze pisał SMS-y do jakiejś pani lub przedstawiał Juno takiej,
która byłaby super (wstrętnie i fałszywie) słodka, a potem jej nie było. Albo
co gorsza, takiej, która była fajna, a potem znikała.
I
nie lubiła, kiedy robił rzeczy, które nawet Juno uważała za głupie, tylko po
to, by uzyskać reakcję mamy.
Ale
w większości był niesamowity.
Przychodził
na wszystkie jej mecze softballu i kibicował jej, a nie jak niektórzy ojcowie,
którzy byli bardzo podekscytowani i kłócili się ze wszystkimi. Zawsze
powtarzał, że radziła sobie świetnie, nawet jeśli po prostu stała na środku
pola jak manekin. I nigdy nie patrzył na SMS-a ani nawet na swój telefon, kiedy
sprawdzał jej pracę domową. Jej babcia i dziadek, ciocia i wujek po jego
stronie nie byli dziwni, jak rodzina jej mamy. Kochali ją bardzo i nie robili
miny, kiedy nosiła szorty lub spodnie. Nazwał ją Guziczku, co było słodkie. I umiał
naprawdę dobrze łaskotać.
Próbowała
udawać, że nienawidzi, jak ją łaskocze, ale wiedział lepiej i sprawiał, że
chichotała tak bardzo, że bolał ją brzuch, kiedy mieli ochotę na łaskotki.
To
były tylko… jego panie.
A
może mogłaby po prostu… porozmawiać z nim.
„Spróbuję,
panie Cisco”.
„Dobrze.
Teraz, Juno, myślę, że może powinniśmy wymyślić, jak możesz zwrócić mi ten
telefon, a może po prostu się go pozbyć”.
„Nie!”
- powiedziała, to słowo twarde i tak głośne, że poczuła, jak jej oczy robią się
duże, gdy wpatrywała się w ciemność w kierunku swoich drzwi.
Nic
nie powiedział.
„Lubię…
umm, nie chce pan, żebym panu więcej przeszkadzała?” - zapytała.
„Nigdy
nie przeszkadzasz i nigdy nie możesz przeszkadzać” – powiedział w pewnym
sensie, to było jak permanentny marker na białej tablicy.
I
nagle zdała sobie sprawę, że nie czuje już tej ohydy.
„Będziemy
musieli wymyślić coś innego, Juno” - powiedział.
Miał
rację.
„Okej”
- zgodziła się łatwo.
W
jego odpowiedzi „Okej” było coś w rodzaju zaskoczenia.
„Muszę
już iść spać, panie Cisco”.
„Dobrze,
kochanie. Śpij dobrze”.
„Okej.
Pan też. Dziękuję”.
„W
każdej chwili”.
„Pa”
„Dobranoc,
Juno”.
Rozłączyła
się, wstała z łóżka i schowała telefon.
Wróciła
do łóżka, podciągnęła kołdrę pod szyję i przez chwilę wpatrywała się w drzwi.
Mam
nadzieję, że mama była na dole z Auggie’m i zakochiwali się, żeby Auggie mógł
być w pobliżu, aby pomóc w robieniu pierogów i pomóc mamie radzić sobie, gdy
jej tata zrobi coś głupiego, co zaniepokoi jej mamę i jej mama będzie miała z
kim spędzać czas po pójściu Juno spać.
I
myślała o tym, a nie o innych rzeczach, dopóki nie zasnęła.
Więc
tak.
Obrzydliwość
zniknęła (jeśli nie była, nigdy nie byłaby w stanie zasnąć!).
Dzięki
panu Cisco.
Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku
OdpowiedzUsuńSzczęśliwego,dobrego i zdrowego Nowego Roku 🍾 2022
OdpowiedzUsuńSzczęśliwego Nowego Roku 🙂😁
OdpowiedzUsuńSzczęśliwego Nowego Roku. Dziękuje
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego...dziękuję
OdpowiedzUsuńTobie również najlepszego i najcudowniejszego oby przyszły rok był lepszy od mijającego :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za rozdział. Uwielbiam Cisco.
CZekam na kolejny rozdział.
Kochana moja. Wszystkiego najlepszego. Zdrowia bo najcenniejsze. I zapału do nowych tłumaczeń. Dziękuję ❤️😘
OdpowiedzUsuń