ROZDZIAŁ
23
Coś
lepszego
Pepper
Siedziałam
w samochodzie Auggie’go, z Auggie’m, o 3:45 w Święto Dziękczynienia,
przypominając sobie, jak dumna jestem, że mogę wnieść spokój i spokój do życia
Auggie’go.
Przypomniałam
sobie o tym, bo przez ostatnie ponad dwa tygodnie udało mi się to osiągnąć.
Dla
niego.
Dla
mnie.
Dla
Juno.
Przypomniałam
sobie o tym, bo groziło mi wymazanie tego w sposób, w jaki mogłabym nigdy tego
nie odzyskać.
*****
Pozwólcie
mi podzielić się…
Aby
rozpocząć.
Nie
było fajnie unikać pytań Juno o babcię. Mówiąc jej to, co było prawdą: Babcia
nie czuła się dobrze, była bardzo słaba, nie wyglądała już do siebie, bo
choroba się rozwijała.
Wszystko
to, ale nie zagłębiając się.
Na
przykład, że Juno nie została zaproszona do spędzania czasu z babcią, aby nie
stworzyć wspomnień, nawet bolesnych, przed śmiercią.
Ale
ona jak i ja byłyśmy skłonne to zrobić, więc przeszłyśmy przez to.
I
użyłam manewru wymijającego, zwracając się do niej z prośbą o wsparcie, by mi
pomogła w tym, żeby Święto Dziękczynienia było niesamowitym dniem dla Auggie’go.
„Nie
jest blisko z rodzicami” - powiedziałam jej - „Nigdy nie byli bardzo…” - zmagałam
się z jednym słowem i uznałam za dobre - „…tradycyjni. Ale on skupia się
wyłącznie na rodzinie, więc myślę, że chciałby, żebyśmy z nim to zrobili”.
Jak
to moja dziewczyna, natychmiast się podnieciła.
„Masz
na myśli obrus na wyspie, fantazyjne kieliszki i takie tam?”
Skinęłam
głową - „Właśnie tak. I dużo jedzenia. Wyjdziemy i kupimy kolejny stołek, żeby
wszyscy mogli siedzieć razem”.
„I
musimy kupić serwetki” - planowała - „I te rzeczy, które trzymają serwetki,
które wyglądają jak duże pierścienie”.
Wyciągnęłam
rękę w stronę wyspy - „Możemy zaprojektować całość. Zrobić to na dużą skalę.
Włożyć pracę”.
„O
mój Boże! Będzie fajnie!”
Nie
myliła się.
Zaplanowałyśmy
i poszłyśmy na zakupy, i było fajnie.
W
rzeczywistości, z wyjątkiem jednej części, reszta tygodnia była fajna.
W
tym spotkanie z Auggie’m na kolacji, zanim wszyscy poszliśmy i pomogliśmy przy dekoracjach.
Ja pojechałam stamtąd prosto do pracy, bo Auggie mógł zabrać Juno do domu, do
Flossy. Oznaczało to, że spędziliśmy razem trochę więcej czasu jako trójka, a
Auggie i Juno mieli to samo, tylko we dwoje.
Potem
trafiłam na złą część w sobotę, kiedy Auggie przyszedł, bo miałam dać Flossy
niezwykłą sobotę, ponieważ Aug miał spędzić wieczór z Juno, kiedy byłam w
pracy.
A
miał to zrobić z powodu rozmowy, którą z nią zaplanowałam.
Złagodził
drogę, robiąc zapiekankę z szynką i hash brown z Juno jako jego szefem kuchni.
Świetnie
współpracowali w kuchni i uwielbiałam ich oglądać, ponieważ po prostu… świetnie razem wyglądali (i trzeba było
powiedzieć, że jego zapiekanka była pyszna).
A
potem, po tym, jak Auggie powiedział jej, że będą oglądać maraton Mandalorian[1], robić
popcorn i oglądać jak najwięcej tej nocy, zanim padną, a następnie kontynuować
to następnego wieczoru, posadziliśmy ją, kiedy była podekscytowana i miała na
co czekać.
I
dałam jej to.
„Ja
i ciocia Saff zdecydowałyśmy, że to prawdopodobnie dobry pomysł, żebyś nie
widziała swojej babci, gdy jest chora” – powiedziałam do niej.
Wyglądała
na zdezorientowaną i nie tylko.
Widziałam
szok ośmioletniej dziewczynki. Była zdenerwowana. Może niedowierzanie.
Dlatego
nie byłam zaskoczona, kiedy zapytała - „Dlaczego?”
Na
szczęście przygotowałam się i miałam gotowe odpowiedzi.
„Bo
taka choroba może trwać długo i może zebrać swoje żniwo. Odbiło się to na babci”
- wyjaśniłam to, że nie wyglądała tak, jak wcześniej - „Również cierpi, co
utrudnia jej koncentrację. A Saff i ja uważamy, że będzie dla niej spokojniej,
jeśli nie będzie musiała myśleć o tym, że ją tak widzisz”.
„Nie
obchodzi mnie, jak ona wygląda”.
To
była moja dziewczyna.
„Wiem,
Laleczko” - powiedziałam łagodnie - „Ale w takich czasach nie chodzi o to, na
czym tobie zależy ani czego ty chcesz. Ale o to, co jest najlepsze dla drugiej
osoby”.
Juno
zastanawiała się nad tym i wymieniłam spojrzenia z Auggie’m.
Albo
próbowałam.
Swoją
uwagę przykuł do mojej dziewczyny.
Spojrzałam
na nią, kiedy powiedziała - „Ale ja mam rzeczy, które chcę jej powiedzieć”.
Aug
wtrącił się wtedy.
„Napisz
do niej list”.
Juno
zwróciła się do niego - „List?”
Pokiwał
głową.
„Możesz
napisać do niej tak długi list, jak chcesz. Możesz jej powiedzieć, jak bardzo
ją kochasz i jak źle się czujesz z powodu jej choroby. Możesz jej powiedzieć,
że za nią tęsknisz i myślisz o niej. I może ci odpisać i zrobić to, kiedy tylko
miałaby siłę. Co więcej, nie musi się martwić, jak bardzo będziesz zdenerwowana,
widząc ją taką, jaka jest. Może po prostu przeczytać twoje słowa w swoim
czasie, wiedzieć, że ją kochasz i spędzasz z nią czas, nawet jeśli nie było cię
z nią, a jeśli zechce odpowiedzieć, podzieli się swoimi myślami w jej czasie” –
powiedział Auggie.
Okej.
Wystarczy
powiedzieć, że to było cholernie genialne.
Szczerze,
żałowałam, że ja nie wpadłam na ten pomysł.
Następnie
zaproponował - „Mogę pomóc, jeśli chcesz”.
I
okej.
Ten
facet był najlepszym facetem na świecie.
„Ja…
dziękuję, Auggie” - odparła Juno - „Ale wiem, co chcę powiedzieć. Nie
potrzebuję pomocy. Ale miło mi zaproponowałeś”.
„Więc
do niej napiszesz?” - zapytałam.
Juno
skinęła głową.
„Chcesz
to teraz zrobić?” - pociągnęłam to.
Juno
potrząsnęła głową - „Chcę teraz Baby Yoda. Zrobię to później”.
Powstrzymałam
się przed powiedzeniem jej, żeby nie zwlekała zbyt długo. Ten konwój był już
wystarczająco trudny, choć dzięki Auggie’mu poszło o wiele lepiej, niż się
spodziewałam.
Nadal.
„Dobrze,
w takim razie włączmy Mando[2]” -
zasugerowałam, głównie po to, by odwrócić jej myśli i zadomowić ją na noc z
Augie’m - „Zacznę z tobą pierwsze odcinki i pójdę do pracy, kiedy będę musiała”.
Aug
położył rękę na jej głowie, zmierzwił jej włosy i powiedział - „Dokończysz ze
mną. W antrakcie zrobimy popcorn”.
„Co
to jest antrakt?” - spytała Juno.
„Czyli
wtedy, gdy przestaniemy wgapiać się, gdy twoja mama pójdzie”.
„Super”
- Było w tym trochę ćwierkania, a nie normalnego Juno, co było zrozumiałe.
Ale
była jak jej mama.
Weź
uderzenie i idź dalej.
Aug
wstał, żeby naszykować kolejkę odtwarzania, a Juno podążyła za nim.
Patrzyłam,
jak odchodzili i pozwalałam im się usadowić (Aug w tym, co stało się jego
kącikiem kanapy, Juno, jak zwykle, poduchy i poduszki na podłodze), zanim do
nich dołączyłam.
Mandalorian
nie był do końca pozytywny.
Ale
to była fantazja, można było to wyłączyć i chociaż sprawy mogły stać się
przerażające, w większości zwyciężyło dobro i trwała nadzieja.
Kiedy
zaczęliśmy, Auggie i ja wymieniliśmy kolejne spojrzenia, tym razem złapał.
W
jego chodziło o zmierzenie mi pulsu, jak to poszło.
W
moim chodziło o ulgę i wdzięczność, ponieważ był ze mną, kiedy to się stało, ubezpieczał,
na ile mógł (rozproszenie uwagi i więcej, ujście dla Juno do komunikacji z
babcią).
I
na koniec przekazałam nie bez znaczenia fakt, że byłam szczęśliwa, że nie
musiałam tego robić sama.
*****
Auggie
wyszedł tej nocy, kiedy wróciłam do domu po pracy, ponieważ czułam, że nie powinno
być Juno w pobliżu, by obudziła się w domu z mężczyzną.
Ale
późno następnego ranka przyszedł na bułeczki cynamonowe.
Po
tym, jak je zjedliśmy, zabrał nas do swojego domu na football, co doprowadziło
do tego, że przyszli Tod i Stevie i było więcej Yahtzee i nachos z wieprzowiną.
Juno
kochała Toda i Stevie. I stwierdziła, że nachosy Auggie’go są najlepszymi rzeczami,
jakie kiedykolwiek jadła (Tod zgodził się). Aug powiedział jej, że następnym
razem są jego kukurydziane kuleczki z serem pieprzowym, więc kazała mi dodać je
do naszej kolacji z okazji Święta Dziękczynienia.
Napięłam
się, bo to była niewiadoma.
Na
jakieś dwie sekundy.
Spojrzałam
na Aug’a.
Aug
powiedział - „Będę gotów wypełnić to zamówienie”.
Innymi
słowy, Juno zaprosiła go na kolację z okazji Święta Dziękczynienia, a Auggie
się zgodził.
Nie
trzeba dodawać, że to było dla mnie w porządku.
Nie
trzeba dodawać, że niedziela była wspaniałym dniem.
*****
Juno
poszła do swojego taty w poniedziałek, coś, co było do dupy nie mniej niż
zwykle, nawet z Auggie’m w moim życiu.
Niemniej
jednak łagodził to fakt, że Auggie, inaczej mówiąc, tymczasowo się tego dnia
przeprowadził.
Zaczęło
się od tego, że wysłałam mu SMS-a jakieś pięć minut po tym, jak wyszła na
autobus.
Zrozumiałe,
że ze względu
na
okoliczności nie wykonałeś
w
zeszłym tygodniu wyznaczonego
zadania,
by spędzić ze mną
przerwy
na lunch.
A
teraz przygotuj się, żeby mnie
pożreć tak szybko, jak to tylko
możliwe.
A
jeśliby tego nie rozumiał, dodałam,
Mam na myśli seksualnie.
Nie
zwlekałam z tym zaproszeniem, ponieważ, serio, kiedy dostałaś dobry towar i
miałaś jego ledwo dawkę to, jak został on odebrany, chciałaś go z powrotem, gdy
tylko mógł to dostać.
Auggie
odpisał,
Wiem,
o co ci chodziło, kochanie. ☺
Chociaż
mam coś, co potrwa
do późnego wieczoru.
Byłam
niezrażona.
Czy
możesz się ze mną
spotkać po pracy?
Czuł
to tak, jak ja.
Ponieważ
dostałam,
Abso-kurwa-lutnie.
Ponieważ
już dałam mu klucz, dom był delikatnie oświetlony, a Aug siedział w swoim kącie
kanapy, oglądając telewizję do późna, kiedy tego wieczoru wróciłam do domu.
Opóźniłam
nasze ponowne połączenie na tyle długo, by zapytać - „Przyniosłeś torbę?”
Wstał,
odpowiadając - „Nie”.
„Jutro”
- rozkazałam.
Posłał
mi spojrzenie odpowiadające trzydziestu trzem przecinek siedemdziesiąt pięć
minutom gry wstępnej.
Innymi
słowy, miałam prawie orgazm po prostu stojąc i gapiąc się na niego.
Potem
złapał mnie za rękę, wciągnął po schodach, zabrał do mojego pokoju…
I
pieprzył mnie.
Poszło
szybko, więc dobrze, że obdarzył mnie tym spojrzeniem, aby mnie przygotować, bo
również poszło fenomenalnie.
Następnego
dnia przyniósł torbę.
Co
wieczór jedliśmy razem kolację, zanim poszłam do pracy.
I
spędzał każdą noc obok mnie w moim łóżku.
To
było dobre, nie tylko dlatego, że lubiłam wspinać się do łóżka obok ciepłego
ciała (jeśli to ciało należało do Auggie’go) po powrocie z pracy do domu, kiedy
się budził i sennie wciągał mnie w ramiona, żeby się przytulić. Podobało mi się
też, że budziło mnie ciepłe ciało, które chciało ode mnie rzeczy, które z
radością dawałam.
I
dawałam je.
Swobodnie
i tak obficie, jak to tylko możliwe, zanim Aug musiał wstać, wziąć prysznic i
zająć się swoim dniem.
*****
Dobrze
też, że Aug tymczasowo się wprowadził, ponieważ Corbin zdecydował, że w
listopadzie złoży ofertę na ojca roku.
Nadeszła
środa, kiedy dostałam od niego w pracy SMS-a, który mówił:
Byłem
w twojej okolicy
na
późnym pokazie.
Jego
samochód był na
twoim
podjeździe.
Lepiej,
żeby nie spędzał
nocy,
kiedy moja córka
jest tam.
Biorąc
pod uwagę fakt, że Corbin miał obrotowe drzwi dla kobiet spędzających z nim
noc, gdy Juno była z nim, zmusiłam się, by dać sobie dwanaście solidnych godzin
(jak mniej to stracę rozum i powiem rzeczy, których bym żałowała).
Kiedy
ten czas minął, odpowiedziałam:
Powiem
to raz.
W
tej chwili Auggie
nie
zostaje, kiedy Juno
jest
tutaj.
Jednak
nadejdzie czas,
kiedy
to zrobi i nie będzie
to
twoja sprawa.
Tak
jak to nie twoja sprawa,
co
powinien robić to teraz.
Ale
proszę, bądź bardziej
świadomy
tego, co mówisz,
czego
oczekujesz i tego, co robisz.
Nie będę więcej mówiła na ten
temat.
Oczywiście
w ciągu godziny dostałam,
Musimy
usiąść osobiście.
Bez
J i bez tego gościa.
Są ważne rzeczy do omówienia.
Proszę wymień czas.
Przy
kolacji w niedzielę
znajdę opiekunkę dla Juno.
W niedzielę jestem niedostępna.
Nie chcesz, żeby to stało się
brzydkie.
Grozisz mi?
Chcę tylko z tobą porozmawiać.
Czy to była groźba, Corbin?
Kolacja.
Niedziela.
Niedzielę spędzam z Auggie’m.
Odtąd
nic.
Nic
złego.
Nic
dobrego.
Jednak
podzieliłam się tą rozmową tekstową z Auggie’m.
I
po tym, jak obserwowałam, jak zmaga się z tym, a potem pokonuje chęć
odnalezienia Corbin’a i uderzenia go w nos (lub cokolwiek), powiedział - „Masz adwokata?”
Pokręciłam
głową, a potem skinęłam głową.
„Nie
wiem, co to znaczy” - zauważył Auggie, śledząc ruchy mojej głowy.
„To
znaczy, że nie pracowałam, kiedy zerwaliśmy. Nie całkiem. Miałam pracę na pół
etatu, ale głównie na wirtualne pieniądze. Corbin nie chciał zerwania.
Powiedział, że zakończy z nią sprawy i to załatwimy. Potem, kiedy się z tym nie
pogodziłam, wkurzył się i zrobiło się brzydko. Robiłam fryzury, próbując
odbudować swoją klientelę, nie zbliżając się ani trochę do pełnego etatu. Nie
miałam pieniędzy, nie miałam rodziny, by prosić o pomoc. Wtedy zaczęłam się
rozbierać”.
„W
porządku” - powiedział Auggie, kiedy wzięłam oddech.
„Wciąż
było brzydko, więc znalazłam adwokata” - kontynuowałam. „Wtedy dużo zarabiałam
i miałam dni wolne na poszukiwania. Zrobiłam to i znalazłam rekina. Była
niesamowita. Sprawiła, że Corbin’owi było nieprzyjemnie. Tak potraktowany
przestał być brzydki i zaczął negocjować. W końcu nie było tak źle. Dał mi
wszystko, czego chciałam. Wspólna opieka. Ubezpieczenie zdrowotne dziecka.
Umieścił ją w swoim ubezpieczeniu. Przerzucanie dzielonymi świętami i równą
dystrybucję jej przerw w szkole.”
„Czym
jest przerzucanie dzielonych świąt?” – zapytał Auggie.
„Jak
była taka młoda, żadne z nas nie chciało niczego przegapić” – powiedziałam mu -
„Powiedzmy, że w danym roku, Święto Dziękczynienia mam do trzeciej, a on ma
resztę dnia i wieczór, nawet jeśli ona powinna być w moim domu. W ten sposób
mogłabym zrobić wczesną kolację i mieć ją, a on mógł zrobić późniejszą i mieć
ją. Nie przegapia tego z żadnym z nas, my nie przegapiamy z nią. Potem on
przychodzi świąteczny poranek, a ja popołudnie. I przerzucamy czasy w następnym
roku”.
„Święto
Dziękczynienia w tym roku?”
„Mam
ją w tym tygodniu, ale Corbin odbierze ją rano, a dostanę ją o trzeciej”.
„Poddał
się, by być dobrym facetem” - Auggie nagle zmienił temat.
„Przepraszam?”
„Ustąpił,
nie dlatego, że masz rekina adwokata, ale żeby nie zrobić nic, czego nie mógłby
odwrócić. Lub, bardziej do rzeczy, coś innego” – wyjaśnił.
Nadal
tego nie rozumiałam.
Więc
mu to powiedziałam.
Wyjaśnił.
„Nie
przestał być brzydki, bo miałaś kogoś w swoim narożniku. Przestał, bo w ten
sposób nie mógłby cię odzyskać”.
Potrząsnęłam
głową - „Miał usterkę, Słonko. Czuł się zagrożony. Współzawodniczy. Ale,
Auggie, obiecuję, minęły trzy lata i miał wiele kobiet w międzyczasie. Nie
tęskni za mną”.
„Tęskni
za tobą”.
Poczułam,
że ściska mi serce.
„Nie”
- zapewniłam.
„To
jest to, co wiem z tego, co widziałem od moich rodziców i z bycia facetem” -
zaczął Auggie, a ja miałam co do tego złe przeczucie - „Jeśli odchodzę od
kobiety, to odchodzę. Masz dziecko, ale możesz iść dalej i nadal dzielić
dziecko. Nie znajdujesz sposobów, by pozostawać w życiu tej osoby i jej przeszkadzać.
Nie sprawiasz jej trudności. Nie robisz tego, bo masz to w dupie. Jeśli
wszystko jest w porządku z tym, jak oboje radzicie sobie ze swoim dzieckiem,
nigdy nie musisz się tym przejmować. Kiedy to się skończy, Pepper, to już po
prostu koniec”.
O
rany.
To
miało sens.
Aug
mówił dalej.
„Z
tego, co opisujesz, on tak naprawdę nigdy nie odszedł. Pieprzył się z tobą, przeszkadzał
ci z różnymi rzeczami i zrobił to, aby pozostać dla ciebie istotnym, gdy
dojrzałaś, by wykonać swój ruch. Teraz jestem na tapecie, a on nagle wraca. Nie
spodziewał się, że znajdziesz kogoś innego. Spodziewał się, że wszystko się
ułoży. Gra w to tak długo, nie zdając sobie sprawy, że ty nie grałaś. Teraz
zdaje sobie sprawę, że nie. A kiedy zrozumie, że to, czego chce, jest na stałe
poza jego zasięgiem, odda cios”.
Nie
miałam na to nic do powiedzenia, bo to mnie wkurzało.
„Więc,
jak masz adwokata, a nie masz?” – zapytał Auggie.
„Miałam
ją, ale nie potrzebowałam jej od co najmniej dwóch lat”.
„Ona
nadal jest twoim adwokatem, Pepper”.
„Och”
- wymamrotałam.
„Powinnaś
do niej zadzwonić, żeby ją ostrzec, podzielić się z nią tym gównem, żeby była
przygotowana na wypadek, gdyby stało się brzydko”.
To
nie było dobre, ponieważ nie chciałam mieć do czynienia z Corbin’em, który byłby
bardziej palantem.
Nie
było też dobrze, bo nie miałam pieniędzy, żeby jej zapłacić.
Była
doskonała w swojej pracy, a jej stawka godzinowa to odzwierciedlała.
Odkąd
jej potrzebowałam, dzięki wynagrodzeniu Smithiego, doskonałemu pakietowi
świadczeń i moim napiwkom, Juno i ja wyszłyśmy z domu, z którego wykopałam
Corbin’a, ale był jego właścicielem (i nie robił z tego powodu nic złego, ale nie
czułam się bezpiecznie, bo mógłby coś zrobić, kiedy tylko miałby na to ochotę),
do domu z trzema sypialniami, który był mój.
Wypełniłam
go meblami.
Zrobiłam
go ładnym.
Teraz
moje oszczędności nie obejmowały Corbin’a, który był dupkiem i musiałabym
wrócić do mojego adwokata, aby poprosić ją o ustawienie jego gówna do pionu.
Może
nie powinnam była kupować tej różowej kanapy.
„Nic
ci nie jest?” – zapytał Auggie.
Było.
Nie
powiedziałam jednak tego.
Zobaczymy,
czy przepowiednia Auggie’go się sprawdzi.
W
międzyczasie musiałam wymyślić kilka zabójczych rutyn, spróbować podnieść moje napiwki,
może sprawdzić, czy Dorian zmieściłby mnie na kolejny taniec wieczorem i
zawęzić wydatki.
W
razie czego.
*****
W
tę niedzielę nie było footballu.
Ani
bułek cynamonowych.
To
był nasz pierwszy pełny dzień wolny i nas nie poganiało.
Żadnych
rodzin. Złamanego serca. Ani byłych.
W
rzeczywistości od SMS’ów Corbin’a nie wydarzyło się nic dramatycznego.
Trzy
pełne dni życia po prostu bycia życiem.
Błogość.
Dosładzając
ten garnek, w nadchodzącym tygodniu Smithie’s był zamknięty w czwartek, a w
piątek rewia w Smithie’s była zawieszona (był to po prostu zwykły striptiz).
Miałam więc dwa dodatkowe dni wolne z wypłatą (ale nie napiwki, Jejć), a
wracałam w sobotę.
Nie
wspominając o tym, że w poniedziałek znów miałam u siebie moją dziewczynkę.
Więc
było na co czekać i czego wyglądać, co było szczęściem.
Dla
mnie i Auggie’go był to trudny początek, z wiatrami wiejącymi w wielu
kierunkach, ale ponieważ lubiłam mieszaną metaforę, z radością zauważyłam, że
Auggie i ja płynęliśmy do przodu płynnie.
Lubiłam
go.
Nie
tylko ta część, że był wspaniały i dobrym kochankiem, jak wspaniały był z Juno,
jak dobrze było go rozśmieszyć oraz fakt, że potrafił gotować.
Po
prostu lubiłam tego faceta.
Był
łatwy i uważny, czuły, mądry i miał wspaniałe poczucie humoru.
Po
prostu do siebie pasowaliśmy.
Jego
rodzice byli szaleni, ale po tym, jak Auggie wyładował się na nich, a jego mama
próbowała wciągnąć go z powrotem w dramat, ale on się opierał, to odpłynęło.
I
wydawało się, że Saffron nie kłamała.
Nie
miałam kontaktu z nikim z mojej rodziny, a oni odwzajemnili tę przysługę.
Tak
więc, oprócz tego, że Juno nie wysłała swojego listu, skończyło się.
Birch
również zniknął (znowu). Wysłałam mu SMS-a po tym wielkim show na mojej
werandzie, ale nie odpowiedział.
Teraz
był tylko nagi Auggie i naga ja w moim łóżku po tym, jak miał orgazm (i ważne
jest, aby pamiętać, że to było po tym, jak mi też dał).
Byliśmy
pod kołdrą, dotykając się, całując i trącając nosami i przez cały dzień nie
było nic do roboty, poza tym, że w końcu wstaliśmy, żeby coś zjeść.
Nic
naglącego.
Nic
niepokojącego.
Tylko
my.
W
moim łóżku.
„Co
miałaś na myśli, mówiąc, że wtedy dużo zarabiałaś?” – spytał Auggie w moją
szczęśliwą zadumę po seksie, przy leniwym dniu, marzącą o kolejnym seksie w
przyszłości, z niczym do zrobienia przez cały dzień.
„Przepraszam?”
„Kiedy
mówiłaś o konieczności zatrudnienia adwokata i zaczęłaś z tego powodu w
Smithie’s, co miałaś na myśli, mówiąc „wtedy”, że dużo zarabiałaś. Nadal jesteś
w Smithie’s. Czy sprawy są inne?”
Ummm…
Skoro,
że to mentalne umm trwało długo, moje niewerbalne umm też.
Co
oznaczało, że brwi Auggie’go złączyły się, a jego następne pytanie miało
wyraźny pomruk.
„Pepper,
czy masz jakiś problem w pracy?”
Przynajmniej
mogłam odpowiedzieć szybko i szczerze.
„Nie”
„Więc
co miałaś na myśli?”
To
było to.
Miałam
tatę, który był „lwem domu” i tak się zachowywał.
To
wyjaśniało to.
Potem
miałam Corbin’a, który był trochę w ten sam sposób, bez części o pełnym
ujarzmieniu i wielu żonach (no cóż, z częścią o wielu kobietach, tylko że żadna
z nas nie wiedziała o drugiej).
Byłam
w krainie lala land nowej mamusi, funkcjonującej rodziny, z dala od dzieciństwa
pełnego-hipisów wolnego-i-przewiewnego, przechodzącego na Gonzo dla
Boga-i-nagle wszystko-stało-się-grzechem. Byłam szczęśliwa, że przestałam
zarabiać na życie, strzygąc i czesząc włosy (chociaż uwielbiałam to robić), aby
zostać mamą, która zostawiła w domu, a kiedy Juno poszła do przedszkola,
wróciłam do włosów na pół etatu po to, żeby mieć coś do zrobienia z moimi
dniami.
To
powiedziawszy, Corbin popchnąłby to, gdybym nie była tym wszystkim. Nie
powiedziałby czegoś w stylu: „Jestem lwem naszego domu, a ty robisz, jak
mówię”. Ale możemy po prostu stwierdzić fakt, że jeśli on i ja byśmy pracowali,
a ja w końcu zarobiłabym więcej pieniędzy niż on, byłby to problem.
Więc,
biorąc pod uwagę całą historię, jaką miałam z mężczyznami, nie chciałam wdawać
się w kłopotliwe omawianie problemów finansowych z Auggie’m.
Spotykaliśmy
się od niedawna, ale to był biznes, którego nauczyłam się na własnej skórze po
tym, jak zostałam przyłapana z brakiem mężczyzny, z dzieckiem i brakiem
wystarczających dochodów na życie, aby mieć pewność, że zawsze się zatroszczę o
wszystko.
Auggie
wykazał się dość silną skłonnością do bycia opiekuńczym. Nie w czasie opresji,
ale mężczyzna wybrał zamek, żeby się do mnie dostać po tym, jak miałam trudne
spotkanie z matką.
Więc
widzisz, skąd mi się to wzięło.
„Mała,
wszystko w porządku?” - jego głos był wtedy zupełnie inny, zmartwiony, a nawet
zaniepokojony.
„Robię
to, co robię, aby spłacać kredyt hipoteczny i trzymać moją córkę w uroczych
czapkach i z bufiastych okryciach” - podzieliłam się - „Nie robię tego, bo to
kocham. Nie robię tego, bo jestem w tym dobra. Lottie jest w tym dobra. Hattie
jest urodzoną performerką. Ryn ma w dupie to, co ktoś o niej myśli. Jest
cudowna i wie, jak używać swojego ciała, ta pewność siebie wychodzi na scenie.
Ja… nie jestem nimi”.
„Mówisz
mi to, ponieważ…” - podpowiedział Auggie.
„Ponieważ
kiedy Smithie poszedł do rewii, moje napiwki poszybowały. To tylko około sto
więcej na tydzień, ale to się sumuje. Większość z tego poszła na fajne rzeczy,
część poszła na oszczędności, więc to nie tak, że cierpię. Ale mniej pieniędzy
to mniej pieniędzy”.
Auggie
nic nie powiedział.
„Więc
to właśnie oznaczało to, kiedy powiedziałam wtedy”
– wymamrotałam wniosek.
„Nie
lubisz swojej pracy?” - zapytał.
Potrząsnęłam
głową - „Lubię to, z kim i po co to robię. Nie lubię pracy jako takiej”.
„Jesteś
w tym dobra”.
Widział,
jak tańczę.
Widział
też, jak się rozbieram.
Zanim
byliśmy razem, bardzo mi to przeszkadzało.
Ale
teraz, z oczywistych powodów, przeszłam nad tym.
„Dzięki”
- odpowiedziałam.
„Wolałabyś
czesać?” - zapytał.
Zagryzłam
bok wargi i pomyślałam o tym.
Włosy
nie przyszły z Ryn, Hattie i Lottie.
„Lubiłam
czesać. Ale chcę otworzyć studio medytacji i jogi”.
Powoli
mrugnął.
„Wiem,
brzmi głupio” - mruknęłam.
„Czy
byłoby tak, jak w tym pokoju?”
To
było ciekawe pytanie.
Pomyślałam
o tym i odpowiedziałam - „Tak. Niezupełnie, ale te wibracje.”
„Te
wibracje” - mruknął, wykrzywiając usta.
Odwróciłam
się i powiedziałam - „Medytacja jest tym, co wyciągnęło mnie ze spirali
Corbin’a. Wydaje mi się, że jadłam ciasto z cukrem, szlochając i lamentując nad
swoim losem po tym, jak musiałam oddać Juno na wizytę, a w tle leciał jakiś
talk-show. Ktoś powiedział o tym coś i to zwróciło moją uwagę. Właśnie wtedy i
tam pobrałam aplikację na swój telefon, poszłam do łóżka, wspięłam się na
środek i spróbowałam”.
Zatrzymałam
się i zobaczyłam Auggie’go, z głową opartą na poduszce naprzeciwko mnie,
przyglądającego mi się uważnie.
Widziałam
też, że jest zainteresowany – mną i tym, co mówię.
Miałam
jego pełną uwagę i nie miało to nic wspólnego z moim nagim ciałem przyciśniętym
do jego, splecionymi nogami, rysunkami, które rysował na moim tyłku, sposobem,
w jaki bawiłam się końcówkami jego włosów.
W
tej chwili było coś pięknego - zadumanego i głębokiego - co odhaczyłam, bo nie
byłam pewna, czy kiedykolwiek coś takiego miałam.
I
bardzo mi się to podobało.
„Zrobiłam
sesję instruktażową” - mówiłam dalej, teraz cicho, ponieważ to, co od niego
czułam, wciąż wkradało się do mojej duszy.
„Tak?”
- powiedział miękko w odpowiedzi, zachęcając mnie do kontynuowania.
„Byłam
w tym gówniana”.
Uśmiechnął
się.
„Małpi
umysł” - powiedziałam - „Rzucał się wszędzie. Ale zanim zrezygnowałam, pomyślałam:
Będę to robiła przez trzy dni i zobaczę.
Trzeciego dnia miałam chwilę, która była…” - Nie było tego opisać, więc
powiedziałam - „Naprawdę spektakularna. Potężna. I to spowodowało moje
uzależnienie. I w końcu, dając sobie spokojną przestrzeń każdego dnia,
koncentrując się na oddechu, dzięki mojej praktyce uczenia się, że w każdej
chwili mogę się wycofać, pamiętając, jak delikatnie wyrywałam się z małpiego
umysłu, byłam w środku”.
„I
chcesz tego nauczyć innych”.
Skinęłam
głową - „Nie jestem mistrzem. Nikt nie może być mistrzem. Dlatego nazywa się to
praktyką. I nie będę dramatyczna i nie powiem, że to uratowało mi życie. Ale to
je zmieniło. I zrobił to na wielki, pozytywny sposób. Nie mogę twierdzić, że
zawsze jestem cały czas pozbierana. Że nie mam nastrojów. Że dryfuję przez
życie, mrucząc om i brzęcząc w cymbałki palcowe”.
Zachichotał.
„Ale
daję sobie czas na uporządkowanie spraw” - kontynuowałam - „Robię to
codziennie. Czasami robię to przez dziesięć, piętnaście minut. Czasami robię to
znacznie dłużej. Czasami robię to również w nocy. Ale zawsze rano. To rytuał z
prowadzeniem dziennika. To nie jest kwestia kiedy
tego potrzebuję. To codzienna praktyka. To nie podlega negocjacjom. Wiele
osób tego nie robi. Trening nie jest dla nich nie-negocjowalny. Brak cukru w
ich diecie nie podlega dla nich negocjacjom. Ale jak mają poświęcić piętnaście
minut każdego dnia na przebywanie tylko ze sobą i siedzenie w bezruchu,
zaczerpnięcie mentalnego oddechu od życia i wszystkich jego presji, na pozwolenie
sobie, by poczuć tę wolność, zrównoważyć wszystko mentalnie, myślą, że to nowomodny
wymysł”.
„Jestem
gotów zapisać się na zajęcia”.
Zaśmiałam
się i zaproponowałam - „Nauczę cię, jeśli chcesz”.
„Nie,
jestem poważny”.
Mój
humor mnie opuścił.
„Jestem
przekonany” - powiedział mi - „Z tym, co powiedziałaś. Ale także tylko z tym
pokojem, Pepper. Czuję się lepiej w tym pokoju. Jest w tym coś, co sprawia, że…”
- Potrząsnął głową na poduszce - „Świat jest poza tym pokojem. Tutaj jest coś
innego”.
„Cóż
za miłe słowa” - szepnęłam.
„Nie
karmię cię gównem, mała. Poczułem to, kiedy pierwszy raz tu wszedłem”.
Zrobił
to.
Nawet
to powiedział.
„Poszedłbym
do ciebie. Poszedłbym na lekcję medytacji” - powtórzył - „Przydałby mi się
oddech mentalny”.
Oczywiście
skłoniło mnie to do powiedzenia - „Jesteś cholernie niesamowity, Auggie”.
„Nie
karmię cię gównem” – powtórzył.
„Wiem
i jesteś cholernie niesamowity”.
Zamknął
usta.
Pocałowałam
go w usta.
Pozwolił
mi przewrócić się na plecy i pocałować inne jego części.
Pozostał
na plecach i wciągnął mnie w górę, tak że siedziałam mu na twarzy i całował
inne części mnie.
Ale
w końcu leżałam na plecach, a Auggie wciąż mnie całował.
Ale
robił mi też inne rzeczy.
*****
W
poniedziałek moja córeczka wróciła, Auggie był z nami, jedliśmy taco ze stekiem,
smażoną kukurydzą i papryczkami Peppadew skropionymi moją limonkową śmietaną
(przebój Auggie’go).
Był
już nie tylko po to, żeby coś zjeść, ale po to, abyśmy mogli decydować o menu
na Święto Dziękczynienia.
To
było ważne zadanie, ponieważ miała to być druga kolacja Juno i nie chciałam,
żeby eksplodowała, ale chciałam, żeby miała na ten dzień wszystko, czego
chciała.
Chciałam
też, żeby Auggie miał wszystko, czego on chciał.
Kiedy
spędzaliśmy razem czas, nie naciskałam na to, ale dzielił więcej o swoim życiu
z rodzicami.
Można
więc było bezpiecznie powiedzieć, że miałam rację w tym, co powiedziałam Juno.
Aug
nie miał za sobą zbyt wielu pokrzepiających wspomnień z czasu świąt.
Mama
Corbin’a, Melissa, obsługiwała Juno jako pierwsza w Święto Dziękczynienia i na
szczęście mama Corbin’a była fajna. Była wkurzona na Corbin’a za to, co zrobił,
a nie na mnie, że zaufałam, że nigdy nie zrobi czegoś takiego.
Więc
kiedy zadzwoniłam i zapytałam, co podaje, żebym mogła zaplanować, powiedziała
mi (i też mieliśmy miłą pogawędkę).
Tak
więc weszłam do dyskusji na temat menu Dziękczynienia uzbrojona w to, czego
potrzebowałam, aby objąć wszystkie bazy Juno, podwoić się w rzeczach, które
kochała i upewnić się, że Auggie dostanie od T-Day to, czego chciał, pod
względem kulinarnym.
My
troje znaleźliśmy się w strefie adoracji (nic dziwnego), z wyjątkiem faktu, że
Melissa robiła ciasto dyniowe, więc Juno chciała orzechowego, ale Auggie i ja
chcieliśmy dyniowego, więc zamierzałam zrobić jedno i drugie i miało zostać mi
mnóstwo ciasta.
To
było dla mnie w porządku.
Mieliśmy
wszystko zaplanowane, nadszedł czas, aby Juno uderzyła w wyrko, Auggie
wyjeżdżał i odprowadziłam go do jego samochodu, żebym mogła trochę się z nim
pocałować.
Nie
całowałam się z nim.
Wydobył
telefon, wyciągnął kilka zdjęć, dał mi go i powiedział - „Przewiń je”.
To
zrobiłam.
Kiedy
to zrobiłam, nie miałam pojęcia, dlaczego to robię.
Były
to zdjęcia pustego magazynu.
Była
kuchnia, w jednym rogu był loft i wydawało się, że nad loftem jest przestrzeń,
która była pokojem dziennym, bo miała półki na ścianach.
Ale
był pusty, więc to wszystko było naprawdę niczym.
„Na
co patrzę?” - zapytałam.
„Kupiłem
to od Hawka rok temu. Zamierzałem postawić nową kuchnię. Zdefiniować na nowo
przestrzenie mieszkalne. Przeciąć to na pół, zamieszkać po jednej stronie i wynająć
po drugiej. Ale nie lubię długów. Więc kupiłem to za gotówkę. To wyczyściło
mnie do cna. To oznacza, że oszczędzałem, żeby zrobić trochę renowacji”.
Oddałam
mu telefon z uśmiechem i powiedziałam - „Super, Słonko. Nic nie mówi Jestem Batmanem bardziej niż życie w Bat-jaskini.
Nikt nie myśli o tym, że Batman musiał dokonać ogromnego remontu Jaskini
Batmana, zanim mógł się wprowadzić”.
Roześmiał
się, ale pokręcił głową i nie odebrał telefonu.
„Spójrz
na to” - nalegał.
„Spojrzałam”
- powiedziałam mu.
„Spójrz
na to, aby znaleźć w tym studio medytacji/jogi”.
Zastygłam.
„Jest
wcześnie, za wcześnie, z nami będącymi nami. Rozumiem to” – stwierdził - „Tylko
mówię, żebyś się nad tym zastanowiła. Bo jeśli wyląduję z tą laską, z którą się
spotykam, a ona ma dziecko i będziemy mieli więcej dzieci, nie mogę mieszkać w
magazynie. Więc teraz mam ogromną powierzchnię magazynową i nie mam z tym co
zrobić. Może tylko, że ta laska, z którą się spotykam, mogłaby jej użyć”.
„Gorąca laska” - poprawiłam cicho.
„Przepraszam,
tak, gorąca laska” - zgodził się, uśmiechając się do mnie.
Nie
odwzajemniłam uśmiechu.
Zapytałam
- „Czy mówisz poważnie?”
„Nie
pokazałbym ci tego, gdybym nie mówił”.
Nie,
nie zrobiłby tego.
„Nie
mogę…”
„Nie
proponuję ci tego w ten sposób” - stwierdził - „Jedyne, o czym teraz mówię, to byś
o tym pomyślała. Jeśli ty i ja nadal będziemy razem i będzie to coś, co zechcesz
odkryć, chciałbym mieć biznesplan. Chciałbym wiedzieć, ile kosztowałoby
renowacja. Mogę zainwestować i nawiążemy współpracę. Możesz tego nie chcieć i
musisz wziąć pożyczkę. Jeśli tak, to i tak potrzebujesz biznesplanu. Wiem
tylko, że moje plany remontu są wstrzymane, ponieważ naprawdę lubię tę gorącą
laskę, którą spotykam i nie ma sensu zrzucać forsy na tę przestrzeń, jeśli
można ją wykorzystać do czegoś lepszego”.
Czegoś lepszego.
Mój
głos był chrapliwy, kiedy zapytałam - „Możesz wysłać mi te zdjęcia?”
Przyglądał
mi się uważnie, kiedy odpowiedział - „Jasne, kochanie. Zabiorą cię też w tam,
jeśli chcesz to zobaczyć”.
Zdecydowanie
na tysiąc jeden procent chciałam to zobaczyć.
Po
prostu skinęłam głową.
„A
teraz mnie pocałuj” – rozkazał.
Pocałowałam
go.
Mocno.
Wiedziałam,
że to poczuł, kiedy się oderwaliśmy, bo jego ramiona były zaciśnięte wokół mnie
i znów obserwował mnie uważnie.
Udowodnił,
że to zrozumiał, gdy mruknął - „To tylko magazyn, Pepper”.
„Nie
miałam nikogo u swojego boku. Nikt mnie nie chronił. I w związku z tym, można
śmiało powiedzieć, nikt nigdy we mnie nie wierzył, Auggie. Więc spojrzałam na
kilka zdjęć. A ty powiedziałeś to, co powiedziałeś. Ale najważniejsze jest to,
że we mnie wierzysz. Może tak się nie stanie, ale jedno wiem na pewno. Dla mnie
to nigdy nie będzie tylko magazyn, Słonko”.
To
wtedy Auggie mnie pocałował.
Mocno.
Ale
planowaliśmy, że przyjedzie w środę wieczorem na kolację, pójdzie do szkoły,
obejrzy sztukę z okazji Święta Dziękczynienia i zrobi ciasta z dyni i orzechów
ze mną i Juno.
Miałam
więc mniej niż dwa dni, żeby poczekać, aż znów go zobaczę.
*****
Zrobiliśmy
ciasta.
A
Aug nie ukrywał, jak bardzo był poruszony, że Juno i ja nie tylko poszłyśmy
kupić składniki na nasz obiad w T-Day, ale kupiłyśmy też kolejny stołek, żeby
móc zjeść to wszystko razem przy wyspie.
Wzięliśmy
udział w przedstawieniu i wydawało się, że Juno ulżyło (a mnie właśnie tak), że
Corbin się nie pojawił.
Z
drugiej strony było to smutne. Ponieważ miała uroczą rolę w roli mówionej na
fotelu w krótkiej sztuce o tym, skąd się wzięło jedzenie, wdzięczność i co jest
ważne podczas rodzinnych świąt.
Trzeba
przyznać, że dekoracje były odjazdowe.
A
ponieważ Aug też miał wolny czwartek, a Corbin był dupkiem, w Święto
Dziękczynienia Aug przyszedł wcześnie, więc to on otworzył drzwi, gdy Corbin
przyszedł o dziewiątej po Juno, która miała spędzić z nim czas tego dnia.
To
nie poszło dobrze.
Sama
to widziałam.
Auggie
mógł chcieć być moją tarczą, ale to nie znaczyło, że nie miałam się pojawić na
walce.
Stałam
na końcu korytarza z ramieniem opartym o ścianę, obserwując, jak cicho się
odsuwają.
Juno
przerwała to, ale nawet w obecności córki Corbin nie zgasił promienia ciepła,
który posłał wzrokiem korytarzem, próbując mnie spalić.
Nasza
córka wyciągnęła go z domu.
Aug
i ja sterczeliśmy razem w biurze, żeby popatrzeć, jak odjeżdżają.
A
Auggie odczekał około siedem przecinek dwieście pięć sekundy po tym, jak
straciliśmy ich z oczu, żeby zanieść mnie na górę, abyśmy mogli zająć się
czynnościami, które miały na celu zdecydowanie spalić trochę kolacji.
Można
tylko powiedzieć, że byłam prawie pewna, że zarobiłam na dodatkowy kawałek
ciasta.
Ale
Aug zarobił na dwa.
*****
Potem
zabraliśmy się do gotowania.
Kiedy
kolacja była już posortowana (bardziej), Auggie pokazał mi magazyn (starałam
się nie ekscytować, ale tylko powiem, że mógł nie być idealny, ale tak mogłam to przepracować).
A
potem pojechaliśmy odebrać Juno.
Co
doprowadziło do teraz.
Czterdzieści
pięć minut po czasie odbioru.
Mieliśmy
ptaka w piekarniku, którego można było bezpiecznie zostawić w piekarniku, ale
nie byłoby bezpiecznie zostawić go tam na zbyt długo.
Corbin
i jego rodzina mieli zjeść posiłek o 1:00.
Zaplanowaliśmy,
że drugie Święto Dziękczynienia Juno rozpocznie się o 6:00 i będziemy mieć czas
na odpoczynek indyka i na używanie piekarnika do innych rzeczy, indyk musiał
być tam trochę wcześniej. Nie wspominając o tym, że lubiłam resztki, Juno też,
a Auggie nigdy ich nie miał, więc chciałam je mu przedstawić.
Innymi
słowy, mieliśmy wielkiego ptaka.
Miałam
swojego faceta.
Powinnam
mieć swoją dziewczynkę.
Mogłam
mieć magazyn, żeby zbudować marzenie (dostarczone przez mojego faceta).
Wszystko
było ustawione na kolację w domu.
Kolację,
która była, nie bez znaczenia, może pierwszą z wielu ważnych świąt, które
spędzilibyśmy wszyscy razem.
Ale
było jasne (byłam zdeterminowana, cholera), że będzie jednym z niewielu
naprawdę dobrych, jakie Auggie kiedykolwiek miał.
Kukurydziane
kuleczki Auggie’go miały być naszą przystawką i były dla mnie jak syreni śpiew.
Byłam
w jedności ze wszechświatem, a wszechświat był w jedności ze mną.
Nie
potrzebowałam, żeby mój były bawił się moją werwą.
Ale
mieliśmy odebrać Juno z jego domu, nawet jeśli Święto Dziękczynienia było w
domu jego rodziców.
O
3:00.
I
zapukałam do drzwi.
Nikt
nie odpowiedział.
Napisałam.
Bez
odpowiedzi.
O
piętnastominutowym spóźnieniu Auggie zrobił coś, co nazwał „rekonesansem” (ale
wyglądało na to, że po prostu chodził po domu i zaglądał w okna).
Kiedy
dołączył do mnie w jego Telluride, powiedział, że samochodu Corbin’a nie było i
nikogo nie było w domu.
Byłam
na SMS-ie szóstym, z
Gdzie jesteś?
Bez
odpowiedzi.
I
właśnie wtedy samochód Corbin’a podjechał pod jego podjazd.
Spóźnił
się czterdzieści pięć minut, nie uprzedzając mnie choćby, że może spóźnić się
nawet dziesięć minut.
Byliśmy
pół godziny od mojego domu.
Miałam
ziemniaki do ugotowania i zgniecenia. Domową zapiekankę z zielonej fasoli do
gotowania.
Stół
do ustawienia na wyspie z innymi rzeczami, które Juno i ja kupiłyśmy, aby
zapewnić Auggie’mu idealne Święto Dziękczynienia. Stół, na którym nie chciałam
ustawiać wszystkiego do ostatniej chwili, bo nie chciałam zepsuć Juno i mojej
niespodzianki dla Auggie’go, i chciałam, aby moja dziewczynka była przy nim,
gdy go zobaczy.
To
znaczy, nie mogłyśmy ukryć stołka.
Ale
reszta miała być wyjątkowa.
Nie
Juno rzucająca różne rzeczy na wyspę, podczas gdy ja maniakalnie ubijałabym
ziemniaki, a żołądki Auggie’go i moje burczałyby ze złością, bo być może zarobiliśmy
dodatkowe ciasto, ale przygotowując się do wypasu, zjedliśmy lekki lunch.
Nie
potrzebowałam, żeby Corbin ciągnął ze mną gówno.
A
tym, co sprawiło, że byłam tak bliska utraty rozumu, było to, że wykorzystywał
do tego naszą córkę.
Wiedziała,
że mieli być o trzeciej.
Wiedziała,
że będę na nią czekać.
Wiedziała,
że Auggie będzie ze mną czekał.
Wiedziała,
że to wyjątkowy dzień dla Auggie’go, jak również dla niej i dla mnie i nie
mogła się doczekać, by odegrać swoją rolę w tworzeniu tego wyjątkowego.
Martwiłaby
się tym.
I
to…
To…
Nic
nie mogło mnie powstrzymać przed straceniem rozumu na ten temat.
Więc
kiedy z paniką na twarzy Juno pobiegła z garażu Corbin’a do mojego samochodu,
jakby była na próbach do igrzysk olimpijskich, a Auggie powiedział kojące,
gładkie, niskie „Mała”, a ten alarmujący spoiler, nie uspokoił mnie ani nie wygładził,
więc właśnie to zrobiłam.
Wysiadłam
z jego samochodu.
I…
Straciłam.
Swój.
Rozum.
Nie można kończyć rozdziału w takim momencie!!!! I co dalej? Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy. Dziękuję i pozdrawiam :).
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńKurde racja rozdział nie powinien sie skończyć w takim momencie. Ale napięcie. Już szykuje sie na jakąś aferę z Corbinem.
OdpowiedzUsuńCZekam na dalsza część historii.
Dziekuje
OdpowiedzUsuń