niedziela, 2 stycznia 2022

23 - Coś lepszego

 

ROZDZIAŁ 23

 

Coś lepszego

 

 

 

 

Pepper

 

Siedziałam w samochodzie Auggie’go, z Auggie’m, o 3:45 w Święto Dziękczynienia, przypominając sobie, jak dumna jestem, że mogę wnieść spokój i spokój do życia Auggie’go.

Przypomniałam sobie o tym, bo przez ostatnie ponad dwa tygodnie udało mi się to osiągnąć.

Dla niego.

Dla mnie.

Dla Juno.

Przypomniałam sobie o tym, bo groziło mi wymazanie tego w sposób, w jaki mogłabym nigdy tego nie odzyskać.

*****

Pozwólcie mi podzielić się…

Aby rozpocząć.

Nie było fajnie unikać pytań Juno o babcię. Mówiąc jej to, co było prawdą: Babcia nie czuła się dobrze, była bardzo słaba, nie wyglądała już do siebie, bo choroba się rozwijała.

Wszystko to, ale nie zagłębiając się.

Na przykład, że Juno nie została zaproszona do spędzania czasu z babcią, aby nie stworzyć wspomnień, nawet bolesnych, przed śmiercią.

Ale ona jak i ja byłyśmy skłonne to zrobić, więc przeszłyśmy przez to.

I użyłam manewru wymijającego, zwracając się do niej z prośbą o wsparcie, by mi pomogła w tym, żeby Święto Dziękczynienia było niesamowitym dniem dla Auggie’go.

„Nie jest blisko z rodzicami” - powiedziałam jej - „Nigdy nie byli bardzo…” - zmagałam się z jednym słowem i uznałam za dobre - „…tradycyjni. Ale on skupia się wyłącznie na rodzinie, więc myślę, że chciałby, żebyśmy z nim to zrobili”.

Jak to moja dziewczyna, natychmiast się podnieciła.

„Masz na myśli obrus na wyspie, fantazyjne kieliszki i takie tam?”

Skinęłam głową - „Właśnie tak. I dużo jedzenia. Wyjdziemy i kupimy kolejny stołek, żeby wszyscy mogli siedzieć razem”.

„I musimy kupić serwetki” - planowała - „I te rzeczy, które trzymają serwetki, które wyglądają jak duże pierścienie”.

Wyciągnęłam rękę w stronę wyspy - „Możemy zaprojektować całość. Zrobić to na dużą skalę. Włożyć pracę”.

„O mój Boże! Będzie fajnie!”

Nie myliła się.

Zaplanowałyśmy i poszłyśmy na zakupy, i było fajnie.

W rzeczywistości, z wyjątkiem jednej części, reszta tygodnia była fajna.

W tym spotkanie z Auggie’m na kolacji, zanim wszyscy poszliśmy i pomogliśmy przy dekoracjach. Ja pojechałam stamtąd prosto do pracy, bo Auggie mógł zabrać Juno do domu, do Flossy. Oznaczało to, że spędziliśmy razem trochę więcej czasu jako trójka, a Auggie i Juno mieli to samo, tylko we dwoje.

Potem trafiłam na złą część w sobotę, kiedy Auggie przyszedł, bo miałam dać Flossy niezwykłą sobotę, ponieważ Aug miał spędzić wieczór z Juno, kiedy byłam w pracy.

A miał to zrobić z powodu rozmowy, którą z nią zaplanowałam.

Złagodził drogę, robiąc zapiekankę z szynką i hash brown z Juno jako jego szefem kuchni.

Świetnie współpracowali w kuchni i uwielbiałam ich oglądać, ponieważ po prostu… świetnie razem wyglądali (i trzeba było powiedzieć, że jego zapiekanka była pyszna).

A potem, po tym, jak Auggie powiedział jej, że będą oglądać maraton Mandalorian[1], robić popcorn i oglądać jak najwięcej tej nocy, zanim padną, a następnie kontynuować to następnego wieczoru, posadziliśmy ją, kiedy była podekscytowana i miała na co czekać.

I dałam jej to.

„Ja i ciocia Saff zdecydowałyśmy, że to prawdopodobnie dobry pomysł, żebyś nie widziała swojej babci, gdy jest chora” – powiedziałam do niej.

Wyglądała na zdezorientowaną i nie tylko.

Widziałam szok ośmioletniej dziewczynki. Była zdenerwowana. Może niedowierzanie.

Dlatego nie byłam zaskoczona, kiedy zapytała - „Dlaczego?”

Na szczęście przygotowałam się i miałam gotowe odpowiedzi.

„Bo taka choroba może trwać długo i może zebrać swoje żniwo. Odbiło się to na babci” - wyjaśniłam to, że nie wyglądała tak, jak wcześniej - „Również cierpi, co utrudnia jej koncentrację. A Saff i ja uważamy, że będzie dla niej spokojniej, jeśli nie będzie musiała myśleć o tym, że ją tak widzisz”.

„Nie obchodzi mnie, jak ona wygląda”.

To była moja dziewczyna.

„Wiem, Laleczko” - powiedziałam łagodnie - „Ale w takich czasach nie chodzi o to, na czym tobie zależy ani czego ty chcesz. Ale o to, co jest najlepsze dla drugiej osoby”.

Juno zastanawiała się nad tym i wymieniłam spojrzenia z Auggie’m.

Albo próbowałam.

Swoją uwagę przykuł do mojej dziewczyny.

Spojrzałam na nią, kiedy powiedziała - „Ale ja mam rzeczy, które chcę jej powiedzieć”.

Aug wtrącił się wtedy.

„Napisz do niej list”.

Juno zwróciła się do niego - „List?”

Pokiwał głową.

„Możesz napisać do niej tak długi list, jak chcesz. Możesz jej powiedzieć, jak bardzo ją kochasz i jak źle się czujesz z powodu jej choroby. Możesz jej powiedzieć, że za nią tęsknisz i myślisz o niej. I może ci odpisać i zrobić to, kiedy tylko miałaby siłę. Co więcej, nie musi się martwić, jak bardzo będziesz zdenerwowana, widząc ją taką, jaka jest. Może po prostu przeczytać twoje słowa w swoim czasie, wiedzieć, że ją kochasz i spędzasz z nią czas, nawet jeśli nie było cię z nią, a jeśli zechce odpowiedzieć, podzieli się swoimi myślami w jej czasie” – powiedział Auggie.

Okej.

Wystarczy powiedzieć, że to było cholernie genialne.

Szczerze, żałowałam, że ja nie wpadłam na ten pomysł.

Następnie zaproponował - „Mogę pomóc, jeśli chcesz”.

I okej.

Ten facet był najlepszym facetem na świecie.

„Ja… dziękuję, Auggie” - odparła Juno - „Ale wiem, co chcę powiedzieć. Nie potrzebuję pomocy. Ale miło mi zaproponowałeś”.

„Więc do niej napiszesz?” - zapytałam.

Juno skinęła głową.

„Chcesz to teraz zrobić?” - pociągnęłam to.

Juno potrząsnęła głową - „Chcę teraz Baby Yoda. Zrobię to później”.

Powstrzymałam się przed powiedzeniem jej, żeby nie zwlekała zbyt długo. Ten konwój był już wystarczająco trudny, choć dzięki Auggie’mu poszło o wiele lepiej, niż się spodziewałam.

Nadal.

„Dobrze, w takim razie włączmy Mando[2]” - zasugerowałam, głównie po to, by odwrócić jej myśli i zadomowić ją na noc z Augie’m - „Zacznę z tobą pierwsze odcinki i pójdę do pracy, kiedy będę musiała”.

Aug położył rękę na jej głowie, zmierzwił jej włosy i powiedział - „Dokończysz ze mną. W antrakcie zrobimy popcorn”.

„Co to jest antrakt?” - spytała Juno.

„Czyli wtedy, gdy przestaniemy wgapiać się, gdy twoja mama pójdzie”.

„Super” - Było w tym trochę ćwierkania, a nie normalnego Juno, co było zrozumiałe.

Ale była jak jej mama.

Weź uderzenie i idź dalej.

Aug wstał, żeby naszykować kolejkę odtwarzania, a Juno podążyła za nim.

Patrzyłam, jak odchodzili i pozwalałam im się usadowić (Aug w tym, co stało się jego kącikiem kanapy, Juno, jak zwykle, poduchy i poduszki na podłodze), zanim do nich dołączyłam.

Mandalorian nie był do końca pozytywny.

Ale to była fantazja, można było to wyłączyć i chociaż sprawy mogły stać się przerażające, w większości zwyciężyło dobro i trwała nadzieja.

Kiedy zaczęliśmy, Auggie i ja wymieniliśmy kolejne spojrzenia, tym razem złapał.

W jego chodziło o zmierzenie mi pulsu, jak to poszło.

W moim chodziło o ulgę i wdzięczność, ponieważ był ze mną, kiedy to się stało, ubezpieczał, na ile mógł (rozproszenie uwagi i więcej, ujście dla Juno do komunikacji z babcią).

I na koniec przekazałam nie bez znaczenia fakt, że byłam szczęśliwa, że nie musiałam tego robić sama.

*****

Auggie wyszedł tej nocy, kiedy wróciłam do domu po pracy, ponieważ czułam, że nie powinno być Juno w pobliżu, by obudziła się w domu z mężczyzną.

Ale późno następnego ranka przyszedł na bułeczki cynamonowe.

Po tym, jak je zjedliśmy, zabrał nas do swojego domu na football, co doprowadziło do tego, że przyszli Tod i Stevie i było więcej Yahtzee i nachos z wieprzowiną.

Juno kochała Toda i Stevie. I stwierdziła, że nachosy Auggie’go są najlepszymi rzeczami, jakie kiedykolwiek jadła (Tod zgodził się). Aug powiedział jej, że następnym razem są jego kukurydziane kuleczki z serem pieprzowym, więc kazała mi dodać je do naszej kolacji z okazji Święta Dziękczynienia.

Napięłam się, bo to była niewiadoma.

Na jakieś dwie sekundy.

Spojrzałam na Aug’a.

Aug powiedział - „Będę gotów wypełnić to zamówienie”.

Innymi słowy, Juno zaprosiła go na kolację z okazji Święta Dziękczynienia, a Auggie się zgodził.

Nie trzeba dodawać, że to było dla mnie w porządku.

Nie trzeba dodawać, że niedziela była wspaniałym dniem.

*****

Juno poszła do swojego taty w poniedziałek, coś, co było do dupy nie mniej niż zwykle, nawet z Auggie’m w moim życiu.

Niemniej jednak łagodził to fakt, że Auggie, inaczej mówiąc, tymczasowo się tego dnia przeprowadził.

Zaczęło się od tego, że wysłałam mu SMS-a jakieś pięć minut po tym, jak wyszła na autobus.

Zrozumiałe, że ze względu

na okoliczności nie wykonałeś

w zeszłym tygodniu wyznaczonego

zadania, by spędzić ze mną

przerwy na lunch.

A teraz przygotuj się, żeby mnie

pożreć tak szybko, jak to tylko możliwe.

A jeśliby tego nie rozumiał, dodałam,

Mam na myśli seksualnie.

Nie zwlekałam z tym zaproszeniem, ponieważ, serio, kiedy dostałaś dobry towar i miałaś jego ledwo dawkę to, jak został on odebrany, chciałaś go z powrotem, gdy tylko mógł to dostać.

Auggie odpisał,

Wiem, o co ci chodziło, kochanie.

Chociaż mam coś, co potrwa

do późnego wieczoru.

Byłam niezrażona.

Czy możesz się ze mną

spotkać po pracy?

Czuł to tak, jak ja.

Ponieważ dostałam,

Abso-kurwa-lutnie.

Ponieważ już dałam mu klucz, dom był delikatnie oświetlony, a Aug siedział w swoim kącie kanapy, oglądając telewizję do późna, kiedy tego wieczoru wróciłam do domu.

Opóźniłam nasze ponowne połączenie na tyle długo, by zapytać - „Przyniosłeś torbę?”

Wstał, odpowiadając - „Nie”.

„Jutro” - rozkazałam.

Posłał mi spojrzenie odpowiadające trzydziestu trzem przecinek siedemdziesiąt pięć minutom gry wstępnej.

Innymi słowy, miałam prawie orgazm po prostu stojąc i gapiąc się na niego.

Potem złapał mnie za rękę, wciągnął po schodach, zabrał do mojego pokoju…

I pieprzył mnie.

Poszło szybko, więc dobrze, że obdarzył mnie tym spojrzeniem, aby mnie przygotować, bo również poszło fenomenalnie.

Następnego dnia przyniósł torbę.

Co wieczór jedliśmy razem kolację, zanim poszłam do pracy.

I spędzał każdą noc obok mnie w moim łóżku.

To było dobre, nie tylko dlatego, że lubiłam wspinać się do łóżka obok ciepłego ciała (jeśli to ciało należało do Auggie’go) po powrocie z pracy do domu, kiedy się budził i sennie wciągał mnie w ramiona, żeby się przytulić. Podobało mi się też, że budziło mnie ciepłe ciało, które chciało ode mnie rzeczy, które z radością dawałam.

I dawałam je.

Swobodnie i tak obficie, jak to tylko możliwe, zanim Aug musiał wstać, wziąć prysznic i zająć się swoim dniem.

*****

Dobrze też, że Aug tymczasowo się wprowadził, ponieważ Corbin zdecydował, że w listopadzie złoży ofertę na ojca roku.

Nadeszła środa, kiedy dostałam od niego w pracy SMS-a, który mówił:

Byłem w twojej okolicy

na późnym pokazie.

Jego samochód był na

twoim podjeździe.

Lepiej, żeby nie spędzał

nocy, kiedy moja córka

jest tam.

Biorąc pod uwagę fakt, że Corbin miał obrotowe drzwi dla kobiet spędzających z nim noc, gdy Juno była z nim, zmusiłam się, by dać sobie dwanaście solidnych godzin (jak mniej to stracę rozum i powiem rzeczy, których bym żałowała).

Kiedy ten czas minął, odpowiedziałam:

Powiem to raz.

W tej chwili Auggie

nie zostaje, kiedy Juno

jest tutaj.

Jednak nadejdzie czas,

kiedy to zrobi i nie będzie

to twoja sprawa.

Tak jak to nie twoja sprawa,

co powinien robić to teraz.

Ale proszę, bądź bardziej

świadomy tego, co mówisz,

czego oczekujesz i tego, co robisz.

Nie będę więcej mówiła na ten temat.

Oczywiście w ciągu godziny dostałam,

Musimy usiąść osobiście.

Bez J i bez tego gościa.

Są ważne rzeczy do omówienia.

Proszę wymień czas.

Przy kolacji w niedzielę

znajdę opiekunkę dla Juno.

W niedzielę jestem niedostępna.

Nie chcesz, żeby to stało się brzydkie.

Grozisz mi?

Chcę tylko z tobą porozmawiać.

Czy to była groźba, Corbin?

Kolacja.

Niedziela.

Niedzielę spędzam z Auggie’m.

Odtąd nic.

Nic złego.

Nic dobrego.

Jednak podzieliłam się tą rozmową tekstową z Auggie’m.

I po tym, jak obserwowałam, jak zmaga się z tym, a potem pokonuje chęć odnalezienia Corbin’a i uderzenia go w nos (lub cokolwiek), powiedział - „Masz adwokata?”

Pokręciłam głową, a potem skinęłam głową.

„Nie wiem, co to znaczy” - zauważył Auggie, śledząc ruchy mojej głowy.

„To znaczy, że nie pracowałam, kiedy zerwaliśmy. Nie całkiem. Miałam pracę na pół etatu, ale głównie na wirtualne pieniądze. Corbin nie chciał zerwania. Powiedział, że zakończy z nią sprawy i to załatwimy. Potem, kiedy się z tym nie pogodziłam, wkurzył się i zrobiło się brzydko. Robiłam fryzury, próbując odbudować swoją klientelę, nie zbliżając się ani trochę do pełnego etatu. Nie miałam pieniędzy, nie miałam rodziny, by prosić o pomoc. Wtedy zaczęłam się rozbierać”.

„W porządku” - powiedział Auggie, kiedy wzięłam oddech.

„Wciąż było brzydko, więc znalazłam adwokata” - kontynuowałam. „Wtedy dużo zarabiałam i miałam dni wolne na poszukiwania. Zrobiłam to i znalazłam rekina. Była niesamowita. Sprawiła, że Corbin’owi było nieprzyjemnie. Tak potraktowany przestał być brzydki i zaczął negocjować. W końcu nie było tak źle. Dał mi wszystko, czego chciałam. Wspólna opieka. Ubezpieczenie zdrowotne dziecka. Umieścił ją w swoim ubezpieczeniu. Przerzucanie dzielonymi świętami i równą dystrybucję jej przerw w szkole.”

„Czym jest przerzucanie dzielonych świąt?” – zapytał Auggie.

„Jak była taka młoda, żadne z nas nie chciało niczego przegapić” – powiedziałam mu - „Powiedzmy, że w danym roku, Święto Dziękczynienia mam do trzeciej, a on ma resztę dnia i wieczór, nawet jeśli ona powinna być w moim domu. W ten sposób mogłabym zrobić wczesną kolację i mieć ją, a on mógł zrobić późniejszą i mieć ją. Nie przegapia tego z żadnym z nas, my nie przegapiamy z nią. Potem on przychodzi świąteczny poranek, a ja popołudnie. I przerzucamy czasy w następnym roku”.

„Święto Dziękczynienia w tym roku?”

„Mam ją w tym tygodniu, ale Corbin odbierze ją rano, a dostanę ją o trzeciej”.

„Poddał się, by być dobrym facetem” - Auggie nagle zmienił temat.

„Przepraszam?”

„Ustąpił, nie dlatego, że masz rekina adwokata, ale żeby nie zrobić nic, czego nie mógłby odwrócić. Lub, bardziej do rzeczy, coś innego” – wyjaśnił.

Nadal tego nie rozumiałam.

Więc mu to powiedziałam.

Wyjaśnił.

„Nie przestał być brzydki, bo miałaś kogoś w swoim narożniku. Przestał, bo w ten sposób nie mógłby cię odzyskać”.

Potrząsnęłam głową - „Miał usterkę, Słonko. Czuł się zagrożony. Współzawodniczy. Ale, Auggie, obiecuję, minęły trzy lata i miał wiele kobiet w międzyczasie. Nie tęskni za mną”.

„Tęskni za tobą”.

Poczułam, że ściska mi serce.

„Nie” - zapewniłam.

„To jest to, co wiem z tego, co widziałem od moich rodziców i z bycia facetem” - zaczął Auggie, a ja miałam co do tego złe przeczucie - „Jeśli odchodzę od kobiety, to odchodzę. Masz dziecko, ale możesz iść dalej i nadal dzielić dziecko. Nie znajdujesz sposobów, by pozostawać w życiu tej osoby i jej przeszkadzać. Nie sprawiasz jej trudności. Nie robisz tego, bo masz to w dupie. Jeśli wszystko jest w porządku z tym, jak oboje radzicie sobie ze swoim dzieckiem, nigdy nie musisz się tym przejmować. Kiedy to się skończy, Pepper, to już po prostu koniec”.

O rany.

To miało sens.

Aug mówił dalej.

„Z tego, co opisujesz, on tak naprawdę nigdy nie odszedł. Pieprzył się z tobą, przeszkadzał ci z różnymi rzeczami i zrobił to, aby pozostać dla ciebie istotnym, gdy dojrzałaś, by wykonać swój ruch. Teraz jestem na tapecie, a on nagle wraca. Nie spodziewał się, że znajdziesz kogoś innego. Spodziewał się, że wszystko się ułoży. Gra w to tak długo, nie zdając sobie sprawy, że ty nie grałaś. Teraz zdaje sobie sprawę, że nie. A kiedy zrozumie, że to, czego chce, jest na stałe poza jego zasięgiem, odda cios”.

Nie miałam na to nic do powiedzenia, bo to mnie wkurzało.

„Więc, jak masz adwokata, a nie masz?” – zapytał Auggie.

„Miałam ją, ale nie potrzebowałam jej od co najmniej dwóch lat”.

„Ona nadal jest twoim adwokatem, Pepper”.

„Och” - wymamrotałam.

„Powinnaś do niej zadzwonić, żeby ją ostrzec, podzielić się z nią tym gównem, żeby była przygotowana na wypadek, gdyby stało się brzydko”.

To nie było dobre, ponieważ nie chciałam mieć do czynienia z Corbin’em, który byłby bardziej palantem.

Nie było też dobrze, bo nie miałam pieniędzy, żeby jej zapłacić.

Była doskonała w swojej pracy, a jej stawka godzinowa to odzwierciedlała.

Odkąd jej potrzebowałam, dzięki wynagrodzeniu Smithiego, doskonałemu pakietowi świadczeń i moim napiwkom, Juno i ja wyszłyśmy z domu, z którego wykopałam Corbin’a, ale był jego właścicielem (i nie robił z tego powodu nic złego, ale nie czułam się bezpiecznie, bo mógłby coś zrobić, kiedy tylko miałby na to ochotę), do domu z trzema sypialniami, który był mój.

Wypełniłam go meblami.

Zrobiłam go ładnym.

Teraz moje oszczędności nie obejmowały Corbin’a, który był dupkiem i musiałabym wrócić do mojego adwokata, aby poprosić ją o ustawienie jego gówna do pionu.

Może nie powinnam była kupować tej różowej kanapy.

„Nic ci nie jest?” – zapytał Auggie.

Było.

Nie powiedziałam jednak tego.

Zobaczymy, czy przepowiednia Auggie’go się sprawdzi.

W międzyczasie musiałam wymyślić kilka zabójczych rutyn, spróbować podnieść moje napiwki, może sprawdzić, czy Dorian zmieściłby mnie na kolejny taniec wieczorem i zawęzić wydatki.

W razie czego.

*****

W tę niedzielę nie było footballu.

Ani bułek cynamonowych.

To był nasz pierwszy pełny dzień wolny i nas nie poganiało.

Żadnych rodzin. Złamanego serca. Ani byłych.

W rzeczywistości od SMS’ów Corbin’a nie wydarzyło się nic dramatycznego.

Trzy pełne dni życia po prostu bycia życiem.

Błogość.

Dosładzając ten garnek, w nadchodzącym tygodniu Smithie’s był zamknięty w czwartek, a w piątek rewia w Smithie’s była zawieszona (był to po prostu zwykły striptiz). Miałam więc dwa dodatkowe dni wolne z wypłatą (ale nie napiwki, Jejć), a wracałam w sobotę.

Nie wspominając o tym, że w poniedziałek znów miałam u siebie moją dziewczynkę.

Więc było na co czekać i czego wyglądać, co było szczęściem.

Dla mnie i Auggie’go był to trudny początek, z wiatrami wiejącymi w wielu kierunkach, ale ponieważ lubiłam mieszaną metaforę, z radością zauważyłam, że Auggie i ja płynęliśmy do przodu płynnie.

Lubiłam go.

Nie tylko ta część, że był wspaniały i dobrym kochankiem, jak wspaniały był z Juno, jak dobrze było go rozśmieszyć oraz fakt, że potrafił gotować.

Po prostu lubiłam tego faceta.

Był łatwy i uważny, czuły, mądry i miał wspaniałe poczucie humoru.

Po prostu do siebie pasowaliśmy.

Jego rodzice byli szaleni, ale po tym, jak Auggie wyładował się na nich, a jego mama próbowała wciągnąć go z powrotem w dramat, ale on się opierał, to odpłynęło.

I wydawało się, że Saffron nie kłamała.

Nie miałam kontaktu z nikim z mojej rodziny, a oni odwzajemnili tę przysługę.

Tak więc, oprócz tego, że Juno nie wysłała swojego listu, skończyło się.

Birch również zniknął (znowu). Wysłałam mu SMS-a po tym wielkim show na mojej werandzie, ale nie odpowiedział.

Teraz był tylko nagi Auggie i naga ja w moim łóżku po tym, jak miał orgazm (i ważne jest, aby pamiętać, że to było po tym, jak mi też dał).

Byliśmy pod kołdrą, dotykając się, całując i trącając nosami i przez cały dzień nie było nic do roboty, poza tym, że w końcu wstaliśmy, żeby coś zjeść.

Nic naglącego.

Nic niepokojącego.

Tylko my.

W moim łóżku.

„Co miałaś na myśli, mówiąc, że wtedy dużo zarabiałaś?” – spytał Auggie w moją szczęśliwą zadumę po seksie, przy leniwym dniu, marzącą o kolejnym seksie w przyszłości, z niczym do zrobienia przez cały dzień.

„Przepraszam?”

„Kiedy mówiłaś o konieczności zatrudnienia adwokata i zaczęłaś z tego powodu w Smithie’s, co miałaś na myśli, mówiąc „wtedy”, że dużo zarabiałaś. Nadal jesteś w Smithie’s. Czy sprawy są inne?”

Ummm…

Skoro, że to mentalne umm trwało długo, moje niewerbalne umm też.

Co oznaczało, że brwi Auggie’go złączyły się, a jego następne pytanie miało wyraźny pomruk.

„Pepper, czy masz jakiś problem w pracy?”

Przynajmniej mogłam odpowiedzieć szybko i szczerze.

„Nie”

„Więc co miałaś na myśli?”

To było to.

Miałam tatę, który był „lwem domu” i tak się zachowywał.

To wyjaśniało to.

Potem miałam Corbin’a, który był trochę w ten sam sposób, bez części o pełnym ujarzmieniu i wielu żonach (no cóż, z częścią o wielu kobietach, tylko że żadna z nas nie wiedziała o drugiej).

Byłam w krainie lala land nowej mamusi, funkcjonującej rodziny, z dala od dzieciństwa pełnego-hipisów wolnego-i-przewiewnego, przechodzącego na Gonzo dla Boga-i-nagle wszystko-stało-się-grzechem. Byłam szczęśliwa, że przestałam zarabiać na życie, strzygąc i czesząc włosy (chociaż uwielbiałam to robić), aby zostać mamą, która zostawiła w domu, a kiedy Juno poszła do przedszkola, wróciłam do włosów na pół etatu po to, żeby mieć coś do zrobienia z moimi dniami.

To powiedziawszy, Corbin popchnąłby to, gdybym nie była tym wszystkim. Nie powiedziałby czegoś w stylu: „Jestem lwem naszego domu, a ty robisz, jak mówię”. Ale możemy po prostu stwierdzić fakt, że jeśli on i ja byśmy pracowali, a ja w końcu zarobiłabym więcej pieniędzy niż on, byłby to problem.

Więc, biorąc pod uwagę całą historię, jaką miałam z mężczyznami, nie chciałam wdawać się w kłopotliwe omawianie problemów finansowych z Auggie’m.

Spotykaliśmy się od niedawna, ale to był biznes, którego nauczyłam się na własnej skórze po tym, jak zostałam przyłapana z brakiem mężczyzny, z dzieckiem i brakiem wystarczających dochodów na życie, aby mieć pewność, że zawsze się zatroszczę o wszystko.

Auggie wykazał się dość silną skłonnością do bycia opiekuńczym. Nie w czasie opresji, ale mężczyzna wybrał zamek, żeby się do mnie dostać po tym, jak miałam trudne spotkanie z matką.

Więc widzisz, skąd mi się to wzięło.

„Mała, wszystko w porządku?” - jego głos był wtedy zupełnie inny, zmartwiony, a nawet zaniepokojony.

„Robię to, co robię, aby spłacać kredyt hipoteczny i trzymać moją córkę w uroczych czapkach i z bufiastych okryciach” - podzieliłam się - „Nie robię tego, bo to kocham. Nie robię tego, bo jestem w tym dobra. Lottie jest w tym dobra. Hattie jest urodzoną performerką. Ryn ma w dupie to, co ktoś o niej myśli. Jest cudowna i wie, jak używać swojego ciała, ta pewność siebie wychodzi na scenie. Ja… nie jestem nimi”.

„Mówisz mi to, ponieważ…” - podpowiedział Auggie.

„Ponieważ kiedy Smithie poszedł do rewii, moje napiwki poszybowały. To tylko około sto więcej na tydzień, ale to się sumuje. Większość z tego poszła na fajne rzeczy, część poszła na oszczędności, więc to nie tak, że cierpię. Ale mniej pieniędzy to mniej pieniędzy”.

Auggie nic nie powiedział.

„Więc to właśnie oznaczało to, kiedy powiedziałam wtedy” – wymamrotałam wniosek.

„Nie lubisz swojej pracy?” - zapytał.

Potrząsnęłam głową - „Lubię to, z kim i po co to robię. Nie lubię pracy jako takiej”.

„Jesteś w tym dobra”.

Widział, jak tańczę.

Widział też, jak się rozbieram.

Zanim byliśmy razem, bardzo mi to przeszkadzało.

Ale teraz, z oczywistych powodów, przeszłam nad tym.

„Dzięki” - odpowiedziałam.

„Wolałabyś czesać?” - zapytał.

Zagryzłam bok wargi i pomyślałam o tym.

Włosy nie przyszły z Ryn, Hattie i Lottie.

„Lubiłam czesać. Ale chcę otworzyć studio medytacji i jogi”.

Powoli mrugnął.

„Wiem, brzmi głupio” - mruknęłam.

„Czy byłoby tak, jak w tym pokoju?”

To było ciekawe pytanie.

Pomyślałam o tym i odpowiedziałam - „Tak. Niezupełnie, ale te wibracje.”

„Te wibracje” - mruknął, wykrzywiając usta.

Odwróciłam się i powiedziałam - „Medytacja jest tym, co wyciągnęło mnie ze spirali Corbin’a. Wydaje mi się, że jadłam ciasto z cukrem, szlochając i lamentując nad swoim losem po tym, jak musiałam oddać Juno na wizytę, a w tle leciał jakiś talk-show. Ktoś powiedział o tym coś i to zwróciło moją uwagę. Właśnie wtedy i tam pobrałam aplikację na swój telefon, poszłam do łóżka, wspięłam się na środek i spróbowałam”.

Zatrzymałam się i zobaczyłam Auggie’go, z głową opartą na poduszce naprzeciwko mnie, przyglądającego mi się uważnie.

Widziałam też, że jest zainteresowany – mną i tym, co mówię.

Miałam jego pełną uwagę i nie miało to nic wspólnego z moim nagim ciałem przyciśniętym do jego, splecionymi nogami, rysunkami, które rysował na moim tyłku, sposobem, w jaki bawiłam się końcówkami jego włosów.

W tej chwili było coś pięknego - zadumanego i głębokiego - co odhaczyłam, bo nie byłam pewna, czy kiedykolwiek coś takiego miałam.

I bardzo mi się to podobało.

„Zrobiłam sesję instruktażową” - mówiłam dalej, teraz cicho, ponieważ to, co od niego czułam, wciąż wkradało się do mojej duszy.

„Tak?” - powiedział miękko w odpowiedzi, zachęcając mnie do kontynuowania.

„Byłam w tym gówniana”.

Uśmiechnął się.

„Małpi umysł” - powiedziałam - „Rzucał się wszędzie. Ale zanim zrezygnowałam, pomyślałam: Będę to robiła przez trzy dni i zobaczę. Trzeciego dnia miałam chwilę, która była…” - Nie było tego opisać, więc powiedziałam - „Naprawdę spektakularna. Potężna. I to spowodowało moje uzależnienie. I w końcu, dając sobie spokojną przestrzeń każdego dnia, koncentrując się na oddechu, dzięki mojej praktyce uczenia się, że w każdej chwili mogę się wycofać, pamiętając, jak delikatnie wyrywałam się z małpiego umysłu, byłam w środku”.

„I chcesz tego nauczyć innych”.

Skinęłam głową - „Nie jestem mistrzem. Nikt nie może być mistrzem. Dlatego nazywa się to praktyką. I nie będę dramatyczna i nie powiem, że to uratowało mi życie. Ale to je zmieniło. I zrobił to na wielki, pozytywny sposób. Nie mogę twierdzić, że zawsze jestem cały czas pozbierana. Że nie mam nastrojów. Że dryfuję przez życie, mrucząc om i brzęcząc w cymbałki palcowe”.

Zachichotał.

„Ale daję sobie czas na uporządkowanie spraw” - kontynuowałam - „Robię to codziennie. Czasami robię to przez dziesięć, piętnaście minut. Czasami robię to znacznie dłużej. Czasami robię to również w nocy. Ale zawsze rano. To rytuał z prowadzeniem dziennika. To nie jest kwestia kiedy tego potrzebuję. To codzienna praktyka. To nie podlega negocjacjom. Wiele osób tego nie robi. Trening nie jest dla nich nie-negocjowalny. Brak cukru w ich diecie nie podlega dla nich negocjacjom. Ale jak mają poświęcić piętnaście minut każdego dnia na przebywanie tylko ze sobą i siedzenie w bezruchu, zaczerpnięcie mentalnego oddechu od życia i wszystkich jego presji, na pozwolenie sobie, by poczuć tę wolność, zrównoważyć wszystko mentalnie, myślą, że to nowomodny wymysł”.

„Jestem gotów zapisać się na zajęcia”.

Zaśmiałam się i zaproponowałam - „Nauczę cię, jeśli chcesz”.

„Nie, jestem poważny”.

Mój humor mnie opuścił.

„Jestem przekonany” - powiedział mi - „Z tym, co powiedziałaś. Ale także tylko z tym pokojem, Pepper. Czuję się lepiej w tym pokoju. Jest w tym coś, co sprawia, że…” - Potrząsnął głową na poduszce - „Świat jest poza tym pokojem. Tutaj jest coś innego”.

„Cóż za miłe słowa” - szepnęłam.

„Nie karmię cię gównem, mała. Poczułem to, kiedy pierwszy raz tu wszedłem”.

Zrobił to.

Nawet to powiedział.

„Poszedłbym do ciebie. Poszedłbym na lekcję medytacji” - powtórzył - „Przydałby mi się oddech mentalny”.

Oczywiście skłoniło mnie to do powiedzenia - „Jesteś cholernie niesamowity, Auggie”.

„Nie karmię cię gównem” – powtórzył.

„Wiem i jesteś cholernie niesamowity”.

Zamknął usta.

Pocałowałam go w usta.

Pozwolił mi przewrócić się na plecy i pocałować inne jego części.

Pozostał na plecach i wciągnął mnie w górę, tak że siedziałam mu na twarzy i całował inne części mnie.

Ale w końcu leżałam na plecach, a Auggie wciąż mnie całował.

Ale robił mi też inne rzeczy.

*****

W poniedziałek moja córeczka wróciła, Auggie był z nami, jedliśmy taco ze stekiem, smażoną kukurydzą i papryczkami Peppadew skropionymi moją limonkową śmietaną (przebój Auggie’go).

Był już nie tylko po to, żeby coś zjeść, ale po to, abyśmy mogli decydować o menu na Święto Dziękczynienia.

To było ważne zadanie, ponieważ miała to być druga kolacja Juno i nie chciałam, żeby eksplodowała, ale chciałam, żeby miała na ten dzień wszystko, czego chciała.

Chciałam też, żeby Auggie miał wszystko, czego on chciał.

Kiedy spędzaliśmy razem czas, nie naciskałam na to, ale dzielił więcej o swoim życiu z rodzicami.

Można więc było bezpiecznie powiedzieć, że miałam rację w tym, co powiedziałam Juno.

Aug nie miał za sobą zbyt wielu pokrzepiających wspomnień z czasu świąt.

Mama Corbin’a, Melissa, obsługiwała Juno jako pierwsza w Święto Dziękczynienia i na szczęście mama Corbin’a była fajna. Była wkurzona na Corbin’a za to, co zrobił, a nie na mnie, że zaufałam, że nigdy nie zrobi czegoś takiego.

Więc kiedy zadzwoniłam i zapytałam, co podaje, żebym mogła zaplanować, powiedziała mi (i też mieliśmy miłą pogawędkę).

Tak więc weszłam do dyskusji na temat menu Dziękczynienia uzbrojona w to, czego potrzebowałam, aby objąć wszystkie bazy Juno, podwoić się w rzeczach, które kochała i upewnić się, że Auggie dostanie od T-Day to, czego chciał, pod względem kulinarnym.

My troje znaleźliśmy się w strefie adoracji (nic dziwnego), z wyjątkiem faktu, że Melissa robiła ciasto dyniowe, więc Juno chciała orzechowego, ale Auggie i ja chcieliśmy dyniowego, więc zamierzałam zrobić jedno i drugie i miało zostać mi mnóstwo ciasta.

To było dla mnie w porządku.

Mieliśmy wszystko zaplanowane, nadszedł czas, aby Juno uderzyła w wyrko, Auggie wyjeżdżał i odprowadziłam go do jego samochodu, żebym mogła trochę się z nim pocałować.

Nie całowałam się z nim.

Wydobył telefon, wyciągnął kilka zdjęć, dał mi go i powiedział - „Przewiń je”.

To zrobiłam.

Kiedy to zrobiłam, nie miałam pojęcia, dlaczego to robię.

Były to zdjęcia pustego magazynu.

Była kuchnia, w jednym rogu był loft i wydawało się, że nad loftem jest przestrzeń, która była pokojem dziennym, bo miała półki na ścianach.

Ale był pusty, więc to wszystko było naprawdę niczym.

„Na co patrzę?” - zapytałam.

„Kupiłem to od Hawka rok temu. Zamierzałem postawić nową kuchnię. Zdefiniować na nowo przestrzenie mieszkalne. Przeciąć to na pół, zamieszkać po jednej stronie i wynająć po drugiej. Ale nie lubię długów. Więc kupiłem to za gotówkę. To wyczyściło mnie do cna. To oznacza, że oszczędzałem, żeby zrobić trochę renowacji”.

Oddałam mu telefon z uśmiechem i powiedziałam - „Super, Słonko. Nic nie mówi Jestem Batmanem bardziej niż życie w Bat-jaskini. Nikt nie myśli o tym, że Batman musiał dokonać ogromnego remontu Jaskini Batmana, zanim mógł się wprowadzić”.

Roześmiał się, ale pokręcił głową i nie odebrał telefonu.

„Spójrz na to” - nalegał.

„Spojrzałam” - powiedziałam mu.

„Spójrz na to, aby znaleźć w tym studio medytacji/jogi”.

Zastygłam.

„Jest wcześnie, za wcześnie, z nami będącymi nami. Rozumiem to” – stwierdził - „Tylko mówię, żebyś się nad tym zastanowiła. Bo jeśli wyląduję z tą laską, z którą się spotykam, a ona ma dziecko i będziemy mieli więcej dzieci, nie mogę mieszkać w magazynie. Więc teraz mam ogromną powierzchnię magazynową i nie mam z tym co zrobić. Może tylko, że ta laska, z którą się spotykam, mogłaby jej użyć”.

Gorąca laska” - poprawiłam cicho.

„Przepraszam, tak, gorąca laska” - zgodził się, uśmiechając się do mnie.

Nie odwzajemniłam uśmiechu.

Zapytałam - „Czy mówisz poważnie?”

„Nie pokazałbym ci tego, gdybym nie mówił”.

Nie, nie zrobiłby tego.

„Nie mogę…”

„Nie proponuję ci tego w ten sposób” - stwierdził - „Jedyne, o czym teraz mówię, to byś o tym pomyślała. Jeśli ty i ja nadal będziemy razem i będzie to coś, co zechcesz odkryć, chciałbym mieć biznesplan. Chciałbym wiedzieć, ile kosztowałoby renowacja. Mogę zainwestować i nawiążemy współpracę. Możesz tego nie chcieć i musisz wziąć pożyczkę. Jeśli tak, to i tak potrzebujesz biznesplanu. Wiem tylko, że moje plany remontu są wstrzymane, ponieważ naprawdę lubię tę gorącą laskę, którą spotykam i nie ma sensu zrzucać forsy na tę przestrzeń, jeśli można ją wykorzystać do czegoś lepszego”.

Czegoś lepszego.

Mój głos był chrapliwy, kiedy zapytałam - „Możesz wysłać mi te zdjęcia?”

Przyglądał mi się uważnie, kiedy odpowiedział - „Jasne, kochanie. Zabiorą cię też w tam, jeśli chcesz to zobaczyć”.

Zdecydowanie na tysiąc jeden procent chciałam to zobaczyć.

Po prostu skinęłam głową.

„A teraz mnie pocałuj” – rozkazał.

Pocałowałam go.

Mocno.

Wiedziałam, że to poczuł, kiedy się oderwaliśmy, bo jego ramiona były zaciśnięte wokół mnie i znów obserwował mnie uważnie.

Udowodnił, że to zrozumiał, gdy mruknął - „To tylko magazyn, Pepper”.

„Nie miałam nikogo u swojego boku. Nikt mnie nie chronił. I w związku z tym, można śmiało powiedzieć, nikt nigdy we mnie nie wierzył, Auggie. Więc spojrzałam na kilka zdjęć. A ty powiedziałeś to, co powiedziałeś. Ale najważniejsze jest to, że we mnie wierzysz. Może tak się nie stanie, ale jedno wiem na pewno. Dla mnie to nigdy nie będzie tylko magazyn, Słonko”.

To wtedy Auggie mnie pocałował.

Mocno.

Ale planowaliśmy, że przyjedzie w środę wieczorem na kolację, pójdzie do szkoły, obejrzy sztukę z okazji Święta Dziękczynienia i zrobi ciasta z dyni i orzechów ze mną i Juno.

Miałam więc mniej niż dwa dni, żeby poczekać, aż znów go zobaczę.

*****

Zrobiliśmy ciasta.

A Aug nie ukrywał, jak bardzo był poruszony, że Juno i ja nie tylko poszłyśmy kupić składniki na nasz obiad w T-Day, ale kupiłyśmy też kolejny stołek, żeby móc zjeść to wszystko razem przy wyspie.

Wzięliśmy udział w przedstawieniu i wydawało się, że Juno ulżyło (a mnie właśnie tak), że Corbin się nie pojawił.

Z drugiej strony było to smutne. Ponieważ miała uroczą rolę w roli mówionej na fotelu w krótkiej sztuce o tym, skąd się wzięło jedzenie, wdzięczność i co jest ważne podczas rodzinnych świąt.

Trzeba przyznać, że dekoracje były odjazdowe.

A ponieważ Aug też miał wolny czwartek, a Corbin był dupkiem, w Święto Dziękczynienia Aug przyszedł wcześnie, więc to on otworzył drzwi, gdy Corbin przyszedł o dziewiątej po Juno, która miała spędzić z nim czas tego dnia.

To nie poszło dobrze.

Sama to widziałam.

Auggie mógł chcieć być moją tarczą, ale to nie znaczyło, że nie miałam się pojawić na walce.

Stałam na końcu korytarza z ramieniem opartym o ścianę, obserwując, jak cicho się odsuwają.

Juno przerwała to, ale nawet w obecności córki Corbin nie zgasił promienia ciepła, który posłał wzrokiem korytarzem, próbując mnie spalić.

Nasza córka wyciągnęła go z domu.

Aug i ja sterczeliśmy razem w biurze, żeby popatrzeć, jak odjeżdżają.

A Auggie odczekał około siedem przecinek dwieście pięć sekundy po tym, jak straciliśmy ich z oczu, żeby zanieść mnie na górę, abyśmy mogli zająć się czynnościami, które miały na celu zdecydowanie spalić trochę kolacji.

Można tylko powiedzieć, że byłam prawie pewna, że zarobiłam na dodatkowy kawałek ciasta.

Ale Aug zarobił na dwa.

*****

Potem zabraliśmy się do gotowania.

Kiedy kolacja była już posortowana (bardziej), Auggie pokazał mi magazyn (starałam się nie ekscytować, ale tylko powiem, że mógł nie być idealny, ale tak mogłam to przepracować).

A potem pojechaliśmy odebrać Juno.

Co doprowadziło do teraz.

Czterdzieści pięć minut po czasie odbioru.

Mieliśmy ptaka w piekarniku, którego można było bezpiecznie zostawić w piekarniku, ale nie byłoby bezpiecznie zostawić go tam na zbyt długo.

Corbin i jego rodzina mieli zjeść posiłek o 1:00.

Zaplanowaliśmy, że drugie Święto Dziękczynienia Juno rozpocznie się o 6:00 i będziemy mieć czas na odpoczynek indyka i na używanie piekarnika do innych rzeczy, indyk musiał być tam trochę wcześniej. Nie wspominając o tym, że lubiłam resztki, Juno też, a Auggie nigdy ich nie miał, więc chciałam je mu przedstawić.

Innymi słowy, mieliśmy wielkiego ptaka.

Miałam swojego faceta.

Powinnam mieć swoją dziewczynkę.

Mogłam mieć magazyn, żeby zbudować marzenie (dostarczone przez mojego faceta).

Wszystko było ustawione na kolację w domu.

Kolację, która była, nie bez znaczenia, może pierwszą z wielu ważnych świąt, które spędzilibyśmy wszyscy razem.

Ale było jasne (byłam zdeterminowana, cholera), że będzie jednym z niewielu naprawdę dobrych, jakie Auggie kiedykolwiek miał.

Kukurydziane kuleczki Auggie’go miały być naszą przystawką i były dla mnie jak syreni śpiew.

Byłam w jedności ze wszechświatem, a wszechświat był w jedności ze mną.

Nie potrzebowałam, żeby mój były bawił się moją werwą.

Ale mieliśmy odebrać Juno z jego domu, nawet jeśli Święto Dziękczynienia było w domu jego rodziców.

O 3:00.

I zapukałam do drzwi.

Nikt nie odpowiedział.

Napisałam.

Bez odpowiedzi.

O piętnastominutowym spóźnieniu Auggie zrobił coś, co nazwał „rekonesansem” (ale wyglądało na to, że po prostu chodził po domu i zaglądał w okna).

Kiedy dołączył do mnie w jego Telluride, powiedział, że samochodu Corbin’a nie było i nikogo nie było w domu.

Byłam na SMS-ie szóstym, z

Gdzie jesteś?

Bez odpowiedzi.

I właśnie wtedy samochód Corbin’a podjechał pod jego podjazd.

Spóźnił się czterdzieści pięć minut, nie uprzedzając mnie choćby, że może spóźnić się nawet dziesięć minut.

Byliśmy pół godziny od mojego domu.

Miałam ziemniaki do ugotowania i zgniecenia. Domową zapiekankę z zielonej fasoli do gotowania.

Stół do ustawienia na wyspie z innymi rzeczami, które Juno i ja kupiłyśmy, aby zapewnić Auggie’mu idealne Święto Dziękczynienia. Stół, na którym nie chciałam ustawiać wszystkiego do ostatniej chwili, bo nie chciałam zepsuć Juno i mojej niespodzianki dla Auggie’go, i chciałam, aby moja dziewczynka była przy nim, gdy go zobaczy.

To znaczy, nie mogłyśmy ukryć stołka.

Ale reszta miała być wyjątkowa.

Nie Juno rzucająca różne rzeczy na wyspę, podczas gdy ja maniakalnie ubijałabym ziemniaki, a żołądki Auggie’go i moje burczałyby ze złością, bo być może zarobiliśmy dodatkowe ciasto, ale przygotowując się do wypasu, zjedliśmy lekki lunch.

Nie potrzebowałam, żeby Corbin ciągnął ze mną gówno.

A tym, co sprawiło, że byłam tak bliska utraty rozumu, było to, że wykorzystywał do tego naszą córkę.

Wiedziała, że mieli być o trzeciej.

Wiedziała, że będę na nią czekać.

Wiedziała, że Auggie będzie ze mną czekał.

Wiedziała, że to wyjątkowy dzień dla Auggie’go, jak również dla niej i dla mnie i nie mogła się doczekać, by odegrać swoją rolę w tworzeniu tego wyjątkowego.

Martwiłaby się tym.

I to…

To…

Nic nie mogło mnie powstrzymać przed straceniem rozumu na ten temat.

Więc kiedy z paniką na twarzy Juno pobiegła z garażu Corbin’a do mojego samochodu, jakby była na próbach do igrzysk olimpijskich, a Auggie powiedział kojące, gładkie, niskie „Mała”, a ten alarmujący spoiler, nie uspokoił mnie ani nie wygładził, więc właśnie to zrobiłam.

Wysiadłam z jego samochodu.

I…

Straciłam.

Swój.

Rozum.



[1] Serial na Netflix’ie, samotny łowca głów, akcja serialu rozgrywa się kilka lat po „Powrocie Jedi”

[2] Mando to Grogu, potocznie określany jako Baby Yoda, z serialu Mandalorian (Star Wars)

4 komentarze:

  1. Nie można kończyć rozdziału w takim momencie!!!! I co dalej? Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy. Dziękuję i pozdrawiam :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurde racja rozdział nie powinien sie skończyć w takim momencie. Ale napięcie. Już szykuje sie na jakąś aferę z Corbinem.
    CZekam na dalsza część historii.

    OdpowiedzUsuń