ROZDZIAŁ
11
Cud
miód
Pepper
Dobrą
rzeczą w jednym, dwóch, trzech, czterech ciosach w życiu, które obejmowało
wczesne podjęcie decyzji, że opuściłaś gniazdo i nigdy nie oglądać się za
siebie, plus mężczyznę, którego uważałaś za miłość twojego życia, a który zdradził
cię tak dokładnie, że straciłaś całą godność, co oznaczało, że musiałaś ją
odbudować od zera, plus to, że spędziłaś lata na zarobkowym rozbieraniu się, a
na koniec medytowałaś… było to, że należałaś do siebie.
Należałam
do siebie.
I
to, co miałam wtedy, nie ukrywało, że wisiałam przy biurku w biurze tylko po
to, by zobaczyć, jak Auggie podjeżdża, wysiada ze swojego SUV’a i idzie moją
ścieżką.
Bonus,
byłam blisko drzwi, więc mogłam podbiec do nich i otworzyć je, aby móc bez
przeszkód dokończyć obserwowanie, jak idzie do mojego domu.
Wszystko
to zrobiłam.
Czy
to mówiło, że byłam podekscytowana widząc go?
Tak.
Czy
byłam podekscytowana widząc go?
Do diabła,
tak.
W
związku z tym nie widziałam powodu, aby to ukrywać i to nie tylko dlatego, że
(nieumyślnie, co było ważne, by to zauważyć) doprowadziłam go do tego punktu i
nie czułam, żeby potrzebował tego więcej.
Byłam
po prostu bardzo podekscytowana, widząc go.
„Hej!”
- wykrzyknęłam, kiedy był w połowie frontowych schodów.
„Hej”
- odpowiedział, wykrzywiając kąciki ust.
Mimo
to miał ten wyraz twarzy, który miał poprzedniego wieczoru, kiedy otworzyłam
drzwi.
Spojrzenie,
które mówiło, jakby nie bardzo wiedział, co o mnie sądzić.
Miał
z tego frajdę.
Ale
nie rozumiał.
Chciałam
o to zapytać, ale może nie teraz.
Nadszedł
czas na…
Zbliżył
się.
I
rzuciłam się na niego, stanęłam na palcach, owinęłam ramiona wokół jego szyi,
naciskając ją i położyłam na nim mokry.
Jak
za każdym razem, kiedy wcześniej coś prowokowałam, to było moje przez
nanosekundę, zanim ramiona Auggie’go zacisnęły się mocno wokół mnie i wepchnął
mnie do środka.
Usłyszałam
trzaśnięcie drzwi (nie zamknięcie… trzaśnięcie),
kiedy zamknął je kopniakiem.
Zostałam
wtedy obrócona i przyciśnięta do nich, a się cholernie całowaliśmy.
Boże,
on nawet smakował jak lato.
Kiedy
trzymałam obie ręce w jego swetrze z tyłu, a moje paznokcie badały jego
rozgrzaną skórę, a on trzymał rękę pod moją piersią, owijając się wokół, a nie otaczając,
ale jakby miał zrobić to i więcej, złamał pocałunek.
Nie!
„Auggie…”
- zaczęłam protestować, kiedy przesunął rękę z miejsca, gdzie była ta
niesamowita obietnica do mojej talii, gdzie było to tylko słodkie.
Spojrzał
mi w oczy - „Mała, to było cholernie dobre cześć i nie mam żadnych skarg na ten
temat, ale za piętnaście minut musimy być w szkole Juno”.
„To
dziesięć minut jazdy stąd”.
Mam
na myśli to, że jeśli mogłam być gorąca i nie przejmować się matematyką, on też
mógł.
„A
dzieliła cię minuta od ponownego przewiercenia cię w twoim przedpokoju”.
Rozważałam
to i rozważając to, zdałam sobie sprawę, że w tym momencie było dla mnie
niezbędne, abym jako mama dokonała kolejnej znaczącej ofiary.
I
to było po to, by przestać całować się z Auggie’m, abyśmy mogli dotrzeć do
szkoły na czas, a nie spóźniać się i mieć seksowne włosy.
Jednakże.
„Tylko
jedne minuta?” - droczyłam się.
Auggie
nie był w żartobliwym nastroju.
Dlatego
z całą powagą oświadczył - „Jesteś wspaniała. Dobrze smakujesz. Lubię czuję
twój dotyk. Nie pieprzyłem nikogo, odkąd pieprzyłem cię dwa kroki dalej. I
nigdy w życiu nikt nie otworzył mi w ten sposób drzwi. Więc tak. Jestem już
twardy, bardzo twardy i to wszystko
dla ciebie, więc chcę ci to dać. Ale nie zamierzam”.
Było
tam tak wiele, żeby właściwie to wszystko rozwiązać, musiałabym zapalić kilka
świec i włączyć jakąś uspokajającą muzykę.
Nie
zrobiłam tego, ponieważ nie miałam na to czasu.
Szybko
ustaliłam priorytety i skupiłam się na szczycie tej listy.
„Nigdy
nikt nie otworzył ci drzwi w ten sposób?”
Nagle
wyglądał na zakłopotanego.
Bardzo
niewygodnego.
Nawet
niezręcznego.
To
było dziwnie słodkie.
To
też było niepokojące.
„Nie”
– powiedział, jakby musiał wyrzucić tę sylabę.
Dobra.
To
było niemożliwe.
Ktoś,
kto wyglądał jak on, całował się jak on, pieprzył jak on.
Ktoś,
kto był zabawny, opiekuńczy i lubił dzieci.
To
nie było po prostu niemożliwe.
To
było niewiarygodne.
Ale
w wyrazie jego twarzy uwierzyłam w to.
„Zechcesz
wziąć swoją torebkę, żebyśmy mogli iść?” - zasugerował.
„Jasne”
– powiedziałam cicho, ściskając go, zanim go puściłam i udałam się do biura.
Nawet
jeśli nie było daleko i mógł czekać przy drzwiach, Auggie podążył za mną.
Z
drugiej strony po wczorajszej kolacji zaczęliśmy się obmacywać i całować. W
związku z tym nadal nie zwiedził mojego domu.
„To
urocze” – powiedział, spoglądając na stronę pokoju, w której znajdowała się część
Juno.
Spojrzałam
na niego, a potem na przestrzeń mojej córki i wydało mi się, że skupia swoją
uwagę na polaroidowym zdjęciu spoczywającym na jednej z półek Juno. Byłam tam ja
i Juno. Nasz sąsiad Len zrobił je w Halloween.
Poszłam
na to w pełnym stroju Wonder Woman (nie zamierzałam mieć tego ciała na zawsze,
więc kiedy je miałam, chciałam się z nim afiszować i to był hit, bo… Wonder Woman).
Juno
zaskoczyła mnie, chcąc mieć kombinezon Czarnej Wdowy z kołnierzykiem.
To
był świetny wybór dla mojej dziewczyny. Nie pasowałaby dla niej Elsa (nie żeby
z Elsą było coś nie tak).
Więc
poszłam do Lori z sąsiedztwa, która była świetną krawcową (i nie przypadkiem
Len był jej mężem).
I
miała Czarną Wdowę. Czerwona peruka, wiszący pasek na narzędzia i tak dalej.
„Wiem”
– zgodziłam się z Auggie’m - „Można powiedzieć, że Juno była jedyną Czarną
Wdową w okolicy w Halloween”.
Zwrócił
się do mnie - „To zdecydowanie fajne, Pepper. Ale miałem na myśli całą jej
przestrzeń” - Przechylił w tę stronę głowę - „To słodkie. To niesamowite, że to
ma. Jesteś świetną mamą”.
Uhh.
Zmarszczyłam
brwi - „Jeśli nie chcesz bym skoczyła na ciebie, nie możesz mówić takich
rzeczy”.
Uśmiechnął
się do mnie, a ponieważ w tym samym czasie złapałam moją torebkę, wziął mnie za
rękę i skierował nas do drzwi.
„Zapamiętam”.
Poszłam
z nim i starałam się nie wskoczyć do jego SUV-a.
Tak
jak tego wieczoru, kiedy odwiózł mnie do domu, Auggie otworzył przede mną
drzwi, co było absolutnie urocze, a kiedy moja dupa została usadowiona na jego siedzeniu,
posłałam mu uśmiech, żeby to przekazać.
Wykrzywił
się w uśmieszku i potrząsnął głową, zamykając drzwi i obchodząc maskę.
Poświęciłam
ten moment, by przesuwać się tyłkiem na tym siedzeniu, naprawdę to lubiąc.
To
było osobiste, ale ponieważ było to coś do świętowania, bycie ponownie w
samochodzie Auggie’go z Auggie’m, więc miałam zamiar to świętować.
Wsiadł,
a ja przestałam się kręcić, bo rytuał dobiegł końca.
Zapięliśmy
pasy, a on wycofał z mojego podjazdu.
„Niech
zgadnę” - zaczęłam - „Nie miałeś długoletniej dziewczyny”.
„Byłem
z kobietą prawie przez cały czas spędzony w Marines”.
Czekaj.
Serio?
Spojrzałam
w jego stronę - „Jak długo to trwało?”
„Prawie
pięć lat”.
Łał.
„To
jest… to jest…” - Byłam zbyt zaskoczona dalszymi informacjami na temat Auggie’go,
których nikt nie udostępnił, aby wydobyć z nich słowa. Wreszcie je wyciągnęłam
- „To długi czas”.
Spojrzał
na mnie, zanim spojrzał z powrotem na drogę – „Pepper, mam trzydzieści cztery
lata. Jestem kawalerem. I nigdy nie byłem żonaty. Ale kilka razy byłem
zaangażowany. Marie była po prostu najdłużej”.
„Co
się stało z Marie?” - zapytałam.
„Zdradziła
mnie” – odpowiedział rzeczowo.
Ale
ja przestałam oddychać.
Ta
noc była z pewnością nocą rzeczy niemożliwych.
„Ona…
naprawdę?” – zapytałam i nie mogłam
powstrzymać niedowierzania w głosie.
„To
szerzy się w siłach zbrojnych. Dużo czasu z dala od siebie. Możesz stacjonować
w różnych miejscach. Kobiety są rozpieszczane wyborem. Faceci myślą, że bycie
prawdziwym mężczyzną to moczenie knota tak często, jak to możliwe, z jak
największą różnorodnością. Nie wspominając o tym, że gówno może stać się
prawdziwe, a jeśli pomyślisz, że w każdej chwili możesz umrzeć, przeżywasz to,
póki masz szansę”.
„Zdrady
szerzą się także poza siłami zbrojnymi” – mruknęłam, a on wyciągnął rękę i
ścisnął moje kolano.
Potem
puścił je i ze smutkiem powiedział - „Może nawet teraz próbuję znaleźć dla niej
wymówki”.
„Byłam
w tym” - odpowiedziałam z uczuciem - „Ale zdarza się to wszędzie, bez względu
na to, jaką pracę wykonujesz”.
„Tak”
- mruknął.
„Mieszkałeś
z Marie?” - zapytałam.
„Tak,
przez około cztery lata”.
Święci
pańscy.
„Dlaczego
nie… nie byłeś żonatym facetem?”
„Byliśmy
zaręczeni”.
Święci
pańscy!
Żadna
z dziewczyn nic o tym nie wiedziała?
To
znaczy, dlaczego dopiero się tego wszystkiego teraz dowiadywałam?
Oczywiście
rozumiałam, że są rzeczy, którymi Auggie mógł chcieć się podzielić, a którymi
one nie powinny.
Ale
posiadanie byłej narzeczonej, związanie się w ten sposób z inną kobietą, nie
było tajemnicą państwową, na litość boską.
Przestałam
zadawać pytania.
Robiłam
to tak długo i oczywiście nie stłumiłam szoku, co oznaczało, że Auggie to
poczuł i prawdopodobnie dlatego się odezwał.
„Kotku,
skończyłem z nią. Zdecydowanie poszedłem dalej. To było lata temu. Oczywiście
nie skończyło się dobrze i nie miałem od niej wiadomości od jakiegoś czasu.
Wzajemni przyjaciele dzielą się tym, co robi, ale uwierz mi, nie obchodzi mnie
to”.
„W
porządku” - odpowiedziałam.
Nastąpiła
brzemienna chwila ciszy, zanim zrobił coś wielkiego.
Coś
niezwykłego.
Coś
głębokiego.
Coś,
czego nie zapomnę do końca życia.
Zaczepił
swój mały palec z moim.
To
było to.
To
było coś ogromnego.
Mały
gest.
Mały
uścisk.
To
nie znaczyło, że nie był kolosalny dla wszystkich rzeczy, którymi był.
Intymny.
Uroczy.
Delikatny.
Troskliwy.
Ale
potem zrobił to jeszcze większym, kiedy powiedział delikatnie - „Pepper, nie ja
jej zdradziłem. Bywałem rozmieszczony. Ona też była w Marines, więc bywała
rozmieszczona. Byliśmy rozdzieleni miesiącami, z powrotem razem na tygodnie,
rozdzieleni na kolejne miesiące. I przez cały ten czas miała mnie całego. Nigdy
o tym nie myślałem. Nigdy nie patrzyłem w ten sposób na inną kobietę”.
Tak.
O
tak.
To
uczyniło go jeszcze większym.
Auggie
mówił dalej.
„Nie
chciała tego kończyć. Powiedziała, że to chwila słabości. Powiedziała, że była samotna.
Powiedziała, że to się zdarzyło raz i żałowała tego od razu, kiedy się
skończyło. Przyznała się. Nie dowiedziałem się, powiedziała mi. Nie mogła z tym
żyć między nami. Chciała iść do poradni sama, a jeśli miałbym ochotę, także
jako para. Ale nie zrzucała na mnie żadnej winy. Powiedziała, że to jej wina.
Chciała tylko, żebym się z nią trzymał, podczas gdy ona przepracowywała gówno,
a jednocześnie postarał się to razem wypracować”.
Nic
nie powiedziałam.
Auggie
dokończył - „Nie zaczekałem. Spakowałem się i wyszedłem”.
W
tym momencie odwróciłam głowę w jego stronę.
„Nie
dałeś jej szansy?” - zapytałam.
„Pozwoliła
innemu mężczyźnie wsunąć kutasa w jej ciało. To święta przestrzeń, Pepper.
Podarowała mi to. Nie ma chwili słabości, która mogłaby to wyjaśnić”.
Łał.
To
były piękne słowa.
Zwłaszcza
część „święta przestrzeń”.
I
cóż… część „to mi podarowała”.
Wciąż…
„To
ekstremalny punkt widzenia, Auggie” – zauważyłam ostrożnie.
Czułam,
jakby chciał zabrać swój mały palec, więc napięłam swój i zatrzymał się.
Ale
zapytał - „Bronisz jej?”
„Nie.
Twoje uczucia i myśli są dla mnie ważne. Jej nie znam. Nie ma dla mnie
znaczenia. Również zgadzam się z tobą. W związku sprawy mogą potoczyć się na
boki i nie ma ostatecznego dobra lub zła dla każdej osoby w każdej parze, jeśli
chodzi o to, jak sobie z tym radzą. Ale to intensywna zdrada”.
Puścił
mój mały palec, ale tylko po to, by chwycić mnie za całą dłoń i wymamrotać -
„Może nie powinniśmy o tym rozmawiać”.
Myślał
o mnie. O tym, co Corbin mi zrobił.
Tu
nie chodziło o mnie.
Chodziło
o to, że przed Auggie’m nikt nigdy nie otworzył drzwi, jakby był podekscytowany,
gdy tylko wysiadał, aby zobaczyć, jak idzie w ich stronę.
„Co
się działo, kiedy byłeś wysłany i wracałeś do domu?” - zapytałam.
„Czasami
była w domu. Czasami nie była. Dlaczego pytasz?"
Nie
zrozumiał mojego pytania.
Nie
odpowiedziałam na jego.
„I
zdradzała mnie, gdy była w terenie” – wyjaśnił.
Nic
nie powiedziałam.
„Pepper,
zostawmy to. Zdrada jest dla mnie przełomem”.
Ścisnęłam
jego rękę - „Dla mnie też. Również nie dałam Croninowi szansy. Z drugiej strony
nie zrobił mi tego tylko raz. Ale nawet gdyby to zrobił raz, wiem, że byłoby mi
trudno, jeśli nie niemożliwe, odbić się od tego”.
„W
takim razie skończmy z tym”.
„Tak”
- zgodziłam się.
Oddał
mój uścisk.
Potem
zauważył - „Wy też byliście razem przez długi czas”.
„Byliśmy”
– potwierdziłam.
„Ale
nie w związku małżeńskim”.
To
było wiodące.
„Nie,
nie w związku” – powiedziałam - „Żałuję, że nie mogę ci powiedzieć, że wyczułam
coś złego, ale nie mogę. Po prostu nie miałam dobrego przykładu małżeństwa.
Trochę mnie to przerażało. A kiedy Corbin poprosił, powiedziałam mu, że
zorganizuję ceremonię zaangażowania, pójdziemy na całość. Sukienka. Ciasto. DJ.
Wydatki. Po prostu nieoficjalne. Myślę, że gdyby okazał się jak mój tata,
chciałabym się wydostać”.
„Prosił?”
„Tak”
„A
ty powiedziałaś „nie”.”
„Tak”
„Mm”
- mruknął znacząco.
Więc
spojrzałam na niego.
„Chcesz
się żenić?” - zapytałam.
„Tak,
chcę. Chcę również, aby moje dzieci miały poczucie bezpieczeństwa i
stabilności, które im to da”.
Wpatrywałam
się w jego absolutnie doskonały profil.
I
nie mogłam w to uwierzyć (winiłam uścisk małego palca, chociaż idealny profil
też był tego częścią), ale nie można było zaprzeczyć, że myślałam, że mogłabym
poślubić tego mężczyznę.
„To
nie było wykluczone” – powiedziałam cicho - „Corbin skoczył z radością na
ceremonię zaangażowania nas gdzieś kiedyś. Po prostu nigdy tego nie zrobiliśmy.
Powinnam była wtedy wiedzieć”.
„Nigdy
nie bierz takiej winy na swoje barki, Pepper. To jego wina. Wszystko jego.
Koniec”.
Miał
rację.
I
było coś więcej niż trochę fajnego w tym, że zrozumiał to, co miałam, trochę.
Nie
chciałam, żeby został zraniony, zdradzony. Oczywiście, że nie.
Ale
rozumiał ten ból. To było dla niego zerwanie umowy, podobnie jak dla mnie.
Również
dla mnie to było ogromne.
Aby
przekazać to wszystko toczące się w mojej głowie, wyszeptałam: „Koniec”.
Puścił
moją rękę, ale nie do końca. Znowu sczepił nasze małe palce.
Tak.
Miałam
przeczucie, że będę winić uścisk małego palca za wiele rzeczy.
Następnie
skończył wieźć nas do szkoły, znalazł miejsce parkingowe, wjechał na nie i wyłączył
silnik.
Kiedy
to zrobił, zwróciłam się w jego stronę w taki sposób, że jego uwaga skierowała
się bezpośrednio na mnie.
„Przez
cały dzień nie mogłam się doczekać, aż przyjedziesz moją ulicą, zaparkujesz na
moim podjeździe i wejdziesz na moje frontowe schody” – oświadczyłam - „Czekałam
na ciebie w swoim biurze, żebym mogła być świadkiem, jak to się dzieje od
początku do końca. Nie wiem, jak to jest w świecie, w którym kobiety w twoim
życiu nie robiły tego samego. I nie mogę powiedzieć, że za każdym razem, kiedy
do mnie przyjdziesz, będę w tej przestrzeni. Tylko to… Auggie, jesteś
mężczyzną, którym można się ekscytować”.
Nie
poruszył się: ani mięśnia, ani oczu, które były przyklejone do moich.
W
porządku, może to było za dużo.
„Może
powinniśmy…” - zaczęłam.
„Jeśli
nie chcesz dać się pieprzyć w moim samochodzie przed szkołą twojego dziecka,
nie mów takiego gówna”.
„Okej”
– szepnęłam.
„Jestem
na ciebie cholernie wkurzony” – oświadczył.
Co?
„Czemu?”
- zapytałam.
„Bo
jesteś kurewsko fantastyczna, kręciłaś mną i straciliśmy miesiące, a to mnie wkurza”.
Gówno.
„Czy
to pomaga, że jestem cholernie wkurzona na siebie za to samo?” - zapytałam.
„Tak”
- W końcu się uśmiechnął, a ja się odprężyłam - „Pomaga”.
Uśmiechnęłam
się do niego.
„Chodź
tutaj i pocałuj mnie, ale nie wsadzaj mi języka do gardła, bo wyrzucą nas z
terenu szkoły” – rozkazał.
Uśmiechałam
się szerzej, zanim zrobiłam, jak powiedział, w tym (żałośnie) utrzymując go w
czystości.
Złapał
mnie, kiedy się odsuwałam, zaciskając moją szczękę, żeby to zrobić.
„Wniosek
z tego, kochanie, jesteś fantastyczna” – powiedział.
„Ty
też jesteś fantastyczny” – odpowiedziałam.
„Cieszę
się, że tak myślisz” – wymamrotał do moich ust, a miękki, seksowny wyraz jego
przystojnej twarzy zamącił mi w głowie.
Na
szczęście (trochę), puścił mnie i wysiadł z samochodu, więc nie było już go w
pobliżu, aby mieszać mi w głowie i też mogłam wysiąść z samochodu.
A
mój spokojny umysł dostrzegł fakt, że powiedział Cieszę się, że tak myślisz.
Nie
zarozumiale Tak, jestem.
Nie
Dzięki, mała co i tak mówiłoby w
mniej arogancki sposób, że wiedział, że jest.
Ale
cieszę się, że tak myślisz.
Coś
było w tym naprawdę nie tak.
Nie
mogłam kręcić tego w głowie, bo okrążył samochód i niewerbalnie dzielił się tym,
że nie był fanem, że wyszłam z pojazdu na własną rękę.
Zrobił
to, krzywiąc się na zamknięte drzwi, a potem na mnie.
Wybuchnęłam
śmiechem.
„Co
jest takiego śmiesznego?” – zapytał po tym, jak złapał mnie za rękę i znowu
zaczął mnie gdzieś prowadzić, tym razem do szkoły Juno.
„Ty”
- powiedziałam mu - „Jesteś jak powrót do lat czterdziestych”.
„Co?”
„Faceci
nie otwierają już kobietom drzwi w samochodach, Aug”.
Zatrzymał
nas oboje i spojrzał na mnie.
„Czy
to cię obraża?”
„Nie.
To jest słodkie”.
„Więc
dlaczego uważasz to za zabawne?”
Nagle
tak nie uważałam.
„Czy
cię uraziłam?” - spytałam ostrożnie.
„Nie”
Uhh…
„Okej,
oto co powiem” – stwierdził słowami, które wyraźnie były wstępem do
proklamacji.
O
rany.
„Otwieram
drzwi przed kobietami” - kontynuował - „Do samochodów. Do budynków. Jeśli tego
nie chcesz, nie będę tego robił. Ale mój tata mnie tego nauczył. W
jakiejkolwiek popieprzonej ścieżce nerwowej w jego głowie, która doprowadziła
go do tej opinii, jednej z niewielu, co do której się zgadzamy, powiedział, że
traktowanie kobiety w taki sposób to szacunek. A mężczyzna zawsze powinien to
robić. Nawet gdyby na innej ścieżce znalazł w sobie myśl, że to w porządku, by
pieprzyć się z moją mamą i robić inne rzeczy, żeby się z nią pieprzyć i bawić
się ich małżeństwem i ich życiem”.
Stałam
wpatrując się w niego, czując każde słowo jak ranę kłującą w sercu.
Ponieważ
jego tata robił to jego mamie.
W
tym samym czasie zrobił to Auggie’mu.
„Więc
otwieram drzwi” – kontynuował - „Nie tylko dlatego, że nauczył mnie tego mój
ojciec, ale prawdopodobnie dlatego, że moja mama niejednokrotnie powiedziała
mi, że gdyby nie był »dżentelmenem«, zostawiłaby go na dobre dawno temu”.
Przyznałam
mu rację.
„To
było bardzo słodkie, Auggie, i bardzo mi się podobało, że zrobiłeś to dla mnie.
I byłabym zachwycona, gdybyś kontynuował. Nie śmiałam się z ciebie w zły
sposób. Śmiałam się, bo… cóż, nie wiem dlaczego. Może dlatego, że mi się
podobało, ale jest staromodne, a ty nie jesteś staromodny”.
„Mój
ojciec jest. Bo w jego czasach mężczyzna mógł traktować kobietę jak śmieci, ale
broń Boże, żeby nie pomógł jej wsiąść do samochodu”.
Nagle
pomyślałam, że możemy odpuścić sobie pokazanie się w szkole na przygotowaniach
dekoracji na święto Dziękczynienia.
Na
razie mieliśmy ważniejsze rzeczy do zrobienia.
„Może
powinniśmy…”
„Nie”
- stwierdził nieubłaganie, zanim zdążyłam coś zasugerować - „Robimy to dla
Juno”.
Okej,
podobało mi się, że był zdeterminowany, aby upewnić się, że nie zawiedzie Juno.
Jednakże…
„Wiem,
że właśnie nałożyłem na ciebie tonę rzeczy” - powiedział - „Możemy to dokończyć
później. Teraz robimy to dla Juno”.
Oczywiście
miał rację.
Nałożył
na mnie mnóstwo ciężaru.
Ale
teraz musieliśmy to zrobić dla Juno.
Przytaknęłam.
Trzymał
mnie za rękę, gdy weszliśmy do szkoły.
I
nie puścił, kiedy weszliśmy na salę montażową i oboje od razu zobaczyliśmy, że
nasz wieczór miał się dalej nie udać.
Ponieważ
Corbin tam był.
A
o ile mi było wiadomo, nie powinien nim być.
Rzeczywiście,
Corbin nigdy nie robił czegoś takiego. Corbin był zbyt zajęty zarabianiem
pieniędzy, żeby robić takie rzeczy. Nie można było zbudować porządnych dekoracji
do pokazów w szkole podstawowej z telefonem komórkowym przyklejonym do ucha
podczas zawierania umowy.
Tak
więc Juno przestała go o to prosić i nieoficjalnie tego rodzaju rzeczy były
tym, do czego ja zostałam wciągnięta.
Nie
mogłam prosić o tytuł mistrza rzemieślnika z młotkiem.
Ale
mogłam obrać kierunek.
I
zawsze chciałam, żeby Juno wiedziała, że obchodzi mnie coś, co ją obchodzi.
Prawdę
powiedziawszy, biorąc pod uwagę fakt, że przygotowania do przedstawienia miały
się odbywać wieczorami i potrwać kilka tygodni, nie zgłosiłabym się do tego na
ochotnika głównie dlatego, że pracowałam nocami, a wtedy byłam tam tylko po to,
by spędzać czas z Auggie’m i upewnić się, że był w porządku z tym, czego można
się było spodziewać.
„Fantastycznie”
– mruknął Auggie, zwracając uwagę na Corbin’a.
Mógł
to powtórzyć.
„Mama!” - krzyknęła Juno, kiedy mnie
zauważyła.
Uciekła
z miejsca, w którym stała z tatą, pędząc w naszą stronę.
Uściskała
mnie.
Uścisnęłam
ją z powrotem.
Wygięła
się w łuk i szepnęła głośno - „Chodź tutaj”.
Pochyliłam
się do niej.
„Nie
wiem, jak się dowiedział!” - wciąż był to szept, cichszy niż pierwszy, ale mimo
to miał wykrzyknik.
Więc
tak to było.
Corbin
robił jakieś bzdury Corbin’a.
„W
porządku, Słonko” – odszepnęłam.
„To
będzie dziwne, bo jesteś z Auggie’m” – powiedziała.
„Będzie
dobrze” – skłamałam.
„Hero”
„Patrick”
Mężczyźni
się przywitali.
Treściwie.
Uścisnęłam
moją córkę uspokajająco, zanim się wyprostowałam, a Juno krzyknęła - „Auggie!” i rzuciła się na niego.
Uściskał
ją jedną ręką i zakończył z ręką na czubku jej głowy.
Trzymał
ją tam, kiedy spojrzała na niego.
„Dzięki
za przybycie” – powiedziała.
„Wszystkie
ręce na pokład, prawda?” – zapytał, dając jej (i jej ojcu) szansę na wpadnięcie
w to, co Juno wyraźnie określiła Tym Razem Domena Mamy, lub w tym przypadku
Domena Auggie’go.
Zrobił
to również, krążąc wokół jej głowy w żartobliwy sposób, co sprawiło, że jej
zmartwiony wygląd zamienił się w szczery uśmiech.
„Racja!”
- zaćwierkała.
„Pepper”
– przywitał się Corbin, zwracając na niego moją uwagę.
Oderwałam
oczy od mojej dziewczyny i spojrzałam na jej ojca.
Gówno.
Gówno.
Gówno.
Myliłam
się poprzedniej nocy.
Najbardziej
prawdopodobny scenariusz nie był taki, że Corbin zadzierał ze mną i/lub Auggie’m
i mną tylko po to, żeby być palantem.
Miał
to być Corbin, który dwoił się, żeby mnie odzyskać.
Gówno!
„Corbin”
– powiedziałam, walcząc z tym, by pochylić się do Auggie’go i/lub wziąć go za
rękę.
Była
to wiadomość, którą należało przekazać Corbin’owi.
Ale
w tym momencie ta wiadomość nie musiała być przekazana Juno.
Och,
tak rozumiałam, że chciała mnie razem
z Auggie’m.
Ale,
oczywiście, jak to się stanie i nasz rosnący związek zostanie jej
zakomunikowany, nie będzie to dlatego, że moja ręka została zmuszona przez
Corbin’a.
„Świetnie
wyglądasz” – powiedział Corbin.
Zrobiłam
to, bo to był bardzo nietypowy początek, ale wciąż była to randka z gorącym
facetem.
Więc
miałam na sobie ładny sweter i dżinsy, które robiły fantastyczne rzeczy z moim
tyłkiem, a moje włosy były kręcone, rozczochrane, jak plażowa perfekcja.
Innymi
słowy, poszłam na całość.
Ale
komplement od Corbin’a?
Fuj.
„Dzięki”
- odpowiedziałam.
„To
spotkanie jest wcześnie” – zauważył Corbin.
O
cholera.
O
cholera.
Oooo
choooleeeerrrra.
„Nie
jedliśmy kolacji przed przyjazdem” – ciągnął.
O
cholera!
„Chcielibyście
potem gdzieś z nami pojechać?” - skończył.
Niech
to szlag.
To
była dobra zabawa, udawanie, że wszyscy jesteśmy przyjaciółmi, ale mimo to
przerwanie mojej randki z gorącym facetem, jednocześnie zabieranie mi czasu,
jednocześnie dając Corbin’owi możliwość pokazania Juno, że mama i tata mogą się
dogadać i zobacz, jak świetnie, że
wszyscy jesteśmy razem?
Gdyby
tego chciała, powiedziałabym tak.
Corbin
nie mógł tego wiedzieć, ale gdyby tego chciała, Auggie również powiedziałby
tak.
Spojrzałam
na Juno.
Potem
zamrugałam na Juno.
Wyglądała
jak złoczyńca z Disneya, który zamierzał zrobić coś okropnego, na przykład
kopnąć ojca w goleń albo wypuścić kilkadziesiąt indyków z klatek, które
wypędziłyby go z sali.
Tyle
wysiłku kosztowało mnie, żeby nie zaśmiać się na głos, że parsknęłam.
Auggie
musnął moje palce swoimi i powiedział pod nosem ostrzegawczo, ale wciąż
rozbawiony - „mała”.
Juno
była tak zajęta walką z chęcią zachowywania się jak bachor, że to przegapiła.
Corbin
nie zrobił tego i jego oczy zwęziły się na Auggie’m.
„Mamy
plany” - czułam, że bezpiecznie mogę wykrztusić, wciąż walcząc z własnym
pragnieniem, by się śmiać.
Corbin
spojrzał na mnie zwężonymi oczami.
Ale
tęcze i pixie kurz wzbiły się z dołu (nie dosłownie, niestety), więc spojrzałam
w dół na moją córkę, która promieniała.
O
tak.
Chciała,
żebym była z Auggie’m.
Losy
zmieniły się na lepsze w tym momencie, kiedy nauczyciel-mężczyzna przerwał tę
niezręczność, wołając - „Rodzice! Czy mogę prosić o uwagę?”
Auggie
pochylił się we mnie, a jego usta musnęły moje ucho, był tak blisko, kiedy
mruknął - „On tak cholernie może”.
Znowu
parsknęłam.
Odsunął
usta, ale poczułam jego dotyk na moim biodrze, był tam i zniknął, a ja znów
poczułam magię wydobywającą się z przestrzeni mojej córki, więc zwróciłam na
nią uwagę.
Uśmiechała
się do mnie ogromnie, wszystkie zmartwienia zniknęły.
Cieszyłam
się, że tak czuje i żałowałam, że nie mogę być z nią całkowicie i kompletnie.
Ale
w czasie bardzo krótkiej przejażdżki samochodem wiele rzeczy zostało
uwolnionych od Auggie’go i wpadliśmy na niechcianą deklarację Corbin’a, więc
nie mogłam.
Mimo
to była w tym miejscu w teraźniejszości.
I
byłam tam z nią teraz.
I
to było dobre miejsce dla nas obu.
Poczułam,
jak ramię Auggie’go muska moje ramię, gdy nauczyciel zaczął wygłaszać ogólne
oświadczenia, a ja skierowałam wzrok na Aug’a.
Dostałam
muśnięcie ramion, ponieważ był blisko i skrzyżował ręce na klatce piersiowej
(pozycja, którą właśnie wtedy zauważyłam, była swego rodzaju „swobodna”, bo
często w niej przebywał). Jego przystojna twarz była czujna i uważna, oczy
skierowane na nauczyciela, ale wydawał się zrelaksowany.
Więc
to było dobre miejsce dla nas wszystkich (z wyjątkiem Corbin’a, ale co tam).
To
oznaczało, że dobrze mi było tam się osiedlić.
Więc
to zrobiłam.
*****
„Po
prostu nie wiem, co z tym zrobić. To tak dużo, że być może będę musiała
medytować przez miesiąc, żeby się z tym pogodzić” – zażartowałam.
„Kotku,
El Tejado jest całkowicie lepsze niż Las Delicias” - odpowiedział Auggie,
podając preferencję, którą już znałam, ponieważ mój tyłek siedział za stolikiem
w El Tejado, czekając na mój zestaw #3.
„Nie
mogę. Nie mogę” - Zamknęłam oczy, oparłam obie ręce na piersi, jeden palec
każdej z nich opierając się na innych i zaczęłam głęboko oddychać z przesadą.
Owinął
stopę wokół mojej kostki i podniósł ją, aż mógł ją złapać ręką między
rozstawionymi nogami.
Otworzyłam
oczy.
Ponieważ
miałam na sobie parę botków na niskim obcasie w panterkę ze sztucznego futra,
łatwo było mu je zsunąć, więc czubek mojej stopy znalazł się tak blisko
kolejnego zestawu piłek.
Obiema
rękami zaczął masować moją kostkę i łydkę.
„Choć
tak dobrze mi z tym, ważne jest, abyś pamiętał, że nie tak powinieneś grać w
ciuciubabkę, Augustusie Hero”.
Posłał
mi czarujący uśmiech.
Ciągle
paplałam.
„Ważne
jest również, abyś pamiętał, że zapewnienie mi masażu rzeczywiście sprawi, że
zamknę się i przestanę gadać o czymś. Jednak na tysiąc procent nie będzie
sprzyjało temu, abym uczestniczyła w praktykowaniu powściągliwości. To znaczy,
jeśli myślisz, że możesz usiąść naprzeciwko mnie, cały gorący, seksowny i
wyczuwalny, myślę, że sprawiedliwie będzie cię ostrzec, że wskoczę na ciebie
gdzieś między parkingiem a moimi drzwiami wejściowymi”.
Wciąż
uśmiechał się do mnie.
„Boże,
jesteś wspaniały” – wyszeptałam.
Jego
uśmiech zamarł, podobnie jak palce.
„Aug?”
- zawołałam.
Włożył
z powrotem mój but, ścisnął kostkę i delikatnie wepchnął moją stopę, mówiąc w
sposób, że starał się być zabawny, ale nie było w tym jego serca - „Oboje
potrzebujemy, żebyś wykonał swoją część”.
Postawiłam
stopę na podłodze, ale oparłam się o stół.
„Powinieneś
wiedzieć, wiem trochę o tym, jak kobiety cię przeleciały i nie mówimy o Marie.
Rozmawiamy z innych, które zrobiły pojebane gówno, ponieważ jesteś wszystkim, czym…”
- Podniosłam rękę między nas, wskazując na niego - „…jesteś”.
„Pepper…”
Przerwałam
mu i zapytałam - „Kiedy nie dawałam ci wstępu, dlaczego nie znalazłeś kogoś
innego?”
Wydawało
się, że to pytanie wprawia go w zakłopotanie - „Przepraszam?”
„Powiedziałeś,
że byłam twoją ostatnią”.
„Byłaś”
– potwierdził.
„Czemu?”
Teraz
zaczął wyglądać na zirytowanego - „Nie każdy facet musi pieprzyć wszystko, co
się rusza”.
„Oczywiście,
że nie, ale…”
„A
ja chciałem być z tobą”.
Zamknęłam
się.
Auggie
nie.
„Do
niedawna nie wiedziałem, że twój były zrobił to, co zrobił. Ale wiedziałaś, że
cię pragnę. Czy mówi ci: „Chcę dać nam szansę”, kiedy pieprzę się z inną
laską?”
Nie.
To
nie miało miejsca.
„Nie”
– powiedziałam cicho.
„Ryn
nie była gotowa, a Boone ruszył dalej, a to ich prawie spieprzyło. Hattie naprawdę nie była gotowa, a Axl ruszył
dalej, co ich prawie spieprzyło. Nie
byłaś gotowa. A ja nie zamierzałem robić fiuta, żeby spieprzyć możliwość nas”.
O
mój Boże.
Miałam
zacząć płakać w El Tejado.
„Pepper?”
Machnęłam
ręką przed twarzą i zażądałam - „Natychmiast przestań mówić”.
Wyglądał
na zaniepokojonego, potem zaczął wyglądać na zarozumiałego.
Na
szczęście drugi wygląd złagodził moją potrzebę pyskowania.
Ta
potrzeba całkowicie wyparowała, kiedy ogłosił - „Wiesz, jeśli to zadziała to, z
definicji, ponieważ jest to nasza pierwsza randka z dala od twojej wyspy
kuchennej, El Tejado będzie naszym miejscem”.
Opadłam
na ściankę działową i odchyliłam głowę do tyłu, by powiedzieć do sufitu -
„Dlaczego rzucasz mi takie wyzwanie, słodki Boże?”
Wyprostowałam
się dopiero, gdy usłyszałam chichot Auggie’go.
„Chcę
tylko podkreślić” - kontynuowałam - „…że tutaj jest super”.
„Cieszę
się, że tak myślisz”.
Cieszę się, że tak myślisz.
Kiedy
powtórzył te słowa, stałam się śmiertelnie poważna.
„A
ty jesteś wspaniały, Auggie. Wiem, że to otworzyło drzwi sukom, by traktowały
cię jak gówno, ale to nie czyni tego mniej prawdziwym. To tylko suki. A ty
jesteś po prostu niesamowity. A one spieprzyły na wielki sposób. I chociaż to, co powiedziała Lottie, było totalnie
do niczego, i nienawidzę tego z twojego powodu, nienawidzę tego, że przez to
przeszedłeś. Nadal cieszę się, że to oznacza, że siedzę tutaj, naprzeciwko
ciebie. Ponieważ jesteś nie tylko piękny, jesteś cud miód. A ja jestem wielką
idiotką, że zmarnowałam miesiące, które mogłam być z tobą. Ale to też mi nie
przeszkadza, bo teraz siedzę tutaj, naprzeciwko ciebie”.
Kiedy
skończyłam, siedziałam bardzo spokojnie, ponieważ Auggie też.
Ale
robił to z wyrazem takim twarzy i wibracją emanującą z niego, że szczerze
mówiąc, to był cud, że nasz stół nie roztopił się między nami.
Następnie
powiedział - „Cud miód?”
„Całkowicie”
- odpowiedziałam.
„Chryste,
jesteś słodka”.
Aby
w pełni wydobyć nas z tego intensywnego, udawałam, że się pyszniłam, strosząc
włosy z jednej strony, jak wieka łobuzica, mówiąc - „O rety, dziękuję”.
„Jesteś
też wielką idiotką”.
„Kolejna
ważna rzecz, Słonko, nazywanie mnie idiotką nie zmniejsza mojej potrzeby
rzucenia się na ciebie”.
Wybuchnął
śmiechem.
Uśmiechnęłam
się do niego, gdy to zrobił.
Kiedy
skończył, powiedziałam - „Teraz porozmawiajmy o tym, jak głęboka jest nasza
ulga, że w planach pana Sykesa na pokaz Dnia Indyka nie było ani pióra, ani
mokasynów”.
„To
na pewno trafiło dziś do mojego dziennika wdzięczności”.
Uniosłam
brwi - „Masz dziennik wdzięczności?”
„Chociaż
wydaje mi się, że cię to rozczaruje, żartowałem.” - przyglądał mi się przez
chwilę, a potem zapytał - „A ty masz?”
„Każdego
dnia piszę dziennik i każdy dzień zaczynam od trzech rzeczy, za które jestem wdzięczna,
a były dzień wcześniej.” - Wyciągnęłam rękę i poklepałam go po dłoni - „Ale to
dobrze, że nie masz dziennika. Gwiazdka nadchodzi”.
Znowu
się roześmiał.
Znowu
się uśmiechnęłam.
Jego
humor nie opuścił go całkowicie, nawet gdy powiedział - „Corbin zrobi wszystko,
aby ponownie zjednoczyć swoją rodzinę”.
Nie
czułam się tak beztrosko, nawet gdy żartowałam słowami, które były prawdą -
„Oczywiście, jesteś dobry w ocenianiu ludzi”.
„Nie
ukrywał tego”.
Nie
ukrywał.
„To
jest skazane na porażkę od samego początku, ponieważ przez niego nigdy tak
naprawdę nie byliśmy rodziną”.
„Kochanie”
– mruknął.
„Nie
byliśmy, Auggie. Postawmy sprawę jasno. Nie byliśmy. A to oznacza, że nie ma do
czego wracać, bo tak naprawdę nigdy niczego nie było”.
Pokiwał
głową.
„Wierzysz
mi?” - zapytałam.
„Nawet
gdybym nie wierzył, jeśli wyglądałabyś, jakbyś się nad tym zastanawiała, Juno
mogłaby poszukać praktykującego voodoo i kazać mu rzucić klątwę na was oboje”.
„To
byłby problem” – powiedziałam kpiąc z powagą.
Auggie
nie ukrywał swojego rozbawienia, ale zniknęło, zanim powiedział - „To są
podwójne kłopoty, mała. Bo jeśli on nie wyjmie głowy z tyłka, to zdenerwuje ją.
A jest tak skupiony na tym, czego chce, że nie zwraca uwagi na swoją dziewczynkę”.
Wzięłam
głęboki wdech i wypuściłam go z wielkim westchnieniem, bo taka była prawda.
„Angażowałam
się w sprawy szkolne, w które Corbin nie był zaangażowany, chociaż to zwykle
nie były moje możliwości” – powiedziałam mu - „Poszłam tam dziś wieczorem tylko
po to, żeby być z tobą i upewnić się, że wszystko to jest dla ciebie fajne. Nie
powinno jej tam być, żeby mnie widziała. Będzie ciężko, być w szkole, a potem
iść do pracy. Ian będzie musiał zaplanować moje występy tak, żebym mogła spóźniać
się przez kilka następnych tygodni”.
„Więc
nie rób tego, ja to zrobię. Nie musisz tam być”.
„Auggie…”
„To
jest przez tydzień od siódmej do dziewiątej. Pracujesz. Nie możesz tego zrobić.
Ona zrozumie. I to zabierze cię z przestrzeni Patricka”.
„Może
powinnam jeździć tam przez ten tydzień, żebym miała chwilę, żeby jej to
wyjaśnić”.
„Twój
wybór, ona jest twoją córką. Ale nie przyjmuj tego źle, może to być dla niej
ulga, jeśli nie pokażesz się”.
To
było coś do przemyślenia, ponieważ mógł mieć rację.
Uśmiechnął
się, żeby usunąć wszelkie ukłucie swoich wcześniejszych słów i drażnił się -
„Nie ukrywała, że jej tata namieszał z jej mistrzowskim planem, kiedy zaprowadził
ją tam dziś wieczorem”.
„My,
dziewczęta Hannigan, nie lubimy, gdy nasze mistrzowskie plany zostają
udaremnione” – zgodziłam się.
Wyciągnął
rękę i wziął moją dłoń - „Wszystko będzie dobrze, mała”.
Potarłam
kostki na jego dłoni i wymamrotałam - „Tak”.
I
kolejny łut szczęścia tego wieczoru, kiedy kelnerka pojawiła się z naszym
jedzeniem.
To
był łut szczęścia, ponieważ skończyłam z tą rozmową i myśleniem o Corbin’ie.
Chciałam pomyśleć o Auggie’m.
Ale
też byłam głodna.
A
jedzenie El Tejado było niesamowite.
Dziekuje
OdpowiedzUsuńDziękuję ☺️
OdpowiedzUsuńDziękuję za rozdział :)
OdpowiedzUsuńWychwyciłam takie coś "Lubię czuję twój dotyk" chyba ma byc czuć.
CZekma na kolejny rozdział.
😘
UsuńTen były głąb chyba nie da im spokoju i nie odpuści :(
OdpowiedzUsuńPowinna przyjsc do szkoły cała grupa chłopaków i lasek pokazać mu że jest nikim :)