wtorek, 21 grudnia 2021

11 - Cud miód

 

ROZDZIAŁ 11

 

Cud miód

 

 

 

Pepper

 

Dobrą rzeczą w jednym, dwóch, trzech, czterech ciosach w życiu, które obejmowało wczesne podjęcie decyzji, że opuściłaś gniazdo i nigdy nie oglądać się za siebie, plus mężczyznę, którego uważałaś za miłość twojego życia, a który zdradził cię tak dokładnie, że straciłaś całą godność, co oznaczało, że musiałaś ją odbudować od zera, plus to, że spędziłaś lata na zarobkowym rozbieraniu się, a na koniec medytowałaś… było to, że należałaś do siebie.

Należałam do siebie.

I to, co miałam wtedy, nie ukrywało, że wisiałam przy biurku w biurze tylko po to, by zobaczyć, jak Auggie podjeżdża, wysiada ze swojego SUV’a i idzie moją ścieżką.

Bonus, byłam blisko drzwi, więc mogłam podbiec do nich i otworzyć je, aby móc bez przeszkód dokończyć obserwowanie, jak idzie do mojego domu.

Wszystko to zrobiłam.

Czy to mówiło, że byłam podekscytowana widząc go?

Tak.

Czy byłam podekscytowana widząc go?

Do diabła, tak.

W związku z tym nie widziałam powodu, aby to ukrywać i to nie tylko dlatego, że (nieumyślnie, co było ważne, by to zauważyć) doprowadziłam go do tego punktu i nie czułam, żeby potrzebował tego więcej.

Byłam po prostu bardzo podekscytowana, widząc go.

„Hej!” - wykrzyknęłam, kiedy był w połowie frontowych schodów.

„Hej” - odpowiedział, wykrzywiając kąciki ust.

Mimo to miał ten wyraz twarzy, który miał poprzedniego wieczoru, kiedy otworzyłam drzwi.

Spojrzenie, które mówiło, jakby nie bardzo wiedział, co o mnie sądzić.

Miał z tego frajdę.

Ale nie rozumiał.

Chciałam o to zapytać, ale może nie teraz.

Nadszedł czas na…

Zbliżył się.

I rzuciłam się na niego, stanęłam na palcach, owinęłam ramiona wokół jego szyi, naciskając ją i położyłam na nim mokry.

Jak za każdym razem, kiedy wcześniej coś prowokowałam, to było moje przez nanosekundę, zanim ramiona Auggie’go zacisnęły się mocno wokół mnie i wepchnął mnie do środka.

Usłyszałam trzaśnięcie drzwi (nie zamknięcie… trzaśnięcie), kiedy zamknął je kopniakiem.

Zostałam wtedy obrócona i przyciśnięta do nich, a się cholernie całowaliśmy.

Boże, on nawet smakował jak lato.

Kiedy trzymałam obie ręce w jego swetrze z tyłu, a moje paznokcie badały jego rozgrzaną skórę, a on trzymał rękę pod moją piersią, owijając się wokół, a nie otaczając, ale jakby miał zrobić to i więcej, złamał pocałunek.

Nie!

„Auggie…” - zaczęłam protestować, kiedy przesunął rękę z miejsca, gdzie była ta niesamowita obietnica do mojej talii, gdzie było to tylko słodkie.

Spojrzał mi w oczy - „Mała, to było cholernie dobre cześć i nie mam żadnych skarg na ten temat, ale za piętnaście minut musimy być w szkole Juno”.

„To dziesięć minut jazdy stąd”.

Mam na myśli to, że jeśli mogłam być gorąca i nie przejmować się matematyką, on też mógł.

„A dzieliła cię minuta od ponownego przewiercenia cię w twoim przedpokoju”.

Rozważałam to i rozważając to, zdałam sobie sprawę, że w tym momencie było dla mnie niezbędne, abym jako mama dokonała kolejnej znaczącej ofiary.

I to było po to, by przestać całować się z Auggie’m, abyśmy mogli dotrzeć do szkoły na czas, a nie spóźniać się i mieć seksowne włosy.

Jednakże.

„Tylko jedne minuta?” - droczyłam się.

Auggie nie był w żartobliwym nastroju.

Dlatego z całą powagą oświadczył - „Jesteś wspaniała. Dobrze smakujesz. Lubię czuję twój dotyk. Nie pieprzyłem nikogo, odkąd pieprzyłem cię dwa kroki dalej. I nigdy w życiu nikt nie otworzył mi w ten sposób drzwi. Więc tak. Jestem już twardy, bardzo twardy i to wszystko dla ciebie, więc chcę ci to dać. Ale nie zamierzam”.

Było tam tak wiele, żeby właściwie to wszystko rozwiązać, musiałabym zapalić kilka świec i włączyć jakąś uspokajającą muzykę.

Nie zrobiłam tego, ponieważ nie miałam na to czasu.

Szybko ustaliłam priorytety i skupiłam się na szczycie tej listy.

„Nigdy nikt nie otworzył ci drzwi w ten sposób?”

Nagle wyglądał na zakłopotanego.

Bardzo niewygodnego.

Nawet niezręcznego.

To było dziwnie słodkie.

To też było niepokojące.

„Nie” – powiedział, jakby musiał wyrzucić tę sylabę.

Dobra.

To było niemożliwe.

Ktoś, kto wyglądał jak on, całował się jak on, pieprzył jak on.

Ktoś, kto był zabawny, opiekuńczy i lubił dzieci.

To nie było po prostu niemożliwe.

To było niewiarygodne.

Ale w wyrazie jego twarzy uwierzyłam w to.

„Zechcesz wziąć swoją torebkę, żebyśmy mogli iść?” - zasugerował.

„Jasne” – powiedziałam cicho, ściskając go, zanim go puściłam i udałam się do biura.

Nawet jeśli nie było daleko i mógł czekać przy drzwiach, Auggie podążył za mną.

Z drugiej strony po wczorajszej kolacji zaczęliśmy się obmacywać i całować. W związku z tym nadal nie zwiedził mojego domu.

„To urocze” – powiedział, spoglądając na stronę pokoju, w której znajdowała się część Juno.

Spojrzałam na niego, a potem na przestrzeń mojej córki i wydało mi się, że skupia swoją uwagę na polaroidowym zdjęciu spoczywającym na jednej z półek Juno. Byłam tam ja i Juno. Nasz sąsiad Len zrobił je w Halloween.

Poszłam na to w pełnym stroju Wonder Woman (nie zamierzałam mieć tego ciała na zawsze, więc kiedy je miałam, chciałam się z nim afiszować i to był hit, bo… Wonder Woman).

Juno zaskoczyła mnie, chcąc mieć kombinezon Czarnej Wdowy z kołnierzykiem.

To był świetny wybór dla mojej dziewczyny. Nie pasowałaby dla niej Elsa (nie żeby z Elsą było coś nie tak).

Więc poszłam do Lori z sąsiedztwa, która była świetną krawcową (i nie przypadkiem Len był jej mężem).

I miała Czarną Wdowę. Czerwona peruka, wiszący pasek na narzędzia i tak dalej.

„Wiem” – zgodziłam się z Auggie’m - „Można powiedzieć, że Juno była jedyną Czarną Wdową w okolicy w Halloween”.

Zwrócił się do mnie - „To zdecydowanie fajne, Pepper. Ale miałem na myśli całą jej przestrzeń” - Przechylił w tę stronę głowę - „To słodkie. To niesamowite, że to ma. Jesteś świetną mamą”.

Uhh.

Zmarszczyłam brwi - „Jeśli nie chcesz bym skoczyła na ciebie, nie możesz mówić takich rzeczy”.

Uśmiechnął się do mnie, a ponieważ w tym samym czasie złapałam moją torebkę, wziął mnie za rękę i skierował nas do drzwi.

„Zapamiętam”.

Poszłam z nim i starałam się nie wskoczyć do jego SUV-a.

Tak jak tego wieczoru, kiedy odwiózł mnie do domu, Auggie otworzył przede mną drzwi, co było absolutnie urocze, a kiedy moja dupa została usadowiona na jego siedzeniu, posłałam mu uśmiech, żeby to przekazać.

Wykrzywił się w uśmieszku i potrząsnął głową, zamykając drzwi i obchodząc maskę.

Poświęciłam ten moment, by przesuwać się tyłkiem na tym siedzeniu, naprawdę to lubiąc.

To było osobiste, ale ponieważ było to coś do świętowania, bycie ponownie w samochodzie Auggie’go z Auggie’m, więc miałam zamiar to świętować.

Wsiadł, a ja przestałam się kręcić, bo rytuał dobiegł końca.

Zapięliśmy pasy, a on wycofał z mojego podjazdu.

„Niech zgadnę” - zaczęłam - „Nie miałeś długoletniej dziewczyny”.

„Byłem z kobietą prawie przez cały czas spędzony w Marines”.

Czekaj.

Serio?

Spojrzałam w jego stronę - „Jak długo to trwało?”

„Prawie pięć lat”.

Łał.

„To jest… to jest…” - Byłam zbyt zaskoczona dalszymi informacjami na temat Auggie’go, których nikt nie udostępnił, aby wydobyć z nich słowa. Wreszcie je wyciągnęłam - „To długi czas”.

Spojrzał na mnie, zanim spojrzał z powrotem na drogę – „Pepper, mam trzydzieści cztery lata. Jestem kawalerem. I nigdy nie byłem żonaty. Ale kilka razy byłem zaangażowany. Marie była po prostu najdłużej”.

„Co się stało z Marie?” - zapytałam.

„Zdradziła mnie” – odpowiedział rzeczowo.

Ale ja przestałam oddychać.

Ta noc była z pewnością nocą rzeczy niemożliwych.

„Ona… naprawdę?” – zapytałam i nie mogłam powstrzymać niedowierzania w głosie.

„To szerzy się w siłach zbrojnych. Dużo czasu z dala od siebie. Możesz stacjonować w różnych miejscach. Kobiety są rozpieszczane wyborem. Faceci myślą, że bycie prawdziwym mężczyzną to moczenie knota tak często, jak to możliwe, z jak największą różnorodnością. Nie wspominając o tym, że gówno może stać się prawdziwe, a jeśli pomyślisz, że w każdej chwili możesz umrzeć, przeżywasz to, póki masz szansę”.

„Zdrady szerzą się także poza siłami zbrojnymi” – mruknęłam, a on wyciągnął rękę i ścisnął moje kolano.

Potem puścił je i ze smutkiem powiedział - „Może nawet teraz próbuję znaleźć dla niej wymówki”.

„Byłam w tym” - odpowiedziałam z uczuciem - „Ale zdarza się to wszędzie, bez względu na to, jaką pracę wykonujesz”.

„Tak” - mruknął.

„Mieszkałeś z Marie?” - zapytałam.

„Tak, przez około cztery lata”.

Święci pańscy.

„Dlaczego nie… nie byłeś żonatym facetem?”

„Byliśmy zaręczeni”.

Święci pańscy!

Żadna z dziewczyn nic o tym nie wiedziała?

To znaczy, dlaczego dopiero się tego wszystkiego teraz dowiadywałam?

Oczywiście rozumiałam, że są rzeczy, którymi Auggie mógł chcieć się podzielić, a którymi one nie powinny.

Ale posiadanie byłej narzeczonej, związanie się w ten sposób z inną kobietą, nie było tajemnicą państwową, na litość boską.

Przestałam zadawać pytania.

Robiłam to tak długo i oczywiście nie stłumiłam szoku, co oznaczało, że Auggie to poczuł i prawdopodobnie dlatego się odezwał.

„Kotku, skończyłem z nią. Zdecydowanie poszedłem dalej. To było lata temu. Oczywiście nie skończyło się dobrze i nie miałem od niej wiadomości od jakiegoś czasu. Wzajemni przyjaciele dzielą się tym, co robi, ale uwierz mi, nie obchodzi mnie to”.

„W porządku” - odpowiedziałam.

Nastąpiła brzemienna chwila ciszy, zanim zrobił coś wielkiego.

Coś niezwykłego.

Coś głębokiego.

Coś, czego nie zapomnę do końca życia.

Zaczepił swój mały palec z moim.

To było to.

To było coś ogromnego.

Mały gest.

Mały uścisk.

To nie znaczyło, że nie był kolosalny dla wszystkich rzeczy, którymi był.

Intymny.

Uroczy.

Delikatny.

Troskliwy.

Ale potem zrobił to jeszcze większym, kiedy powiedział delikatnie - „Pepper, nie ja jej zdradziłem. Bywałem rozmieszczony. Ona też była w Marines, więc bywała rozmieszczona. Byliśmy rozdzieleni miesiącami, z powrotem razem na tygodnie, rozdzieleni na kolejne miesiące. I przez cały ten czas miała mnie całego. Nigdy o tym nie myślałem. Nigdy nie patrzyłem w ten sposób na inną kobietę”.

Tak.

O tak.

To uczyniło go jeszcze większym.

Auggie mówił dalej.

„Nie chciała tego kończyć. Powiedziała, że to chwila słabości. Powiedziała, że była samotna. Powiedziała, że to się zdarzyło raz i żałowała tego od razu, kiedy się skończyło. Przyznała się. Nie dowiedziałem się, powiedziała mi. Nie mogła z tym żyć między nami. Chciała iść do poradni sama, a jeśli miałbym ochotę, także jako para. Ale nie zrzucała na mnie żadnej winy. Powiedziała, że to jej wina. Chciała tylko, żebym się z nią trzymał, podczas gdy ona przepracowywała gówno, a jednocześnie postarał się to razem wypracować”.

Nic nie powiedziałam.

Auggie dokończył - „Nie zaczekałem. Spakowałem się i wyszedłem”.

W tym momencie odwróciłam głowę w jego stronę.

„Nie dałeś jej szansy?” - zapytałam.

„Pozwoliła innemu mężczyźnie wsunąć kutasa w jej ciało. To święta przestrzeń, Pepper. Podarowała mi to. Nie ma chwili słabości, która mogłaby to wyjaśnić”.

Łał.

To były piękne słowa.

Zwłaszcza część „święta przestrzeń”.

I cóż… część „to mi podarowała”.

Wciąż…

„To ekstremalny punkt widzenia, Auggie” – zauważyłam ostrożnie.

Czułam, jakby chciał zabrać swój mały palec, więc napięłam swój i zatrzymał się.

Ale zapytał - „Bronisz jej?”

„Nie. Twoje uczucia i myśli są dla mnie ważne. Jej nie znam. Nie ma dla mnie znaczenia. Również zgadzam się z tobą. W związku sprawy mogą potoczyć się na boki i nie ma ostatecznego dobra lub zła dla każdej osoby w każdej parze, jeśli chodzi o to, jak sobie z tym radzą. Ale to intensywna zdrada”.

Puścił mój mały palec, ale tylko po to, by chwycić mnie za całą dłoń i wymamrotać - „Może nie powinniśmy o tym rozmawiać”.

Myślał o mnie. O tym, co Corbin mi zrobił.

Tu nie chodziło o mnie.

Chodziło o to, że przed Auggie’m nikt nigdy nie otworzył drzwi, jakby był podekscytowany, gdy tylko wysiadał, aby zobaczyć, jak idzie w ich stronę.

„Co się działo, kiedy byłeś wysłany i wracałeś do domu?” - zapytałam.

„Czasami była w domu. Czasami nie była. Dlaczego pytasz?"

Nie zrozumiał mojego pytania.

Nie odpowiedziałam na jego.

„I zdradzała mnie, gdy była w terenie” – wyjaśnił.

Nic nie powiedziałam.

„Pepper, zostawmy to. Zdrada jest dla mnie przełomem”.

Ścisnęłam jego rękę - „Dla mnie też. Również nie dałam Croninowi szansy. Z drugiej strony nie zrobił mi tego tylko raz. Ale nawet gdyby to zrobił raz, wiem, że byłoby mi trudno, jeśli nie niemożliwe, odbić się od tego”.

„W takim razie skończmy z tym”.

„Tak” - zgodziłam się.

Oddał mój uścisk.

Potem zauważył - „Wy też byliście razem przez długi czas”.

„Byliśmy” – potwierdziłam.

„Ale nie w związku małżeńskim”.

To było wiodące.

„Nie, nie w związku” – powiedziałam - „Żałuję, że nie mogę ci powiedzieć, że wyczułam coś złego, ale nie mogę. Po prostu nie miałam dobrego przykładu małżeństwa. Trochę mnie to przerażało. A kiedy Corbin poprosił, powiedziałam mu, że zorganizuję ceremonię zaangażowania, pójdziemy na całość. Sukienka. Ciasto. DJ. Wydatki. Po prostu nieoficjalne. Myślę, że gdyby okazał się jak mój tata, chciałabym się wydostać”.

„Prosił?”

„Tak”

„A ty powiedziałaś „nie”.”

„Tak”

„Mm” - mruknął znacząco.

Więc spojrzałam na niego.

„Chcesz się żenić?” - zapytałam.

„Tak, chcę. Chcę również, aby moje dzieci miały poczucie bezpieczeństwa i stabilności, które im to da”.

Wpatrywałam się w jego absolutnie doskonały profil.

I nie mogłam w to uwierzyć (winiłam uścisk małego palca, chociaż idealny profil też był tego częścią), ale nie można było zaprzeczyć, że myślałam, że mogłabym poślubić tego mężczyznę.

„To nie było wykluczone” – powiedziałam cicho - „Corbin skoczył z radością na ceremonię zaangażowania nas gdzieś kiedyś. Po prostu nigdy tego nie zrobiliśmy. Powinnam była wtedy wiedzieć”.

„Nigdy nie bierz takiej winy na swoje barki, Pepper. To jego wina. Wszystko jego. Koniec”.

Miał rację.

I było coś więcej niż trochę fajnego w tym, że zrozumiał to, co miałam, trochę.

Nie chciałam, żeby został zraniony, zdradzony. Oczywiście, że nie.

Ale rozumiał ten ból. To było dla niego zerwanie umowy, podobnie jak dla mnie.

Również dla mnie to było ogromne.

Aby przekazać to wszystko toczące się w mojej głowie, wyszeptałam: „Koniec”.

Puścił moją rękę, ale nie do końca. Znowu sczepił nasze małe palce.

Tak.

Miałam przeczucie, że będę winić uścisk małego palca za wiele rzeczy.

Następnie skończył wieźć nas do szkoły, znalazł miejsce parkingowe, wjechał na nie i wyłączył silnik.

Kiedy to zrobił, zwróciłam się w jego stronę w taki sposób, że jego uwaga skierowała się bezpośrednio na mnie.

„Przez cały dzień nie mogłam się doczekać, aż przyjedziesz moją ulicą, zaparkujesz na moim podjeździe i wejdziesz na moje frontowe schody” – oświadczyłam - „Czekałam na ciebie w swoim biurze, żebym mogła być świadkiem, jak to się dzieje od początku do końca. Nie wiem, jak to jest w świecie, w którym kobiety w twoim życiu nie robiły tego samego. I nie mogę powiedzieć, że za każdym razem, kiedy do mnie przyjdziesz, będę w tej przestrzeni. Tylko to… Auggie, jesteś mężczyzną, którym można się ekscytować”.

Nie poruszył się: ani mięśnia, ani oczu, które były przyklejone do moich.

W porządku, może to było za dużo.

„Może powinniśmy…” - zaczęłam.

„Jeśli nie chcesz dać się pieprzyć w moim samochodzie przed szkołą twojego dziecka, nie mów takiego gówna”.

„Okej” – szepnęłam.

„Jestem na ciebie cholernie wkurzony” – oświadczył.

Co?

„Czemu?” - zapytałam.

„Bo jesteś kurewsko fantastyczna, kręciłaś mną i straciliśmy miesiące, a to mnie wkurza”.

Gówno.

„Czy to pomaga, że jestem cholernie wkurzona na siebie za to samo?” - zapytałam.

„Tak” - W końcu się uśmiechnął, a ja się odprężyłam - „Pomaga”.

Uśmiechnęłam się do niego.

„Chodź tutaj i pocałuj mnie, ale nie wsadzaj mi języka do gardła, bo wyrzucą nas z terenu szkoły” – rozkazał.

Uśmiechałam się szerzej, zanim zrobiłam, jak powiedział, w tym (żałośnie) utrzymując go w czystości.

Złapał mnie, kiedy się odsuwałam, zaciskając moją szczękę, żeby to zrobić.

„Wniosek z tego, kochanie, jesteś fantastyczna” – powiedział.

„Ty też jesteś fantastyczny” – odpowiedziałam.

„Cieszę się, że tak myślisz” – wymamrotał do moich ust, a miękki, seksowny wyraz jego przystojnej twarzy zamącił mi w głowie.

Na szczęście (trochę), puścił mnie i wysiadł z samochodu, więc nie było już go w pobliżu, aby mieszać mi w głowie i też mogłam wysiąść z samochodu.

A mój spokojny umysł dostrzegł fakt, że powiedział Cieszę się, że tak myślisz.

Nie zarozumiale Tak, jestem.

Nie Dzięki, mała co i tak mówiłoby w mniej arogancki sposób, że wiedział, że jest.

Ale cieszę się, że tak myślisz.

Coś było w tym naprawdę nie tak.

Nie mogłam kręcić tego w głowie, bo okrążył samochód i niewerbalnie dzielił się tym, że nie był fanem, że wyszłam z pojazdu na własną rękę.

Zrobił to, krzywiąc się na zamknięte drzwi, a potem na mnie.

Wybuchnęłam śmiechem.

„Co jest takiego śmiesznego?” – zapytał po tym, jak złapał mnie za rękę i znowu zaczął mnie gdzieś prowadzić, tym razem do szkoły Juno.

„Ty” - powiedziałam mu - „Jesteś jak powrót do lat czterdziestych”.

„Co?”

„Faceci nie otwierają już kobietom drzwi w samochodach, Aug”.

Zatrzymał nas oboje i spojrzał na mnie.

„Czy to cię obraża?”

„Nie. To jest słodkie”.

„Więc dlaczego uważasz to za zabawne?”

Nagle tak nie uważałam.

„Czy cię uraziłam?” - spytałam ostrożnie.

„Nie”

Uhh…

„Okej, oto co powiem” – stwierdził słowami, które wyraźnie były wstępem do proklamacji.

O rany.

„Otwieram drzwi przed kobietami” - kontynuował - „Do samochodów. Do budynków. Jeśli tego nie chcesz, nie będę tego robił. Ale mój tata mnie tego nauczył. W jakiejkolwiek popieprzonej ścieżce nerwowej w jego głowie, która doprowadziła go do tej opinii, jednej z niewielu, co do której się zgadzamy, powiedział, że traktowanie kobiety w taki sposób to szacunek. A mężczyzna zawsze powinien to robić. Nawet gdyby na innej ścieżce znalazł w sobie myśl, że to w porządku, by pieprzyć się z moją mamą i robić inne rzeczy, żeby się z nią pieprzyć i bawić się ich małżeństwem i ich życiem”.

Stałam wpatrując się w niego, czując każde słowo jak ranę kłującą w sercu.

Ponieważ jego tata robił to jego mamie.

W tym samym czasie zrobił to Auggie’mu.

„Więc otwieram drzwi” – kontynuował - „Nie tylko dlatego, że nauczył mnie tego mój ojciec, ale prawdopodobnie dlatego, że moja mama niejednokrotnie powiedziała mi, że gdyby nie był »dżentelmenem«, zostawiłaby go na dobre dawno temu”.

Przyznałam mu rację.

„To było bardzo słodkie, Auggie, i bardzo mi się podobało, że zrobiłeś to dla mnie. I byłabym zachwycona, gdybyś kontynuował. Nie śmiałam się z ciebie w zły sposób. Śmiałam się, bo… cóż, nie wiem dlaczego. Może dlatego, że mi się podobało, ale jest staromodne, a ty nie jesteś staromodny”.

„Mój ojciec jest. Bo w jego czasach mężczyzna mógł traktować kobietę jak śmieci, ale broń Boże, żeby nie pomógł jej wsiąść do samochodu”.

Nagle pomyślałam, że możemy odpuścić sobie pokazanie się w szkole na przygotowaniach dekoracji na święto Dziękczynienia.

Na razie mieliśmy ważniejsze rzeczy do zrobienia.

„Może powinniśmy…”

„Nie” - stwierdził nieubłaganie, zanim zdążyłam coś zasugerować - „Robimy to dla Juno”.

Okej, podobało mi się, że był zdeterminowany, aby upewnić się, że nie zawiedzie Juno.

Jednakże…

„Wiem, że właśnie nałożyłem na ciebie tonę rzeczy” - powiedział - „Możemy to dokończyć później. Teraz robimy to dla Juno”.

Oczywiście miał rację.

Nałożył na mnie mnóstwo ciężaru.

Ale teraz musieliśmy to zrobić dla Juno.

Przytaknęłam.

Trzymał mnie za rękę, gdy weszliśmy do szkoły.

I nie puścił, kiedy weszliśmy na salę montażową i oboje od razu zobaczyliśmy, że nasz wieczór miał się dalej nie udać.

Ponieważ Corbin tam był.

A o ile mi było wiadomo, nie powinien nim być.

Rzeczywiście, Corbin nigdy nie robił czegoś takiego. Corbin był zbyt zajęty zarabianiem pieniędzy, żeby robić takie rzeczy. Nie można było zbudować porządnych dekoracji do pokazów w szkole podstawowej z telefonem komórkowym przyklejonym do ucha podczas zawierania umowy.

Tak więc Juno przestała go o to prosić i nieoficjalnie tego rodzaju rzeczy były tym, do czego ja zostałam wciągnięta.

Nie mogłam prosić o tytuł mistrza rzemieślnika z młotkiem.

Ale mogłam obrać kierunek.

I zawsze chciałam, żeby Juno wiedziała, że obchodzi mnie coś, co ją obchodzi.

Prawdę powiedziawszy, biorąc pod uwagę fakt, że przygotowania do przedstawienia miały się odbywać wieczorami i potrwać kilka tygodni, nie zgłosiłabym się do tego na ochotnika głównie dlatego, że pracowałam nocami, a wtedy byłam tam tylko po to, by spędzać czas z Auggie’m i upewnić się, że był w porządku z tym, czego można się było spodziewać.

„Fantastycznie” – mruknął Auggie, zwracając uwagę na Corbin’a.

Mógł to powtórzyć.

Mama!” - krzyknęła Juno, kiedy mnie zauważyła.

Uciekła z miejsca, w którym stała z tatą, pędząc w naszą stronę.

Uściskała mnie.

Uścisnęłam ją z powrotem.

Wygięła się w łuk i szepnęła głośno - „Chodź tutaj”.

Pochyliłam się do niej.

„Nie wiem, jak się dowiedział!” - wciąż był to szept, cichszy niż pierwszy, ale mimo to miał wykrzyknik.

Więc tak to było.

Corbin robił jakieś bzdury Corbin’a.

„W porządku, Słonko” – odszepnęłam.

„To będzie dziwne, bo jesteś z Auggie’m” – powiedziała.

„Będzie dobrze” – skłamałam.

„Hero”

„Patrick”

Mężczyźni się przywitali.

Treściwie.

Uścisnęłam moją córkę uspokajająco, zanim się wyprostowałam, a Juno krzyknęła - „Auggie!” i rzuciła się na niego.

Uściskał ją jedną ręką i zakończył z ręką na czubku jej głowy.

Trzymał ją tam, kiedy spojrzała na niego.

„Dzięki za przybycie” – powiedziała.

„Wszystkie ręce na pokład, prawda?” – zapytał, dając jej (i jej ojcu) szansę na wpadnięcie w to, co Juno wyraźnie określiła Tym Razem Domena Mamy, lub w tym przypadku Domena Auggie’go.

Zrobił to również, krążąc wokół jej głowy w żartobliwy sposób, co sprawiło, że jej zmartwiony wygląd zamienił się w szczery uśmiech.

„Racja!” - zaćwierkała.

„Pepper” – przywitał się Corbin, zwracając na niego moją uwagę.

Oderwałam oczy od mojej dziewczyny i spojrzałam na jej ojca.

Gówno.

Gówno.

Gówno.

Myliłam się poprzedniej nocy.

Najbardziej prawdopodobny scenariusz nie był taki, że Corbin zadzierał ze mną i/lub Auggie’m i mną tylko po to, żeby być palantem.

Miał to być Corbin, który dwoił się, żeby mnie odzyskać.

Gówno!

„Corbin” – powiedziałam, walcząc z tym, by pochylić się do Auggie’go i/lub wziąć go za rękę.

Była to wiadomość, którą należało przekazać Corbin’owi.

Ale w tym momencie ta wiadomość nie musiała być przekazana Juno.

Och, tak rozumiałam, że chciała mnie razem z Auggie’m.

Ale, oczywiście, jak to się stanie i nasz rosnący związek zostanie jej zakomunikowany, nie będzie to dlatego, że moja ręka została zmuszona przez Corbin’a.

„Świetnie wyglądasz” – powiedział Corbin.

Zrobiłam to, bo to był bardzo nietypowy początek, ale wciąż była to randka z gorącym facetem.

Więc miałam na sobie ładny sweter i dżinsy, które robiły fantastyczne rzeczy z moim tyłkiem, a moje włosy były kręcone, rozczochrane, jak plażowa perfekcja.

Innymi słowy, poszłam na całość.

Ale komplement od Corbin’a?

Fuj.

„Dzięki” - odpowiedziałam.

„To spotkanie jest wcześnie” – zauważył Corbin.

O cholera.

O cholera.

Oooo choooleeeerrrra.

„Nie jedliśmy kolacji przed przyjazdem” – ciągnął.

O cholera!

„Chcielibyście potem gdzieś z nami pojechać?” - skończył.

Niech to szlag.

To była dobra zabawa, udawanie, że wszyscy jesteśmy przyjaciółmi, ale mimo to przerwanie mojej randki z gorącym facetem, jednocześnie zabieranie mi czasu, jednocześnie dając Corbin’owi możliwość pokazania Juno, że mama i tata mogą się dogadać i zobacz, jak świetnie, że wszyscy jesteśmy razem?

Gdyby tego chciała, powiedziałabym tak.

Corbin nie mógł tego wiedzieć, ale gdyby tego chciała, Auggie również powiedziałby tak.

Spojrzałam na Juno.

Potem zamrugałam na Juno.

Wyglądała jak złoczyńca z Disneya, który zamierzał zrobić coś okropnego, na przykład kopnąć ojca w goleń albo wypuścić kilkadziesiąt indyków z klatek, które wypędziłyby go z sali.

Tyle wysiłku kosztowało mnie, żeby nie zaśmiać się na głos, że parsknęłam.

Auggie musnął moje palce swoimi i powiedział pod nosem ostrzegawczo, ale wciąż rozbawiony - „mała”.

Juno była tak zajęta walką z chęcią zachowywania się jak bachor, że to przegapiła.

Corbin nie zrobił tego i jego oczy zwęziły się na Auggie’m.

„Mamy plany” - czułam, że bezpiecznie mogę wykrztusić, wciąż walcząc z własnym pragnieniem, by się śmiać.

Corbin spojrzał na mnie zwężonymi oczami.

Ale tęcze i pixie kurz wzbiły się z dołu (nie dosłownie, niestety), więc spojrzałam w dół na moją córkę, która promieniała.

O tak.

Chciała, żebym była z Auggie’m.

Losy zmieniły się na lepsze w tym momencie, kiedy nauczyciel-mężczyzna przerwał tę niezręczność, wołając - „Rodzice! Czy mogę prosić o uwagę?”

Auggie pochylił się we mnie, a jego usta musnęły moje ucho, był tak blisko, kiedy mruknął - „On tak cholernie może”.

Znowu parsknęłam.

Odsunął usta, ale poczułam jego dotyk na moim biodrze, był tam i zniknął, a ja znów poczułam magię wydobywającą się z przestrzeni mojej córki, więc zwróciłam na nią uwagę.

Uśmiechała się do mnie ogromnie, wszystkie zmartwienia zniknęły.

Cieszyłam się, że tak czuje i żałowałam, że nie mogę być z nią całkowicie i kompletnie.

Ale w czasie bardzo krótkiej przejażdżki samochodem wiele rzeczy zostało uwolnionych od Auggie’go i wpadliśmy na niechcianą deklarację Corbin’a, więc nie mogłam.

Mimo to była w tym miejscu w teraźniejszości.

I byłam tam z nią teraz.

I to było dobre miejsce dla nas obu.

Poczułam, jak ramię Auggie’go muska moje ramię, gdy nauczyciel zaczął wygłaszać ogólne oświadczenia, a ja skierowałam wzrok na Aug’a.

Dostałam muśnięcie ramion, ponieważ był blisko i skrzyżował ręce na klatce piersiowej (pozycja, którą właśnie wtedy zauważyłam, była swego rodzaju „swobodna”, bo często w niej przebywał). Jego przystojna twarz była czujna i uważna, oczy skierowane na nauczyciela, ale wydawał się zrelaksowany.

Więc to było dobre miejsce dla nas wszystkich (z wyjątkiem Corbin’a, ale co tam).

To oznaczało, że dobrze mi było tam się osiedlić.

Więc to zrobiłam.

*****

„Po prostu nie wiem, co z tym zrobić. To tak dużo, że być może będę musiała medytować przez miesiąc, żeby się z tym pogodzić” – zażartowałam.

„Kotku, El Tejado jest całkowicie lepsze niż Las Delicias” - odpowiedział Auggie, podając preferencję, którą już znałam, ponieważ mój tyłek siedział za stolikiem w El Tejado, czekając na mój zestaw #3.

„Nie mogę. Nie mogę” - Zamknęłam oczy, oparłam obie ręce na piersi, jeden palec każdej z nich opierając się na innych i zaczęłam głęboko oddychać z przesadą.

Owinął stopę wokół mojej kostki i podniósł ją, aż mógł ją złapać ręką między rozstawionymi nogami.

Otworzyłam oczy.

Ponieważ miałam na sobie parę botków na niskim obcasie w panterkę ze sztucznego futra, łatwo było mu je zsunąć, więc czubek mojej stopy znalazł się tak blisko kolejnego zestawu piłek.

Obiema rękami zaczął masować moją kostkę i łydkę.

„Choć tak dobrze mi z tym, ważne jest, abyś pamiętał, że nie tak powinieneś grać w ciuciubabkę, Augustusie Hero”.

Posłał mi czarujący uśmiech.

Ciągle paplałam.

„Ważne jest również, abyś pamiętał, że zapewnienie mi masażu rzeczywiście sprawi, że zamknę się i przestanę gadać o czymś. Jednak na tysiąc procent nie będzie sprzyjało temu, abym uczestniczyła w praktykowaniu powściągliwości. To znaczy, jeśli myślisz, że możesz usiąść naprzeciwko mnie, cały gorący, seksowny i wyczuwalny, myślę, że sprawiedliwie będzie cię ostrzec, że wskoczę na ciebie gdzieś między parkingiem a moimi drzwiami wejściowymi”.

Wciąż uśmiechał się do mnie.

„Boże, jesteś wspaniały” – wyszeptałam.

Jego uśmiech zamarł, podobnie jak palce.

„Aug?” - zawołałam.

Włożył z powrotem mój but, ścisnął kostkę i delikatnie wepchnął moją stopę, mówiąc w sposób, że starał się być zabawny, ale nie było w tym jego serca - „Oboje potrzebujemy, żebyś wykonał swoją część”.

Postawiłam stopę na podłodze, ale oparłam się o stół.

„Powinieneś wiedzieć, wiem trochę o tym, jak kobiety cię przeleciały i nie mówimy o Marie. Rozmawiamy z innych, które zrobiły pojebane gówno, ponieważ jesteś wszystkim, czym…” - Podniosłam rękę między nas, wskazując na niego - „…jesteś”.

„Pepper…”

Przerwałam mu i zapytałam - „Kiedy nie dawałam ci wstępu, dlaczego nie znalazłeś kogoś innego?”

Wydawało się, że to pytanie wprawia go w zakłopotanie - „Przepraszam?”

„Powiedziałeś, że byłam twoją ostatnią”.

„Byłaś” – potwierdził.

„Czemu?”

Teraz zaczął wyglądać na zirytowanego - „Nie każdy facet musi pieprzyć wszystko, co się rusza”.

„Oczywiście, że nie, ale…”

„A ja chciałem być z tobą”.

Zamknęłam się.

Auggie nie.

„Do niedawna nie wiedziałem, że twój były zrobił to, co zrobił. Ale wiedziałaś, że cię pragnę. Czy mówi ci: „Chcę dać nam szansę”, kiedy pieprzę się z inną laską?”

Nie.

To nie miało miejsca.

„Nie” – powiedziałam cicho.

„Ryn nie była gotowa, a Boone ruszył dalej, a to ich prawie spieprzyło. Hattie naprawdę nie była gotowa, a Axl ruszył dalej, co ich prawie spieprzyło. Nie byłaś gotowa. A ja nie zamierzałem robić fiuta, żeby spieprzyć możliwość nas”.

O mój Boże.

Miałam zacząć płakać w El Tejado.

„Pepper?”

Machnęłam ręką przed twarzą i zażądałam - „Natychmiast przestań mówić”.

Wyglądał na zaniepokojonego, potem zaczął wyglądać na zarozumiałego.

Na szczęście drugi wygląd złagodził moją potrzebę pyskowania.

Ta potrzeba całkowicie wyparowała, kiedy ogłosił - „Wiesz, jeśli to zadziała to, z definicji, ponieważ jest to nasza pierwsza randka z dala od twojej wyspy kuchennej, El Tejado będzie naszym miejscem”.

Opadłam na ściankę działową i odchyliłam głowę do tyłu, by powiedzieć do sufitu - „Dlaczego rzucasz mi takie wyzwanie, słodki Boże?”

Wyprostowałam się dopiero, gdy usłyszałam chichot Auggie’go.

„Chcę tylko podkreślić” - kontynuowałam - „…że tutaj jest super”.

„Cieszę się, że tak myślisz”.

Cieszę się, że tak myślisz.

Kiedy powtórzył te słowa, stałam się śmiertelnie poważna.

„A ty jesteś wspaniały, Auggie. Wiem, że to otworzyło drzwi sukom, by traktowały cię jak gówno, ale to nie czyni tego mniej prawdziwym. To tylko suki. A ty jesteś po prostu niesamowity. A one spieprzyły na wielki sposób. I chociaż to, co powiedziała Lottie, było totalnie do niczego, i nienawidzę tego z twojego powodu, nienawidzę tego, że przez to przeszedłeś. Nadal cieszę się, że to oznacza, że siedzę tutaj, naprzeciwko ciebie. Ponieważ jesteś nie tylko piękny, jesteś cud miód. A ja jestem wielką idiotką, że zmarnowałam miesiące, które mogłam być z tobą. Ale to też mi nie przeszkadza, bo teraz siedzę tutaj, naprzeciwko ciebie”.

Kiedy skończyłam, siedziałam bardzo spokojnie, ponieważ Auggie też.

Ale robił to z wyrazem takim twarzy i wibracją emanującą z niego, że szczerze mówiąc, to był cud, że nasz stół nie roztopił się między nami.

Następnie powiedział - „Cud miód?”

„Całkowicie” - odpowiedziałam.

„Chryste, jesteś słodka”.

Aby w pełni wydobyć nas z tego intensywnego, udawałam, że się pyszniłam, strosząc włosy z jednej strony, jak wieka łobuzica, mówiąc - „O rety, dziękuję”.

„Jesteś też wielką idiotką”.

„Kolejna ważna rzecz, Słonko, nazywanie mnie idiotką nie zmniejsza mojej potrzeby rzucenia się na ciebie”.

Wybuchnął śmiechem.

Uśmiechnęłam się do niego, gdy to zrobił.

Kiedy skończył, powiedziałam - „Teraz porozmawiajmy o tym, jak głęboka jest nasza ulga, że w planach pana Sykesa na pokaz Dnia Indyka nie było ani pióra, ani mokasynów”.

„To na pewno trafiło dziś do mojego dziennika wdzięczności”.

Uniosłam brwi - „Masz dziennik wdzięczności?”

„Chociaż wydaje mi się, że cię to rozczaruje, żartowałem.” - przyglądał mi się przez chwilę, a potem zapytał - „A ty masz?”

„Każdego dnia piszę dziennik i każdy dzień zaczynam od trzech rzeczy, za które jestem wdzięczna, a były dzień wcześniej.” - Wyciągnęłam rękę i poklepałam go po dłoni - „Ale to dobrze, że nie masz dziennika. Gwiazdka nadchodzi”.

Znowu się roześmiał.

Znowu się uśmiechnęłam.

Jego humor nie opuścił go całkowicie, nawet gdy powiedział - „Corbin zrobi wszystko, aby ponownie zjednoczyć swoją rodzinę”.

Nie czułam się tak beztrosko, nawet gdy żartowałam słowami, które były prawdą - „Oczywiście, jesteś dobry w ocenianiu ludzi”.

„Nie ukrywał tego”.

Nie ukrywał.

„To jest skazane na porażkę od samego początku, ponieważ przez niego nigdy tak naprawdę nie byliśmy rodziną”.

„Kochanie” – mruknął.

„Nie byliśmy, Auggie. Postawmy sprawę jasno. Nie byliśmy. A to oznacza, że nie ma do czego wracać, bo tak naprawdę nigdy niczego nie było”.

Pokiwał głową.

„Wierzysz mi?” - zapytałam.

„Nawet gdybym nie wierzył, jeśli wyglądałabyś, jakbyś się nad tym zastanawiała, Juno mogłaby poszukać praktykującego voodoo i kazać mu rzucić klątwę na was oboje”.

„To byłby problem” – powiedziałam kpiąc z powagą.

Auggie nie ukrywał swojego rozbawienia, ale zniknęło, zanim powiedział - „To są podwójne kłopoty, mała. Bo jeśli on nie wyjmie głowy z tyłka, to zdenerwuje ją. A jest tak skupiony na tym, czego chce, że nie zwraca uwagi na swoją dziewczynkę”.

Wzięłam głęboki wdech i wypuściłam go z wielkim westchnieniem, bo taka była prawda.

„Angażowałam się w sprawy szkolne, w które Corbin nie był zaangażowany, chociaż to zwykle nie były moje możliwości” – powiedziałam mu - „Poszłam tam dziś wieczorem tylko po to, żeby być z tobą i upewnić się, że wszystko to jest dla ciebie fajne. Nie powinno jej tam być, żeby mnie widziała. Będzie ciężko, być w szkole, a potem iść do pracy. Ian będzie musiał zaplanować moje występy tak, żebym mogła spóźniać się przez kilka następnych tygodni”.

„Więc nie rób tego, ja to zrobię. Nie musisz tam być”.

„Auggie…”

„To jest przez tydzień od siódmej do dziewiątej. Pracujesz. Nie możesz tego zrobić. Ona zrozumie. I to zabierze cię z przestrzeni Patricka”.

„Może powinnam jeździć tam przez ten tydzień, żebym miała chwilę, żeby jej to wyjaśnić”.

„Twój wybór, ona jest twoją córką. Ale nie przyjmuj tego źle, może to być dla niej ulga, jeśli nie pokażesz się”.

To było coś do przemyślenia, ponieważ mógł mieć rację.

Uśmiechnął się, żeby usunąć wszelkie ukłucie swoich wcześniejszych słów i drażnił się - „Nie ukrywała, że jej tata ​​​​namieszał z jej mistrzowskim planem, kiedy zaprowadził ją tam dziś wieczorem”.

„My, dziewczęta Hannigan, nie lubimy, gdy nasze mistrzowskie plany zostają udaremnione” – zgodziłam się.

Wyciągnął rękę i wziął moją dłoń - „Wszystko będzie dobrze, mała”.

Potarłam kostki na jego dłoni i wymamrotałam - „Tak”.

I kolejny łut szczęścia tego wieczoru, kiedy kelnerka pojawiła się z naszym jedzeniem.

To był łut szczęścia, ponieważ skończyłam z tą rozmową i myśleniem o Corbin’ie. Chciałam pomyśleć o Auggie’m.

Ale też byłam głodna.

A jedzenie El Tejado było niesamowite.


 

5 komentarzy:

  1. Dziękuję za rozdział :)
    Wychwyciłam takie coś "Lubię czuję twój dotyk" chyba ma byc czuć.
    CZekma na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten były głąb chyba nie da im spokoju i nie odpuści :(
    Powinna przyjsc do szkoły cała grupa chłopaków i lasek pokazać mu że jest nikim :)

    OdpowiedzUsuń