EPILOG
Softball
Pepper
„Nie
mogę nawet z tobą” – narzekałam.
„Kotku,
chodź tutaj” – zażądał Auggie.
Opierając
się na kolanach za nim w łóżku, docisnęłam brzegi plastra otaczającego opatrunek
zakrywający siedem szwów rany na jego ramieniu. Kiedy to zrobiłam, opadłam z
powrotem na tyłek i skrzyżowałam ręce na piersi.
Aug,
który siedział z boku mojego łóżka w samych spodniach od piżamy, przekręcił się
do mnie.
Jego
oczy przeniosły się z mojej twarzy na moje kolana i z powrotem.
„To
nie jest tutaj” – zauważył.
„Powiedziałeś
mi po tym, jak zanurkowałeś dziś w tym oknie, że nie jesteś ranny”.
„Choć
bardzo chciałbym móc nurkować przez szkło, wylądować na nim i robić to bez
szwanku, moja skóra nie jest zrobiona z kevlaru” – odpowiedział.
„Okłamałeś
mnie” – zauważyłam.
„Gdybyś
wiedziała, że krwawię, myślałabyś o tym, że mam skaleczenie, czy o załatwieniu
sprawy z twoją siostrą?”
„Rozcięcie,
które wymagało siedmiu szwów” –
poprawiłam.
Tylko
się uśmiechnął.
„Twoje
skaleczenie, potem moja siostra” –
odpowiedziałam w końcu.
„Więc
skłamałem, bo skaleczenie jest nieistotne. Gówno, którym twoja siostra musiała
się podzielić, było”.
„Masz
siedem szwów!” – warknęłam - „Nie mogę uwierzyć, że stałeś tam krwawiąc,
podczas gdy Saff i ja rozmawialiśmy… och!”
Zakończyłam
to zdziwionym wrzaskiem, ponieważ ręka Auggie’go wyskoczyła, jego palce owinęły
się wokół mojej kostki, pociągnął ją (i przy okazji… mnie) w swoją stronę, co
oznaczało, że upadłam na plecy.
A
Auggie rzucił się na mnie.
„Będziemy
prowadzić śmieszną rozmowę o czymś bez znaczenia, czy będziemy się pieprzyć? I
zanim odpowiesz, dam ci swój wybór. Pieprzyć”.
Jakbym
nie znała jego wyboru.
„W
tej chwili zaznaczę, że krwawienie nigdy nie jest nieistotne” – stwierdziłam.
„Odnotowałem”.
„A
gdyby taki incydent miał miejsce w przyszłości, chciałabym być natychmiast
poinformowana, że krwawisz, zanim przejdziesz dalej”.
„Incydent
taki jak ten już nigdy się nie powtórzy, kochanie” – warknął.
„I
tak obiecaj” - zażądałam.
„Jezu,
muszę przestać cię tak mocno pieprzyć. W ostatnich dniach jesteś apodyktyczna”.
Pchnęłam
bezskutecznie (chociaż, muszę powiedzieć, że nie włożyłam w to zbyt wiele
wysiłku) w jego klatkę piersiową i powiedziałam - „Przestań żartować. To jest
poważne”.
Chociaż
mój punkt widzenia mógł być osłabiony przez fakt, że trochę się uśmiechałam, a
także trochę się śmiałam.
Przysunął
się, przygryzł moją dolną wargę żartobliwie i uniósł głowę, gdy uniósł brwi -
„Mówisz, że chcesz, żebym przestał cię mocno pieprzyć?”
Boże,
był cudowny.
„To
naprawdę, naprawdę dobrze, że jesteś gorący, nurkowanie przez okno sprawia, że
jesteś gorętszy, przyjście mi na ratunek sprawia, że jesteś jeszcze gorętszy, a
bycie twardzielem sprawia, że jesteś jeszcze gorętszy nawet niż to wszystko, bo
jeśli nie miałbyś tego wszystkiego, byłabym wściekła i nie uprawiałbyś seksu
przez tydzień”.
„Jakbyś
mogła tak długo wytrzymać bez mojego fiuta” – drażnił się.
„Nie
zmuszaj mnie do przeprowadzenia tego eksperymentu”.
Wybuchnął
śmiechem.
Pocałowałam
go w środku tego.
Chwilę
później mnie wypieprzył.
Mocno.
I
to było niesamowite nie tylko dlatego, że seks był niesamowity.
To
było niesamowite, bo nie musiałam głośno przyznawać, że nie ma mowy, żebym
wytrzymała tak długo bez jego kutasa.
Ale
i tak wiadomość została wysłana.
*****
Dzieciaki
biegające wokół i krzyczące z radości, odbijały się echem w ogromnej
przestrzeni.
Juno
i dwoje jej kuzynów.
A
Birch i ja byliśmy zgarbieni, patrząc na ekran mojego telefonu.
Na
mamę.
Na
FaceTime.
Właśnie
oprowadziłam ją po tym, gdzie mogłabym zbudować swoje studio medytacyjne:
magazynie Auggie’go.
„Powtórz,
co tam zamierzasz zrobić?” – zapytała mama.
Nigdy
nie była energiczną kobietą. Nawet w moich młodszych latach wydawała się
przyćmiona przez tatę.
Teraz
nie było w niej życia.
Tak
bardzo, że ręka Bircha znalazła moją, a jego palce zacisnęły się tak mocno, że
zmiażdżyły moje.
Nie
pisnęłam.
To
był pierwszy raz, kiedy ją widział.
„Medytacja”
- powtórzyłam - „I joga. Mogę tu mieć małą kawiarnię. Na pewno jest na to
miejsce”.
„Uważaj
na niektóre z tych rzeczy, Pepper” - ostrzegła ze znużeniem - „Jestem pewna, że
nie muszę ci mówić, że rzeczy, które wydają się dobre, mogą być po prostu modne
i mogą skończyć… nie tak dobrze”.
Delikatnie
odpowiedziałam - „Ludzie medytują od siedmiu tysięcy lat, mamo”.
„Och”
- mruknęła.
„I
to nie jest do końca pewne” - kontynuowałam - „Zmiana tego miejsca będzie
wymagała dużo pieniędzy i chcę na tym zarabiać, ale nigdy się na tym nie
wzbogacę. Będę musiała mieć dobry plan, a to może się nie udać”.
Jej
odpowiedź na to ścisnęła mi serce.
„Zbudowałaś
życie dla siebie i Juno z niczego bez pomocy, Pepper. Nie oceniaj się nisko”.
„Nie
zrobię tego” – powiedziałam, ale brzmiało to bardziej jak świszczący oddech.
„Uwielbiam
widzieć was dwoje razem” - wyszeptała i widziałam, jak mocno wpatruje się w ekran,
widząc na nim mnie i Bircha - „Zawsze byliście tak blisko.”
„I
Saff u jest dobrze” - wtrącił szorstko Birch, zmieniając temat - „Ona i Jon są
w Utah. Osiedlili się, tak jak ty. Wszystko poszło tak, jak powinno. Poszło
świetnie. Wszyscy jesteśmy dobrzy”.
Wszyscy
byliśmy dobrzy.
Koleżanka
mamy od razu zabrała ją do onkologa, a lekarz rozważał kurację u mamy. To było
obiecujące, nie lekarstwo, ale może mogłoby przedłużyć jej życie.
Tylko
trochę.
A
Saff i Jon byli w kontakcie i byli cali związani i zakochani.
Tak.
Wszystko
dobrze.
Chociaż
z tatą nie było dobrze.
Stracił
rozum, kiedy mama i Saffron zniknęły. A stopień, w jakim to zrobił,
prawdopodobnie miał coś wspólnego z faktem, że wraz z nimi zniknęły jego żony,
dzieci, żony i dzieci innych diakonów oraz kilka milionów dolarów z kościelnych
pieniędzy.
Od
tego czasu wydarzyły się dwie rzeczy.
Tata
oficjalnie spotkał Auggie’go na moim progu, po tym, jak nie odebrałam jego
telefonów ani nie odpowiedziałam na jego SMS-y i przyszedł, dobijając się do
drzwi, żądając informacji, czy wiem coś o Saff i mamie.
Nie
otworzyłam drzwi. Nie zbliżyłam się do tego.
Auggie.
I
zameldował mi, że wyjaśnił dość dokładnie, że tata nigdy więcej nie powinien
się ze mną kontaktować z jakiegokolwiek powodu. To samo dotyczyło Juno.
Tata,
będąc tatą, nie posłuchał tej rady, chociaż nigdy nie pojawił się pod moimi
drzwiami.
Ale
inna rzecz wydarzyła się po tym, jak próbował skontaktować się ze mną na inne
sposoby.
Został
zablokowany na moim telefonie.
Nie
miałam od niego wiadomości od kilku dni.
Więcej
dobra.
Mama
ani Saff w ogóle nic nie słyszały nic od niego.
I
to było doskonałe.
„Chcesz
poznać kilkoro swoich wnuków?” – zaproponował Birch, a fałszywa jowialność w
jego tonie sprawiła, że ścisnęłam jego palce w odpowiedzi.
„Tak,
Birch” - powiedziała mama - „Ale nie… Może kiedy…” - Zajęło jej to chwilę -
„Jeśli dostanę się do tej kuracji i może jeśli poczuję się lepiej”.
Miała
na myśli, że nie wyglądałaby jak śmierć.
„Albo
jeśli sprawy potoczą się naprzód i czas zacznie uciekać…” - nie dokończyła.
Birch
uciął ją cicho - „Okej, mamo”.
„Ale
Pepper, Saffron przysłała mi list Juno. Czy ona tam jest? Mogę z nią
porozmawiać?” – zapytała mama.
„Jasne,
mamo” – wyszeptałam.
„Pożegnam
się teraz, mamo” – powiedział Birch – „I pójdę po Juno dla siebie”.
„W
porządku, Birch. Miło było cię widzieć” - odpowiedziała mama.
„Ciebie
też, mamo. Naprawdę miło. Kocham cię”.
Na
jego ostatnie dwa słowa, jej głowa dziwnie odskoczyła na bok, jakby została
spoliczkowana.
Potem
spojrzała wszędzie byle nie na ekran.
Moje
przewody nosowe zaczęły mnie szczypać.
Wreszcie
spojrzała na nas i powiedziała - „Też cię kocham, piękny chłopcze”.
O
cholera, o cholera, o cholera.
Trzymaj się mocno, Pepper!
Głos
Bircha był szorstki i ochrypły, kiedy powiedział - „Porozmawiamy później” -
zostawił mnie samą z telefonem i odszedł, by wysłać Juno w naszą stronę i zająć
jego dzieci (które były, nawiasem mówiąc, urocze jak cholera, super słodkie i
naprawdę mi się podobały - minęło zaledwie sześć dni, odkąd wszystko się
wydarzyło, więc spotkałam tylko tę dwójkę, jego najstarszego, Joshuę, który
miał dziesięć lat, i Aryę, która była w wieku Juno, ale nie mogłam się doczekać
spotkania z innymi).
„Saffron
mówi mi, że znalazłaś porządnego mężczyznę?” – zapytała mama.
Skupiłam
się na niej - „Tak. Auggie. Szkoda, że nie spotkałaś go przed wyjazdem”.
„Mówi,
że jest wyjątkowo przystojny” – zauważyła mama.
„Jest”
– potwierdziłam.
„Ostatni
też był, Pepper” – zauważyła z wahaniem - „Proszę bądź ostrożna”.
„Dlatego
żałuję, że go nie poznałaś, mamo. Bo gdybyś to zrobiła, nie czułabyś potrzeby,
by to powiedzieć”.
„Saffron
powiedziała, że wydawał się naprawdę gorliwy” – mruknęła.
Tak.
Mogłabym
tak powiedzieć.
Zanurkuj-przez-okno-aby-„ocalić”-swoją-kobietę
gorliwy.
„Mamo”
– powiedziała Juno, wkładając palce do kieszeni moich dżinsów i kołysząc mną,
żebym zwróciła na nią uwagę.
Spojrzałam
na nią.
„Rozmawiam
z babcią przez telefon. Dostała twój list. Chce z tobą porozmawiać”.
Miałam
ją zapytać, czy się z tym zgadza, ale moja dziewczyna od razu podniosła rękę po
telefon.
„Ona
chce rozmawiać, oto jest” – powiedziałam mamie.
„Pepper”
– powiedziała szybko mama.
„Tak?”
– zapytałam, zamiast wręczać Juno telefon.
„Mam
rzeczy… są rzeczy… do powiedzenia”.
„Nie,
nie ma, mamo” – powiedziałam cicho.
Zacisnęła
usta i pociągnęła nosem.
Posłałam
jej buziaka i oddałam telefon mojej córce.
Juno
spojrzała na ekran i nie wzdrygnęła się, nic nie zrobiła, tylko zawołała z
podnieceniem - „Hej, babciu!”
Cholera,
kochałam tego dzieciaka.
Odsunęła
się, a ja jej pozwoliłam.
Potem
odsunęła się dalej, a ja nie chciałam jej na to pozwolić.
Spojrzałam
na Bircha.
Miał
córkę zwisającą mu z pleców, ale jego wzrok był utkwiony w Juno.
Odkąd
opuścił nas tyle lat temu, nad niektórymi rzeczami pracował w niewłaściwy
sposób.
Ale
widząc go z dziećmi, jak był z Juno, nie mogłam sobie wyobrazić, jak
kiedykolwiek kwestionowałam szczerą do kości dobroć mojego starszego brata.
Usłyszałam,
jak trampki uderzają o beton, odwróciłam się, zobaczyłam pędzącą w moją stronę Juno,
a potem poczułam, jak mój telefon wciska mi się w brzuch, gdy odwróciła twarz i
powiedziała - „Babcia musiała się pożegnać”.
Potem
podskoczyłam telefonem, bo puściła go i wybiegła na zewnątrz.
Spojrzałam
na pusty ekran, włożyłam go do tylnej kieszeni i odwróciłam się, by pobiec za
córką.
„Pepper!”
- Birch zawołał pilnie.
Zatrzymałam
się i spojrzałam na niego.
Potrząsnął
głową.
„Była…”
– zaczęłam do niego wołać, żeby wyjaśnić.
„Myślisz,
że nie wiem, czego potrzebuje kobieta Hannigan?” - zapytał – „To twoja córka,
Pep. Ta dziewczyna jest całkiem jak ty. Zostaw ją w spokoju, tak?”
Zamknęłam
się.
Miał
na myśli to, że moja dziewczyna potrzebowała przestrzeni, żeby wypracować kilka
rzeczy, zanim się włączę.
Nie
pozwoliła mi przeczytać swojego listu, ale nie miała problemu z jego
napisaniem.
Swędziała
mnie ręka, żeby zadzwonić do mamy i zapytać, co się stało.
Ale
Birch miał rację.
Czasami
my, kobiety Hannigan, potrzebowałyśmy przestrzeni.
Nadal.
Podeszłam
do drzwi, które prowadziły na zewnątrz. Był otwarte. I ustawiłam się w nim tak,
że moje oczy były skierowane na Juno, która wczołgała się na maskę mojego
samochodu i wpatrywała się w morze asfaltu, które być może pewnego dnia
zostanie ściągnięte, aby rozłożyć ogród.
Podskoczyłam,
gdy z bliska Birch powiedział - „To jest od Cisco”.
Spojrzałam
na niego i zobaczyłam, że trzymał kopertę.
„Co
to jest?” – zapytałam, biorąc to.
„Nie
mam pojęcia” – odpowiedział Birch.
Zaczęłam
ją otwierać, gdy zwróciłam na niego uwagę - „A dlaczego i jak dał ci coś, co miałeś
dać mi? Przychodzi jutro wieczorem na kolację z nami. Mógł mi to wtedy dać”.
„Zaoferował
mi pracę. Wziąłem ją”.
Straciłam
zainteresowanie kopertą i gapiłam się.
Potem
powiedziałam - „Birch, to miły facet, ale jest też…”
„Ja
również”.
Zamknęłam
usta.
„Jestem
dobry w tym, co robię, Pepper” – stwierdził.
I
zrobił to z dumą.
Z
dumą stwierdził, że jest dobry w przestępczości.
„Birch…”
„To
nie jest bezpieczne tak, jak teraz to robię. Ale stanie się, jeśli będę miał
ochronę Cisco”.
„Nie
będzie” – powiedziałam cicho - „Takie rzeczy nigdy tak naprawdę nie są”.
„Zaufaj,
że wiem, co robię”.
„Kontynuując
fałszowanie nielegalnych dokumentów?” – zapytałam, zmuszając mój głos, by się
nie podniósł.
„To
jest to, co robię”.
„To
przestępstwo”.
„Zapewnienie
mamie bezpieczeństwa, bezpieczeństwa tym kobietom, bezpieczeństwo Saff, to zbrodnia?”
- zapytał.
„Więc
to jest całkowicie altruistyczne” – zauważyłam i musiałam przyznać, że było w
tym trochę sarkazmu.
„Nie,
to jest moje życie” - odpalił - „Mam dzieci, które chcę dobrze karmić, dać im
dobre domy w dobrych częściach miasta, żeby mogły chodzić do dobrych szkół. Mam
kobiety, które przeleciałem, że przynajmniej to mogę zrobić, Pep, zaopiekować
się dziećmi, które z nimi stworzyłem, aby nie ciążyła na nich większość za to
odpowiedzialności. Teraz, mogę dostać pracę na stacji benzynowej lub mogę
zrobić to. Wybieram to. A ty, Pep, musisz wyciągnąć wnioski z tego, co się
stało. Kochasz kogoś, bo go kochasz, a nie pomimo rzeczy, których w nim nie
kochasz”.
Okej,
to mnie uciszyło.
Ponieważ
to trzymało mnie z dala od mojej
siostry.
I
może nie dzieliła się tym, co o tym myślała.
Ale
część osądzania była całkowicie na mnie.
„Teraz
ten kościół był do bani” - powiedział Birch – „A tata to kutas. Ale nie była
mama ani Saff. Oboje musimy wyciągnąć z tego wnioski, bo prawie je straciliśmy,
a z mamą możemy nie mieć zbyt wiele czasu, by dać jej do zrozumienia, że przejmujemy
się. Więc tak. Musimy się nauczyć”.
Więc
tak.
Miał
rację.
Jedyne,
co mogłam zrobić, to skinąć głową.
Złapał
mnie ramieniem za szyję, co było uściskiem starszego brata.
Cholera,
tęskniłam za tym facetem.
Zrelaksowałam
się w geście poddaję się, co było
gestem młodszej siostry.
Mój
tyłek zadrżał SMS’em w chwili, gdy podbiegli do nas Joshua i Arya.
„Gdzie
jest Juno?” – zapytał Joshua.
„Ona
jest…” - zaczęłam prosić, aby dali jej miejsce, robiąc to wciąż wyciągałam mój
telefon.
„Na
zewnątrz” – powiedział im ojciec.
Przepychali
się między nami, żeby pobiec na zewnątrz.
Naprawdę
byli super słodcy.
I
lubiłam, że wydawali się bardzo lubić Juno.
Spojrzałam
na Bircha - „Co to było z kobietami Hannigan?”
„Potrzebujesz
ludzi, żeby się odpieprzyli, a potem musisz się z tego wyrwać”.
Z
pewnością nie zapomniał zbyt wiele o mieszkaniu z siostrami.
Zaśmiałam
się, gdy spojrzałam na swój telefon.
I
zobaczyłam, że dostałam od Aug’a,
Coś
właśnie wypadło,
mała.
Spóźnię się na kolację,
ale tam tak szybko, jak będę mógł.
Więc
odpowiedziałam,
Wiadomość
otrzymana.
Poczekamy,
aż przyjedziesz,
żeby
z tobą zjeść
chyba
że poinformujesz inaczej.
Kocham cię. Do zobaczenia wkrótce.
Też cię kocham.
Czytając
jego słowa, poczułam, że się rozklejam, a on prawdopodobnie był zajęty, ale
zawsze był dobry moment, żeby coś takiego dać.
Więc
to zrobiłam.
Tylko
mówię
że się myliłeś.
Przepraszam?
Nie miałeś racji.
O czym?
Życie
to nie gra w zbijaka.
Życie
to softball.
Czasami
po prostu spędzasz
czas
w polu centralnym pod
słońcem,
gotowy na coś,
co
się wydarzy.
A
czasami ścigasz się
po
piłkę uderzoną w
twoją
stronę.
Możesz
ją złapać i
zostać
bohaterem gry.
Możesz
ją przegapić,
bo
jest poza zasięgiem.
Możesz
ją upuścić i
poczuć
się jak gówno.
Ale
w końcu to koniec.
I idziesz na lody.
Było
dużo kropek, a potem dostałam,
Myliłem
się w czymś innym.
Nie
kocham cię.
Kocham się w tobie jak cholera.
Czy to twój sposób na powiedzenie,
że mam rację?
Absolutnie.
Absolutnie.
Zamiast
rozpłakać się szczęśliwymi łzami na jego odpowiedź, wysłałam mu emoji chytrej
twarzy, aby przekazać głębię mojego samozadowolenia.
Wysłał
emotikonę przewracania oczami, aby przekazać, jak urocza uważał, że jestem (a
przynajmniej tak to przyjęłam).
Potem
zwróciłam się do brata i powiedziałam - „Muszę upiec ciasto. Ty i dzieci
chcecie iść z nami do sklepu? Kuszenie, w końcu będzie ciasto”.
Mój
brat uśmiechnął się do mnie i powiedział znajome słowo.
„Absolutnie”.
*****
Nawiasem
mówiąc, to właśnie było w kopercie.
Pepper,
Są w życiu rzeczy, których
żałujesz.
Jakiś czas temu kazałem jednemu z
moich ludzi wycelować w ciebie broń.
Na mojej liście, rzeczy, których
żałuję, która, jak na pewno możesz sobie wyobrazić, jest długa, to jest bardzo
wysoko.
Nie wyobrażam sobie, zwłaszcza
mając Juno, co przeszło ci przez głowę w tym momencie i nie chcę.
Ale żyję ze świadomością, że
sprawiłem, że to pomyślałaś, czymkolwiek były te myśli.
To, co jest w tej kopercie, nie
jest po to, żebym poczuł się lepiej, ani o zadośćuczynienie.
Chodzi o to, że zmusiłem cię do
kontemplacji końca twojego życia i tego, co mogłoby to oznaczać dla twojej
córki.
Chodzi o naprawienie tego.
Nie zwracaj tego, nie przyjmę.
Poświęć chwilę brzydoty i spraw, aby
była piękna.
Magazyn Auggie’go to idealne
miejsce do rozpoczęcia.
Zawsze twój, kiedy mnie
potrzebujesz,
Brett
A
z listem był czek na sto pięćdziesiąt tysięcy dolarów.
Wybaczyłam
mu w Święto Dziękczynienia.
I
może porozmawiamy o tym, kiedy będzie na kolacji.
Ale
na razie schowałam ten czek i zdecydowałam, że użyję go w co najmniej jednym
celu.
Wszechświat
kazał mi podążać za moimi marzeniami.
*****
Auggie
„Mam
kolację, o co chodzi?” - zapytał Auggie w chwili, gdy trzasnął drzwiami po tym,
jak usiadł na miejscu pasażera w pickupie Billy’ego.
„Mamy
sytuację” - powiedział Billy.
Fantastycznie.
„A
to jest?” - zapytał Auggie.
„Ten
pastor jest cholernie wkurzony, Aug” - powiedział Billy.
Billy
nie zawiódł w pracy. Zdobył informacje wywiadowcze
Clyde/Higgins/Dickens-kiedy-był-Bottoms’em należał do komuny i miał wiele
partnerek i dzieci z tamtych czasów, które zostawił.
Jedno
z nich ostatecznie doprowadziło do Jona.
Ale
Aug nie miał pojęcia, że Billy nadal pracuje nad wielebnym Clyde.
„Federalni
mogą być w jego gównie” - ciągnął Billy - „…ale nie zwrócili mu na to uwagi.
Jedyne, co wie, to to, że niektóre z jego żon zniknęły, jeden z jego zaufanych
pastorów zniknął, te inne kobiety, które zamówił, zniknęły, wszystkie dzieci i
tona gówniana jego pieniędzy, a teraz ma jakieś poważne pieprzenie ogniem i
siarką. Jest podniecony i chce się odpłacić”.
„Billy,
nie ma nic do odpłacenia, a federalni zbudują swoją sprawę tak, by go nie odstraszyć.
Jeśli to zrobią, dadzą mu znać, że mają sprawę i on zniknie” - powiedział mu
coś, o czym powinien wiedzieć - „A nie mogą go zatrzymać, jeśli jeszcze nie
wiedzą, co na niego mają”.
„Tak,
ale to zajmie tygodnie, a nawet miesiące, a on jest teraz wkurzony. A jego
podniecenie oznacza, że podnieca swoich ludzi. Są tak samo niespokojni i
zdenerwowani jak on”.
„Hawk,
Mo, Mag i ja długo rozmawialiśmy z Jonem o jego planie, a przykrywka, którą
umieścił na ich śladach, jest solidna” – powiedział mu Auggie.
I
mieli.
Po
zakończeniu sceny w garażu usiedli, by sprawdzić, czy Jon i Saffron nie potrzebują
pomocy.
Pod
koniec, sposób w jaki Hawk na niego patrzył, gdyby nie wyjeżdżali, Aug miał
wrażenie, że Hawk zaoferowałby Jonowi pracę.
Innymi
słowy, nie potrzebowali żadnej pomocy. Jon i Saffron zajęli się wszystkim.
Aug
mówił dalej.
„Tych
kobiet nie da się znaleźć, a Clyde nie ma pojęcia, że miał na swoje nazwisko
dwie nieruchomości, zanim Jon je przeniósł. Nawet nie wie, że Jon to krewny.
Więc nawet gdyby mógł go namierzyć, nie wiedziałby, od czego zacząć”.
Billy
skinął głową, ale powiedział - „Mam faceta, to znaczy znam faceta. Nie
jesteśmy… on jest mi coś winien” - wycedził Billy słowami, które niewiele dały,
ale Billy sprawiał wrażenie, że nadal nie chciał ich dawać - „Wysłałem go i
żeby był bezpieczny, śledzę jego tyłek, a także Clyde’a, bo Clyde jest
zdemaskowany i nie gra świętego oburzenia, by kryć siebie. On nie mówi o dobrej
grze, podczas której łapałby, co może, żeby wypierdalać w cholerę. Zadomowił
się na dłuższą metę”.
Auggie
obserwował go uważnie - „Mówisz mi to, bo masz mi coś jeszcze do powiedzenia”.
Billy
nie stracił kontaktu wzrokowego - „Mój facet chodzi na nabożeństwa od tygodni i
naliczył czterech znanych detektywów policyjnych, którzy są członkami tego
kościoła, Auggie. A człowiek, któremu przydarza się poważne gówno, powinien
uświadomić sobie, że musi zmniejszyć straty, podnieść stawki i odejść, a on nie
robi tego, zamiast tego podwaja je. To znaczy, że ma ochronę. To znaczy, że
czuje się nietykalny. To znaczy, że ma kogoś za plecami. Więc przeczucie kazało
mi się go trzymać. A kiedy przed chwilą śledziłem Clyde’a, widziałem, jak
spotykał się z tymi gliniarzami”.
„Cholera,
Billy” - mruknął Auggie, zmartwiony, że Billy zrobił to sam, ale był pod
wrażeniem jego rozumowania, dlaczego to zrobił.
„Włamałem
się później” - ciągnął Billy - „I znalazłem magazyn jakiegoś poważnego gówna.
Skradzione dobra. Dużo tego. Przyzwoita wartość na ulicy, ale nikt nie zadałby
sobie trudu, aby tego szukać”.
Auggie
poczuł, jak skóra na całym jego ciele napina się.
Billy
szedł dalej.
„I
mają akta. Zwracali wiele uwagi. Aug. Na mnie. Na ciebie. Na Hawka. Lee Nightingale. Luke Stark. Eddie Chavez. Brock
Lucas. Rush Allen. Dutch Black. Knight Sebring. Reszty nie
muszę ci mówić. Wszyscy. I mają około siedmiu tysięcy zdjęć jakiejś ślicznej
czarnej laseczki, nie wiem kim ona jest, ale śledzą cały czas jej tyłek”.
Ta
wspaniała czarna laska musiała wiedzieć, a Billy do tego czasu nie musiał
wiedzieć.
„Dobra
robota, kolego” - wydusił z siebie Auggie przez nagle ściśnięte gardło,
wyciągając telefon.
Billy,
który dowodził przed chwilą, wyglądał na zdezorientowanego - „Co?”
Aug
wcisnął dzwoń numer Hawka, myśląc, że
nawet, kurwa, nie wiedzieli, że ich brudny gliniarz może być powiązany z Clyde’m
Pieprzonym Higginsem.
„Wiesz
o tych brudnych gliniarzach, których szukaliśmy?” - zapytał Aug.
„Tak”
- odpowiedział Billy.
„Myślę,
że właśnie to jasno wyjaśniłeś i uratowałeś tajnego oficera, który w tym
siedział”.
„Aug,
masz mnie” - powiedział mu do ucha Hawk.
„Billy
i ja mamy coś dla ciebie” - odparł Auggie.
Hawk
nic nie powiedział.
Auggie
to zrobił.
„Zwołaj
wszystkich”.
Wziął
głęboki oddech.
I
skończył…
„I
powiadom porucznik Fortune, że jej przykrywka została zdemaskowana”.
*****
Elvira
Chłopców
tam nie było. Byli zajęci robieniem wielu innych rzeczy.
Tak
więc Elvira, kiedy odebrała to z pocztą, musiała umieścić to na właściwym miejscu.
Różniło
się od pozostałych.
Ale
to podobało jej się najbardziej.
Położyła
to na stacji roboczej Auggie’go.
Wyglądał
jak tabliczka.
Ale
to była bardziej ramka.
A
z przodu, napisany białymi literami na fioletowym tle, widniało: SZCZĘŚCIE TO…
A
obok było zdjęcie selfie, z wyciągniętym ramieniem Auggie’go, by to zrobić, Aug,
Pepper i Juno zgniecieni razem, uśmiechający się do aparatu, trzymający rożki z
lodami.
Elvira
tak to dostosowała i miała nadzieję, że będzie w pobliżu, kiedy Aug wejdzie i
zobaczy to po raz pierwszy.
Ten
chłopak potrzebował trochę dobroci.
I
była szczęśliwa jak małż, że w końcu ją znalazł.
Przesunęła
się na przód stanowisk pracy i z oczywistych względów pomieszczenie było puste.
Spojrzała
wzdłuż drugiego rzędu w dół od góry.
Gdzie
Zane, Marques i Billy mieli swoje stacje, wszyscy trzej obok siebie.
Uśmiechnęła
się do siebie, stuknęła obcasami do swojego biura i wyjęła telefon.
Zadzwoniła.
A
kiedy otrzymała powitanie, powiedziała - „Lottie, dziewczyno, tak myślałam…”
#####
Nagroda
Colorado Mountain cz.7
Kristen Ashley
Tłumaczenie
monique.1.b
Już
w 21 stycznia 2022 na
https://monique-romans-18.blogspot.com/
######
Jeśli lubisz moje tłumaczenia, poproszę o wpłaty
na:
https://www.paypal.com/paypalme/Monique1b?country.x=PL&locale.x=pl_PL