środa, 29 grudnia 2021

19 - Cel

 

ROZDZIAŁ 19

 

Cel

 

 

 

Auggie

 

Jeśli wcześniejsza rozmowa telefoniczna z Pepper nie przekazała mu wieści, to jego powitanie niezupełnie przy drzwiach jej domu tego wieczoru tak.

Zaparkował na jej podjeździe i drzwi do jej domu otworzyły się, zanim zamknął te w swoim Telluride.

A Juno pędziła do niego.

W drzwiach zobaczył jej mamę.

Ale nie miał innego wyjścia, jak tylko poświęcić jej córce całą swoją uwagę.

Zatrzęsła się, zatrzymała się przed nim i prawie krzyknęła - „Hej, Auggie!”

„Hej, kochanie” – odpowiedział.

Wtedy rzuciła się na niego, obejmując jego biodra.

Położył dłoń na jej głowie.

W rankingu jego ulubioną była Pepper otwierająca drzwi, jakby nie mogła się doczekać, aż się pojawi.

Ale to było bardzo bliskie drugie miejsce.

Odskoczyła do tyłu.

„Wykonaliśmy całą pracę przygotowawczą” - oznajmiła - „Mama powiedziała, że to nie jest zabawne. O wiele fajniej jest złożyć to w całość i ugotować. Lubisz kroić rzeczy?”

„Włączę się w to, gdziekolwiek jesteś w procesie.”

„Taaa!” - powiedziała, po czym złapała go za rękę.

Skierowali się w stronę drzwi, a Juno robiła coś w rodzaju przeskoku u jego boku, co było o wiele więcej niż urocze.

Kiedy dotarli do frontowego ganku, Juno puściła go, cofnęła się i spojrzała na niego i swoją matkę wyczekująco.

Zwrócił uwagę na Pepper.

I zobaczył tego wieczoru, że to był strój domowy: czarne legginsy, biała koszulka luźno opadająca na jej biodra, jasnoszary sweterek oversize.

Miała jednak makijaż i kręcone włosy.

Ubrania komunikowały coś Juno.

Reszta była dla Auggie’go.

„Hej” - powiedział, widząc ją, wysiłek, jaki podjęła, myśląc o ich poranku, poprzedniej nocy i czując, jak jego usta się wykrzywiają.

„Hej” - odpowiedziała, po czym lekko pochyliła brodę w jego stronę mówiąc Tak, jesteśmy w tej strefie z Juno, ale zachowaj spokój.

Zrobił to, pochylając się, by dotknąć swoimi ustami jej ust i to było wszystko.

Jej zielone oczy błyszczały, kiedy się odsuwał.

Uśmiechnął się do niej, a kiedy jej wzrok zaczął iść w tym kierunku, jego też i spojrzeli w dół na Juno.

Jej oczy nie błyszczały.

Była zapalona.

Zapowiadał się świetny wieczór.

„No chodź” - Juno ponownie chwyciła Auggie’go za rękę i wciągnęła go do środka.

Jak zawsze, miejsce wyglądało ładnie i ładnie pachniało, a kiedy Juno prowadziła go do kuchni, wiedział, że druga część dotyczyła palących się świec Pepper.

„Okej, więc edamame to szaaleeństoo, więc nie będziemy się z tym teraz zadzierać” – oświadczyła Juno – „To znaczy, że masz wybór. Możesz robić sos teriyaki. Albo możesz składać pierogi razem ze mną. W którą stronę pójdziesz?”

„Absolutnie pierogi” - powiedział jej.

Emanowała radością, a potem wskoczyła na miejsce przy blacie, gdzie był ustawiony stołek i kilka rzeczy.

„To jest nasza stacja” - powiedziała, wchodząc na stołek.

„Czy jesteś głodna, Laleczko?” - zapytała Pepper, a on spojrzał przez ramię, żeby zobaczyć ją blisko.

Zademonstrowała tę bliskość dalej, przyciskając rękę do jego pleców, w jakiś sposób dotykając czegoś dziwnie demonstracyjnego, ciepłego i komunikatywnego.

To mówiło Witamy w naszym domu.

To mówiło Baw się dobrze z moją córką.

To mówiło Cieszę się, że tu jesteś.

Miał już wersje tego wszystkiego od innych kobiet, od przyjaciół.

Ale tym razem nie przegapił tego, ze to znaczyło więcej niż kiedykolwiek.

„O nie” - powiedziała Juno, a Aug odwrócił się do niej - „Jesteś głodny, Auggie?”

„Mogę gotować” - odpowiedział.

„Pytam, bo się śpieszysz, dziewczynko” - powiedziała Pepper, odchodząc od niego w kierunku lodówki - „Może Aug może chcieć zacząć od piwa lub czegoś takiego”.

„O mój Boże! Przepraszam!” - krzyknęła Juno, zeskoczyła ze stołka i pobiegła do lodówki. Otworzyła ją i zawołała - „Mamy piwa. I wino mamy. I mamy sok winogronowy, bo to mój ulubiony. I sok żurawinowy, bo taki jest ulubiony mamy. I gazowaną wodę, która smakuje jak wiśnie, bo to ulubiona mamy i moja” - zwróciła się do niego - „Albo możemy polać lód świeżą herbatą. Mama mówi, że smakuje niebiańsko”.

Przesadnie podkreśliła to ostatnie słowo, wywracając oczami, co oznaczało, że kiedy znów skupiła się na Auggie’m, on się uśmiechał.

„Piwo, Juno” - rozkazał - „Dzięki”.

„Weź tę butelkę wina, skoro już przy tym jesteś, kochanie” - powiedziała Pepper, mimo że stała nad córką przy lodówce.

Juno podniosła ciężar.

Pepper odkręciła nakrętkę z piwa.

Auggie wziął piwo, gdy Pepper zapytała go - „Dobry dzień?”

Był teraz.

„Tak” - odpowiedział, bo nie rozmawiali o jego pracy, nie żeby on mógł mówić o swojej pracy, ale w tej chwili, nawet gdyby mógł, nie zrobiłby tego - „A twój?”

Świetny dzień” – podkreśliła, obdarzając go spojrzeniem pełnym znaczenia, a następnie przenosząc swoją uwagę na córkę, co nadało jej spojrzeniu inne znaczenie.

Dotknął jej biodra tylko dlatego, ale także po to, by jej powiedzieć, że to odczytał i polubił jej znaczenie, zanim udał się na swoją „stację”.

Juno już tam była.

„Okej” - zaczęła przekonywać Juno, kiedy podszedł do niej - „Kapusta jest osuszona. Połącz to wszystko razem” - okrążyła dłonią miski ze składnikami do napełniania - „Przygotuję wrappersy, a kiedy skończysz to mieszać, możesz włożyć je do wrapper i możemy…”

Przestała mówić, gdy gdzieś w domu zadzwonił telefon komórkowy.

A potem wpatrywała się w blat, tracąc kolor na twarzy.

„Nie wyłączyłam dzwonka?” - zapytała Pepper, skąd była przy blacie, przygotowując sos teriyaki.

Pepper zaczęła się ruszać, ale Juno poruszała się szybciej, wirując i spadając ze stołka, więc Auggie musiał ją złapać, zanim uderzyła głową.

Postawił ją na nogi, a ona nawet nie zauważyła, że uratował ją przed upadkiem na twarz.

Krzyknęła - „Mamo!”

Gówno.

To był telefon, który dał jej Cisco.

Cisco nie udało się go odzyskać, a rzeczy były takie, że Auggie tego nie śledził.

Pepper zwróciła się do swojej dziewczyny.

Telefon wciąż dzwonił.

„Zamierzam tylko wyłączyć…” – zaczęła Pepper.

„To mój telefon”.

Pepper stała nieruchomo.

Tak.

Gówno.

„Tata mi go dał” – przyznała Juno.

Poczekaj sekundę.

„On… co?” – zapytała cicho Pepper.

„Miałamcipowiedzieć” – powiedziała Juno, łącząc słowa – „Ale potem powiedziałaś, że Auggie przyjdzie, zrobiłyśmy listę zakupów i poszłyśmy do sklepu, a potem musiałyśmy odłożyć rzeczy, pociąć je i…”

„Byłam tam, kiedy to wszystko robiłyśmy, Juno” - powiedziała Pepper - „Twój ojciec dał ci telefon?”

„Tak” - odpowiedziała Juno bardzo cichym głosem.

A Aug zastanawiał się, czy kłamie, żeby uratować swój tyłek po kontakcie z Cisco, czy może coś innego jest na rzeczy.

„Kontynuujcie” - powiedziała Pepper napiętym głosem - „Wrócę”.

Potem odwróciła się i wystartowała.

Spojrzał na Juno - „Kochanie, czy to twój tata dał ci ten telefon?”

Wydawała się zakłopotana - „Tak. W ten weekend. W sobotę…”

Przerwała, a jej oczy zrobiły się duże, kiedy zrozumiała jego pytanie i to, że może wiedzieć o Cisco.

Omówił to, pytając - „Dlaczego twoja mama wydaje się wściekła?”

„Ponieważ nie wolno mi go mieć, dopóki nie skończę piętnastu, może czternastu, jeśli będę wystarczająco dojrzała”.

Pokiwał głową - „Możesz pomieszać rzeczy? Za chwilę napełnimy wrappersy”.

„Dobrze, Auggie” – powiedziała.

Poszedł za Pepper.

Podwójne drzwi do biura były zamknięte, a on nie bywał tam często, ale w swoim czasie nigdy ich takimi nie widział.

Zapukał i po około pół sekundy otworzyła się jedna strona.

Zobaczył, że trzyma telefon przy uchu.

Złapała jego sweter w pięść, wciągnęła go do środka i zamknęła za nim drzwi.

„Nie, Corbin” - warknęła do telefonu - „…nasza decyzja była taka, że będzie dużo starsza, kiedy dostanie…” - Cisza na chwilę, a potem - „To nie jest twój wybór” - Więcej ciszy i - „Nie mogę uwierzyć…” - Najwyraźniej przerwała, a potem - „Ile ty masz lat? Mówisz poważnie?”

Wpatrywała się niespokojnie w ramię Aug’a, ale gdy o to zapytała, jej oczy odnalazły jego i na to, co zobaczył na jej twarzy, położył rękę na jej talii, ale nic więcej nie mógł zrobić.

Nic.

„Racja, wystarczająco powiedziane” – stwierdziła w ostateczny sposób - „Trzeba zauważyć, że konfiskuję telefon. Nie wróci z nim do twojego domu”. - Długa pauza, potem - „Ponieważ właśnie się podzieliłeś, że to twoja prerogatywa, a ponieważ Juno jest nieletnia, nie może tak naprawdę posiadać żadnej własności, więc będzie ona należeć do ciebie i jako taką masz prawo zatrzymać ją na swoim dom, kiedy jest ze mną. Ale żeby cię ostrzec, będę z nią rozmawiać. I przysięgam, Corbin, jeśli zobaczę, że dzieje się coś gównianego, na przykład, że jest dziwna ze względu na swój wygląd, ubrania, włosy, zaległości w nauce, lub jej zdolność koncentracji spadnie, cokolwiek, będziemy mieli problem. I będzie poważny. Bo nie potrzebuje teraz żadnego z tych mediów społecznościowych, które ciążą w jej świecie. A ty wprowadziłeś to. Bo jesteś dziecinny. I tyle. Do widzenia”.

Wyjęła telefon z ucha i pochyliła głowę, żeby go wyłączyć.

Przesunęła się, żeby rzucić go na biurko, a potem wyjrzała przez okno.

„Kotku?” - zawołał.

„W tym wszystkim, co się dzieje, zapomniałam odpowiedzieć na wiadomość Corbin’a proszącego mnie, abym usiadła i pogadała z nim. Uważał, że to niegrzeczne. I żeby dać mi nauczkę o tej niegrzeczności, zamiast poprowadzić ze mną dorosłą rozmowę, postanowił dać Juno coś, czego ona naprawdę chce, coś, co ma wielu jej przyjaciół, coś, czego posiadaniu stanowczo się sprzeciwiam, dopóki nie będzie mogła przetworzyć tego, co może sprowadzić na nią na wszystkie sposoby, w jakie może użyć… telefonu komórkowego”.

„Racja”.

Nadal wyglądała przez okno, kiedy kontynuowała.

„Mówi, że nie tylko tego chce, ale ma środki, aby jej to dać, ale także może go mieć w nagłych wypadkach. Zapytałam go, czy prawdopodobnie kiedykolwiek będzie miała nagły wypadek, biorąc pod uwagę, że zawsze jest jednym z czterech miejsc. W szkole. W autobusie do lub ze szkoły. Z nim lub kimś, kogo wyznaczy do pilnowania jej. Albo ze mną, albo z kimś, kto robi to samo”.

„Jego odpowiedź?” - zapytał Auggie, kiedy przestała mówić.

Wciąż nie patrzyła przez okno, kiedy odpowiedziała - „Nie miał na to odpowiedzi”.

Wzięła sekundę, przechyliła głowę sztywno, jakby próbowała przekręcić kark, a potem znów się odezwała.

„Myślę, że można śmiało powiedzieć, że wyszedł ze strefy prób odzyskania mnie. Dobrze ci się przyjrzał, tobie ze mną, jak Juno na ciebie reaguje i zdał sobie sprawę, że tak się nie stanie. Teraz jest w strefie aktorskiej, która może zniknąć w tym tygodniu, jeśli znajdzie jakąś kobietę, której mógłby poświęcić swoją uwagę i zapomni o mnie. Albo może to trwać, dopóki nie usiądziesz przy mnie, a ja będę płakać na weselu Juno”.

„Dobrze, ale, mała, muszę zapytać. Dlaczego na mnie nie patrzysz?”

„Bo jestem taka zła, wkurzam się, że czuł, że odpowiednią reakcją na nieotrzymanie tego, czego chce, było nie tylko wykorzystanie naszej córki, żeby się na mnie zemścić, ale także zrobienie czegoś, co mogłoby jej zaszkodzić na dłuższą metę. Idąc dalej, złamał porozumienie, które zawarliśmy w tym konkretnym temacie, o którym wie, że głęboko to czuję, robiąc to z kaprysu, by się zrewanżować. I nie chcę, żebyś zobaczył, jak bardzo mnie to wkurzyło”.

To nie było dobre.

Nie tylko wszystko, co powiedziała.

Ale ponieważ nie było w tym miejsca dla niego.

I to nie dlatego, że to była jego pierwsza kolacja z Juno i Pepper w ich domu, czas na wzajemne poznanie się, zobaczenie, czy wszyscy pasują i jak to może się stać.

Ale ponieważ nigdy nie byłoby w tym miejsca dla niego.

Po drodze miał kilku tymczasowych ludzi typu ojczym i macocha.

To nie pasowało do tego, co aktualnie myślał Aug.

Nie był ojcem Juno. Nigdy nie byłby jej ojcem.

Nigdy nie miałby prawa wsiąść do samochodu, pojechać do domu tego dupka i go załatwić.

Nie mógł ochronić Juno. Nie mógł ochronić Pepper.

Nie mógł zrobić absolutnie nic, tylko stać tam.

I mu się to nie podobało.

Więc tak.

To nie było dobre.

„Może daj mu trochę czasu, poświęć trochę czasu, a potem porusz ten temat nieco później” – zasugerował.

„Mówi, że jutro wychodzi kupić jej inny telefon i będzie mogła go używać, gdy będzie z nim, ale zatrzyma go, kiedy do mnie przyjdzie, więc nie zrobię nic głupiego”.

„Czy nie zgadzałaś się z nim wcześniej w takich sprawach?”

W końcu odwróciła się, by na niego spojrzeć.

„Mieliśmy przypływy i odpływy. Na początku…”

Przestała mówić i zacisnęła usta, co oznaczało, że Auggie się napiął.

Puściła usta i jej głos był inny, kiedy powiedziała - „Okej, na początku, przyznaję, byłam koszmarna. Byłam zła. Byłam zraniona. Kochałam go. Tęskniłam za nim. Bałam się też być sama. I było trochę czasu i niestety trwało to dłużej niż powinno, kiedy byłam wobec niego gorąca i zimna”.

Potrząsnęła gwałtownie głową i szła dalej.

„Nie byliśmy razem w tym czasie. Ale nie mogę powiedzieć, że nie dawałam mu mieszanych sygnałów. Moja córka była smutna i nienawidziłam tego. Ja byłam smutna i nie podobało mi się to o wiele bardziej”.

„To zrozumiałe, Pepper” – zauważył.

Na to skinęła głową, wymamrotała - „Dzięki” - i kontynuowała - „W konsekwencji często byliśmy wokół siebie. A przynajmniej często on przychodził. Mogłam zachowywać się trochę jak… szalona. I myślę, że może Corbin’owi przyszło mu do głowy, że zrobiłam to, bo szalałam za nim, on zawsze będzie…” - umieściła w cudzysłowie - „tym jedynym dla mnie i faktem, że jesteś pierwszy po nim, a minęły lata, ugruntowały tę opinię”.

Wzięła oddech.

I mówiła dalej.

„Widzę też teraz, że moje takie zachowanie i nasze szczątkowe walenie głową dało mu wrażenie, że nadal mi zależy. Pasja jak gdyby nie umarła”.

„Tak?” – zapytał zachęcającym głosem, kiedy nie powiedziała nic więcej.

„Więc muszę poświęcić chwilę na opłakiwanie tej decyzji, a potem wymyślić, co dalej”.

Auggie stał nieruchomo.

Zrobił to, czekając, aż brzęczenie opuści jego uszy.

Kiedy tak się stało, poprosił z wymuszonym spokojem - „Pozwól mi to wyjaśnić. Ten dupek oszukał cię w najgorszy możliwy sposób, w jaki mężczyzna może oszukać swoją kobietę, miałaś na to emocjonalną reakcję, źle odczytał tę odpowiedź, bo ma głowę w tyłku, a ty poświęcasz chwilę na lament i rozgryzienie jak sobie z nim radzić?”

Spojrzała na niego i powoli skinęła głową.

Cóż, to było dobre.

Bo na pewno może coś z tym zrobić.

„Nie przejmiesz na siebie jego gówna”.

Otworzyła usta.

Zahaczył ją za szyję i przyciągnął do siebie tak, że jej ciało uderzyło w jego.

„Nie przejmiesz na siebie jego gówna” – powtórzył.

Jej ręce spoczęły na jego biodrach i spojrzała na niego, ale nic nie powiedziała.

„On jest kutasem. Oto kim jest. To właśnie robi. To nie jest twoje. Mogę słuchać i pomóc ci ustalić, jak reagujesz na to, że używa Juno, aby się na ciebie zemścić. Ale nie zamierzam tu stać i słuchać, jak bierzesz na siebie jego gówno. To nie jest fajne, że dał jej telefon. Jest cholernie za młoda. To o wiele mniej fajne, że podjęliście decyzję, a on odstąpił od niej wyłącznie w celu ukarania cię za przestępstwo, które jest tylko przestępstwem w jego umyśle. Może się pieprzyć. Z jej telefonem robisz, co chcesz. Ten dom jest twój. Zasady są twoje. A jeśli chcesz, żebym pomógł, razem możemy spróbować wymyślić plan, który zapewni ją, że jest okej, gdy ma coś z tatą, czego nie ma z mamą. I jeśli o niego chodzi, to wszystko. Podjął decyzję, jego dom, jego zasady i nie ma to z tobą nic do czynienia”.

Auggie tak bardzo chciał powiedzieć to, co miał do powiedzenia, że nie zauważył, jak mocno opuszki jej palców wbijały się w jego biodra.

Ale kiedy skończył, zauważył.

Więc zapytał - „Kochanie?”

„Ja… nie mogę nawet…” - jej głos był pusty, jak echo, zagubiony w zamęcie emocji.

Nie podobał mu się ten dźwięk i w odpowiedzi wciągnął ją całkowicie w ramiona.

Położyła dłonie na jego klatce piersiowej, aby powstrzymać go od robienia czegokolwiek innego i mówiła dalej.

„Nie mam rodziny. Nie mam mamy ani taty, do których mogłabym pójść i powiedzieć Spójrzcie. Macie doświadczenie. Czy robię to dobrze?”

Jezu Chryste.

Nigdy o tym nie pomyślał.

Nigdy nie przyszło mu do głowy, jak samotnie robiła coś tak kolosalnego jak wychowywanie dziecka.

„Żadna z moich przyjaciółek nie ma dzieci” - kontynuowała. Potrząsnęła głową, ale powiedziała - „Nie mogę ci nawet powiedzieć, ile to znaczy, że po prostu potwierdziłeś moją rację, ale co więcej, zaoferowałeś mi głos rozsądku”.

„Kiedykolwiek kochanie”.

„To wiele znaczy, Auggie”.

„Łapię to”.

„Tak wiele, że nie będziesz wiedział, dopóki nie będziesz miał dziecka”.

„Tak” - zgodził się.

Patrzyli na siebie.

Nie ukrywała wdzięczności na twarzy.

Poczuł coś, czego nie czuł ze wszystkim, co zrobił, zobaczył, nauczył się i doświadczył w swoim życiu.

Wysokie na milion metrów.

„Mam kłopoty, czy co?” - Juno krzyknęła przez drzwi.

Auggie uśmiechnął się.

Zauważył to samo od Pepper, zanim opuściła głowę i przycisnęła ją do jego klatki piersiowej na chwilę, zanim podniosła ją i zawołała - „Nie, kochanie”.

„Dobrze, więc robimy kolację, czy co?” - spytała Juno.

Pepper wspięła się na palcach, żeby pocałować go w szczękę, zanim wyrwała mu się z ramion i podeszła do drzwi.

Otworzyła je.

I nie zwlekała.

„Wiesz, co myślę o telefonach”.

Oczy Juno rzuciły się na Auggie’go, jej twarz zaczęła się rumienić, ale Pepper nie pozwoliła, by zakłopotanie się osiedliło.

„Więc będę potrzebowała, żebyś mi to dała. Nie masz kłopotów z tym, że to masz lub że nie powiedziałaś mi o tym. Wierzę, że chciałaś mi powiedzieć. Potem rzuciłam na ciebie nasze plany na kolację. Ale nie możesz go mieć tutaj i nie zabierzesz go z powrotem do taty. Taka jest moja reguła. A jeśli on zdecyduje, że będziesz miała inny, to sprawa między tobą a twoim tatą. Poproszę tylko, abyś używała go tylko w nagłych wypadkach, a może słuchania muzyki, i nie spędzała dużo czasu na aplikacjach, grach lub TikToku. Możesz śmiać się z kogoś, kogo nigdy nie spotkasz, kto jest prawdopodobnie bardzo zabawny. Możesz też śmiać się z ludźmi, którzy są w pokoju z tobą, którzy bardzo cię kochają” - Uśmiechnęła się do swojej dziewczyny - „Wiem, co będziesz robić w naszym domu. A jak to będzie, kiedy tu nie będziesz…”

Urwała, wzruszyła ramionami, po czym pochyliła się, by pocałować dziewczynę w czoło.

Kiedy się wyprostowała, Juno zapytała - „Chcesz, żebym teraz po to dla ciebie poszła?”

Cholera, Juno była dobrym dzieckiem.

I dostała to od swojej mamy.

Pepper pokręciła głową - „Nie, kochanie. Robię się głodna. Ty i Auggie robicie pierogi”.

Nastąpiło wahanie, kiedy zapytała - „Czy jesteś zła na tatę?”

„Nie jestem z niego zadowolona. Ale czasami robi rzeczy, których nie lubię. A czasami ja robię rzeczy, które jemu się nie podobają. Albo ty nie lubisz. Albo ty robisz rzeczy, których ja nie lubię. Taka jest natura świata. Test zawsze polega na tym, że niezależnie od tego znajdujemy sposób, aby kontynuować. Rozumiesz?”

Juno uśmiechnęła się do mamy - „Tak”

„Zjem pierogi przed Nowym Rokiem?” – zapytała Pepper.

Juno zachichotała - „Nie bądź szalona, mamo”.

„Nie będę, jeśli mnie nakarmisz”.

Juno zwróciła się do Auggie’go - „No dalej, Auggie. Musimy nakarmić mamę”.

„Już idę” - odparł Auggie.

Juno wystartowała.

Pepper została tam, gdzie była, a Aug tam podszedł.

Nie zatrzymał się, gdy ją mijał, ale utrzymywał kontakt wzrokowy, kiedy powiedział - „Dobra robota”.

„Dzięki, Słonko” - mruknęła.

Też się do niej uśmiechnął.

Potem spotkał się z inną dziewczyną, tą brunetką, aby zrobić pierogi.

*****

„Więc myślę o siatkówce. Ale także softball. Nie wiem. Uprawiałam softball tego lata. Ale to trochę nudne. Przy tym jest dużo siedzenia lub stania. Możesz przejść całą rundę i nic się nie stanie. Siatkówka, jeśli siedzisz na ławce, to nudne. Ale jeśli grasz, musisz być bystry” - trajkotała Juno.

Na wyspie były tylko dwa stołki, więc on i Pepper siedzieli na kanapie, blisko, ale nie za blisko, jedząc, a Juno siedziała w gnieździe poduszek i poduch na podłodze, również jedząc.

„Więc lubisz siatkówkę czy softball?” - spytała Juno Auggie.

„Podoba mi się jedno i drugie” - odpowiedział, krojąc wysmażony pierożek, który był lepszy niż jakikolwiek, który kiedykolwiek jadł w restauracji lub na wynos.

Nie mógł się doczekać teriyaki.

Juno skrzywiła się.

„Co?” - zapytał.

„Nie musisz lubić obu, bo ja lubię jedno i drugie” - powiedziała z niecierpliwością w głosie.

Poczuł, że Pepper przesuwa się u jego boku.

Ale rozumiał to zniecierpliwienie.

Minęło dużo czasu, ale nadal czuł frustrację związaną z dorosłym, który robił gówno i mówił gówno tylko po to, byś go polubił.

Dzieciak nie znał świadomie sposobów i środków na poznanie kogoś.

Wciąż wiedział, kiedy ktoś, kogo chcieli poznać, mu ściemniał.

„Nie robię tego” - powiedział, zanim Pepper zdążyła wejść w to i upomnieć swoją dziewczynę co do tonu - „Podoba mi się jedno i drugie. I myślę, że już odpowiedziałaś na swoje pytanie, bo uważasz, że softball jest nudny. Nie zmieni się nic, co powiedziałaś o tej grze. To teraz ta sama gra, jaka będzie, jeśli będziesz robić to każdego lata przez następne dziesięć lat. Jeśli teraz ci się to nie podoba, potem tez ci się nie spodoba. Wygląda na to, że będziesz wysoka. A żeby być dobrym w siatkówce, warto być wysokim”.

Uśmiechnął się do niej i skończył - „Chociaż żaden z tych sportów nie zostanie zakazany w ciągu najbliższych pięciu lat. Możesz więc spróbować siatkówki, a jeśli zmienisz zdanie na temat softballu, możesz wrócić”.

Żywotność powróciła do jej głosu, gdy zapytała - „Które wolisz oglądać?”

„Pozwalają dorosłym pić piwo podczas twoich meczów w softball?”

Zaćwierkała i odpowiedziała - „Nie”.

„Więc siatkówka” – odpowiedział.

„Na meczu siatkówki też nie można pić piwa” - zauważyła.

Udawał szok - „Naprawdę?”

Zachichotała, po czym zaproponowała - „Możesz schować swoje piwo w pokrowiec”.

Potrząsnął głową i zachował lekki ton, a usta wykrzywił, kiedy stwierdził - „Nie ma mowy. Zawsze jestem kim jestem i robię to co robię otwarcie. Ukrywanie się nie jest moją działką”.

Juno spojrzała mu w oczy i powiedziała - „Moją też”.

„Dobrze wiedzieć” - odpowiedział.

„Tak” - mruknęła i spojrzała na swoje jedzenie.

Całkowicie wiedziała, że wiedział o Cisco.

Zadzwonił dzwonek do drzwi.

Auggie spiął się.

„Nic wielkiego” - powiedziała cicho Pepper, przesuwając się na kanapie, jakby miała wstać - „Dla twojej informacji, to się często zdarza. Sąsiedztwo jest przyjazne. Wizyty wieczorne nie są częste, ale się zdarzają”.

„Otworzę” – odpowiedział, również przesuwając się na kanapie, żeby wstać.

„Jesz, ja otworzę”.

„Czy jest jakiś powód, dla którego nie chcesz, żebym to zrobił?” - zapytał nisko.

Pochwyciła jego wzrok.

Potem usadowiła się wygodnie.

I wiele powiedziała jednym słowem - „Nie”

Poczuł, że jego twarz staje się łagodna, zanim położył swój talerz na stoliku do kawy, wstał i skierował się do drzwi domu Pepper, co oznaczało, że ktokolwiek był za nimi, będzie wiedział, że ma w tym domu mężczyznę.

Nie zrobił tego z tego powodu.

Zrobił to, bo prawdopodobnie była jedyną, która musiała wstawać i otwierać drzwi.

To nic wielkiego, ale jeśli był w pobliżu, on też mógł to robić.

Wyjrzał przez boczne okno i prawie przeklął bluźnierczo i głośno.

Urwał to i odbezpieczył drzwi, otworzył je i wyszedł, co odepchnęło Bircha Hannigana o trzy kroki.

Hannigan wyglądał na zaniepokojonego koniecznością cofnięcia się.

Auggie był bardzo zaniepokojony, że facet tam był.

Zamknął za sobą drzwi.

Następnie zapytał - „W czy mogę pomóc?”

Uwaga Hannigana przeniosła się na drzwi, a potem z powrotem na Auggie’go.

„Czy tu mieszka Pepper Hannigan?”

To był żart.

Ponieważ nie wiedział, jak ten facet znalazł swoją siostrę.

Ale to nie miało teraz znaczenia.

Teraz liczyło się to, że nie wiedział, czy powinien potwierdzić, że tam mieszka.

Było to wystarczająco łatwe, by Hannigan mógł to sprawdzić. Wrócić w czasie, gdy Aug’a by tam nie było.

Ale teraz…

„W czym mogę ci pomóc?” - Auggie postanowił powtórzyć.

Brwi Hannigana opadły na oczy.

Już to wiedział. Widział zdjęcia, głównie z kartotek policyjnych, ale cała rodzina Hanniganów, od jej taty, przez siostrę, po tego faceta, była atrakcyjna.

Wysoki, prosty, szczupły blond.

„Możesz mi pomóc, mówiąc mi, czy moja siostra tu mieszka”.

„Tak” - postanowił potwierdzić Auggie - „Ale zadałem ci pytanie. W czym mogę ci pomóc?”

„Kim do cholery jesteś?”

„Kimś, komu nie podoba się to, że stoisz na ganku twojej siostry, siostry, której nie widziałeś od ponad dekady i pytasz, kim do cholery jest ten mężczyzna, który otworzył jej frontowe drzwi”.

Hannigan zakiwał głową – „Jesteś jej mężem czy coś?”

„Widzę, że nie rozumiesz tego scenariusza, że to nie ty zadajesz pytania. A teraz, dlaczego tu jesteś, skoro Pepper nie ma pojęcia, że miałeś pokazać się dziś wieczorem w jej domu?”

„Zadzwoniła do mnie i mamy gówno do omówienia”.

Auggie skinął głową - „Tak zrobiła to. I naprawdę nie byłeś z nią fajny. Podejrzewam, że rozumiesz, kim jestem i jak nie przepadam za tym, że ukazujesz się jako niespodzianka podczas kolacji”.

Mężczyzna zaczął być jeszcze bardziej zdenerwowany - „Chcę tylko porozmawiać z moją siostrą, dobrze?”

„W takim razie zadzwoń do niej”.

„Nie odbiera moich telefonów”.

„Więc zostaw wiadomość, że chcesz z nią porozmawiać.”

Nastrój Hannigana jeszcze się pogorszył - „Słuchaj, kolego, nie mam czasu na to gówno”.

„Nie masz czasu słuchać, jak mówię ci, jak możesz skontaktować się z siostrą, aby porozmawiać o chorobie matki?”

„Nie, nie mam czasu na twoje bzdury. A teraz idź tam i powiedz mojej siostrze, że tu jestem i chcę z nią porozmawiać”.

Aug pokręcił głową - „W tej chwili poproszę cię, żebyś odszedł. I powiem Pepper, że tu byłeś i powinna ponownie spróbować. Wtedy wy dwoje możecie zdecydować...”

Głos Hannigana podniósł się – „Jestem tu teraz, dupku”.

Auggie skrzyżował ręce na piersi i utrzymał spokojny ton - „Nie ma powodu, żeby się denerwować”.

Teraz twarz Hannigana poczerwieniała – „Jest, bo jesteś kutasem”.

„Nie robimy tego” - powiedział mu Auggie – „Pojedziesz, a ja porozmawiam z Pepper, żeby do ciebie zadzwoniła”.

„Pieprz się” – odgryzł się - „Jestem tu teraz, ona tam jest, w czym, do cholery, masz problem, kolego?”

„Mój problem polega na…”

Nie dokończył tego, ponieważ drzwi za nim się otworzyły.

Cholera.

Hannigan tam spojrzał.

Auggie nie.

Wiedział, kto to był, a nie czuł się komfortowo, odwracając swoją uwagę od jej brata.

„Birch?” - szepnęła, a Auggie poczuł, jak do nich dołączyła, słysząc, jak drzwi zamykają się za nią.

Hannigan też to usłyszał.

„Więc co? Zabronisz mi wejść swojego wytwornego domu, tak jak zrobił to twój mąż?” - zażądał.

Aug poczuł jej spojrzenie na swoim profilu – „Mój mą…?”

Stracił jej uwagę, kiedy Hannigan jej przerwał – „Mogłabyś odebrać telefon, Pepper. Co do cholery z dzwonieniem do mnie i mówieniem, że mama jest chora, a potem odrzucaniem mnie?”

„Mówiłam ci, jak możesz ich znaleźć” – zauważyła Pepper.

„Cóż, nie chcę się tym zajmować. Albo tatą. Albo tą suką ze Stepford, którą nazywamy siostrą. Chcę tylko porozmawiać z mamą. A ty możesz mi to załatwić”.

„Sama ledwo ją widziałam, Birch, a widziałam tylko przez sekundę, bo poszłam na nabożeństwo”.

„Jezu” – uciął Birch - „Nie zrobię tego”.

„Saffron to ustawiła, żebym mogła zobaczyć ją jutro” - Pepper powiedziała bratu, co było nowością dla Auggie.

„Zobaczysz?” - zapytał, patrząc na nią.

Skinęła mu głową - „Nie miałam okazji ci powiedzieć, co z tymi wszystkimi rzeczami, które wydarzyły się, kiedy…”

„Uh… Hello” - wtrącił Hannigan - „Tu twój brat, którego nie widziałaś od wieków”. - Wskazał na siebie - „Stoję właśnie tutaj”.

Auggie’mu nie podobało się to wszystko.

Ale to naprawdę mu się nie podobało.

„Birch…” - spróbowała.

„Wiesz, szkoda, że nie mam cipki. Gdybym miał pieprzoną cipkę, mógłbym zdobyć sobie kutasa, który dałby mi paskudne mieszkanko, wyszedłby i poradził sobie z całym moim gównem, więc nie musiałbym tego robić”.

Plecy Auggie’go wystrzeliły prosto.

Pepper podeszła przed niego.

„Radziłabym nie wkurzać Auggie’go” - powiedziała cicho.

„Wiesz, Pepper, mam w dupie to, co byś mi doradzała. Wszystko było w porządku, a potem zadzwoniłaś i wciągnęłaś mnie w gówno, którego nie chciałem wiedzieć. Nie chcę się tym przejmować. Nie chcę martwić się o to pierwsze gówno, że mama umiera na raka”.

Drzwi się otworzyły.

„Babcia umiera?”

Oczy Hannigana skierowały się w tamtym kierunku i zarówno Aug, jak i Pepper odwrócili się i ujrzeli stojącą tam Juno, białą jak duch, wpatrującą się w matkę.

„Juno, kochanie” - szepnęła Pepper.

„Ona umiera?” - spytała Juno mamę.

Auggie sztywno odwrócił się do Hannigana.

Wtedy poczuł, jak dłoń Pepper ląduje na jego klatce piersiowej.

O tak.

Dobra decyzja.

Auggie wziął głęboki oddech i zwracał uwagę na wdech i wydech, podczas gdy Pepper rozmawiała ze swoją dziewczyną.

„Wejdź do środka, trochę porozmawiamy” – powiedziała.

„Kto to?” - spytała Juno.

„To moje pytanie” - powiedział cicho Hannigan, wpatrując się w Juno.

„Podejdź do samochodu” – warknął Auggie.

Twarz Hannigana wróciła do wojowniczego wyrazu i zwrócił ją na Aug’a.

„Jest okej” - powiedziała Pepper.

„Nie jest” - odpowiedział, nie odwracając uwagi od jej brata.

„Jest. Juno, Słonko, chodź tutaj”.

Poczuł, jak jej ramię ociera się o jego klatkę piersiową, gdy trzymała się blisko niego, a Juno dołączyła do ich grupki.

„Birch, to moja córka Juno. Juno, to jest twój wujek Birch” - przedstawiła Pepper.

„Słyszałam o tobie” - powiedziała Juno.

„Tak?” - zapytał Hannigan.

„Mama powiedziała, że byłeś najlepszym starszym bratem w historii”.

Hannigan nie miał na to odpowiedzi, ale jego twarz znów się zaczerwieniła. Tym razem, jak domyślił się Auggie, z zupełnie innych powodów.

„Wyglądasz jak dziadek” - ciągnęła Juno.

„Masz oczy swojej matki” - odparł Hannigan.

Racja.

Skończone.

„Dobrze, kochanie, zrób mi i swojej mamie przysługę i wróć do środka” – poprosił Auggie.

Hannigan zmrużył wzrok na Aug’a.

„Dobrze” - powiedziała Juno - „Miło cię poznać, wujku Birch”.

Mężczyzna zmusił się do skupienia uwagi na swojej siostrzenicy - „Ciebie też, dziewczyno”.

Juno weszła do środka.

W momencie, gdy drzwi się zamknęły, Hannigan zapytał gorączkowo Auggie’go - „Co? Ile ma, dziewięć lat? Dziesięć? Zapłodniłeś moją siostrę w liceum czy coś? Kurwa?”

„Birch…” - zaczęła Pepper.

„To nie twoja sprawa” - stwierdził Auggie i zrobił to właśnie po to, by ten mężczyzna myślał, że Juno jest jego.

Bo były rzeczy, których nie mógł zrobić dla tych dwóch kobiet w swoim życiu.

Ale ochrona ich przed tym dupkiem nie była jedną z nich.

„Myślisz, że moja siostra to nie moja sprawa?” - zażądał Hannigan.

„Człowieku, nie widziała cię od ponad dekady” - odpalił Auggie - „Nie myśl, że możesz pokazać się pod jej drzwiami i udawać, że cię to obchodzi” - Potrząsnął głową - „Teraz… to… jest… skończone” - Spojrzał na Pepper - „Wejdź do środka, mała. Możesz do niego zadzwonić, aby porozmawiać, kiedy będziesz chciała to zrobić. Teraz jest tam Juno, prawdopodobnie przerażona”.

Patrzyła na niego.

Dłużej to robiła.

Potem skinęła głową i zwróciła się do brata.

„Zadzwonię do ciebie, Birch. Po tym, jak usiądę z mamą. Wtedy dowiem się więcej. Okej?”

„Tak” - burknął Hannigan.

„Ty… ja… dobrze wyglądasz” - powiedziała i dokończyła - „…porozmawiamy”.

Kolejne chrząknięcie Hannigana - „Tak”.

„Przyjdź wkrótce, Słonko” - powiedziała do Aug’a - „Kolacja robi się zimna”.

„Zaraz wejdę” – odpowiedział.

Dotknęła jego ręki i weszła do domu.

Aug pozostał na miejscu przed drzwiami.

Następnie Hannigan zaskoczył go, mówiąc - „Nie wiedziałem, że ma dziecko, ani że słucha”.

„Cóż, ponieważ poradziłeś sobie z tym tak, jak to zrobiłeś, teraz musimy się z tym uporać” - Auggie odparł.

„Ona wygląda…” - Nie dokończył.

Rozejrzał się wokół, patrząc na dynie, znak przy drzwiach, który mówił, że są wdzięczni, ciepłe światło, które sączyło się przez okna i zbierało się na werandzie.

Hannigan odchrząknął - „Pepper wygląda na szczęśliwą”.

„Taki jest cel” – odparł Auggie.

Jego twarz stwardniała – „Wiem, że myślisz, że nie mam prawa, ale i tak to powiem. Nie wypieprz jej, wiesz? Myślę, że rozumiesz, że ma już wystarczająco dużo”.

„Trochę się spóźniłeś, żeby podzielić się tymi informacjami, ale słyszę cię. I nie martw się. Nie ma mowy, żebym ją wypieprzył. Albo Juno. Teraz poproszę cię o to samo”.

„Nigdy bym jej nie wypieprzył” - splunął mężczyzna.

Auggie tylko uniósł brwi.

I znowu był zaskoczony, kiedy wrogość opuściła Hannigana i wyglądał na skruszonego, zanim odwrócił wzrok.

„Juno to fajne imię” - mruknął do dyni przy drzwiach.

„Mam tam dwie dziewczyny, z którymi chciałbym się zaopiekować. Wystartujesz, czy pogadamy przez następne pół godziny? – zapytał Auggie i odzyskał uwagę Hannigana.

Na początku wyglądał wojowniczo.

To zniknęło i wypchnął - „Pozwolę ci się nimi zająć”.

„Zobowiązany”.

Hannigan skinął głową.

Auggie nie kiwnął głową.

Patrzył, jak mężczyzna odwraca się i skacze na chodnik.

I poczekał, aż samochód Hannigana z punktu sprzedaży zatrzepotał ulicą, zanim wszedł do domu.

Zamknął drzwi i skierował się do salonu.

Pepper zwinęła się w kłębek na kanapie, Juno zwinęła się w zgięciu jej nóg.

Obie trzymały przed sobą talerze, ale żadna z nich nie wyglądała na naprawdę zainteresowaną jedzeniem.

I obie pary oczu zwróciły się na niego, gdy wyszedł z korytarza.

„Odjechał?” - spytała Juno.

Aug wziął swój talerz, zawahał się, a kiedy zobaczył, jak Pepper wskazuje oczami, że ma dzielić z nimi kanapę na drugim końcu, usiadł i odpowiedział - „Tak, Słonko, już go nie ma”.

„Mam dość głupich rzeczy, które się dzieją” - mruknęła Juno do swojego talerza, a on poczuł napięcie i tak samo pewnie poczuł to samo od Pepper.

„Jakie inne głupie rzeczy się dzieje, maleńka?” - zapytała delikatnie Pepper.

„Wiesz, babcia jest chora. I wiesz, dziadek zawsze był taki… dziwny. I tego typu rzeczy”.

Wrzuciła do ust kawałek pieroga.

Auggie spojrzał w oczy Pepper nad ciałem Juno.

„Zostaniesz do późna?” - powiedziała bez głosu.

Tak całkowicie zostanie.

Pokiwał głową.

„Życie czasami jest do bani, kochanie” - mruknęła do córki - „Porozmawiamy o tym więcej jutro, kiedy skończę spotkanie z babcią. Ale na razie, czy myślisz, że mogłabyś dobrze spędzić czas ze mną i Auggie’m?”

Juno spojrzała na niego - „Myślałam, że przyniosłeś deser”.

„Juno” - zbeształa Pepper.

„Mógłbym zabrać coś od King Soopers i jeszcze mógłbym wyjść i coś złapać. Ale pomyślałem, że możesz zamiast tego złapać Glacier”.

Juno usiadła tak szybko ze swojego zwinięcia na plecach i udach matki, że prawie straciła talerz.

„Glacier!” - krzyknęła.

Nie umknęło mu to, że oszalała z radości, kiedy byli na kuchni w Lottie i Mo, a Mo powiedział, że pójdzie po lody i poprosił Juno, aby pomogła mu wybrać smaki z Glacier.

„W porządku?” - spytał od niechcenia Auggie.

„To moje ulubione” - powiedziała Juno to, co już wiedział.

„Żartujesz. Nigdy bym się nie domyślił” - drażnił się.

Uśmiechnęła się do niego, marszcząc nos. To było cholernie urocze, ale to nie był jedyny powód, dla którego się uśmiechnął.

„Niesamowite” - powiedziała swojemu talerzowi, wracając do niego z dużo większym entuzjazmem.

Dlatego się uśmiechnął.

„Tak, cholernie niesamowite” - mruknęła Pepper, a Aug spojrzał na nią, by zobaczyć, jak patrzy na niego z ciepłem, które czuł tak głęboko w kościach, że nie był pewien, czy kiedykolwiek odejdzie.

Potem ona też wróciła na swój talerz.

„Następnym razem, gdy przyjdziesz na kolację, będziesz mógł zdecydować, co ugotujemy” – oświadczyła Juno.

To sprawiło, że Auggie uśmiechnął się do swojego talerza.

„Lubisz szynkę?” - zapytał.

„Tak” - odpowiedziała Juno.

„Hash browns?” - zapytał.

„Tak” - odpowiedziała Juno.

„Wiec zrobimy moją zapiekankę z szynką i hash browns” – powiedział.

Zwróciła się do niego - „Czy to ma ser?”

„Tak, dużo”.

Posłała mu bezczelny uśmiech - „Zatwierdzone”.

Auggie zaczął się śmiać.

A jeśli się nie mylił, usłyszał, że Pepper westchnęła, kiedy to zrobił.

Więc spojrzał na nią i zobaczył, jak je, z łagodną twarzą, skupieniem, spokojem.

Pepper wygląda na szczęśliwą.

Taki jest cel.

I to był cel.

Kolejny cel: to właśnie tam.

Bezpieczna w domu.

Z dzieckiem.

I jej facetem.

Ludźmi wokół niej, których obchodziło.

Ludźmi wokół niej, którzy myśleli, że jest gównem.

Ludźmi wokół niej, którzy bardzo się przejmowali.

Żeby mogła być zrelaksowana.

I wyluzować.

 


 

5 komentarzy:

  1. Hm, ten facet nie wygląda na damskiego boksera 🤔 dziwne... Dziękuję ❤️

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem czy ma tak byc ale zgłaszam korektę: " Zabronisz mnie od" chyba ma byc zaprosisz :)
    Rozdział super tylko zjawienie sie brata troche to zakłóciło.
    CZekam na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, zmieniłam, bo tam całkiem pogubiłam znaczenie zdania. Twoje korekty bardzo mi pomagają, bo sama nie zauważam wszystkiego.

      Usuń