ROZDZIAŁ
19
Cel
Auggie
Jeśli
wcześniejsza rozmowa telefoniczna z Pepper nie przekazała mu wieści, to jego
powitanie niezupełnie przy drzwiach jej domu tego wieczoru tak.
Zaparkował
na jej podjeździe i drzwi do jej domu otworzyły się, zanim zamknął te w swoim
Telluride.
A
Juno pędziła do niego.
W
drzwiach zobaczył jej mamę.
Ale
nie miał innego wyjścia, jak tylko poświęcić jej córce całą swoją uwagę.
Zatrzęsła
się, zatrzymała się przed nim i prawie krzyknęła - „Hej, Auggie!”
„Hej,
kochanie” – odpowiedział.
Wtedy
rzuciła się na niego, obejmując jego biodra.
Położył
dłoń na jej głowie.
W
rankingu jego ulubioną była Pepper otwierająca drzwi, jakby nie mogła się
doczekać, aż się pojawi.
Ale
to było bardzo bliskie drugie miejsce.
Odskoczyła
do tyłu.
„Wykonaliśmy
całą pracę przygotowawczą” - oznajmiła - „Mama powiedziała, że to nie jest
zabawne. O wiele fajniej jest złożyć to w całość i ugotować. Lubisz kroić
rzeczy?”
„Włączę
się w to, gdziekolwiek jesteś w procesie.”
„Taaa!”
- powiedziała, po czym złapała go za rękę.
Skierowali
się w stronę drzwi, a Juno robiła coś w rodzaju przeskoku u jego boku, co było
o wiele więcej niż urocze.
Kiedy
dotarli do frontowego ganku, Juno puściła go, cofnęła się i spojrzała na niego
i swoją matkę wyczekująco.
Zwrócił
uwagę na Pepper.
I
zobaczył tego wieczoru, że to był strój domowy: czarne legginsy, biała koszulka
luźno opadająca na jej biodra, jasnoszary sweterek oversize.
Miała
jednak makijaż i kręcone włosy.
Ubrania
komunikowały coś Juno.
Reszta
była dla Auggie’go.
„Hej”
- powiedział, widząc ją, wysiłek, jaki podjęła, myśląc o ich poranku,
poprzedniej nocy i czując, jak jego usta się wykrzywiają.
„Hej”
- odpowiedziała, po czym lekko pochyliła brodę w jego stronę mówiąc Tak, jesteśmy w tej strefie z Juno, ale
zachowaj spokój.
Zrobił
to, pochylając się, by dotknąć swoimi ustami jej ust i to było wszystko.
Jej
zielone oczy błyszczały, kiedy się odsuwał.
Uśmiechnął
się do niej, a kiedy jej wzrok zaczął iść w tym kierunku, jego też i spojrzeli
w dół na Juno.
Jej
oczy nie błyszczały.
Była
zapalona.
Zapowiadał
się świetny wieczór.
„No
chodź” - Juno ponownie chwyciła Auggie’go za rękę i wciągnęła go do środka.
Jak
zawsze, miejsce wyglądało ładnie i ładnie pachniało, a kiedy Juno prowadziła go
do kuchni, wiedział, że druga część dotyczyła palących się świec Pepper.
„Okej,
więc edamame to szaaleeństoo, więc nie będziemy się z tym teraz zadzierać” –
oświadczyła Juno – „To znaczy, że masz wybór. Możesz robić sos teriyaki. Albo
możesz składać pierogi razem ze mną. W którą stronę pójdziesz?”
„Absolutnie
pierogi” - powiedział jej.
Emanowała
radością, a potem wskoczyła na miejsce przy blacie, gdzie był ustawiony stołek
i kilka rzeczy.
„To
jest nasza stacja” - powiedziała, wchodząc na stołek.
„Czy
jesteś głodna, Laleczko?” - zapytała Pepper, a on spojrzał przez ramię, żeby
zobaczyć ją blisko.
Zademonstrowała
tę bliskość dalej, przyciskając rękę do jego pleców, w jakiś sposób dotykając
czegoś dziwnie demonstracyjnego, ciepłego i komunikatywnego.
To
mówiło Witamy w naszym domu.
To
mówiło Baw się dobrze z moją córką.
To
mówiło Cieszę się, że tu jesteś.
Miał
już wersje tego wszystkiego od innych kobiet, od przyjaciół.
Ale
tym razem nie przegapił tego, ze to znaczyło więcej niż kiedykolwiek.
„O
nie” - powiedziała Juno, a Aug odwrócił się do niej - „Jesteś głodny, Auggie?”
„Mogę
gotować” - odpowiedział.
„Pytam,
bo się śpieszysz, dziewczynko” - powiedziała Pepper, odchodząc od niego w
kierunku lodówki - „Może Aug może chcieć zacząć od piwa lub czegoś takiego”.
„O
mój Boże! Przepraszam!” - krzyknęła Juno, zeskoczyła ze stołka i pobiegła do
lodówki. Otworzyła ją i zawołała - „Mamy piwa. I wino mamy. I mamy sok
winogronowy, bo to mój ulubiony. I sok żurawinowy, bo taki jest ulubiony mamy.
I gazowaną wodę, która smakuje jak wiśnie, bo to ulubiona mamy i moja” -
zwróciła się do niego - „Albo możemy polać lód świeżą herbatą. Mama mówi, że
smakuje niebiańsko”.
Przesadnie
podkreśliła to ostatnie słowo, wywracając oczami, co oznaczało, że kiedy znów
skupiła się na Auggie’m, on się uśmiechał.
„Piwo,
Juno” - rozkazał - „Dzięki”.
„Weź
tę butelkę wina, skoro już przy tym jesteś, kochanie” - powiedziała Pepper,
mimo że stała nad córką przy lodówce.
Juno
podniosła ciężar.
Pepper
odkręciła nakrętkę z piwa.
Auggie
wziął piwo, gdy Pepper zapytała go - „Dobry dzień?”
Był
teraz.
„Tak”
- odpowiedział, bo nie rozmawiali o jego pracy, nie żeby on mógł mówić o swojej
pracy, ale w tej chwili, nawet gdyby mógł, nie zrobiłby tego - „A twój?”
„Świetny dzień” – podkreśliła, obdarzając
go spojrzeniem pełnym znaczenia, a następnie przenosząc swoją uwagę na córkę,
co nadało jej spojrzeniu inne znaczenie.
Dotknął
jej biodra tylko dlatego, ale także po to, by jej powiedzieć, że to odczytał i
polubił jej znaczenie, zanim udał się na swoją „stację”.
Juno
już tam była.
„Okej”
- zaczęła przekonywać Juno, kiedy podszedł do niej - „Kapusta jest osuszona.
Połącz to wszystko razem” - okrążyła dłonią miski ze składnikami do napełniania
- „Przygotuję wrappersy, a kiedy skończysz to mieszać, możesz włożyć je do wrapper
i możemy…”
Przestała
mówić, gdy gdzieś w domu zadzwonił telefon komórkowy.
A
potem wpatrywała się w blat, tracąc kolor na twarzy.
„Nie
wyłączyłam dzwonka?” - zapytała Pepper, skąd była przy blacie, przygotowując
sos teriyaki.
Pepper
zaczęła się ruszać, ale Juno poruszała się szybciej, wirując i spadając ze stołka,
więc Auggie musiał ją złapać, zanim uderzyła głową.
Postawił
ją na nogi, a ona nawet nie zauważyła, że uratował ją przed upadkiem na twarz.
Krzyknęła
- „Mamo!”
Gówno.
To
był telefon, który dał jej Cisco.
Cisco
nie udało się go odzyskać, a rzeczy były takie, że Auggie tego nie śledził.
Pepper
zwróciła się do swojej dziewczyny.
Telefon
wciąż dzwonił.
„Zamierzam
tylko wyłączyć…” – zaczęła Pepper.
„To
mój telefon”.
Pepper
stała nieruchomo.
Tak.
Gówno.
„Tata
mi go dał” – przyznała Juno.
Poczekaj
sekundę.
„On…
co?” – zapytała cicho Pepper.
„Miałamcipowiedzieć”
– powiedziała Juno, łącząc słowa – „Ale potem powiedziałaś, że Auggie
przyjdzie, zrobiłyśmy listę zakupów i poszłyśmy do sklepu, a potem musiałyśmy
odłożyć rzeczy, pociąć je i…”
„Byłam
tam, kiedy to wszystko robiłyśmy, Juno” - powiedziała Pepper - „Twój ojciec dał
ci telefon?”
„Tak”
- odpowiedziała Juno bardzo cichym głosem.
A
Aug zastanawiał się, czy kłamie, żeby uratować swój tyłek po kontakcie z Cisco,
czy może coś innego jest na rzeczy.
„Kontynuujcie”
- powiedziała Pepper napiętym głosem - „Wrócę”.
Potem
odwróciła się i wystartowała.
Spojrzał
na Juno - „Kochanie, czy to twój tata dał ci ten telefon?”
Wydawała
się zakłopotana - „Tak. W ten weekend. W sobotę…”
Przerwała,
a jej oczy zrobiły się duże, kiedy zrozumiała jego pytanie i to, że może
wiedzieć o Cisco.
Omówił
to, pytając - „Dlaczego twoja mama wydaje się wściekła?”
„Ponieważ
nie wolno mi go mieć, dopóki nie skończę piętnastu, może czternastu, jeśli będę
wystarczająco dojrzała”.
Pokiwał
głową - „Możesz pomieszać rzeczy? Za chwilę napełnimy wrappersy”.
„Dobrze,
Auggie” – powiedziała.
Poszedł
za Pepper.
Podwójne
drzwi do biura były zamknięte, a on nie bywał tam często, ale w swoim czasie
nigdy ich takimi nie widział.
Zapukał
i po około pół sekundy otworzyła się jedna strona.
Zobaczył,
że trzyma telefon przy uchu.
Złapała
jego sweter w pięść, wciągnęła go do środka i zamknęła za nim drzwi.
„Nie,
Corbin” - warknęła do telefonu - „…nasza
decyzja była taka, że będzie dużo starsza, kiedy dostanie…” - Cisza na chwilę,
a potem - „To nie jest twój wybór” - Więcej ciszy i - „Nie mogę uwierzyć…” -
Najwyraźniej przerwała, a potem - „Ile ty masz lat? Mówisz poważnie?”
Wpatrywała
się niespokojnie w ramię Aug’a, ale gdy o to zapytała, jej oczy odnalazły jego
i na to, co zobaczył na jej twarzy, położył rękę na jej talii, ale nic więcej
nie mógł zrobić.
Nic.
„Racja,
wystarczająco powiedziane” – stwierdziła w ostateczny sposób - „Trzeba
zauważyć, że konfiskuję telefon. Nie wróci z nim do twojego domu”. - Długa
pauza, potem - „Ponieważ właśnie się podzieliłeś, że to twoja prerogatywa, a
ponieważ Juno jest nieletnia, nie może tak naprawdę posiadać żadnej własności,
więc będzie ona należeć do ciebie i jako taką masz prawo zatrzymać ją na swoim
dom, kiedy jest ze mną. Ale żeby cię ostrzec, będę z nią rozmawiać. I
przysięgam, Corbin, jeśli zobaczę, że dzieje się coś gównianego, na przykład,
że jest dziwna ze względu na swój wygląd, ubrania, włosy, zaległości w nauce,
lub jej zdolność koncentracji spadnie, cokolwiek, będziemy mieli problem. I
będzie poważny. Bo nie potrzebuje teraz żadnego z tych mediów społecznościowych,
które ciążą w jej świecie. A ty wprowadziłeś to. Bo jesteś dziecinny. I tyle.
Do widzenia”.
Wyjęła
telefon z ucha i pochyliła głowę, żeby go wyłączyć.
Przesunęła
się, żeby rzucić go na biurko, a potem wyjrzała przez okno.
„Kotku?”
- zawołał.
„W
tym wszystkim, co się dzieje, zapomniałam odpowiedzieć na wiadomość Corbin’a
proszącego mnie, abym usiadła i pogadała z nim. Uważał, że to niegrzeczne. I
żeby dać mi nauczkę o tej niegrzeczności, zamiast poprowadzić ze mną dorosłą
rozmowę, postanowił dać Juno coś, czego ona naprawdę chce, coś, co ma wielu jej
przyjaciół, coś, czego posiadaniu stanowczo się sprzeciwiam, dopóki nie będzie
mogła przetworzyć tego, co może sprowadzić na nią na wszystkie sposoby, w jakie
może użyć… telefonu komórkowego”.
„Racja”.
Nadal
wyglądała przez okno, kiedy kontynuowała.
„Mówi,
że nie tylko tego chce, ale ma środki, aby jej to dać, ale także może go mieć w
nagłych wypadkach. Zapytałam go, czy prawdopodobnie kiedykolwiek będzie miała
nagły wypadek, biorąc pod uwagę, że zawsze jest jednym z czterech miejsc. W
szkole. W autobusie do lub ze szkoły. Z nim lub kimś, kogo wyznaczy do
pilnowania jej. Albo ze mną, albo z kimś, kto robi to samo”.
„Jego
odpowiedź?” - zapytał Auggie, kiedy przestała mówić.
Wciąż
nie patrzyła przez okno, kiedy odpowiedziała - „Nie miał na to odpowiedzi”.
Wzięła
sekundę, przechyliła głowę sztywno, jakby próbowała przekręcić kark, a potem
znów się odezwała.
„Myślę,
że można śmiało powiedzieć, że wyszedł ze strefy prób odzyskania mnie. Dobrze
ci się przyjrzał, tobie ze mną, jak Juno na ciebie reaguje i zdał sobie sprawę,
że tak się nie stanie. Teraz jest w strefie aktorskiej, która może zniknąć w
tym tygodniu, jeśli znajdzie jakąś kobietę, której mógłby poświęcić swoją uwagę
i zapomni o mnie. Albo może to trwać, dopóki nie usiądziesz przy mnie, a ja
będę płakać na weselu Juno”.
„Dobrze,
ale, mała, muszę zapytać. Dlaczego na mnie nie patrzysz?”
„Bo
jestem taka zła, wkurzam się, że czuł, że odpowiednią reakcją na nieotrzymanie
tego, czego chce, było nie tylko wykorzystanie naszej córki, żeby się na mnie
zemścić, ale także zrobienie czegoś, co mogłoby jej zaszkodzić na dłuższą metę.
Idąc dalej, złamał porozumienie, które zawarliśmy w tym konkretnym temacie, o
którym wie, że głęboko to czuję, robiąc to z kaprysu, by się zrewanżować. I nie
chcę, żebyś zobaczył, jak bardzo mnie to wkurzyło”.
To
nie było dobre.
Nie
tylko wszystko, co powiedziała.
Ale
ponieważ nie było w tym miejsca dla niego.
I
to nie dlatego, że to była jego pierwsza kolacja z Juno i Pepper w ich domu,
czas na wzajemne poznanie się, zobaczenie, czy wszyscy pasują i jak to może się
stać.
Ale
ponieważ nigdy nie byłoby w tym miejsca dla niego.
Po
drodze miał kilku tymczasowych ludzi typu ojczym i macocha.
To
nie pasowało do tego, co aktualnie myślał Aug.
Nie
był ojcem Juno. Nigdy nie byłby jej ojcem.
Nigdy
nie miałby prawa wsiąść do samochodu, pojechać do domu tego dupka i go
załatwić.
Nie
mógł ochronić Juno. Nie mógł ochronić Pepper.
Nie
mógł zrobić absolutnie nic, tylko stać tam.
I
mu się to nie podobało.
Więc
tak.
To
nie było dobre.
„Może
daj mu trochę czasu, poświęć trochę czasu, a potem porusz ten temat nieco
później” – zasugerował.
„Mówi,
że jutro wychodzi kupić jej inny telefon i będzie mogła go używać, gdy będzie z
nim, ale zatrzyma go, kiedy do mnie przyjdzie, więc nie zrobię nic głupiego”.
„Czy
nie zgadzałaś się z nim wcześniej w takich sprawach?”
W
końcu odwróciła się, by na niego spojrzeć.
„Mieliśmy
przypływy i odpływy. Na początku…”
Przestała
mówić i zacisnęła usta, co oznaczało, że Auggie się napiął.
Puściła
usta i jej głos był inny, kiedy powiedziała - „Okej, na początku, przyznaję,
byłam koszmarna. Byłam zła. Byłam zraniona. Kochałam go. Tęskniłam za nim.
Bałam się też być sama. I było trochę czasu i niestety trwało to dłużej niż
powinno, kiedy byłam wobec niego gorąca i zimna”.
Potrząsnęła
gwałtownie głową i szła dalej.
„Nie
byliśmy razem w tym czasie. Ale nie mogę powiedzieć, że nie dawałam mu
mieszanych sygnałów. Moja córka była smutna i nienawidziłam tego. Ja byłam
smutna i nie podobało mi się to o wiele bardziej”.
„To
zrozumiałe, Pepper” – zauważył.
Na
to skinęła głową, wymamrotała - „Dzięki” - i kontynuowała - „W konsekwencji
często byliśmy wokół siebie. A przynajmniej często on przychodził. Mogłam
zachowywać się trochę jak… szalona. I
myślę, że może Corbin’owi przyszło mu do głowy, że zrobiłam to, bo szalałam za
nim, on zawsze będzie…” - umieściła w cudzysłowie - „tym jedynym dla mnie i faktem, że jesteś pierwszy po nim, a minęły
lata, ugruntowały tę opinię”.
Wzięła
oddech.
I
mówiła dalej.
„Widzę
też teraz, że moje takie zachowanie i nasze szczątkowe walenie głową dało mu
wrażenie, że nadal mi zależy. Pasja jak gdyby nie umarła”.
„Tak?”
– zapytał zachęcającym głosem, kiedy nie powiedziała nic więcej.
„Więc
muszę poświęcić chwilę na opłakiwanie tej decyzji, a potem wymyślić, co dalej”.
Auggie
stał nieruchomo.
Zrobił
to, czekając, aż brzęczenie opuści jego uszy.
Kiedy
tak się stało, poprosił z wymuszonym spokojem - „Pozwól mi to wyjaśnić. Ten
dupek oszukał cię w najgorszy możliwy sposób, w jaki mężczyzna może oszukać
swoją kobietę, miałaś na to emocjonalną reakcję, źle odczytał tę odpowiedź, bo
ma głowę w tyłku, a ty poświęcasz chwilę na lament i rozgryzienie jak sobie z
nim radzić?”
Spojrzała
na niego i powoli skinęła głową.
Cóż,
to było dobre.
Bo
na pewno może coś z tym zrobić.
„Nie
przejmiesz na siebie jego gówna”.
Otworzyła
usta.
Zahaczył
ją za szyję i przyciągnął do siebie tak, że jej ciało uderzyło w jego.
„Nie
przejmiesz na siebie jego gówna” – powtórzył.
Jej
ręce spoczęły na jego biodrach i spojrzała na niego, ale nic nie powiedziała.
„On
jest kutasem. Oto kim jest. To właśnie robi. To nie jest twoje. Mogę słuchać i
pomóc ci ustalić, jak reagujesz na to, że używa Juno, aby się na ciebie
zemścić. Ale nie zamierzam tu stać i słuchać, jak bierzesz na siebie jego
gówno. To nie jest fajne, że dał jej
telefon. Jest cholernie za młoda. To o wiele mniej fajne, że podjęliście
decyzję, a on odstąpił od niej wyłącznie w celu ukarania cię za przestępstwo,
które jest tylko przestępstwem w jego umyśle. Może się pieprzyć. Z jej
telefonem robisz, co chcesz. Ten dom jest twój. Zasady są twoje. A jeśli
chcesz, żebym pomógł, razem możemy spróbować wymyślić plan, który zapewni ją,
że jest okej, gdy ma coś z tatą, czego nie ma z mamą. I jeśli o niego chodzi,
to wszystko. Podjął decyzję, jego dom, jego zasady i nie ma to z tobą nic do czynienia”.
Auggie
tak bardzo chciał powiedzieć to, co miał do powiedzenia, że nie zauważył, jak
mocno opuszki jej palców wbijały się w jego biodra.
Ale
kiedy skończył, zauważył.
Więc
zapytał - „Kochanie?”
„Ja…
nie mogę nawet…” - jej głos był pusty, jak echo, zagubiony w zamęcie emocji.
Nie
podobał mu się ten dźwięk i w odpowiedzi wciągnął ją całkowicie w ramiona.
Położyła
dłonie na jego klatce piersiowej, aby powstrzymać go od robienia czegokolwiek
innego i mówiła dalej.
„Nie
mam rodziny. Nie mam mamy ani taty, do których mogłabym pójść i powiedzieć Spójrzcie. Macie doświadczenie. Czy robię to
dobrze?”
Jezu
Chryste.
Nigdy
o tym nie pomyślał.
Nigdy
nie przyszło mu do głowy, jak samotnie robiła coś tak kolosalnego jak
wychowywanie dziecka.
„Żadna
z moich przyjaciółek nie ma dzieci” - kontynuowała. Potrząsnęła głową, ale
powiedziała - „Nie mogę ci nawet powiedzieć, ile to znaczy, że po prostu
potwierdziłeś moją rację, ale co więcej, zaoferowałeś mi głos rozsądku”.
„Kiedykolwiek
kochanie”.
„To
wiele znaczy, Auggie”.
„Łapię
to”.
„Tak
wiele, że nie będziesz wiedział, dopóki nie będziesz miał dziecka”.
„Tak”
- zgodził się.
Patrzyli
na siebie.
Nie
ukrywała wdzięczności na twarzy.
Poczuł
coś, czego nie czuł ze wszystkim, co zrobił, zobaczył, nauczył się i
doświadczył w swoim życiu.
Wysokie
na milion metrów.
„Mam
kłopoty, czy co?” - Juno krzyknęła przez drzwi.
Auggie
uśmiechnął się.
Zauważył
to samo od Pepper, zanim opuściła głowę i przycisnęła ją do jego klatki
piersiowej na chwilę, zanim podniosła ją i zawołała - „Nie, kochanie”.
„Dobrze,
więc robimy kolację, czy co?” - spytała Juno.
Pepper
wspięła się na palcach, żeby pocałować go w szczękę, zanim wyrwała mu się z
ramion i podeszła do drzwi.
Otworzyła
je.
I
nie zwlekała.
„Wiesz,
co myślę o telefonach”.
Oczy
Juno rzuciły się na Auggie’go, jej twarz zaczęła się rumienić, ale Pepper nie
pozwoliła, by zakłopotanie się osiedliło.
„Więc
będę potrzebowała, żebyś mi to dała. Nie masz kłopotów z tym, że to masz lub że
nie powiedziałaś mi o tym. Wierzę, że chciałaś mi powiedzieć. Potem rzuciłam na
ciebie nasze plany na kolację. Ale nie możesz go mieć tutaj i nie zabierzesz go
z powrotem do taty. Taka jest moja reguła. A jeśli on zdecyduje, że będziesz
miała inny, to sprawa między tobą a twoim tatą. Poproszę tylko, abyś używała go
tylko w nagłych wypadkach, a może słuchania muzyki, i nie spędzała dużo czasu
na aplikacjach, grach lub TikToku. Możesz śmiać się z kogoś, kogo nigdy nie
spotkasz, kto jest prawdopodobnie bardzo zabawny. Możesz też śmiać się z ludźmi,
którzy są w pokoju z tobą, którzy bardzo cię kochają” - Uśmiechnęła się do
swojej dziewczyny - „Wiem, co będziesz robić w naszym domu. A jak to będzie,
kiedy tu nie będziesz…”
Urwała,
wzruszyła ramionami, po czym pochyliła się, by pocałować dziewczynę w czoło.
Kiedy
się wyprostowała, Juno zapytała - „Chcesz, żebym teraz po to dla ciebie
poszła?”
Cholera,
Juno była dobrym dzieckiem.
I
dostała to od swojej mamy.
Pepper
pokręciła głową - „Nie, kochanie. Robię się głodna. Ty i Auggie robicie pierogi”.
Nastąpiło
wahanie, kiedy zapytała - „Czy jesteś zła na tatę?”
„Nie
jestem z niego zadowolona. Ale czasami robi rzeczy, których nie lubię. A
czasami ja robię rzeczy, które jemu się nie podobają. Albo ty nie lubisz. Albo ty
robisz rzeczy, których ja nie lubię. Taka jest natura świata. Test zawsze
polega na tym, że niezależnie od tego znajdujemy sposób, aby kontynuować. Rozumiesz?”
Juno
uśmiechnęła się do mamy - „Tak”
„Zjem
pierogi przed Nowym Rokiem?” – zapytała Pepper.
Juno
zachichotała - „Nie bądź szalona, mamo”.
„Nie
będę, jeśli mnie nakarmisz”.
Juno
zwróciła się do Auggie’go - „No dalej, Auggie. Musimy nakarmić mamę”.
„Już
idę” - odparł Auggie.
Juno
wystartowała.
Pepper
została tam, gdzie była, a Aug tam podszedł.
Nie
zatrzymał się, gdy ją mijał, ale utrzymywał kontakt wzrokowy, kiedy powiedział
- „Dobra robota”.
„Dzięki,
Słonko” - mruknęła.
Też
się do niej uśmiechnął.
Potem
spotkał się z inną dziewczyną, tą brunetką, aby zrobić pierogi.
*****
„Więc
myślę o siatkówce. Ale także softball. Nie wiem. Uprawiałam softball tego lata.
Ale to trochę nudne. Przy tym jest dużo siedzenia lub stania. Możesz przejść
całą rundę i nic się nie stanie. Siatkówka, jeśli siedzisz na ławce, to nudne.
Ale jeśli grasz, musisz być bystry” - trajkotała Juno.
Na
wyspie były tylko dwa stołki, więc on i Pepper siedzieli na kanapie, blisko,
ale nie za blisko, jedząc, a Juno siedziała w gnieździe poduszek i poduch na
podłodze, również jedząc.
„Więc
lubisz siatkówkę czy softball?” - spytała Juno Auggie.
„Podoba
mi się jedno i drugie” - odpowiedział, krojąc wysmażony pierożek, który był
lepszy niż jakikolwiek, który kiedykolwiek jadł w restauracji lub na wynos.
Nie
mógł się doczekać teriyaki.
Juno
skrzywiła się.
„Co?”
- zapytał.
„Nie
musisz lubić obu, bo ja lubię jedno i drugie” - powiedziała z niecierpliwością
w głosie.
Poczuł,
że Pepper przesuwa się u jego boku.
Ale
rozumiał to zniecierpliwienie.
Minęło
dużo czasu, ale nadal czuł frustrację związaną z dorosłym, który robił gówno i
mówił gówno tylko po to, byś go polubił.
Dzieciak
nie znał świadomie sposobów i środków na poznanie kogoś.
Wciąż
wiedział, kiedy ktoś, kogo chcieli poznać, mu ściemniał.
„Nie
robię tego” - powiedział, zanim Pepper zdążyła wejść w to i upomnieć swoją
dziewczynę co do tonu - „Podoba mi się jedno i drugie. I myślę, że już odpowiedziałaś
na swoje pytanie, bo uważasz, że softball jest nudny. Nie zmieni się nic, co
powiedziałaś o tej grze. To teraz ta sama gra, jaka będzie, jeśli będziesz
robić to każdego lata przez następne dziesięć lat. Jeśli teraz ci się to nie
podoba, potem tez ci się nie spodoba. Wygląda na to, że będziesz wysoka. A żeby
być dobrym w siatkówce, warto być wysokim”.
Uśmiechnął
się do niej i skończył - „Chociaż żaden z tych sportów nie zostanie zakazany w
ciągu najbliższych pięciu lat. Możesz więc spróbować siatkówki, a jeśli
zmienisz zdanie na temat softballu, możesz wrócić”.
Żywotność
powróciła do jej głosu, gdy zapytała - „Które wolisz oglądać?”
„Pozwalają
dorosłym pić piwo podczas twoich meczów w softball?”
Zaćwierkała
i odpowiedziała - „Nie”.
„Więc
siatkówka” – odpowiedział.
„Na
meczu siatkówki też nie można pić piwa” - zauważyła.
Udawał
szok - „Naprawdę?”
Zachichotała,
po czym zaproponowała - „Możesz schować swoje piwo w pokrowiec”.
Potrząsnął
głową i zachował lekki ton, a usta wykrzywił, kiedy stwierdził - „Nie ma mowy.
Zawsze jestem kim jestem i robię to co robię otwarcie. Ukrywanie się nie jest
moją działką”.
Juno
spojrzała mu w oczy i powiedziała - „Moją też”.
„Dobrze
wiedzieć” - odpowiedział.
„Tak”
- mruknęła i spojrzała na swoje jedzenie.
Całkowicie
wiedziała, że wiedział o Cisco.
Zadzwonił
dzwonek do drzwi.
Auggie
spiął się.
„Nic
wielkiego” - powiedziała cicho Pepper, przesuwając się na kanapie, jakby miała
wstać - „Dla twojej informacji, to się często zdarza. Sąsiedztwo jest przyjazne.
Wizyty wieczorne nie są częste, ale się zdarzają”.
„Otworzę”
– odpowiedział, również przesuwając się na kanapie, żeby wstać.
„Jesz,
ja otworzę”.
„Czy
jest jakiś powód, dla którego nie chcesz, żebym to zrobił?” - zapytał nisko.
Pochwyciła
jego wzrok.
Potem
usadowiła się wygodnie.
I
wiele powiedziała jednym słowem - „Nie”
Poczuł,
że jego twarz staje się łagodna, zanim położył swój talerz na stoliku do kawy,
wstał i skierował się do drzwi domu Pepper, co oznaczało, że ktokolwiek był za
nimi, będzie wiedział, że ma w tym domu mężczyznę.
Nie
zrobił tego z tego powodu.
Zrobił
to, bo prawdopodobnie była jedyną, która musiała wstawać i otwierać drzwi.
To
nic wielkiego, ale jeśli był w pobliżu, on też mógł to robić.
Wyjrzał
przez boczne okno i prawie przeklął bluźnierczo i głośno.
Urwał
to i odbezpieczył drzwi, otworzył je i wyszedł, co odepchnęło Bircha Hannigana
o trzy kroki.
Hannigan
wyglądał na zaniepokojonego koniecznością cofnięcia się.
Auggie
był bardzo zaniepokojony, że facet tam był.
Zamknął
za sobą drzwi.
Następnie
zapytał - „W czy mogę pomóc?”
Uwaga
Hannigana przeniosła się na drzwi, a potem z powrotem na Auggie’go.
„Czy
tu mieszka Pepper Hannigan?”
To
był żart.
Ponieważ
nie wiedział, jak ten facet znalazł swoją siostrę.
Ale
to nie miało teraz znaczenia.
Teraz
liczyło się to, że nie wiedział, czy powinien potwierdzić, że tam mieszka.
Było
to wystarczająco łatwe, by Hannigan mógł to sprawdzić. Wrócić w czasie, gdy Aug’a
by tam nie było.
Ale
teraz…
„W
czym mogę ci pomóc?” - Auggie postanowił powtórzyć.
Brwi
Hannigana opadły na oczy.
Już
to wiedział. Widział zdjęcia, głównie z kartotek policyjnych, ale cała rodzina
Hanniganów, od jej taty, przez siostrę, po tego faceta, była atrakcyjna.
Wysoki,
prosty, szczupły blond.
„Możesz
mi pomóc, mówiąc mi, czy moja siostra tu mieszka”.
„Tak”
- postanowił potwierdzić Auggie - „Ale zadałem ci pytanie. W czym mogę ci
pomóc?”
„Kim
do cholery jesteś?”
„Kimś,
komu nie podoba się to, że stoisz na ganku twojej siostry, siostry, której nie
widziałeś od ponad dekady i pytasz, kim do cholery jest ten mężczyzna, który
otworzył jej frontowe drzwi”.
Hannigan
zakiwał głową – „Jesteś jej mężem czy coś?”
„Widzę,
że nie rozumiesz tego scenariusza, że to nie ty zadajesz pytania. A teraz,
dlaczego tu jesteś, skoro Pepper nie ma pojęcia, że miałeś pokazać się dziś
wieczorem w jej domu?”
„Zadzwoniła
do mnie i mamy gówno do omówienia”.
Auggie
skinął głową - „Tak zrobiła to. I naprawdę nie byłeś z nią fajny. Podejrzewam,
że rozumiesz, kim jestem i jak nie przepadam za tym, że ukazujesz się jako niespodzianka
podczas kolacji”.
Mężczyzna
zaczął być jeszcze bardziej zdenerwowany - „Chcę tylko porozmawiać z moją
siostrą, dobrze?”
„W
takim razie zadzwoń do niej”.
„Nie
odbiera moich telefonów”.
„Więc
zostaw wiadomość, że chcesz z nią porozmawiać.”
Nastrój
Hannigana jeszcze się pogorszył - „Słuchaj, kolego, nie mam czasu na to gówno”.
„Nie
masz czasu słuchać, jak mówię ci, jak możesz skontaktować się z siostrą, aby
porozmawiać o chorobie matki?”
„Nie,
nie mam czasu na twoje bzdury. A teraz idź tam i powiedz mojej siostrze, że tu
jestem i chcę z nią porozmawiać”.
Aug
pokręcił głową - „W tej chwili poproszę cię, żebyś odszedł. I powiem Pepper, że
tu byłeś i powinna ponownie spróbować. Wtedy wy dwoje możecie zdecydować...”
Głos
Hannigana podniósł się – „Jestem tu teraz, dupku”.
Auggie
skrzyżował ręce na piersi i utrzymał spokojny ton - „Nie ma powodu, żeby się denerwować”.
Teraz
twarz Hannigana poczerwieniała – „Jest, bo jesteś kutasem”.
„Nie
robimy tego” - powiedział mu Auggie – „Pojedziesz, a ja porozmawiam z Pepper,
żeby do ciebie zadzwoniła”.
„Pieprz
się” – odgryzł się - „Jestem tu teraz, ona tam jest, w czym, do cholery, masz
problem, kolego?”
„Mój
problem polega na…”
Nie
dokończył tego, ponieważ drzwi za nim się otworzyły.
Cholera.
Hannigan
tam spojrzał.
Auggie
nie.
Wiedział,
kto to był, a nie czuł się komfortowo, odwracając swoją uwagę od jej brata.
„Birch?”
- szepnęła, a Auggie poczuł, jak do nich dołączyła, słysząc, jak drzwi zamykają
się za nią.
Hannigan
też to usłyszał.
„Więc
co? Zabronisz mi wejść swojego wytwornego domu, tak jak zrobił to twój mąż?” - zażądał.
Aug
poczuł jej spojrzenie na swoim profilu – „Mój mą…?”
Stracił
jej uwagę, kiedy Hannigan jej przerwał – „Mogłabyś odebrać telefon, Pepper. Co
do cholery z dzwonieniem do mnie i mówieniem, że mama jest chora, a potem odrzucaniem
mnie?”
„Mówiłam
ci, jak możesz ich znaleźć” – zauważyła Pepper.
„Cóż,
nie chcę się tym zajmować. Albo tatą. Albo tą suką ze Stepford, którą nazywamy
siostrą. Chcę tylko porozmawiać z mamą. A ty możesz mi to załatwić”.
„Sama
ledwo ją widziałam, Birch, a widziałam tylko przez sekundę, bo poszłam na
nabożeństwo”.
„Jezu”
– uciął Birch - „Nie zrobię tego”.
„Saffron
to ustawiła, żebym mogła zobaczyć ją jutro” - Pepper powiedziała bratu, co było
nowością dla Auggie.
„Zobaczysz?”
- zapytał, patrząc na nią.
Skinęła
mu głową - „Nie miałam okazji ci powiedzieć, co z tymi wszystkimi rzeczami,
które wydarzyły się, kiedy…”
„Uh…
Hello” - wtrącił Hannigan - „Tu twój brat, którego nie widziałaś od wieków”. -
Wskazał na siebie - „Stoję właśnie tutaj”.
Auggie’mu
nie podobało się to wszystko.
Ale
to naprawdę mu się nie podobało.
„Birch…”
- spróbowała.
„Wiesz,
szkoda, że nie mam cipki. Gdybym miał pieprzoną cipkę, mógłbym zdobyć sobie
kutasa, który dałby mi paskudne mieszkanko, wyszedłby i poradził sobie z całym
moim gównem, więc nie musiałbym tego robić”.
Plecy
Auggie’go wystrzeliły prosto.
Pepper
podeszła przed niego.
„Radziłabym
nie wkurzać Auggie’go” - powiedziała cicho.
„Wiesz,
Pepper, mam w dupie to, co byś mi doradzała. Wszystko było w porządku, a potem
zadzwoniłaś i wciągnęłaś mnie w gówno, którego nie chciałem wiedzieć. Nie chcę
się tym przejmować. Nie chcę martwić się o to pierwsze gówno, że mama umiera na
raka”.
Drzwi
się otworzyły.
„Babcia
umiera?”
Oczy
Hannigana skierowały się w tamtym kierunku i zarówno Aug, jak i Pepper
odwrócili się i ujrzeli stojącą tam Juno, białą jak duch, wpatrującą się w
matkę.
„Juno,
kochanie” - szepnęła Pepper.
„Ona
umiera?” - spytała Juno mamę.
Auggie
sztywno odwrócił się do Hannigana.
Wtedy
poczuł, jak dłoń Pepper ląduje na jego klatce piersiowej.
O
tak.
Dobra
decyzja.
Auggie
wziął głęboki oddech i zwracał uwagę na wdech i wydech, podczas gdy Pepper
rozmawiała ze swoją dziewczyną.
„Wejdź
do środka, trochę porozmawiamy” – powiedziała.
„Kto
to?” - spytała Juno.
„To
moje pytanie” - powiedział cicho Hannigan, wpatrując się w Juno.
„Podejdź
do samochodu” – warknął Auggie.
Twarz
Hannigana wróciła do wojowniczego wyrazu i zwrócił ją na Aug’a.
„Jest
okej” - powiedziała Pepper.
„Nie
jest” - odpowiedział, nie odwracając uwagi od jej brata.
„Jest.
Juno, Słonko, chodź tutaj”.
Poczuł,
jak jej ramię ociera się o jego klatkę piersiową, gdy trzymała się blisko
niego, a Juno dołączyła do ich grupki.
„Birch,
to moja córka Juno. Juno, to jest twój wujek Birch” - przedstawiła Pepper.
„Słyszałam
o tobie” - powiedziała Juno.
„Tak?”
- zapytał Hannigan.
„Mama
powiedziała, że byłeś najlepszym starszym bratem w historii”.
Hannigan
nie miał na to odpowiedzi, ale jego twarz znów się zaczerwieniła. Tym razem, jak
domyślił się Auggie, z zupełnie innych powodów.
„Wyglądasz
jak dziadek” - ciągnęła Juno.
„Masz
oczy swojej matki” - odparł Hannigan.
Racja.
Skończone.
„Dobrze,
kochanie, zrób mi i swojej mamie przysługę i wróć do środka” – poprosił Auggie.
Hannigan
zmrużył wzrok na Aug’a.
„Dobrze”
- powiedziała Juno - „Miło cię poznać, wujku Birch”.
Mężczyzna
zmusił się do skupienia uwagi na swojej siostrzenicy - „Ciebie też, dziewczyno”.
Juno
weszła do środka.
W
momencie, gdy drzwi się zamknęły, Hannigan zapytał gorączkowo Auggie’go - „Co? Ile
ma, dziewięć lat? Dziesięć? Zapłodniłeś moją siostrę w liceum czy coś? Kurwa?”
„Birch…”
- zaczęła Pepper.
„To
nie twoja sprawa” - stwierdził Auggie i zrobił to właśnie po to, by ten
mężczyzna myślał, że Juno jest jego.
Bo
były rzeczy, których nie mógł zrobić dla tych dwóch kobiet w swoim życiu.
Ale
ochrona ich przed tym dupkiem nie była jedną z nich.
„Myślisz,
że moja siostra to nie moja sprawa?” - zażądał Hannigan.
„Człowieku,
nie widziała cię od ponad dekady” -
odpalił Auggie - „Nie myśl, że możesz pokazać się pod jej drzwiami i udawać, że
cię to obchodzi” - Potrząsnął głową - „Teraz… to… jest… skończone” - Spojrzał
na Pepper - „Wejdź do środka, mała. Możesz do niego zadzwonić, aby porozmawiać,
kiedy będziesz chciała to zrobić. Teraz jest tam Juno, prawdopodobnie przerażona”.
Patrzyła
na niego.
Dłużej
to robiła.
Potem
skinęła głową i zwróciła się do brata.
„Zadzwonię
do ciebie, Birch. Po tym, jak usiądę z mamą. Wtedy dowiem się więcej. Okej?”
„Tak”
- burknął Hannigan.
„Ty…
ja… dobrze wyglądasz” - powiedziała i dokończyła - „…porozmawiamy”.
Kolejne
chrząknięcie Hannigana - „Tak”.
„Przyjdź
wkrótce, Słonko” - powiedziała do Aug’a - „Kolacja robi się zimna”.
„Zaraz
wejdę” – odpowiedział.
Dotknęła
jego ręki i weszła do domu.
Aug
pozostał na miejscu przed drzwiami.
Następnie
Hannigan zaskoczył go, mówiąc - „Nie wiedziałem, że ma dziecko, ani że słucha”.
„Cóż,
ponieważ poradziłeś sobie z tym tak, jak to zrobiłeś, teraz musimy się z tym
uporać” - Auggie odparł.
„Ona
wygląda…” - Nie dokończył.
Rozejrzał
się wokół, patrząc na dynie, znak przy drzwiach, który mówił, że są wdzięczni,
ciepłe światło, które sączyło się przez okna i zbierało się na werandzie.
Hannigan
odchrząknął - „Pepper wygląda na szczęśliwą”.
„Taki
jest cel” – odparł Auggie.
Jego
twarz stwardniała – „Wiem, że myślisz, że nie mam prawa, ale i tak to powiem.
Nie wypieprz jej, wiesz? Myślę, że rozumiesz, że ma już wystarczająco dużo”.
„Trochę
się spóźniłeś, żeby podzielić się tymi informacjami, ale słyszę cię. I nie
martw się. Nie ma mowy, żebym ją wypieprzył. Albo Juno. Teraz poproszę cię o to
samo”.
„Nigdy
bym jej nie wypieprzył” - splunął mężczyzna.
Auggie
tylko uniósł brwi.
I
znowu był zaskoczony, kiedy wrogość opuściła Hannigana i wyglądał na
skruszonego, zanim odwrócił wzrok.
„Juno
to fajne imię” - mruknął do dyni przy drzwiach.
„Mam
tam dwie dziewczyny, z którymi chciałbym się zaopiekować. Wystartujesz, czy
pogadamy przez następne pół godziny? – zapytał Auggie i odzyskał uwagę
Hannigana.
Na
początku wyglądał wojowniczo.
To
zniknęło i wypchnął - „Pozwolę ci się nimi zająć”.
„Zobowiązany”.
Hannigan
skinął głową.
Auggie
nie kiwnął głową.
Patrzył,
jak mężczyzna odwraca się i skacze na chodnik.
I
poczekał, aż samochód Hannigana z punktu sprzedaży zatrzepotał ulicą, zanim
wszedł do domu.
Zamknął
drzwi i skierował się do salonu.
Pepper
zwinęła się w kłębek na kanapie, Juno zwinęła się w zgięciu jej nóg.
Obie
trzymały przed sobą talerze, ale żadna z nich nie wyglądała na naprawdę
zainteresowaną jedzeniem.
I
obie pary oczu zwróciły się na niego, gdy wyszedł z korytarza.
„Odjechał?”
- spytała Juno.
Aug
wziął swój talerz, zawahał się, a kiedy zobaczył, jak Pepper wskazuje oczami,
że ma dzielić z nimi kanapę na drugim końcu, usiadł i odpowiedział - „Tak, Słonko,
już go nie ma”.
„Mam
dość głupich rzeczy, które się dzieją” - mruknęła Juno do swojego talerza, a on
poczuł napięcie i tak samo pewnie poczuł to samo od Pepper.
„Jakie
inne głupie rzeczy się dzieje, maleńka?” - zapytała delikatnie Pepper.
„Wiesz,
babcia jest chora. I wiesz, dziadek zawsze był taki… dziwny. I tego typu rzeczy”.
Wrzuciła
do ust kawałek pieroga.
Auggie
spojrzał w oczy Pepper nad ciałem Juno.
„Zostaniesz
do późna?” - powiedziała bez głosu.
Tak
całkowicie zostanie.
Pokiwał
głową.
„Życie
czasami jest do bani, kochanie” - mruknęła do córki - „Porozmawiamy o tym
więcej jutro, kiedy skończę spotkanie z babcią. Ale na razie, czy myślisz, że
mogłabyś dobrze spędzić czas ze mną i Auggie’m?”
Juno
spojrzała na niego - „Myślałam, że przyniosłeś deser”.
„Juno”
- zbeształa Pepper.
„Mógłbym
zabrać coś od King Soopers i jeszcze mógłbym wyjść i coś złapać. Ale
pomyślałem, że możesz zamiast tego złapać Glacier”.
Juno
usiadła tak szybko ze swojego zwinięcia na plecach i udach matki, że prawie
straciła talerz.
„Glacier!”
- krzyknęła.
Nie
umknęło mu to, że oszalała z radości, kiedy byli na kuchni w Lottie i Mo, a Mo
powiedział, że pójdzie po lody i poprosił Juno, aby pomogła mu wybrać smaki z Glacier.
„W
porządku?” - spytał od niechcenia Auggie.
„To
moje ulubione” - powiedziała Juno to,
co już wiedział.
„Żartujesz.
Nigdy bym się nie domyślił” - drażnił się.
Uśmiechnęła
się do niego, marszcząc nos. To było cholernie urocze, ale to nie był jedyny
powód, dla którego się uśmiechnął.
„Niesamowite”
- powiedziała swojemu talerzowi, wracając do niego z dużo większym entuzjazmem.
Dlatego
się uśmiechnął.
„Tak,
cholernie niesamowite” - mruknęła Pepper,
a Aug spojrzał na nią, by zobaczyć, jak patrzy na niego z ciepłem, które czuł
tak głęboko w kościach, że nie był pewien, czy kiedykolwiek odejdzie.
Potem
ona też wróciła na swój talerz.
„Następnym
razem, gdy przyjdziesz na kolację, będziesz mógł zdecydować, co ugotujemy” –
oświadczyła Juno.
To
sprawiło, że Auggie uśmiechnął się do swojego talerza.
„Lubisz
szynkę?” - zapytał.
„Tak”
- odpowiedziała Juno.
„Hash
browns?” - zapytał.
„Tak”
- odpowiedziała Juno.
„Wiec
zrobimy moją zapiekankę z szynką i hash browns” – powiedział.
Zwróciła
się do niego - „Czy to ma ser?”
„Tak,
dużo”.
Posłała
mu bezczelny uśmiech - „Zatwierdzone”.
Auggie
zaczął się śmiać.
A
jeśli się nie mylił, usłyszał, że Pepper westchnęła, kiedy to zrobił.
Więc
spojrzał na nią i zobaczył, jak je, z łagodną twarzą, skupieniem, spokojem.
Pepper wygląda na szczęśliwą.
Taki jest cel.
I
to był cel.
Kolejny
cel: to właśnie tam.
Bezpieczna
w domu.
Z
dzieckiem.
I
jej facetem.
Ludźmi
wokół niej, których obchodziło.
Ludźmi
wokół niej, którzy myśleli, że jest gównem.
Ludźmi
wokół niej, którzy bardzo się przejmowali.
Żeby
mogła być zrelaksowana.
I
wyluzować.
Hm, ten facet nie wygląda na damskiego boksera 🤔 dziwne... Dziękuję ❤️
OdpowiedzUsuń❤ dziekuje
OdpowiedzUsuńdziękuje
OdpowiedzUsuńNie wiem czy ma tak byc ale zgłaszam korektę: " Zabronisz mnie od" chyba ma byc zaprosisz :)
OdpowiedzUsuńRozdział super tylko zjawienie sie brata troche to zakłóciło.
CZekam na kolejny rozdział :)
Dzięki, zmieniłam, bo tam całkiem pogubiłam znaczenie zdania. Twoje korekty bardzo mi pomagają, bo sama nie zauważam wszystkiego.
Usuń