sobota, 18 grudnia 2021

8 - Bardzo udany dzień

 

ROZDZIAŁ 8

 

Bardzo udany dzień

 

 

 

Pepper

 

„Tak, mogę to zrobić. Nie, nie zrobię tego”.

Głos Evie dobiegał z mojego głośnika, a to, co mówiła, zepsuło mój główny plan.

Nie korzystałam z głośnika z powodu pól elektromagnetycznych (cóż, korzystałam, ale nie tylko). Głównie dlatego, że dziewczyny i ja byłyśmy w moim niebieskim Hyundai Tucson (dziewczyny to Lottie, Hattie, Ryn i ja) i chciałam, żeby wszyscy ją słyszeli.

Był wtorek, późny poranek.

Był to również czas na rozpoczęcie innej części mojego głównego planu.

Dzień wcześniej, kiedy uporządkowałyśmy sprawy z Auggie’m, dziewczyny i ja robiłyśmy to, co powiedziałam, że zrobimy.

One słuchały.

Omawiałyśmy.

Doskonaliłyśmy.

A teraz nadszedł czas na aktywację.

„Byłoby bardzo pomocne, gdybyś zrobiła troszeczkę. Nie dużo. Tylko odrobinę” – namawiałam.

„Pez, hakowanie to przestępstwo” – stwierdziła Evie.

„Jesteś geniuszem” – zauważyła Ryn z tylnego siedzenia (i to była prawda, dosłownie, IQ Evie było poza listą przebojów) - „Bądź geniuszem, by nie dać się złapać”.

„I nie chcę, żebyś wszystko hakowała” – dodałam - „Wystarczy tyle, by udowodnić, że wielebny Clyde jest najbardziej przerażającym żyjącym oblechem”.

Miałam nadzieję… porno.

Mój ojciec poważnie zmarszczyłby brwi na pornografię.

Moja siostra też.

„Powtórzę, że to ja konsekwentnie sprzeciwiałam się temu, abyśmy w to wkroczyli” – powiedział głos Evie - „Chłopcy potrafią to zrobić, prawdopodobnie w ułamku czasu, a bez wątpienia nie zrobią tego”.

Byłam lekko urażona jej sugestią, że możemy to zepsuć.

To było tylko lekko, ponieważ prawda była taka, że istniało prawdopodobieństwo, że to zepsujemy.

Dlatego potrzebowaliśmy geniusza hakującego komputer wielebnego Clyde’a.

Jednak rzeczywiście powiedziała to i powtórzyła to, a potem zrobiła to jeszcze raz.

Z jednej strony, jak już wspomniano, była geniuszem. Powinnyśmy jej chyba posłuchać.

Z drugiej strony nie miałam pojęcia, ile wysiłku kosztowało Auggie’go zgromadzenie informacji, które zgromadził w krótkim czasie, jaki miał między naszą sytuacją w szkole Juno a naszą dyskusją w moim domu. Ale miałam wrażenie, że przy tej ogromnej ilości, którą był w stanie zebrać, wymagało to wiele wysiłku.

Właśnie zgodziłam się na oficjalną randkę telefoniczną, po której nastąpi oficjalna randka z Augie’m.

Nie czułam się w nastoju, by prosić go o przysługi.

„I jak konsekwentnie mówiliśmy” - zaczęła Ryn - „…chłopcy są zajęci zarabianiem na życie i innymi dość ważnymi sprawami, jak, no wiesz, badaniem kręgu brudnych gliniarzy”.

„Ryn, zostałaś porwana… dwukrotnie i postrzelona” – przypomniała jej Evie - „Czy nie nauczyłaś się nic z tego?”

„Ja nie zostałam porwana” – wtrąciła Lottie siedząca obok mnie – „Wyrzuciliście mnie z tych wszystkich zabawnych rzeczy. Zostało jedno rozwiązanie, ostatnia szansa i będę miała komplet.”

Powiem tylko, że ja zostałam porwana. I podczas tego miałam wycelowany w głowę pistolet.

W związku z tym mogłam zeznać, że wcale nie było zabawne.

I nie chciałam powtórki.

„Nie damy się porwać” – powiedziałam.

„W porządku. Więc jeśli nie damy się porwać, a ty nie zamierzasz włamać się do komputera tego faceta, Evie, to zrobimy to” – zadekretowała Lottie - „To znaczy, na litość boską, kiedy koleżanki mojej siostry wiązały się ze swoimi facetami, były bomby samochodowe, pościgi z dużą prędkością i wybuchały granaty. Nie żebym chciała, żeby to poszło tak ekstremalnie dla was, ale kilka nędznych porwań i gotowe? Musimy tym wszystkim potrząsnąć”.

A teraz zastanawiałam się nad moim głównym planem.

Ponieważ poza hakowaniem i cholernie wkurzoną na mnie moją rodziną, jeśli zrobiłabym to, do czego zwerbowałam dziewczyny (chociaż miałam nadzieję, że na końcu oni zostaną oświeceni), nie było w tym ton realnego niebezpieczeństwa.

Przynajmniej nie sądziłam tak.

„Dobra” - warknęła Evie - „Po prostu trzymajcie dla mnie otwartą linię, żebym mogła wezwać chłopców, kiedy usłyszę was wszystkie wrzeszczące”.

Ryn przewróciła oczami do mnie w lusterku wstecznym Evie tak dramatyzuje.

Zgadzałam się z nią.

To nie była niebezpieczna część głównego planu (hakowanie było).

„Okej, to według mnie to dobry pomysł. Wchodzę!” - oznajmiła Hattie.

Następnie otworzyła drzwi na oścież i weszła swoim krokiem wdzięczna -ale -wciąż -dziewczęca -Hattie chodnikiem, kołysząc włosami i spódnicą w uroczej, krótkiej sukience z długimi rękawami, którą miała na sobie z wysokimi do kolan butami.

Hattie będąc klasycznie wyszkoloną tancerką, czasami wykonywała swoje rutyny en pointe w klubie. Trenowała tak dużo, że każdy jej ruch był opanowany i elegancki.

To było piękne.

I super fajnie.

Dlatego też wybraliśmy ją do tego zadania.

Lottie wyglądała jak… cóż… striptizerka. Nie tylko dlatego, że była, ale także z jej estetyki. I baaardzo tym wstrząsała. Ale wygląd striptizerki tak naprawdę nie szedł w parze z tym, co miało się wydarzyć.

Ryn była oszałamiająca. Ale była zdenerwowana. Obeznana. I z tym też się nie ukrywała.

Nie ma mowy, żeby mogła zrobić to, co należało zrobić, żeby ktoś nie zastanawiał się, dlaczego to robi.

Hattie była krągła i miała długie, kręcone włosy, duże oczy, a także była olśniewająca, ale w bardziej niewinny i uroczy sposób.

Była idealna (chociaż ta krótka sukienka mogła wywołać fale, ale częścią jej kompetencji nie było bycie incognito, podobno wybierała się, aby dowiedzieć się o kościele, a nie tak, żeby wiedziała o nim wszystko, bo jeśli by wiedziała, nie mogłaby zadawać pytań).

„Nie mam co do tego dobrych przeczuć” – odezwał się głos Evie przez mój telefon, gdy wszyscy patrzyliśmy, jak Hattie idzie chodnikiem w kierunku mojego rodzinnego kościoła.

Nigdy tam nie byłam. To była nowa budowla. Ale zauważyłam w chwili, gdy dotarliśmy do celu, że wielebny Clyde bywał mocno zajęty po tym, jak uciekłam z jego stada.

Wiedziałam już o tym, bo moi rodzice byli bardzo podekscytowani, gdy rozpoczynali działalność, a jeszcze bardziej, gdy uświęcali swoje nowe miejsce kultu.

Według taty nie było w nim wszystkich „wstrętnych pułapek” tych kościołów ewangelistów telewizyjnych. Było, jak powiedział, „po prostu odpowiednie dla celu”.

Nie wiedziałam, co to znaczy i nie pytałam, ponieważ mnie to nie obchodziło, ale też, ponieważ nie byłam fanką ich „celu”.

A w tamtym czasie nie wiedziałam o wielu żonach.

Po prostu wiedziałam, że nie wolno ci przeklinać (nie jest to nic niezwykłego), na próżno wypowiadać imię Pana (to było przykazanie, więc chociaż to robiłam, fakt, że poważnie na to zmarszczyli brwi, nie był niczym wielkim) i nie wolno ci uprawiać seksu przed ślubem (umm… nikt nie może mi mówić, co mam zrobić z moim ciałem).

Musiałeś też dużo czcić.

Brakowało mu praktyki modlitewnej, a brak niedzielnego kazania traktował jak wielką zbrodnię.

Ale co więcej, było mnóstwo wydarzeń, społeczności, przebudzeń, chrztów i kursów (choć te były tylko dla mężczyzn, co zawsze uważałam za podejrzane).

Do diabła, gdyby ktoś twierdził, że kichnął w słuszny sposób, wielebny Clyde zebrałby nas wszystkich, aby usłyszeć jego słowa na ten temat, a jeśli nie pojawiłabyś się, odczułabyś naganę.

Jednak, chociaż nic z tego nie było zabawne, najważniejszą rzeczą, z którą miałam problem, było to, że mężczyzna był „lwem domu” (słowa wielebnego Clyde’a).

Innymi słowy, to, co powiedziała głowa rodziny – czyli głowa mężczyzny – liczyło się.

Koniec.

Jak na serio, koniec.

Kiedy zaangażowaliśmy się w kościół i osiedliliśmy się, mama nigdy nie pisnęła wbrew życzeniom taty.

To było obrzydliwe.

I niepokojące.

I kobiety nie mogły ubierać się tak, jak uważały za stosowne. Miały być zakryte. Nie nosiły spodni. Nic ciasnego. Jak najmniej widocznej skóry.

Bez makijażu.

Brak wysokich obcasów.

Brak farbowania włosów. Również brak krótkich („chłopięcych”) włosów.

I o wiele więcej zasad dla kobiet, to nie było śmieszne.

Teraz widziałam, że „wstrętne pułapki”, o których mówił tata, jeśli chodzi o ich nowy kościół, nie obejmowały rozmiaru.

Innymi słowy, budynek był duży. Dużo większy niż potrzeba na zwykłe sanktuarium, biuro czy dwa i może jakieś pokoje dla społeczności i szkółki niedzielnej.

Co wywołało jedno pytanie, dlaczego potrzebowaliby tak dużo miejsca.

Parking również był duży. A w tej chwili znajdowało się w nim kilka samochodów, ciężarówek, kilka furgonetek i trzy poważnie wyposażone kampery.

Ale ustawiłam swój samochód na ulicy, więc mieliśmy widok na drzwi wejściowe, a zatem mogliśmy mieć Hattie na oku, dopóki nie weszła.

„Po prostu zbierze informacje. Ulotki. Broszury. Porozmawia z kimś o mszach. Uda zainteresowanie dołączeniem. Nic ważnego” – przypomniała Evie Ryn – „To nie tak, że zamierza…”

Ryn przerwała, by złapać oddech.

Sapnęłam razem z nią.

A Lottie wykrzyknęła - „Cholera!”

Zrobiłyśmy to, ponieważ trzy rzeczy wydarzyły się jednocześnie.

Pierwszą było to, że przed kościołem pojawił się znikąd Axl, zaczepił Hattie, która szła w górę chodnika, za pas i zaciągnął ją wokół jednego z kamperów, z dala od kościoła.

Drugą to, że Mo, również pojawiający się znikąd, nagle stanął przy masce mojego Tucson’a, z muskularnymi rękoma na muskularnych biodrach, Oakleys’ami na oczach, łysiną lśniącą w słońcu, masywnymi ramiona w postawie blokującej, z wyrazem twarzy, które wywołałoby płacz u małych dzieci (chociaż to był jego normalny wygląd, Mo był przerażający – aczkolwiek słodziutki, jednak w tym momencie mogłam powiedzieć, że nie wyglądał słodko).

A na koniec moje drzwi zostały gwałtownie otwarte.

Spojrzałam w tą stronę na czas, by zobaczyć pochylającego się Auggie’go.

Odpiął mój pas bezpieczeństwa, a ja krzyknęłam, gdy zwinął się na swoje miejsce.

A potem mój tyłek nie był już na siedzeniu kierowcy, ponieważ mnie wyciągnął.

Sekundę zajęło mi skoordynowanie ruchów stóp.

Zajęło mi kolejną sekundę, aby w pełni zrozumieć, co się dzieje.

A w następnej sekundzie zapytałam - „Co do diabła?”

Odwrócił się, zatrzymał i użył mojej dłoni w swojej, by szarpnąć mnie mocno, więc uderzyłam go w klatkę piersiową.

Podniosłam wzrok i natychmiast zauważyłem dwie rzeczy.

Po pierwsze, też nosił okulary przeciwsłoneczne - spolaryzowane, taktyczne, panoramiczne - i dobrze w nich wyglądał.

Po drugie, tak wiele się działo podczas jego wizyty w zeszłą niedzielę, nie całkowicie przetworzyłam fakt, że jego gruby zarost w czwartek stał się grubszym zarostem tego dnia. Ale miałam rację, kiedy zrozumiałam, że dwa dni później bez golenia oznaczało, że jego czarny zarost zmienił się ze znacznie zacienionej szczęki w coś, co można opisać tylko jako brodę, a to było gorące.

„Zamknij buzię, porozmawiamy za sekundę” – warknął.

Potem znowu szedł, a ja też, biorąc pod uwagę, że wciąż trzymał mnie za rękę.

W tym czasie zauważyłam, że mój Tucson jedzie obok mnie, ogromne ciało Mo było wciśnięte za kierownicą, Lottie wpatrywała się w Mo, Ryn uśmiechała się i machała do mnie przez okno pasażera.

Co do…?

Auggie pociągnął mnie za róg. Wkurzałam się pół przecznicy. A potem zeszliśmy z chodnika w stronę samochodów zaparkowanych na poboczu ulicy. Tutaj przyciągnął mnie przed siebie, puścił, ale tylko po to, by położyć rękę na moim brzuchu i przycisnąć moje plecy do bardzo błyszczącego, czarnego Hammera.

Innymi słowy, pojazdu jego i chłopców. Skoro wcześniej widywałam facetów w nich, wiedziałam, że to ich pojazd firmowy.

Zanim zdążyłam powiedzieć słowo, zapytał - „Zechcesz mi powiedzieć, dlaczego tu jesteś?”

Otworzyłam usta, żeby to zrobić, a potem zapytać go, dlaczego mnie poniewiera i zachowuje się jak wielki palant.

„Nie” – ciągnął, zanim z moich ust wyrwał się choćby jeden dźwięk - „Nie obchodzi mnie, dlaczego tu jesteś. Co do cholery, Pepper? Nie sądziłaś, że się tym zajmujemy?”

Dobra, teraz nie byłam poważnie zdenerwowana, bo on i jego ziomkowie najechali na mnie i dziewczyny uaktywniające mój plan, a Mo ukradł mój samochód i Auggie pociągnął mnie chodnikiem.

Teraz byłam zdezorientowana.

„Zajmujecie się czym… dokładnie?”

„Tym bałaganem, w jakim pogrążona jest twoja rodzina”.

Poczekaj sekundę.

„Co?” - Zapytałam.

„Finanse całej twojej rodziny są uwiązane w tym kościele. Co ma sens tylko z tego względu, że twój tata i jego żony mieszkają w tym budynku, tak samo jak pozostałych jedenastu diakonów i ich żony, a także ich dzieci, w tym twoja siostra. Ale w rzeczywistości pracują dla kościoła, w administracji, robiąc również to, co nazywamy przejęciami, ale oni nazywają to pracą misjonarską”.

Mój Boże.

Cóż, to wyjaśniało, dlaczego budynek był tak duży.

„Pominąłeś tę część w niedzielę” – poinformowałam go.

„To dlatego, że nie wiedziałem tego w niedzielę” - poinformował mnie - „Ta informacja przyszła dziś rano. Dlatego właśnie teraz robimy gówno, aby mieć oko na gówno i móc dowiedzieć się więcej gówna, ponieważ wszystko, co odkrywamy, jest bardziej popieprzone niż to, czego już się dowiedzieliśmy”.

Oczywiście nic z tego mnie nie uszczęśliwiło.

„Teraz zmieniłem zdanie” - kontynuował - „Chcę wiedzieć. Co ty tu do cholery robisz?”

„Wyczuwam, że trochę to samo, co ty” - odpowiedziałam.

„Wyjaśnij” – odgryzł się.

Um.

Do diabła nie.

„Nie” – warknęłam, po czym szturchnęłam go w pierś - „Ty wyjaśnisz dwa razy. Najpierw wyjaśnij, dlaczego jesteś taki marudny i apodyktyczny. A po drugie, wyjaśnij, dlaczego uważasz, że jestem ci winna wyjaśnienie. Nie, czekaj, razy trzy. Wyjaśnij też, co tu robisz”.

„Czy słyszałaś o Gałęzi Dawidowej[1]?”

Wydałam z siebie szyderczy dźwięk i powiedziałam – „Wielebny Clyde to oblech, ale to nie jest przenośny obóz wypełniony bronią. Może znajduje się na zewnętrznych obrzeżach Littleton, nadal jest przedmieściem Denver”.

„Pepper, każdy diakon w tym kościele ma konto bankowe na swoje nazwisko. Konto, do którego Clyde Higgins ma dostęp i jest jego sygnatariuszem. Ma swoje własne, na którym nie ma innych sygnatariuszy, nawet legalnej żony. Kościół ma trzy. A w ciągu ostatnich dwudziestu lat, ten kościół i jego przywódcy przeszli od ledwie drapania do dryfowania tuż pod dochodem, by przeskoczyć do znacznie wyższego przedziału podatkowego. Twój ojciec sprzedaje ubezpieczenia i ma je od piętnastu lat. I kręci się wokół, zarabiając sto sześćdziesiąt tysięcy dolarów rocznie przez ostatnie dziewięć lat. Dokładnie taki sam dochód, mają wszyscy inni diakoni”.

Zgaduję, że to nie był przypadek.

Patrzyłam na niego oniemiała.

„Policzę to za ciebie” – zaproponował Auggie - „Sami diakoni mają na koncie każdy ponad dwa miliony dolarów. Konta kościoła, które zresztą nie są opodatkowane, są jeszcze zdrowsze. I nie napomknąłem sytuacji „żon”, biorąc pod uwagę, że większość z nich nie jest prawnie zamężna. Więc składają osobne akty. Co oznacza, że mają własne konta. Ale dodam, że wielebny Clyde ma bezpośredni dostęp do ponad siedemnastu milionów dolarów”.

„O mój Boże” - wydyszałam - „Jak oni zarabiają tyle pieniędzy?”

„Właśnie to chcemy wiedzieć”.

„Więc badasz kościół mojej rodziny?”

Wziął głęboki oddech, który rozszerzył jego (niesamowitą) klatkę piersiową.

Potem powiedział - „Pepper, ostatnią rzeczą, jaką chcę zrobić, to cię nastraszyć. Właśnie udało mi się ustalić z tobą pierwszą randkę. A to zadanie zajęło mi trzy lata”.

Trzy lata.

Nie mogłam powstrzymać uśmieszku, którym go obdarzyłam.

Zdecydowanie zauważył mój uśmieszek, jeśli jego nozdrza rozdęte w seksowny sposób miały coś na ten temat do powiedzenia, ale mówił dalej.

„Ale tak jak ci powiedziałem, traktuję to poważnie” - Wsunął dłoń w wolne miejsce między nim a mną - „To znaczy, w moim umyśle, czyniłem cię moją. Również Juno. Obie będziecie w moim życiu. A ja opiekuję się ludźmi w moim życiu, na których mi zależy. Wyszłaś z tego bałaganu, cokolwiek się tam dzieje, więc nie może cię to dotknąć w jeden sposób. Jeśli jednak jest tym, o czym myślimy, może cię dotknąć w inny. To może cię zdenerwować. Zdenerwować Juno. I muszę zrobić, co w mojej mocy, żeby tak się nie stało. A jeśli nie mogę tego zrobić, zrobię to tak, aby cios był tak delikatny, jak to tylko możliwe”.

Ommmm…

„Właśnie to powiedziałeś?” - zapytałam, czując jak moja klatka piersiowa się rozgrzewa i inne miejsca też się ocieplają.

„Właśnie to powiedziałem” – potwierdził… stanowczo.

Więc oczywiście go skoczyłam.

Nie był to daleki skok, ale i tak rzuciłam się na niego z dużą szybkością, co oznaczało, że moje ciało uderzyło w jego. Po połączeniu, owinęłam jedną rękę wokół jego ramion, a drugą wślizgnęłam się w jego gęste włosy, które natychmiast owinęły się wokół moich palców, zawłaszczając je.

Następnie przyciągnęłam jego usta do moich i pocałowałam go.

Milisekundę później zostałam wciśnięta w Hammera, przyciśnięta przez Auggie’go, mój pocałunek został przejęty i całowaliśmy się gorąco i mocno, za rogiem mojego rodzinnego kościoła.

Wciskałam się w niego.

On wciskał się we mnie.

Miałam w garści jego koszulkę i dłoń zaciśniętą wokół jego głowy.

Miał w garści moje włosy i w drugiej mój tyłek.

Boże, umiał całować.

Jego język był magiczny.

Nagle jednak zniknął, a jego twarz była wepchnięta w moją szyję.

Czułam jego gorący oddech na mojej skórze.

Dyszałam.

„Musimy to ostudzić” – mruknął w moje ciało.

Musieliśmy, z wielu powodów. Pierwszym z nich było to, że zrobiliśmy to wcześniej (w tym część ja-skacząca-na niego), miało to jedną konsekwencję, a nie chciałam jej powtórzyć, aby po drugie robiliśmy to, będąc schowani za firmowym Hammerem w biały dzień.

Aresztowanie za lubieżne zachowanie tak blisko pomieszczeń kościelnych prawdopodobnie zniszczyłoby mój mistrzowski plan.

„Tak” – zgodziłam się.

Uniósł głowę i spojrzał na mnie.

„Wszystko dobrze?” - zapytał.

Nie, nie było.

Chciałam spędzić następną godzinę całując Auggie’go i/lub słuchając, jak mówi o tym, jak chciał się opiekować mną i Juno i/lub uprawiać seks z Auggie’m (choć nie na tylnym siedzeniu Hammera).

„Tak” - powiedziałam.

Uśmiechnął się do mnie i odniosłam wrażenie, że czytał w moich myślach.

Następnie powiedział - „Twoja kolej”.

„Moja kolej na co?”

„Dlaczego tu jesteś?” - zapytał.

„Nie chcę, żeby moja siostra poślubiła wielebnego Clyde’a” – odpowiedziałam.

„I?”

„I… zamierzałyśmy trochę poszperać”.

Niestety, ponieważ rozmawialiśmy i już nie szliśmy na siebie, to wydawało się właściwe, aby zdjąć rękę z jego włosów i przestać trzymać się jego koszulki, jakby trzymało mnie to w pozycji pionowej.

Zrobiłam to, ale nie posunęłam się daleko, ponieważ podobało mi się ciepłe, twarde czucie jego ciała.

Był solidny. Stabilny. I to sprawiało, że czułam jedno i drugie.

I pachniał jak słońce.

Więc położyłam ręce na jego ramionach i mówiłam dalej.

(Nawiasem mówiąc, Auggie przesunął rękę z mojego tyłka do pasa, ale jego druga ręka była całkowicie nieruchoma w moich włosach, ale teraz w roztargnieniu majstrował przy nich… mm).

„Saffron jest blisko z tatą” – powiedziałam - „Zawsze była jego ulubienicą, i to nie dlatego, że była lizuską. Po prostu kliknęli. Ale ona nie jest idiotką i szczerze nie sądzę, że… cokolwiek jest ustawione z nią i wielebnym Clyde’m, jest czymś, czego ona chce. Więc starałyśmy się znaleźć coś, czego mogłabym użyć, by przemówić do jej racjonalnej strony. Ponieważ kościół się zmienił. Coś jest nie tak. I ona w nim jest. Trudno mieć perspektywę, kiedy się w tym siedzi. Chciałam dać jej jakąś perspektywę”.

Z oczywistych powodów, biorąc pod uwagę jego reakcję na to, że nawet tam byłam, nie podzieliłam się moim głównym planem dotyczącym hakowania przez Evie. Na szczęście (teraz) odmówiła zrobienia tego, więc to nie było tak, że cokolwiek przed nim ukrywałam.

Dokładnie tak.

„Masz rację, coś jest nie tak” – potwierdził.

„No tak” - powiedziałam - „To znaczy, nie są scjentologami z milionami członków na całym świecie. Sprawa z wieloma żonami jest gówniana. Jednak kwestia pieniędzy jest podejrzana”.

„Mają wielu członków”.

Potrząsnęłam głową - „Zawsze było to małe. Tata mówił…”

„Pepper, kochanie, oni mają wielu członków. A jednym z powodów, dla których tak jest, jest to, że twoja siostra jest ich najlepszą rekruterką. Jest twoją siostrą, więc może tego nie zarejestrowałaś i nie jest tak piękna jak ty, ale nie jest trudno na nią patrzeć. I to nie tylko ona. Higgins ma sporą liczbę gorących lasek, które przyciągają głównie mężczyzn i to nie obietnica bycia bliżej Boga przyciąga ich. To dostęp do gorących lasek i aprobata bezpośrednio od Boga, aby mieć pod ręką i w twoim łóżku tyle, ile chcesz ich sprowadza”.

„Nie mogę… nie mogę…” - nie mogłam nic wypluć z głębi mojego niedowierzania.

„Prawdopodobnie nie jest dla ciebie zaskoczeniem, że jest wielu nieudaczników, którzy odnajdą Boga w idei posiadania czterech lub pięciu żon, które wyglądają jak twoja siostra” - kontynuował - „Ale to nie jest główny wątek. To nie dałoby im siedemnastu milionów dolców. Po prostu nie mieliśmy czasu, aby dowiedzieć się, jaki jest główny wątek”.

„Jak oni wciągają w to gorące laski?”

„Jeszcze nie wiemy”.

„Widziałeś wielebnego Clyde’a? Mam na myśli, że ten koleś to nie Pierce Brosnan”.

Idealne usta Auggie’go drgnęły - „Pierce Brosnan?”

„Zapytaj jakąkolwiek oddychającą kobietę na tej planecie, czy rozłożyłaby się dla Pierce’a Brosnana w tej chwili, w jego obecnym wieku. Odpowiedź będzie brzmiała „tak”. Niektóre mogą to szeptać, ale inne krzyczą”.

Auggie zaczął chichotać.

„Włączając ciebie?” - zapytał.

„Wykrzyczałabym to, ale myślę, że zrobiliśmy wystarczająco dużo scen, podczas gdy ty i chłopcy pokrzyżowaliście mój mistrzowski plan”.

Ciągle chichotał, ale spytał przez to - „Mistrzowski plan?”

Nie odpowiedziałam na to.

Wskazałam - „Jeśli ta sytuacja z gorącymi laskami jest prawdziwa, wiesz, że Hattie jest idealna do tajnej pracy przy tej operacji, prawda?”

Uśmiechał się, ale też kręcił głową.

„Nie powiem nawet Axlowi, że to zasugerowałaś. Nie był naprawdę spokojny, gdy była z tobą w samochodzie, biorąc pod uwagę, że wszyscy wiedzieliśmy, że coś knujesz. Był jeszcze mniej, kiedy wyciągnęła z niego tyłek i skierowała się do tego budynku. Nie ma mowy, żeby Hattie działała pod przykrywką”.

To chyba prawda. Zauważyłam, że chłopaki dziewczyn byli opiekuńczy.

„Cóż, moja rodzina zawsze prosi mnie, żebym poszła do kościoła…” - wymamrotałam, zamyślona, ponieważ to był naprawdę fajny pomysł.

Chodziło mi o to, czy by nie wykorzystać choroby mojej mamy do wykrycia jakiegoś prawdopodobnie zbrodniczego zachowania wielebnego Clyde’a.

Ale byłaby to idealna wymówka, gdybym miała nieśmiało (choć fałszywie) wrócić do owczarni.

Dwie pieczenie przy jednym ogniu, będę mogła spędzić czas z mamą i może wyłowić jakieś dobre informacje.

Rozważając swój nowy główny plan, lekko pocierałam też szwy na kołnierzyku koszulki Auggie’go.

Powinnam była zwracać uwagę na jego twarz, ponieważ kiedy to zrobiłam, zobaczyłam, że zamienił się w posąg greckiego boga, owiniętego w kawałek materiału.

Piękny.

Ale wkurzony.

„Co?” - Zapytałam.

„Jesteś szalona?” - zapytał z powrotem.

„Nie” - odpowiedziałam.

„Masz dziecko, Pepper” – przypomniał mi.

„Och… Tak. Ale powiedziałam, że ja wrócę do owczarni. Nie Juno. Nie ma mowy, by to była Juno”.

„Chodzi mi o to, że masz dziecko i nie potrzebujesz, aby coś ci się stało” – wyjaśnił.

„Coś mi się stało? Co może się stać?”

„Spróbuję innego podpowiedzi, ponieważ może nie zrozumiałaś tego, co miałem na myśli, mała…” - powiedział łagodnie - „Waco[2]?”

Poczułam, że włosy na moich ramionach stanęły dęba po pomyśleniu o powtórce tego incydentu, który miał bardzo nieszczęśliwe zakończenie i palce wbiłam w jego ramiona.

„Mówisz mi, że to, co dzieje się w kościele, jest niebezpieczne?”

„A może zamiast dzisiejszej randki przez telefon…” – zasugerował - „…wpadnę z jedzeniem na wynos i porozmawiamy”.

„Nie, Augustusie” – zaprzeczyłam i na dokładkę uderzyłam go w ramię - „To ważne pytanie. Nie mogę na nim siedzieć, czekając, aż przyniesiesz kraby rangoon i pomarańczowego kurczaka ze smażonym ryżem z wybranego przez ciebie chińskiego miejsca”.

Auggie znów się uśmiechnął, słysząc moje całkowicie odsłonięte zamówienie na jedzenie na naszą korektę randki.

A potem spoważniał.

„Pepper, gówno staje się realne, gdy w grę wchodzą pieniądze i Bóg. Domyślam się, że dla Higginsa to pieniądze. Dla jego wyznawców jest to Bóg. Nie ma mowy, żeby kościół legalnie miał taką gotówkę. Nawet jeśli ma ją kilku członków. Coś jest bardzo nie tak. Jeśli temu zagrozisz, Higgins aktywuje swoich uczniów. Będzie chronił to, co ma, z czego nie chce zrezygnować. Oni działają w imię Boga. Jedno i drugie jest niestabilne. Razem są radioaktywne”.

Dobra, to miało sens.

Chodzi mi o to, że nie można argumentować, że religia i pieniądze były źródłem licznego bardzo złego gówna przez, powiedzmy, nie byłam pewna, ostatnie dziesięć czy dwadzieścia wieków (lub dłużej).

„Po prostu nie chcę, żeby moja siostra poślubiła tego faceta” – podzieliłam się.

„Mogę sobie wyobrazić, ponieważ widziałem go i patrzyłem na niego, a ten koleś nie jest w porządku. Ale jeśli zainterweniowałabyś tak, jak zamierzałaś, mogłabyś igrać z ogniem”.

„Więc zamiast tego ty zamierzasz bawić się ogniem?”

„Pewnie. Zarabiam tak na życie, kotku. To tylko kolejny dzień w biurze”.

Ommmm…

Można śmiało powiedzieć, że kiedy na twojej wizytówce (jeśli ją miał) napisano: AUGUSTUS HERO, KOMANDOS, twoje dni nie były wypełnione temperowaniem ołówków dla szefa i robieniem zdjęć z monitoringu w jego firmowej ciemni.

Jednak nie pomyślałam o tym, bo nie zaszłam wystarczająco daleko, aby rozważyć randkę, a tym bardziej mieć tego mężczyznę w moim życiu.

I jako takim, musieć radzić sobie z tym, jak zarabiał na życie.

„Później o omówimy” – mruknął, obserwując mnie uważnie.

To byłoby mądre.

„Zgoda” - powiedziałam. Potem zauważyłam - „Trzeba też pomyśleć o mojej mamie. Teraz wiem, dlaczego nie pozwala mi przyjść z wizytą. Ale jest chora. Jest moją mamą. Chcę ją zobaczyć."

„I nie przyjdzie do ciebie?”

Potrząsnęłam głową.

„To też możemy omówić później”.

Wypuściłam niespokojny oddech.

„Nie mówiłaś o swoim bracie” – zauważył ostrożnie Auggie.

„To dlatego, że postanowiłam skupić się tylko na jednej części szalonego ciasta, którym jest moja rodzina. Nie wsadzę całej garści ciasta do twarzy, bo to po prostu zostawi mnie z ciastem na twarzy”.

Jego idealne usta znów się wykrzywiły - „Ciekawa metafora”.

„To też sprawiło, że pomyślałam, że dziś wieczorem potrzebujemy ciasta po chińsku”.

Zaczął się śmiać.

Dobra.

Nie wszystko lepiej, ale patrzenie, jak Auggie się śmieje?

Było trochę lepiej.

Kiedy przestał się śmiać, powiedział - „Chociaż to prawdopodobnie sprytne, że nie gryziesz więcej, niż możesz przeżuć”.

Posłałam mu uśmiech, gdy wziął moją metaforę i pociągnął ją.

„Musisz się z nim skontaktować” – ciągnął Auggie - „A nie zapytałaś o jego dane kontaktowe. Ale mam je”.

„Dzięki, ale nie zdecydowałam, czy się z nim skontaktuję” - podzieliłam się - „Z jednej strony Juno ma kuzynów. To może być bałagan dysfunkcji, w który wkraczamy, ale ona nie ma dużej rodziny i wie o tym, że to zwariowane melodie, a jak się dzisiaj nauczyłam, może gorzej. Z drugiej strony może to być bałagan dysfunkcji, w który wkraczamy i nie chcę, aby moja córka została pod tym pochowana. Potrzebuję więc czasu, żeby się nad tym zastanowić”.

„I jeszcze jest Birch” – odparł Auggie.

Potrząsnęłam głową - „Jeszcze mniej decyduję się na to, czy chcę czy nie zobaczyć mojego brata. Ale skłaniam się po stronie nie. To powiedziawszy, nie wiem, jak poznać jego dzieci bez angażowania jego. Jak widać, jest to zagadka”.

Ale Auggie patrzył na mnie pytająco i nie sądziłam, że zastanawia się nad moją zagadką.

Zapytałam więc - „Co myślisz?”

„Pepper, kochanie…” - podniósł rękę, owinął ją wokół mojej szyi i przesunął opuszką kciuka wzdłuż mojej szczęki, zanim kontynuował - „To też jego mama”.

Święci pańscy.

Nie myślałam o tym w ten sposób.

I dziewczyny nie pomyślały o tym w ten sposób.

To dlatego, że twoje dziewczyny myślały o mnie i moim dziecku, a nie o najlepszym interesie mojego nikczemnego, marnotrawnego, dawno zaginionego, a teraz odnalezionego brata.

Ale nowy facet w moim życiu nadal może się mną opiekować (możemy po prostu powiedzieć, że manewr kciuka był skuteczny), jednocześnie dając mi ważny nowy kąt spojrzenia, rzucając światło od innej strony na rzeczy.

Cholera.

„Zostawię cię z tym i porozmawiamy o tym dziś wieczorem przy krabowym rangunie i pomarańczowym kurczaku ze smażonym ryżem” – potwierdził, że otrzymał moje zamówienie.

Uśmiechnęłam się do niego.

Nie odwzajemnił uśmiechu.

Zapytał - „Jakie ciasto chcesz?”

Dobra.

Nadszedł czas, aby odłożyć pracę, którą wydawało mi się, że muszę wykonać, aby powstrzymać się przed skopaniem własnego tyłka, że tak długo czekałam, aby wpuścić tego faceta.

Robiłam to.

Powód był.

Zrozumiał ten powód.

Byliśmy tu teraz.

Naprzód.

„Ja wezmę ciasto” – oświadczyłam – „Albo zrobię. Lubisz French Silk Pie?”

„Czy jedna z kobiet ci o tym powiedziała?”

Pokiwałam głową na boki - „O czym?”

Wycofał się z tego pytania i po prostu powiedział - „Tak, lubię French Silk Pie”.

Nie pozwoliłam mu się wycofać i zauważyłam - „Nie odpowiedziałeś na moje pytanie, Auggie”.

„To moje ulubione ciasto”.

Uhh…

„Serio?” - zapytałam.

Pokiwał głową.

„To też moje ulubione ciasto”.

Nie odpowiedział.

„I Juno” – kontynuowałam.

Auggie nic nie powiedział.

Dobra, nauczyłam się, że jeśli posłuchasz, Wszechświat przemawia na wiele różnych sposobów.

Ale osoba krążąca wokół ciebie, mająca to samo ulubione ciasto nie była, moim zdaniem, głosem Wszechświata.

To był krzyk Wszechświata.

Przykład: Corbin nie był tego wielkim fanem. Surowe jajko przerażało go. Zawartość kaloryczna też. Unikał czekolady (i śmietany, masła i cukru). W rzeczywistości w ogóle unikał ciast. I deserów.

Juno uwielbiała ze mną gotować, a ja z całych sił starałam się być dobrą mamą, więc nauczyłam córkę zdrowego odżywiania. Robiłam to z nią. Ale miałyśmy też regularne smakołyki.

Kochała też swojego tatę, ale jeśli była jedna rzecz, na którą narzekała po powrocie z jego domu, to to, że zmuszał ją do zdrowego odżywiania się przez cały czas i nakłaniał ją, żeby to utrzymywała, kiedy była ze mną.

Dzięki tej informacji o French Silk Pie czułam się znacznie bardziej zrównoważona z moimi energiami, gdy patrzyłam na Auggie’go.

„Znowu mnie pocałujesz?” - zapytał.

„Nie czuję się na siłach, by przejść do seksu na tylnym siedzeniu Hammera i nie byłam tak okej, że ostatnim razem się zatrzymałeś. Nie chcę zabiegać o kolejną próbę”.

„To chyba dobrze, ponieważ Hattie i Axl wisieli dwadzieścia kroków dalej przez ostatnie pięć minut i mamy gówno do zrobienia”.

Szarpnęłam się i spojrzałam w prawo, widząc, że nie kłamał.

Hattie i Axl stali na chodniku niedaleko, nieblisko. A jeśli Axl był zaniepokojony tym, że Hattie była zaangażowana w mój mistrzowski plan, skończył z tym, ponieważ byli w swoich ramionach, głowa Axla pochylała się do Hattie, która coś do niego mówiła.

Na serio.

Kochałam dla niej Axla.

Byli razem tacy słodcy.

Spojrzałam na Auggie’go - „Masz oczy z tyłu głowy?”

Kolejny uśmiech od niego.

Dzień bardziej bardzo udany.

„Nie” - odpowiedział.

„Wyostrzone zmysły komandosa?”

Wciąż się uśmiechając - „Coś w tym stylu”.

„Powinnam prawdopodobnie przestać marnować twój czas i prawdopodobnie powinniśmy uratować Mo. Lottie nie wyglądała na zbyt szczęśliwą, że pokrzyżowaliście mój mistrzowski plan. Miała ochotę na jakąś akcję. Czuje się wykluczona z porwań i tak dalej”.

Klatka piersiowa Auggie’go zaczęła podskakiwać, zanim jego śmiech stał się słyszalny i przesunął się na mój bok, aby mógł objąć moje ramiona ramieniem.

„W takim razie najlepiej się z nimi spotkamy, uratujmy Mo i połączymy cię z samochodem” – powiedział.

Spojrzałam na niego i zobaczyłam, jak łapie wzrok Axla i kiwa na niego brodą.

„Racja” - odpowiedziałam.

Spojrzał na mnie, kiedy to zrobiłam.

„Pepper?”

„Jestem tutaj” – zauważyłem.

„Tak tylko powiem, nie martw się o flirt. Możesz wyjść z praktyki. Nadal jesteś mistrzynią”.

Cóż za miła rzecz!

Uśmiechnęłam się do niego promiennie.

Skierował swoje okulary przeciwsłoneczne na moje usta i ostrzegł - „Przestań się do mnie uśmiechać albo Axl i Hatz pójdą spacerkiem, a my będziemy uprawiać seks na tylnym siedzeniu Hammera”.

Zmusiłam mój uśmiech do wygięcia się w drugą stronę.

Nie uśmiechał się do tego.

Wybuchnął z tego śmiechem.

Nie.

Teraz mój dzień był bardzo udany.


 



[1] Gałąź Dawidowa - sekta powstała w 1955 r., nie liczyła więcej niż kilkaset osób. Zgromadzili na farmie duże ilości broni palnej, przygotowując się w ten sposób na nadejście końca świata.

[2] David Koresh W 1993, kiedy zamierzali go aresztować, zabarykadował się ze współwyznawcami Gałęzi Dawidowej na farmie w Waco w Teksasie. Wywiązała się strzelanina, w wyniku której 86 osób zostało zabitych.

2 komentarze:

  1. Dziękuję ❤️ kurczaki te sekty 🥴 serio to brzmi jak zwykły burdel 🤪

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziekuje za rozdział :)
    Z tą sektą będzie problem ale znając chłopków dadza rade z palcemw nosie :)
    CZekam na kolejny.

    OdpowiedzUsuń