ROZDZIAŁ
8
Bardzo
udany dzień
Pepper
„Tak,
mogę to zrobić. Nie, nie zrobię tego”.
Głos
Evie dobiegał z mojego głośnika, a to, co mówiła, zepsuło mój główny plan.
Nie
korzystałam z głośnika z powodu pól elektromagnetycznych (cóż, korzystałam, ale
nie tylko). Głównie dlatego, że dziewczyny i ja byłyśmy w moim niebieskim
Hyundai Tucson (dziewczyny to Lottie, Hattie, Ryn i ja) i chciałam, żeby
wszyscy ją słyszeli.
Był
wtorek, późny poranek.
Był
to również czas na rozpoczęcie innej części mojego głównego planu.
Dzień
wcześniej, kiedy uporządkowałyśmy sprawy z Auggie’m, dziewczyny i ja robiłyśmy
to, co powiedziałam, że zrobimy.
One
słuchały.
Omawiałyśmy.
Doskonaliłyśmy.
A
teraz nadszedł czas na aktywację.
„Byłoby
bardzo pomocne, gdybyś zrobiła troszeczkę. Nie dużo. Tylko odrobinę” –
namawiałam.
„Pez,
hakowanie to przestępstwo” – stwierdziła Evie.
„Jesteś
geniuszem” – zauważyła Ryn z tylnego siedzenia (i to była prawda, dosłownie, IQ
Evie było poza listą przebojów) - „Bądź geniuszem, by nie dać się złapać”.
„I
nie chcę, żebyś wszystko hakowała” –
dodałam - „Wystarczy tyle, by udowodnić, że wielebny Clyde jest najbardziej
przerażającym żyjącym oblechem”.
Miałam
nadzieję… porno.
Mój
ojciec poważnie zmarszczyłby brwi na pornografię.
Moja
siostra też.
„Powtórzę,
że to ja konsekwentnie sprzeciwiałam się temu, abyśmy w to wkroczyli” –
powiedział głos Evie - „Chłopcy potrafią to zrobić, prawdopodobnie w ułamku
czasu, a bez wątpienia nie zrobią tego”.
Byłam
lekko urażona jej sugestią, że możemy to zepsuć.
To
było tylko lekko, ponieważ prawda była taka, że istniało prawdopodobieństwo, że
to zepsujemy.
Dlatego
potrzebowaliśmy geniusza hakującego komputer wielebnego Clyde’a.
Jednak
rzeczywiście powiedziała to i powtórzyła to, a potem zrobiła to jeszcze raz.
Z
jednej strony, jak już wspomniano, była geniuszem. Powinnyśmy jej chyba
posłuchać.
Z
drugiej strony nie miałam pojęcia, ile wysiłku kosztowało Auggie’go
zgromadzenie informacji, które zgromadził w krótkim czasie, jaki miał między
naszą sytuacją w szkole Juno a naszą dyskusją w moim domu. Ale miałam wrażenie,
że przy tej ogromnej ilości, którą był w stanie zebrać, wymagało to wiele
wysiłku.
Właśnie
zgodziłam się na oficjalną randkę telefoniczną, po której nastąpi oficjalna randka
z Augie’m.
Nie
czułam się w nastoju, by prosić go o przysługi.
„I
jak konsekwentnie mówiliśmy” - zaczęła Ryn - „…chłopcy są zajęci zarabianiem na
życie i innymi dość ważnymi sprawami, jak, no wiesz, badaniem kręgu brudnych
gliniarzy”.
„Ryn,
zostałaś porwana… dwukrotnie i postrzelona” – przypomniała jej Evie - „Czy nie
nauczyłaś się nic z tego?”
„Ja
nie zostałam porwana” – wtrąciła Lottie siedząca obok mnie – „Wyrzuciliście
mnie z tych wszystkich zabawnych rzeczy. Zostało jedno rozwiązanie, ostatnia
szansa i będę miała komplet.”
Powiem
tylko, że ja zostałam porwana. I podczas tego miałam wycelowany w głowę
pistolet.
W
związku z tym mogłam zeznać, że wcale nie było zabawne.
I
nie chciałam powtórki.
„Nie
damy się porwać” – powiedziałam.
„W
porządku. Więc jeśli nie damy się porwać, a ty nie zamierzasz włamać się do
komputera tego faceta, Evie, to zrobimy to” – zadekretowała Lottie - „To
znaczy, na litość boską, kiedy koleżanki mojej siostry wiązały się ze swoimi facetami,
były bomby samochodowe, pościgi z dużą prędkością i wybuchały granaty. Nie
żebym chciała, żeby to poszło tak ekstremalnie dla was, ale kilka nędznych
porwań i gotowe? Musimy tym wszystkim potrząsnąć”.
A
teraz zastanawiałam się nad moim głównym planem.
Ponieważ
poza hakowaniem i cholernie wkurzoną na mnie moją rodziną, jeśli zrobiłabym to,
do czego zwerbowałam dziewczyny (chociaż miałam nadzieję, że na końcu oni zostaną
oświeceni), nie było w tym ton realnego niebezpieczeństwa.
Przynajmniej
nie sądziłam tak.
„Dobra”
- warknęła Evie - „Po prostu trzymajcie dla mnie otwartą linię, żebym mogła
wezwać chłopców, kiedy usłyszę was wszystkie wrzeszczące”.
Ryn
przewróciła oczami do mnie w lusterku wstecznym Evie tak dramatyzuje.
Zgadzałam
się z nią.
To
nie była niebezpieczna część głównego planu (hakowanie było).
„Okej,
to według mnie to dobry pomysł. Wchodzę!” - oznajmiła Hattie.
Następnie
otworzyła drzwi na oścież i weszła swoim krokiem wdzięczna -ale -wciąż
-dziewczęca -Hattie chodnikiem, kołysząc włosami i spódnicą w uroczej, krótkiej
sukience z długimi rękawami, którą miała na sobie z wysokimi do kolan butami.
Hattie
będąc klasycznie wyszkoloną tancerką, czasami wykonywała swoje rutyny en pointe w klubie. Trenowała tak dużo,
że każdy jej ruch był opanowany i elegancki.
To
było piękne.
I
super fajnie.
Dlatego
też wybraliśmy ją do tego zadania.
Lottie
wyglądała jak… cóż… striptizerka. Nie tylko dlatego, że była, ale także z jej
estetyki. I baaardzo tym wstrząsała. Ale wygląd striptizerki tak naprawdę nie
szedł w parze z tym, co miało się wydarzyć.
Ryn
była oszałamiająca. Ale była zdenerwowana. Obeznana. I z tym też się nie
ukrywała.
Nie
ma mowy, żeby mogła zrobić to, co należało zrobić, żeby ktoś nie zastanawiał
się, dlaczego to robi.
Hattie
była krągła i miała długie, kręcone włosy, duże oczy, a także była olśniewająca,
ale w bardziej niewinny i uroczy sposób.
Była
idealna (chociaż ta krótka sukienka mogła wywołać fale, ale częścią jej
kompetencji nie było bycie incognito, podobno wybierała się, aby dowiedzieć się o kościele, a nie tak, żeby
wiedziała o nim wszystko, bo jeśli by wiedziała, nie mogłaby zadawać pytań).
„Nie
mam co do tego dobrych przeczuć” – odezwał się głos Evie przez mój telefon, gdy
wszyscy patrzyliśmy, jak Hattie idzie chodnikiem w kierunku mojego rodzinnego
kościoła.
Nigdy
tam nie byłam. To była nowa budowla. Ale zauważyłam w chwili, gdy dotarliśmy do
celu, że wielebny Clyde bywał mocno zajęty po tym, jak uciekłam z jego stada.
Wiedziałam
już o tym, bo moi rodzice byli bardzo podekscytowani, gdy rozpoczynali
działalność, a jeszcze bardziej, gdy uświęcali swoje nowe miejsce kultu.
Według
taty nie było w nim wszystkich „wstrętnych pułapek” tych kościołów ewangelistów
telewizyjnych. Było, jak powiedział, „po prostu odpowiednie dla celu”.
Nie
wiedziałam, co to znaczy i nie pytałam, ponieważ mnie to nie obchodziło, ale też,
ponieważ nie byłam fanką ich „celu”.
A
w tamtym czasie nie wiedziałam o wielu żonach.
Po
prostu wiedziałam, że nie wolno ci przeklinać (nie jest to nic niezwykłego), na
próżno wypowiadać imię Pana (to było przykazanie, więc chociaż to robiłam,
fakt, że poważnie na to zmarszczyli brwi, nie był niczym wielkim) i nie wolno ci
uprawiać seksu przed ślubem (umm… nikt nie może mi mówić, co mam zrobić z moim
ciałem).
Musiałeś
też dużo czcić.
Brakowało
mu praktyki modlitewnej, a brak niedzielnego kazania traktował jak wielką
zbrodnię.
Ale
co więcej, było mnóstwo wydarzeń, społeczności, przebudzeń, chrztów i kursów
(choć te były tylko dla mężczyzn, co zawsze uważałam za podejrzane).
Do
diabła, gdyby ktoś twierdził, że kichnął w słuszny sposób, wielebny Clyde
zebrałby nas wszystkich, aby usłyszeć jego słowa na ten temat, a jeśli nie
pojawiłabyś się, odczułabyś naganę.
Jednak,
chociaż nic z tego nie było zabawne, najważniejszą rzeczą, z którą miałam
problem, było to, że mężczyzna był „lwem domu” (słowa wielebnego Clyde’a).
Innymi
słowy, to, co powiedziała głowa rodziny – czyli głowa mężczyzny – liczyło się.
Koniec.
Jak
na serio, koniec.
Kiedy
zaangażowaliśmy się w kościół i osiedliliśmy się, mama nigdy nie pisnęła wbrew
życzeniom taty.
To
było obrzydliwe.
I
niepokojące.
I
kobiety nie mogły ubierać się tak, jak uważały za stosowne. Miały być zakryte.
Nie nosiły spodni. Nic ciasnego. Jak najmniej widocznej skóry.
Bez
makijażu.
Brak
wysokich obcasów.
Brak
farbowania włosów. Również brak krótkich („chłopięcych”) włosów.
I
o wiele więcej zasad dla kobiet, to nie
było śmieszne.
Teraz
widziałam, że „wstrętne pułapki”, o których mówił tata, jeśli chodzi o ich nowy
kościół, nie obejmowały rozmiaru.
Innymi
słowy, budynek był duży. Dużo większy niż potrzeba na zwykłe sanktuarium, biuro
czy dwa i może jakieś pokoje dla społeczności i szkółki niedzielnej.
Co
wywołało jedno pytanie, dlaczego potrzebowaliby tak dużo miejsca.
Parking
również był duży. A w tej chwili znajdowało się w nim kilka samochodów,
ciężarówek, kilka furgonetek i trzy poważnie wyposażone kampery.
Ale
ustawiłam swój samochód na ulicy, więc mieliśmy widok na drzwi wejściowe, a
zatem mogliśmy mieć Hattie na oku, dopóki nie weszła.
„Po
prostu zbierze informacje. Ulotki. Broszury. Porozmawia z kimś o mszach. Uda
zainteresowanie dołączeniem. Nic ważnego” – przypomniała Evie Ryn – „To nie
tak, że zamierza…”
Ryn
przerwała, by złapać oddech.
Sapnęłam
razem z nią.
A
Lottie wykrzyknęła - „Cholera!”
Zrobiłyśmy
to, ponieważ trzy rzeczy wydarzyły się jednocześnie.
Pierwszą
było to, że przed kościołem pojawił się znikąd Axl, zaczepił Hattie, która szła
w górę chodnika, za pas i zaciągnął ją wokół jednego z kamperów, z dala od
kościoła.
Drugą
to, że Mo, również pojawiający się znikąd, nagle stanął przy masce mojego
Tucson’a, z muskularnymi rękoma na muskularnych biodrach, Oakleys’ami na
oczach, łysiną lśniącą w słońcu, masywnymi ramiona w postawie blokującej, z
wyrazem twarzy, które wywołałoby płacz u małych dzieci (chociaż to był jego
normalny wygląd, Mo był przerażający – aczkolwiek słodziutki, jednak w tym
momencie mogłam powiedzieć, że nie wyglądał słodko).
A
na koniec moje drzwi zostały gwałtownie otwarte.
Spojrzałam
w tą stronę na czas, by zobaczyć pochylającego się Auggie’go.
Odpiął
mój pas bezpieczeństwa, a ja krzyknęłam, gdy zwinął się na swoje miejsce.
A
potem mój tyłek nie był już na siedzeniu kierowcy, ponieważ mnie wyciągnął.
Sekundę
zajęło mi skoordynowanie ruchów stóp.
Zajęło
mi kolejną sekundę, aby w pełni zrozumieć, co się dzieje.
A
w następnej sekundzie zapytałam - „Co do diabła?”
Odwrócił
się, zatrzymał i użył mojej dłoni w swojej, by szarpnąć mnie mocno, więc
uderzyłam go w klatkę piersiową.
Podniosłam
wzrok i natychmiast zauważyłem dwie rzeczy.
Po
pierwsze, też nosił okulary przeciwsłoneczne - spolaryzowane, taktyczne,
panoramiczne - i dobrze w nich wyglądał.
Po
drugie, tak wiele się działo podczas jego wizyty w zeszłą niedzielę, nie
całkowicie przetworzyłam fakt, że jego gruby zarost w czwartek stał się
grubszym zarostem tego dnia. Ale miałam rację, kiedy zrozumiałam, że dwa dni
później bez golenia oznaczało, że jego czarny zarost zmienił się ze znacznie
zacienionej szczęki w coś, co można opisać tylko jako brodę, a to było gorące.
„Zamknij
buzię, porozmawiamy za sekundę” – warknął.
Potem
znowu szedł, a ja też, biorąc pod uwagę, że wciąż trzymał mnie za rękę.
W
tym czasie zauważyłam, że mój Tucson jedzie obok mnie, ogromne ciało Mo było wciśnięte
za kierownicą, Lottie wpatrywała się w Mo, Ryn uśmiechała się i machała do mnie
przez okno pasażera.
Co
do…?
Auggie
pociągnął mnie za róg. Wkurzałam się pół przecznicy. A potem zeszliśmy z
chodnika w stronę samochodów zaparkowanych na poboczu ulicy. Tutaj przyciągnął
mnie przed siebie, puścił, ale tylko po to, by położyć rękę na moim brzuchu i
przycisnąć moje plecy do bardzo błyszczącego, czarnego Hammera.
Innymi
słowy, pojazdu jego i chłopców. Skoro wcześniej widywałam facetów w nich,
wiedziałam, że to ich pojazd firmowy.
Zanim
zdążyłam powiedzieć słowo, zapytał - „Zechcesz mi powiedzieć, dlaczego tu
jesteś?”
Otworzyłam
usta, żeby to zrobić, a potem zapytać go, dlaczego mnie poniewiera i zachowuje
się jak wielki palant.
„Nie”
– ciągnął, zanim z moich ust wyrwał się choćby jeden dźwięk - „Nie obchodzi
mnie, dlaczego tu jesteś. Co do cholery, Pepper? Nie sądziłaś, że się tym
zajmujemy?”
Dobra,
teraz nie byłam poważnie zdenerwowana, bo on i jego ziomkowie najechali na mnie
i dziewczyny uaktywniające mój plan, a
Mo ukradł mój samochód i Auggie
pociągnął mnie chodnikiem.
Teraz
byłam zdezorientowana.
„Zajmujecie
się czym… dokładnie?”
„Tym
bałaganem, w jakim pogrążona jest twoja rodzina”.
Poczekaj
sekundę.
„Co?”
- Zapytałam.
„Finanse
całej twojej rodziny są uwiązane w tym kościele. Co ma sens tylko z tego
względu, że twój tata i jego żony mieszkają w tym budynku, tak samo jak
pozostałych jedenastu diakonów i ich żony, a także ich dzieci, w tym twoja
siostra. Ale w rzeczywistości pracują dla kościoła, w administracji, robiąc
również to, co nazywamy przejęciami, ale oni nazywają to pracą misjonarską”.
Mój
Boże.
Cóż,
to wyjaśniało, dlaczego budynek był tak duży.
„Pominąłeś
tę część w niedzielę” – poinformowałam go.
„To
dlatego, że nie wiedziałem tego w niedzielę” - poinformował mnie - „Ta
informacja przyszła dziś rano. Dlatego właśnie teraz robimy gówno, aby mieć oko
na gówno i móc dowiedzieć się więcej gówna, ponieważ wszystko, co odkrywamy,
jest bardziej popieprzone niż to, czego już się dowiedzieliśmy”.
Oczywiście
nic z tego mnie nie uszczęśliwiło.
„Teraz
zmieniłem zdanie” - kontynuował - „Chcę wiedzieć. Co ty tu do cholery robisz?”
„Wyczuwam,
że trochę to samo, co ty” - odpowiedziałam.
„Wyjaśnij”
– odgryzł się.
Um.
Do
diabła nie.
„Nie”
– warknęłam, po czym szturchnęłam go w pierś - „Ty wyjaśnisz dwa razy. Najpierw wyjaśnij, dlaczego jesteś taki
marudny i apodyktyczny. A po drugie, wyjaśnij, dlaczego uważasz, że jestem ci
winna wyjaśnienie. Nie, czekaj, razy trzy. Wyjaśnij też, co tu robisz”.
„Czy
słyszałaś o Gałęzi Dawidowej[1]?”
Wydałam
z siebie szyderczy dźwięk i powiedziałam – „Wielebny Clyde to oblech, ale to
nie jest przenośny obóz wypełniony bronią. Może znajduje się na zewnętrznych obrzeżach
Littleton, nadal jest przedmieściem Denver”.
„Pepper,
każdy diakon w tym kościele ma konto bankowe na swoje nazwisko. Konto, do
którego Clyde Higgins ma dostęp i jest jego sygnatariuszem. Ma swoje własne, na
którym nie ma innych sygnatariuszy, nawet legalnej żony. Kościół ma trzy. A w
ciągu ostatnich dwudziestu lat, ten kościół i jego przywódcy przeszli od ledwie
drapania do dryfowania tuż pod dochodem, by przeskoczyć do znacznie wyższego
przedziału podatkowego. Twój ojciec sprzedaje ubezpieczenia i ma je od
piętnastu lat. I kręci się wokół, zarabiając sto sześćdziesiąt tysięcy dolarów
rocznie przez ostatnie dziewięć lat. Dokładnie taki sam dochód, mają wszyscy
inni diakoni”.
Zgaduję,
że to nie był przypadek.
Patrzyłam
na niego oniemiała.
„Policzę
to za ciebie” – zaproponował Auggie - „Sami diakoni mają na koncie każdy ponad
dwa miliony dolarów. Konta kościoła, które zresztą nie są opodatkowane, są
jeszcze zdrowsze. I nie napomknąłem sytuacji „żon”, biorąc pod uwagę, że
większość z nich nie jest prawnie zamężna. Więc składają osobne akty. Co
oznacza, że mają własne konta. Ale dodam, że wielebny Clyde ma bezpośredni
dostęp do ponad siedemnastu milionów dolarów”.
„O
mój Boże” - wydyszałam - „Jak oni zarabiają tyle pieniędzy?”
„Właśnie
to chcemy wiedzieć”.
„Więc
badasz kościół mojej rodziny?”
Wziął
głęboki oddech, który rozszerzył jego (niesamowitą) klatkę piersiową.
Potem
powiedział - „Pepper, ostatnią rzeczą, jaką chcę zrobić, to cię nastraszyć.
Właśnie udało mi się ustalić z tobą pierwszą randkę. A to zadanie zajęło mi
trzy lata”.
Trzy
lata.
Nie
mogłam powstrzymać uśmieszku, którym go obdarzyłam.
Zdecydowanie
zauważył mój uśmieszek, jeśli jego nozdrza rozdęte w seksowny sposób miały coś
na ten temat do powiedzenia, ale mówił dalej.
„Ale
tak jak ci powiedziałem, traktuję to poważnie” - Wsunął dłoń w wolne miejsce
między nim a mną - „To znaczy, w moim umyśle, czyniłem cię moją. Również Juno.
Obie będziecie w moim życiu. A ja opiekuję się ludźmi w moim życiu, na których
mi zależy. Wyszłaś z tego bałaganu, cokolwiek się tam dzieje, więc nie może cię
to dotknąć w jeden sposób. Jeśli jednak jest tym, o czym myślimy, może cię
dotknąć w inny. To może cię zdenerwować. Zdenerwować Juno. I muszę zrobić, co w
mojej mocy, żeby tak się nie stało. A jeśli nie mogę tego zrobić, zrobię to
tak, aby cios był tak delikatny, jak to tylko możliwe”.
Ommmm…
„Właśnie
to powiedziałeś?” - zapytałam, czując jak moja klatka piersiowa się rozgrzewa i
inne miejsca też się ocieplają.
„Właśnie
to powiedziałem” – potwierdził… stanowczo.
Więc
oczywiście go skoczyłam.
Nie
był to daleki skok, ale i tak rzuciłam się na niego z dużą szybkością, co
oznaczało, że moje ciało uderzyło w jego. Po połączeniu, owinęłam jedną rękę
wokół jego ramion, a drugą wślizgnęłam się w jego gęste włosy, które
natychmiast owinęły się wokół moich palców, zawłaszczając je.
Następnie
przyciągnęłam jego usta do moich i pocałowałam go.
Milisekundę
później zostałam wciśnięta w Hammera, przyciśnięta przez Auggie’go, mój
pocałunek został przejęty i całowaliśmy się gorąco i mocno, za rogiem mojego
rodzinnego kościoła.
Wciskałam
się w niego.
On
wciskał się we mnie.
Miałam
w garści jego koszulkę i dłoń zaciśniętą wokół jego głowy.
Miał
w garści moje włosy i w drugiej mój tyłek.
Boże,
umiał całować.
Jego
język był magiczny.
Nagle
jednak zniknął, a jego twarz była wepchnięta w moją szyję.
Czułam
jego gorący oddech na mojej skórze.
Dyszałam.
„Musimy
to ostudzić” – mruknął w moje ciało.
Musieliśmy,
z wielu powodów. Pierwszym z nich było to, że zrobiliśmy to wcześniej (w tym
część ja-skacząca-na niego), miało to jedną konsekwencję, a nie chciałam jej
powtórzyć, aby po drugie robiliśmy to, będąc schowani za firmowym Hammerem w
biały dzień.
Aresztowanie
za lubieżne zachowanie tak blisko pomieszczeń kościelnych prawdopodobnie
zniszczyłoby mój mistrzowski plan.
„Tak”
– zgodziłam się.
Uniósł
głowę i spojrzał na mnie.
„Wszystko
dobrze?” - zapytał.
Nie,
nie było.
Chciałam
spędzić następną godzinę całując Auggie’go i/lub słuchając, jak mówi o tym, jak
chciał się opiekować mną i Juno i/lub uprawiać seks z Auggie’m (choć nie na
tylnym siedzeniu Hammera).
„Tak”
- powiedziałam.
Uśmiechnął
się do mnie i odniosłam wrażenie, że czytał w moich myślach.
Następnie
powiedział - „Twoja kolej”.
„Moja
kolej na co?”
„Dlaczego
tu jesteś?” - zapytał.
„Nie
chcę, żeby moja siostra poślubiła wielebnego Clyde’a” – odpowiedziałam.
„I?”
„I…
zamierzałyśmy trochę poszperać”.
Niestety,
ponieważ rozmawialiśmy i już nie szliśmy na siebie, to wydawało się właściwe,
aby zdjąć rękę z jego włosów i przestać trzymać się jego koszulki, jakby
trzymało mnie to w pozycji pionowej.
Zrobiłam
to, ale nie posunęłam się daleko, ponieważ podobało mi się ciepłe, twarde czucie
jego ciała.
Był
solidny. Stabilny. I to sprawiało, że czułam jedno i drugie.
I
pachniał jak słońce.
Więc
położyłam ręce na jego ramionach i mówiłam dalej.
(Nawiasem
mówiąc, Auggie przesunął rękę z mojego tyłka do pasa, ale jego druga ręka była
całkowicie nieruchoma w moich włosach, ale teraz w roztargnieniu majstrował
przy nich… mm).
„Saffron
jest blisko z tatą” – powiedziałam - „Zawsze była jego ulubienicą, i to nie
dlatego, że była lizuską. Po prostu kliknęli. Ale ona nie jest idiotką i
szczerze nie sądzę, że… cokolwiek jest ustawione z nią i wielebnym Clyde’m,
jest czymś, czego ona chce. Więc starałyśmy się znaleźć coś, czego mogłabym
użyć, by przemówić do jej racjonalnej strony. Ponieważ kościół się zmienił. Coś
jest nie tak. I ona w nim jest. Trudno mieć perspektywę, kiedy się w tym siedzi.
Chciałam dać jej jakąś perspektywę”.
Z
oczywistych powodów, biorąc pod uwagę jego reakcję na to, że nawet tam byłam,
nie podzieliłam się moim głównym planem dotyczącym hakowania przez Evie. Na
szczęście (teraz) odmówiła zrobienia tego, więc to nie było tak, że cokolwiek
przed nim ukrywałam.
Dokładnie
tak.
„Masz
rację, coś jest nie tak” – potwierdził.
„No
tak” - powiedziałam - „To znaczy, nie są scjentologami z milionami członków na
całym świecie. Sprawa z wieloma żonami jest gówniana. Jednak kwestia pieniędzy
jest podejrzana”.
„Mają
wielu członków”.
Potrząsnęłam
głową - „Zawsze było to małe. Tata mówił…”
„Pepper,
kochanie, oni mają wielu członków. A jednym z powodów, dla których tak jest,
jest to, że twoja siostra jest ich najlepszą rekruterką. Jest twoją siostrą,
więc może tego nie zarejestrowałaś i nie jest tak piękna jak ty, ale nie jest trudno
na nią patrzeć. I to nie tylko ona. Higgins ma sporą liczbę gorących lasek,
które przyciągają głównie mężczyzn i to nie obietnica bycia bliżej Boga
przyciąga ich. To dostęp do gorących lasek i aprobata bezpośrednio od Boga, aby
mieć pod ręką i w twoim łóżku tyle, ile chcesz ich sprowadza”.
„Nie
mogę… nie mogę…” - nie mogłam nic wypluć z głębi mojego niedowierzania.
„Prawdopodobnie
nie jest dla ciebie zaskoczeniem, że jest wielu nieudaczników, którzy odnajdą
Boga w idei posiadania czterech lub pięciu żon, które wyglądają jak twoja
siostra” - kontynuował - „Ale to nie jest główny wątek. To nie dałoby im
siedemnastu milionów dolców. Po prostu nie mieliśmy czasu, aby dowiedzieć się,
jaki jest główny wątek”.
„Jak
oni wciągają w to gorące laski?”
„Jeszcze
nie wiemy”.
„Widziałeś
wielebnego Clyde’a? Mam na myśli, że ten koleś to nie Pierce Brosnan”.
Idealne
usta Auggie’go drgnęły - „Pierce Brosnan?”
„Zapytaj
jakąkolwiek oddychającą kobietę na tej planecie, czy rozłożyłaby się dla
Pierce’a Brosnana w tej chwili, w jego obecnym wieku. Odpowiedź będzie brzmiała
„tak”. Niektóre mogą to szeptać, ale inne krzyczą”.
Auggie
zaczął chichotać.
„Włączając
ciebie?” - zapytał.
„Wykrzyczałabym
to, ale myślę, że zrobiliśmy wystarczająco dużo scen, podczas gdy ty i chłopcy
pokrzyżowaliście mój mistrzowski plan”.
Ciągle
chichotał, ale spytał przez to - „Mistrzowski plan?”
Nie
odpowiedziałam na to.
Wskazałam
- „Jeśli ta sytuacja z gorącymi laskami jest prawdziwa, wiesz, że Hattie jest
idealna do tajnej pracy przy tej operacji, prawda?”
Uśmiechał
się, ale też kręcił głową.
„Nie
powiem nawet Axlowi, że to zasugerowałaś. Nie był naprawdę spokojny, gdy była z
tobą w samochodzie, biorąc pod uwagę, że wszyscy wiedzieliśmy, że coś knujesz.
Był jeszcze mniej, kiedy wyciągnęła z niego tyłek i skierowała się do tego
budynku. Nie ma mowy, żeby Hattie działała pod przykrywką”.
To
chyba prawda. Zauważyłam, że chłopaki dziewczyn byli opiekuńczy.
„Cóż,
moja rodzina zawsze prosi mnie, żebym poszła do kościoła…” - wymamrotałam,
zamyślona, ponieważ to był naprawdę fajny pomysł.
Chodziło
mi o to, czy by nie wykorzystać choroby mojej mamy do wykrycia jakiegoś
prawdopodobnie zbrodniczego zachowania wielebnego Clyde’a.
Ale
byłaby to idealna wymówka, gdybym miała nieśmiało (choć fałszywie) wrócić do owczarni.
Dwie
pieczenie przy jednym ogniu, będę mogła spędzić czas z mamą i może wyłowić
jakieś dobre informacje.
Rozważając
swój nowy główny plan, lekko pocierałam też szwy na kołnierzyku koszulki Auggie’go.
Powinnam
była zwracać uwagę na jego twarz, ponieważ kiedy to zrobiłam, zobaczyłam, że
zamienił się w posąg greckiego boga, owiniętego w kawałek materiału.
Piękny.
Ale
wkurzony.
„Co?”
- Zapytałam.
„Jesteś
szalona?” - zapytał z powrotem.
„Nie”
- odpowiedziałam.
„Masz
dziecko, Pepper” – przypomniał mi.
„Och…
Tak. Ale powiedziałam, że ja wrócę do
owczarni. Nie Juno. Nie ma mowy, by to była Juno”.
„Chodzi
mi o to, że masz dziecko i nie potrzebujesz, aby coś ci się stało” – wyjaśnił.
„Coś
mi się stało? Co może się stać?”
„Spróbuję
innego podpowiedzi, ponieważ może nie zrozumiałaś tego, co miałem na myśli, mała…”
- powiedział łagodnie - „Waco[2]?”
Poczułam,
że włosy na moich ramionach stanęły dęba po pomyśleniu o powtórce tego
incydentu, który miał bardzo nieszczęśliwe zakończenie i palce wbiłam w jego
ramiona.
„Mówisz
mi, że to, co dzieje się w kościele, jest niebezpieczne?”
„A
może zamiast dzisiejszej randki przez telefon…” – zasugerował - „…wpadnę z
jedzeniem na wynos i porozmawiamy”.
„Nie,
Augustusie” – zaprzeczyłam i na dokładkę uderzyłam go w ramię - „To ważne pytanie.
Nie mogę na nim siedzieć, czekając, aż przyniesiesz kraby rangoon i pomarańczowego
kurczaka ze smażonym ryżem z wybranego przez ciebie chińskiego miejsca”.
Auggie
znów się uśmiechnął, słysząc moje całkowicie odsłonięte zamówienie na jedzenie
na naszą korektę randki.
A
potem spoważniał.
„Pepper,
gówno staje się realne, gdy w grę wchodzą pieniądze i Bóg. Domyślam się, że dla
Higginsa to pieniądze. Dla jego wyznawców jest to Bóg. Nie ma mowy, żeby
kościół legalnie miał taką gotówkę. Nawet jeśli ma ją kilku członków. Coś jest
bardzo nie tak. Jeśli temu zagrozisz, Higgins aktywuje swoich uczniów. Będzie
chronił to, co ma, z czego nie chce zrezygnować. Oni działają w imię Boga. Jedno
i drugie jest niestabilne. Razem są radioaktywne”.
Dobra,
to miało sens.
Chodzi
mi o to, że nie można argumentować, że religia i pieniądze były źródłem licznego
bardzo złego gówna przez, powiedzmy, nie byłam pewna, ostatnie dziesięć czy
dwadzieścia wieków (lub dłużej).
„Po
prostu nie chcę, żeby moja siostra poślubiła tego faceta” – podzieliłam się.
„Mogę
sobie wyobrazić, ponieważ widziałem go i patrzyłem na niego, a ten koleś nie jest
w porządku. Ale jeśli zainterweniowałabyś tak, jak zamierzałaś, mogłabyś igrać
z ogniem”.
„Więc
zamiast tego ty zamierzasz bawić się ogniem?”
„Pewnie.
Zarabiam tak na życie, kotku. To tylko kolejny dzień w biurze”.
Ommmm…
Można
śmiało powiedzieć, że kiedy na twojej wizytówce (jeśli ją miał) napisano:
AUGUSTUS HERO, KOMANDOS, twoje dni nie były wypełnione temperowaniem ołówków
dla szefa i robieniem zdjęć z monitoringu w jego firmowej ciemni.
Jednak
nie pomyślałam o tym, bo nie zaszłam wystarczająco daleko, aby rozważyć randkę,
a tym bardziej mieć tego mężczyznę w moim życiu.
I
jako takim, musieć radzić sobie z tym, jak zarabiał na życie.
„Później
o omówimy” – mruknął, obserwując mnie uważnie.
To
byłoby mądre.
„Zgoda”
- powiedziałam. Potem zauważyłam - „Trzeba też pomyśleć o mojej mamie. Teraz
wiem, dlaczego nie pozwala mi przyjść z wizytą. Ale jest chora. Jest moją mamą.
Chcę ją zobaczyć."
„I
nie przyjdzie do ciebie?”
Potrząsnęłam
głową.
„To
też możemy omówić później”.
Wypuściłam
niespokojny oddech.
„Nie
mówiłaś o swoim bracie” – zauważył ostrożnie Auggie.
„To
dlatego, że postanowiłam skupić się tylko na jednej części szalonego ciasta,
którym jest moja rodzina. Nie wsadzę całej garści ciasta do twarzy, bo to po
prostu zostawi mnie z ciastem na twarzy”.
Jego
idealne usta znów się wykrzywiły - „Ciekawa metafora”.
„To
też sprawiło, że pomyślałam, że dziś wieczorem potrzebujemy ciasta po chińsku”.
Zaczął
się śmiać.
Dobra.
Nie
wszystko lepiej, ale patrzenie, jak Auggie się śmieje?
Było
trochę lepiej.
Kiedy
przestał się śmiać, powiedział - „Chociaż to prawdopodobnie sprytne, że nie
gryziesz więcej, niż możesz przeżuć”.
Posłałam
mu uśmiech, gdy wziął moją metaforę i pociągnął ją.
„Musisz
się z nim skontaktować” – ciągnął Auggie - „A nie zapytałaś o jego dane
kontaktowe. Ale mam je”.
„Dzięki,
ale nie zdecydowałam, czy się z nim skontaktuję” - podzieliłam się - „Z jednej
strony Juno ma kuzynów. To może być bałagan dysfunkcji, w który wkraczamy, ale
ona nie ma dużej rodziny i wie o tym, że to zwariowane melodie, a jak się
dzisiaj nauczyłam, może gorzej. Z drugiej strony może to być bałagan
dysfunkcji, w który wkraczamy i nie chcę, aby moja córka została pod tym
pochowana. Potrzebuję więc czasu, żeby się nad tym zastanowić”.
„I
jeszcze jest Birch” – odparł Auggie.
Potrząsnęłam
głową - „Jeszcze mniej decyduję się na to, czy chcę czy nie zobaczyć mojego
brata. Ale skłaniam się po stronie nie. To powiedziawszy, nie wiem, jak poznać
jego dzieci bez angażowania jego. Jak widać, jest to zagadka”.
Ale
Auggie patrzył na mnie pytająco i nie sądziłam, że zastanawia się nad moją
zagadką.
Zapytałam
więc - „Co myślisz?”
„Pepper,
kochanie…” - podniósł rękę, owinął ją wokół mojej szyi i przesunął opuszką
kciuka wzdłuż mojej szczęki, zanim kontynuował - „To też jego mama”.
Święci
pańscy.
Nie
myślałam o tym w ten sposób.
I
dziewczyny nie pomyślały o tym w ten sposób.
To
dlatego, że twoje dziewczyny myślały o mnie i moim dziecku, a nie o najlepszym
interesie mojego nikczemnego, marnotrawnego, dawno zaginionego, a teraz
odnalezionego brata.
Ale
nowy facet w moim życiu nadal może się mną opiekować (możemy po prostu
powiedzieć, że manewr kciuka był skuteczny), jednocześnie dając mi ważny nowy kąt
spojrzenia, rzucając światło od innej strony na rzeczy.
Cholera.
„Zostawię
cię z tym i porozmawiamy o tym dziś wieczorem przy krabowym rangunie i
pomarańczowym kurczaku ze smażonym ryżem” – potwierdził, że otrzymał moje
zamówienie.
Uśmiechnęłam
się do niego.
Nie
odwzajemnił uśmiechu.
Zapytał
- „Jakie ciasto chcesz?”
Dobra.
Nadszedł
czas, aby odłożyć pracę, którą wydawało mi się, że muszę wykonać, aby
powstrzymać się przed skopaniem własnego tyłka, że tak długo czekałam, aby
wpuścić tego faceta.
Robiłam
to.
Powód
był.
Zrozumiał
ten powód.
Byliśmy
tu teraz.
Naprzód.
„Ja
wezmę ciasto” – oświadczyłam – „Albo zrobię. Lubisz French Silk Pie?”
„Czy
jedna z kobiet ci o tym powiedziała?”
Pokiwałam
głową na boki - „O czym?”
Wycofał
się z tego pytania i po prostu powiedział - „Tak, lubię French Silk Pie”.
Nie
pozwoliłam mu się wycofać i zauważyłam - „Nie odpowiedziałeś na moje pytanie,
Auggie”.
„To
moje ulubione ciasto”.
Uhh…
„Serio?”
- zapytałam.
Pokiwał
głową.
„To
też moje ulubione ciasto”.
Nie
odpowiedział.
„I
Juno” – kontynuowałam.
Auggie
nic nie powiedział.
Dobra,
nauczyłam się, że jeśli posłuchasz, Wszechświat przemawia na wiele różnych
sposobów.
Ale
osoba krążąca wokół ciebie, mająca to samo ulubione ciasto nie była, moim
zdaniem, głosem Wszechświata.
To
był krzyk Wszechświata.
Przykład:
Corbin nie był tego wielkim fanem. Surowe jajko przerażało go. Zawartość
kaloryczna też. Unikał czekolady (i śmietany, masła i cukru). W rzeczywistości
w ogóle unikał ciast. I deserów.
Juno
uwielbiała ze mną gotować, a ja z całych sił starałam się być dobrą mamą, więc
nauczyłam córkę zdrowego odżywiania. Robiłam to z nią. Ale miałyśmy też
regularne smakołyki.
Kochała
też swojego tatę, ale jeśli była jedna rzecz, na którą narzekała po powrocie z
jego domu, to to, że zmuszał ją do zdrowego odżywiania się przez cały czas i
nakłaniał ją, żeby to utrzymywała, kiedy była ze mną.
Dzięki
tej informacji o French Silk Pie czułam się znacznie bardziej zrównoważona z
moimi energiami, gdy patrzyłam na Auggie’go.
„Znowu
mnie pocałujesz?” - zapytał.
„Nie
czuję się na siłach, by przejść do seksu na tylnym siedzeniu Hammera i nie byłam
tak okej, że ostatnim razem się zatrzymałeś. Nie chcę zabiegać o kolejną próbę”.
„To
chyba dobrze, ponieważ Hattie i Axl wisieli dwadzieścia kroków dalej przez
ostatnie pięć minut i mamy gówno do zrobienia”.
Szarpnęłam
się i spojrzałam w prawo, widząc, że nie kłamał.
Hattie
i Axl stali na chodniku niedaleko, nieblisko. A jeśli Axl był zaniepokojony
tym, że Hattie była zaangażowana w mój mistrzowski plan, skończył z tym,
ponieważ byli w swoich ramionach, głowa Axla pochylała się do Hattie, która coś
do niego mówiła.
Na
serio.
Kochałam
dla niej Axla.
Byli
razem tacy słodcy.
Spojrzałam
na Auggie’go - „Masz oczy z tyłu głowy?”
Kolejny
uśmiech od niego.
Dzień
bardziej bardzo udany.
„Nie”
- odpowiedział.
„Wyostrzone
zmysły komandosa?”
Wciąż
się uśmiechając - „Coś w tym stylu”.
„Powinnam
prawdopodobnie przestać marnować twój czas i prawdopodobnie powinniśmy uratować
Mo. Lottie nie wyglądała na zbyt szczęśliwą, że pokrzyżowaliście mój mistrzowski
plan. Miała ochotę na jakąś akcję. Czuje się wykluczona z porwań i tak dalej”.
Klatka
piersiowa Auggie’go zaczęła podskakiwać, zanim jego śmiech stał się słyszalny i
przesunął się na mój bok, aby mógł objąć moje ramiona ramieniem.
„W
takim razie najlepiej się z nimi spotkamy, uratujmy Mo i połączymy cię z
samochodem” – powiedział.
Spojrzałam
na niego i zobaczyłam, jak łapie wzrok Axla i kiwa na niego brodą.
„Racja”
- odpowiedziałam.
Spojrzał
na mnie, kiedy to zrobiłam.
„Pepper?”
„Jestem
tutaj” – zauważyłem.
„Tak
tylko powiem, nie martw się o flirt. Możesz wyjść z praktyki. Nadal jesteś
mistrzynią”.
Cóż
za miła rzecz!
Uśmiechnęłam
się do niego promiennie.
Skierował
swoje okulary przeciwsłoneczne na moje usta i ostrzegł - „Przestań się do mnie uśmiechać
albo Axl i Hatz pójdą spacerkiem, a my będziemy uprawiać seks na tylnym
siedzeniu Hammera”.
Zmusiłam
mój uśmiech do wygięcia się w drugą stronę.
Nie
uśmiechał się do tego.
Wybuchnął
z tego śmiechem.
Nie.
Teraz
mój dzień był bardzo udany.
[1]
Gałąź Dawidowa - sekta powstała w 1955 r., nie liczyła więcej niż kilkaset
osób. Zgromadzili na farmie duże ilości broni palnej, przygotowując się w ten
sposób na nadejście końca świata.
[2]
David Koresh W 1993, kiedy zamierzali go aresztować, zabarykadował się ze
współwyznawcami Gałęzi Dawidowej na farmie w Waco w Teksasie. Wywiązała się strzelanina, w wyniku której 86 osób
zostało zabitych.
Dziękuję ❤️ kurczaki te sekty 🥴 serio to brzmi jak zwykły burdel 🤪
OdpowiedzUsuńDziekuje za rozdział :)
OdpowiedzUsuńZ tą sektą będzie problem ale znając chłopków dadza rade z palcemw nosie :)
CZekam na kolejny.