ROZDZIAŁ
10
Dynamit
Auggie
Następnego
ranka Auggie był zadowolony, że jedynymi mężczyznami w biurze, z którymi musiał
się zmierzyć na pierwszy ogień, kiedy wszedł, byli Billy, Marques i Axl.
Billy
i Marques byli młodsi, nowsi w zespole i nie byli wplątani w swaty Lottie
(jeszcze, ale Auggie widział, jak przyglądała im się na przyjęciu weselnym,
więc doszedł do wniosku, że kiedy on i Pepper załatwią swoje gówno, była gotowa
spinać drugą rundę).
Więc
tylko w pierwszej kolejności Axl miał dać mu gówno, że on i Pepper wreszcie się
dogadują.
A
Aug wiedział, że Axl da mu to gówno po tym głupim uśmieszku, który pojawił się
na twarzy Axla w tej samej sekundzie, kiedy Auggie wszedł.
Nawet
nie zawracał sobie głowy czekaniem, aż Aug się zbliży.
Zawołał
- „Krąży wieść, że rzeczywiście poszedłeś do niej. To znaczy, że przegrałem
zakład, że osiągniesz osiemdziesiątkę, zanim przełamiesz chleb z Pepper w ośrodku
pomocy, w którym oboje w końcu byście zamieszkali”.
Zarówno
Billy, jak i Marques, stojący razem wyżej w sali kontrolnej w stylu teatralnym
Hawka, spojrzeli w dół na Auggie’go.
Po
rzucie oka w lewo, gdzie było się biuro Elviry, zobaczył, że jest w środku, a
jej antenki wtykania nosa w sprawy wszystkich odebrały sygnał.
Patrzyła
prosto na niego.
Aug
nic nie powiedział. Po prostu szedł w kierunku swojej stacji.
„Jak
poszło?” – zapytał Axl, kiedy był bliżej.
„Było
świetnie” – powiedział.
I
było.
Nawet
jeśli jej były zostawił całun na tym wieczorze, który oboje czuli, starała się,
aby wszystko było lekkie i pozytywne. Pozostała zabawna, zalotna, otwarta, a
wszystko to w niej lubił. A po odejściu Corbin’a nie pozwolili, żeby cokolwiek
stało się ciężkie i skończyło się to późną nocą.
A
obściskiwanie się i obmacywanie na jej różowej (ale wygodnej) kanapie było
niesamowite.
„Druga
randka jeszcze dziś wieczorem? To znaczy po tym, jak spotkacie się w szkole
Juno, aby od razu zagłębić się w te ważne sprawy ojczyma, ale jeszcze nie
ojczyma” – utrzymywał go Axl.
Zwykle
Auggie miał to gdzieś, kiedy było to uzasadnione.
Ale
na nowo zastanawiał się nad swoim miejscem jako odpuszczającego w ich załodze.
Nie
miał okazji powiedzieć Axlowi, żeby pocałował go w tyłek.
Elvira
wyszła z biura.
Cholera.
„Więc,
oczywiście, ostatniej nocy Gwen, Tracy, Camille i ja zdecydowałyśmy, że
najwyższy czas wybrać się do Smithie’s na sesję siostrzaną” – zauważyła.
Oczywiście,
że tak.
Gwen
była żoną Hawka. Tracy i Camille uzupełniały tę grupę. Często zawierały kobiety
najlepszych przyjaciół Hawka: Tess, Marę i Tyrę.
Na
szczęście zeszłej nocy nie była to cała załoga.
Ale
nadal…
„Wydawało
mi się, że jedna z tancerek tańczyła w powietrzu” – kontynuowała.
Absolutnie.
Skończył
dawać gówno.
Marques
zbliżał się do nich, prawdopodobnie biorąc udział w akcji.
Billy
nie brał.
To
nie była niespodzianka.
Billy
był drażliwy. Billy nie żartował. Wersja Billy’ego na poznawanie się polegała
na pytaniu, czy masz zapasowe uchwyty lub sprawdzaniu, czy twoja kamizelka z
kevlaru jest zabezpieczona paskami.
Dlatego
Billy właśnie wtedy przyglądał się rzędowi ekranów tworzących frontową ścianę,
na którą skierowane były ich stanowiska pracy. Ekrany, na których odtwarzane
były różne nagrania w czasie rzeczywistym z misji, w których byli obecnie
zaangażowani.
To
dlatego, że Billy cały czas był zajęty sprawami.
Aug
nie znał historii Billy’ego. Nikt jej nie znał. Z wyjątkiem Hawka. I może
innego członka zespołu, Numeru Dwa Hawka, Jorge’a.
„Na
tej scenie było kilka uroczych dziewczyn, Marques” - zauważyła Elvira, kiedy
Marques dotarł do miejsca, w którym Axl stał na swojej stacji (która znajdowała
się obok Aug’a), wciąż się do niego uśmiechając. Elvira była przed tą
przestrzenią. A Auggie uruchamiał laptopa i ignorował uśmiechającego się do
niego Axla.
„Jeszcze
nie jestem gotowy do związania, Vira” - odpowiedział Marques.
„Wy,
chłopcy, nigdy nie jesteście” - mruknęła - „A potem poznajecie właściwą kobietę
i bum! leżycie na deskach”.
Wreszcie
to było coś, co sprawiło, że Auggie się uśmiechnął.
Bo
to na pewno była prawda.
Drzwi
się otworzyły i przestał wpatrywać się w laptopa, żeby ten mógł odczytać jego
twarz, żeby się uruchomić i spojrzał w tamtą stronę.
Mag
i Mo wchodzili razem.
Mo
był zwykle małomówny.
Ale
jego wyraz twarzy wskazywał, że jest całkowicie gotowy, aby zerwać z byciem
człowiekiem kilku słów, aby rozwalić kotlety Auggie’go.
Mag
miał już otwarte usta.
Auggie
go pokonał – „Poszło świetnie, dobrze?”
Mag
była niezrażony.
„Kto
by pomyślał, że powinni byliśmy zwerbować ośmiolatkę, żeby wydobyła wam dwojgu
głowy z tyłków?”
Auggie
westchnął przesadnie i skrzyżował ręce na piersi, żeby mógł czuć się
komfortowo, podczas gdy wszyscy dawali mu szturchnięcia.
„Co
zamierzasz zrobić z byłym?” - zapytał Mo.
Błędnie
odczytany.
Wyraz
twarzy Mo nie mówił, że zamierza rozwalić kotlety Auggie.
Było
tam napisane, że Pepper podzieliła się wczoraj z kobietami, a Lottie z Mo.
„A
co z byłym?” - zapytał Axl.
Auggie
znowu westchnął.
Potem
powiedział im - „Były Pepper chce ją z powrotem. Wpadł ubiegłego wieczoru. Juno
zapomniała swetra i zamiast zadzwonić do Pepper i poprosić ją, żeby zabrała go
do szkoły, pokazali się bez ostrzeżenia w środku kolacji. Nie był zachwycony
tym, że tam byłem”.
„Zasadzka”
- zauważył Mag.
„Absolutnie”
- zgodził się Aug.
„Gdzie
jest z tym Pepper?” - zapytał Axl.
Aug
pokręcił głową.
„Nie
wiesz?” - Axl docisnął.
„Tak.
Wiem. Nie chce tego. Nie chce mieć z nim nic wspólnego. Nie w ten sposób” -
stwierdził Auggie.
„Nie
mogę uwierzyć, że to mówię, ale zawsze istnieje związek między rodzicami” –
skomentował Mag - „Jesteś pewien, że masz przewagę?”
„Przeszła
nad nim w stu procentach” – zapewnił Aug.
Mag
spojrzał na Axla.
Mo
i Elvira obserwowali Auggie’go.
Z
tego co Auggie mógł powiedzieć, Mo znał historię.
Reszta
najwyraźniej nie.
Łącznie
z Elvirą, a nie podobało jej się to, co słyszała.
I
normalnie myślałby tak, jak Elvira, bo Mag miał rację. Jak dzieliłeś historię,
dzieciaka, to znajdowałeś sposoby, aby wszystko działało.
To
nie było to.
Ale
będą się martwić, że tak.
Więc
Aug dał więcej - „Zdradzał ją”.
„Kobiety
wybaczają oszustom, zwłaszcza jeśli w grę wchodzi dziecko” – powiedział Mag.
„Przez
sześć lat” – dodał Auggie - „Przez cały czas, gdy byli razem, pieprzył inną
kobietę”.
Usłyszał
świszczący dźwięk, wywołany tym, że Marques wciągnął powietrze.
„Niewiele
kobiet to przezwycięża” - powiedział
Marques na wydechu.
Wszyscy
się rozluźnili.
Wszyscy,
to znaczy z wyjątkiem…
Auggie
przeniósł swoją uwagę poza Marques’a na miejsce, w którym Billy stanął blisko,
ale nie tak blisko, by można było się pomylić, że stał wśród luźnej grupy.
W
rzeczywistości czuł, że wszyscy skupiają się na Billym.
To
był rodzaj wibracji, którą wydzielał Billy.
Kiedy
był w pobliżu, zwracałeś uwagę na faceta. Nie żeby mówił dużo, po prostu nie
był facetem, którego chciałeś, by się do ciebie podkradł.
„Jesteś
spoko, bracie?” – spytał Auggie, nawet jeśli po wyrazie jego twarzy można było
stwierdzić, że ten mężczyzna nie jest spoko.
„W
doskonałym świecie, tacy mężczyźni zostaliby ukamienowani” — oświadczył Billy.
Jezus
Chryste.
Corbin
był dupkiem, ale to było przesadzone.
„Przez
kobiety, które zostały wyruchane przez oszustów” – dokończył Billy. Następnie
ruszył, by pomaszerować w dół pozostałych schodów, mrucząc - „Mamy to
spotkanie, czy co?”
Billy
zniknął w dużej sali konferencyjnej, która znajdowała się na dole po prawej
stronie, kiedy się wchodziło frontowymi drzwiami.
Kiedy
był poza zasięgiem wzroku, Elvira powiedziała - „Po prostu kocham tego faceta”.
Następnie
wróciła do swojego biura.
Mo,
Mag, Axl i Auggie spojrzeli po sobie i wszyscy skończyli z oczami na Marques’a.
Cała
ekipa Auggie’go, czyli Axl, Boone, Mag i Mo, była po trzydziestce (Auggie miał
trzydzieści cztery lata) i z wyjątkiem Mo, który był z Hawkiem dłużej, wszyscy
dołączyli w tym samym czasie.
Tworząc
swój zespół, nawiązali też więź, ponieważ przyszli razem i wszyscy byli
weteranami.
Wspólne
doświadczenie i powracający motyw we wspólnym bagażu, który wszyscy mieli z
tego doświadczenia.
Innymi
słowy, jego ekipę łączyła więź.
Ekipa
Marques’a (nie żeby Billy był jakimkolwiek oficjalnym członkiem, mimo to
obejmowała Billy’ego i Zane’a) była po dwudziestce. I oni również dołączyli do
zespołu mniej więcej w tym samym czasie, kiedy Hawk rozszerzył działalność.
Marques
i Zane również byli żołnierzami.
Billy
nie był.
Nadal
był w tej ekipie, a w pracy Hawk dołączył go do nich zgodnie z tym, kto
najlepiej wiedział, że pracował z innymi, oraz z doświadczenia i lojalności,
które z tego wynikały.
Różnica
była minimalna.
Ale
to było to.
Więc
zasadniczo, wszyscy bez słów pytali Marques’a, co do cholery z Billym.
„Nie
wiem” - powiedział - „Wiem tylko, że facet jest intensywny. A wszyscy wiemy,
że, jak jest intensywny, to takiego chcesz mieć za plecami lub prowadzącego
sprawę”.
To
była prawda.
W
tym momencie Boone wszedł do frontowych drzwi i jego wzrok skierował się prosto
na Auggie’go.
„Daruj
sobie” – poradził Mag - „Dotarliśmy tam przed tobą, a potem dowiedzieliśmy się,
że były Pepper był niechcianą przeszkodą na ich spotkaniu, bo pogrywa, by ją
odzyskać. Więc to już nie jest zabawne”.
Oczy
Boone’a skierowały się na Auggie’go - „Poważnie?”
Zanim
Auggie zdążył odpowiedzieć, Boone spojrzał przez ramię i w górę, więc Aug
spojrzał w tę stronę.
Hawk
wychodził ze swojego biura.
Marques
miał zmianę przy obsłudze monitorów, więc skierował się z powrotem na swoje
stanowisko.
Axl
i Aug szli wzdłuż rzędu, a potem zeszli po schodach w kierunku sali
konferencyjnej.
Boone
spotkał ich w drzwiach.
„Wszystko
w porządku, stary. Przeszła nad nim. Jest za mną. To była wspaniała noc. Jest
fantastyczna” – powiedział mu Auggie.
Boone
przyjrzał mu się, zobaczył to, co chciał zobaczyć, a potem skinął głową.
Kiedy
weszli do sali konferencyjnej, Billy był przy ekspresie Nespresso.
Ale
Boone, Mag, Mo i Axl mieli kubki podróżne niewątpliwie wypełnione kawą, więc przenieśli
się prosto na miejsca przy stole.
Aug’a
uderzyło, że nie pamiętał, żeby kiedykolwiek widział mężczyzn z kubkami
podróżnymi, zanim dotarli do swoich kobiet.
Może
widział, a tego nie zarejestrował.
Jorge,
inny członek ich załogi, był żonaty.
I
rano, jeśli był, przychodził z kubkiem.
Ale
Auggie zmierzał do Nespresso. Billy, jak wspomniano, nalewał swoją. A gdyby
Zane był tam (zamiast w domu, odkąd miał dyżur nocny), byłby też przy
Nespresso.
Ponieważ
wszyscy byli singlami. Nie zostali udomowieni.
Tylko
kobieta Mag’a, Evie, prawdopodobnie wstała i przygotowywała się do stawienia
czoła dniu w tym samym czasie co on, ponieważ pracowała jako pomoc komputerowa
w tym samym czasie, kiedy studiowała, aby uzyskać dyplom inżyniera.
Ryn,
Lottie i Hattie tańczyły i wracały do domu o wczesnych godzinach porannych.
Wątpił, żeby wstawały, żeby podzielić się śniadaniem i kawą.
Uderzyło
go wtedy to było po prostu…
To
właśnie robiłeś, kiedy miałeś partnera.
Miałeś
jedzenie w swoim domu, ponieważ był tam ktoś inny niż ty, kto mógł potrzebować
jedzenia.
A
rano robiłeś kawę, bo nie tylko ty ją piłeś.
Kubek
podróżny z kawą mówił mam kogoś, komu
zależy na mnie.
Billy
odsunął się, a Auggie podszedł do Nespresso, sortując kapsułę i kubek, pamiętając,
że podczas dorastania szedł do kuchni i brał torbę Chex Mix lub kilka Cool
Ranch Doritos, a jeśli miał szczęście, znajdował masło orzechowe i trochę
chleba na kanapki lub kilka dań do odgrzania w zamrażarce.
Innymi
słowy, ich szafki były wypełnione przekąskami lub szybkimi sposobami napychania
żołądka, które nie zbliżały się do patelni, kuchenki, piekarnika lub domowych
posiłków przyrządzanych z miłością.
Jego
matka czasami gotowała, a kiedy to robiła, upewniała się, że wszyscy rozumieli,
że było to pod przymusem, albo na przemian wyrażała to, co uważała za stosowne,
czyli całowanie jej w tyłek.
Metodą
gotowania jego ojca było podgrzewanie mrożonej pizzy.
O
ile Aug wiedział, jego matka i ojciec do tego dnia nie posiadali kubka
podróżnego.
A
ich ekspres do kawy prawdopodobnie nie był używany od lat 90.
Co
doprowadziło go do tego, że zbliżało się Święto Dziękczynienia, którego Auggie
obawiał się tylko trochę mniej niż Bożego Narodzenia.
Ponieważ
Święta Bożego Narodzenia były najlepszym czasem na wielki rodzinny dramat.
A
Święta Dziękczynienia maiły drugie miejsce na tej liście.
„Aug”.
Auggie
wyrwał się z zamyślenia, kiedy usłyszał, jak Hawk woła jego imię.
„Jesteś
z nami?” – zapytał Hawk.
Kurwa.
Auggie
skinął głową.
Hawk
przyglądał mu się przez chwilę i Aug poczuł to, głównie dlatego, że nigdy nie
zmuszał Hawka do przyprowadzania go mentalnie do pokoju.
Jeśli
pracowałeś dla Hawka, mentalnie byłeś tam, gdzie chciał, abyś był, kiedy tego
chciał.
Nie
trzeba dodawać, że jeśli zwoływał spotkanie, chciał tam mieć twoją głowę.
Auggie
chwycił swój pełny kubek i usiadł przy stole.
„Jorge
czymś się zajmuje, więc nie przyjdzie na spotkanie dziś rano” – zaczął Hawk -
„Ale właśnie rozmawiałem z nim przez telefon. Przekazał mi kilka rzeczy na
spotkanie”.
Jak
wspomniano, Jorge był dla Hawka Numerem Dwa, i to nie tylko dlatego, że był z
Hawkiem najdłużej.
Mężczyzna
był żonaty. Miał dzieci. Świetny facet. Solidny.
„Odkrył
trochę przeszłości Clyde’a Higginsa” - ciągnął Hawk.
I
tak.
To
było.
Jorge
był solidnym facetem.
Był
dobry we wszystkim, co robił dla Hawka i miał szeroki wachlarz talentów.
Auggie
walnął z Higginsem i Tabernakulum Prawdziwego Światła w ceglaną ścianę, w
której tylko zwiad, podsłuch i hakowanie mogłyby spowodować pęknięcie.
Ślepą
ulicą Auggie było to, że mężczyzna nie istniał przed 1986 rokiem.
Jorge
miał dzień i miał coś.
„Co
dostał?” – zapytał Auggie.
„Higgins
miał stado, zanim założył Przybytek Prawdziwego Światła” - powiedział Hawk -
„Nazywano go Kościołem Świętego Świtu”.
„Człowiek
umie trzymać się tematu” – mruknął Mag.
„To
było w Montanie” - kontynuował Hawk - „A rozwiązało się, ponieważ jedna z jego
żon straciła dziecko podczas porodu. Brał udział w porodzie bez pomocy
medycznej. Bez położnej. Na pewno nie lekarz. Nawet znachorki”.
„Jedna
z jego żon?” – zapytał Auggie – „Robił już ten występ bigamii?”
Hawk
skinął głową.
Dopiero
wtedy, niezwykle późno, Auggie zauważył, że Hawk wygląda ponuro.
Gówno.
Hawk
dalej mówił - „Śmierć tego dziecka rzuciła trochę światła dla lokalnych
urzędników na to, co działo się w Świętym Świcie. Rodzice kobiety nie byli
szczęśliwi. Nie tylko dlatego, że ich córka straciła dziecko. I nie tylko
dlatego, że była jedną z trzech innych żon tego faceta, o czym nie wiedzieli. W
rzeczywistości w ogóle nie wiedzieli, że była mężatką, nie mówiąc już o byciu
przez nią żoną numer trzy. Ale bez względu na to, że czego się dowiedzieli było
do bani, najważniejszą rzeczą było to, że doznała znacznego krwotoku po
porodzie, nie mając w pobliżu specjalisty, który by się nią zaopiekował”.
Hawk
potrzebował sekundy na wdech i żaden z mężczyzn się nie wtrącił.
To
dlatego, że wszyscy mężczyźni rozważali ten koszmarny scenariusz.
Łącznie
z ideą mężczyzny „uczestniczącego” w porodzie kobiety, którą miał kochać,
kobiety, która rodziła jego dziecko, a w pobliżu nie było nikogo, kto
wiedziałby, co robi.
Ale
było więcej.
Ostatnie
dziecko Hawka i Gwen, mała dziewczynka, było trudnym porodem dla Gwen. Hawk
prawie stracił je obie.
A
historia Hawka była jeszcze ciemniejsza, cofając się dalej, biorąc pod uwagę
to, co stało się z jego pierwszą żoną i ich córką, gdy Hawk był oddelegowany.
Auggie
nie był w pobliżu, gdy Gwen miała Vivi, ich najmłodszą, ale teraz to wiedział,
ponieważ Hawk kochał swoją żonę, uwielbiał swoich synów i uwielbiał swoją
córkę.
Można
po prostu powiedzieć, że Hawk Delgado był typem człowieka, który bez względu na
to, w jakim gównie się znajdowali i jak głęboko było, jeśli Gwen mogłaby
przekazać mu wiadomość, a ta wiadomość mogłaby brzmieć, że Vivi pociąga nosem, to
Hawk by przepadł.
To
był kolejny powód, dla którego zebrał zespół, który miał.
Ponieważ
właśnie ta rozmowa pokazywała, jakie są priorytety Hawka.
Najpierw
rodzina, w tym ta, którą stworzyłeś dla siebie, która nie była związana więzami
krwi.
Potem
praca.
I
bez względu na to, w czym byli głęboko po karki, wspierali się nawzajem.
Dlatego
właśnie odbywali tę rozmowę na spotkaniu, rozmowę o sprawie, na której nie
zarabiał ani grosza, ale rzucił wszystkie swoje zasoby.
Hawk
kontynuował - „A gdyby inny członek Kościoła nie wystąpił przeciwko Higginsowi,
który był wtedy znany jako Clyde Dickens i nie zabrał jej do szpitala,
prawdopodobnie by umarła. Rodzice zostali wezwani do szpitala, odkryli te
rzeczy i nie pozwolili im przeminąć bez echa. Bigamia została ujawniona. Zaczęło
to parzyć Dickensa i cały kościół. Oznaczało to, że w 1984 roku Dickens
rozwiązał go i przeniósł się do Kolorado. Tutaj był skryty i nie ujawniał się
przez około dwa lata. A potem założył Prawdziwe Światło”.
I
dlatego w 1986 roku nagle powstał ten facet.
„Czy
inne żony poszły z nim?” – zapytał Boone.
Hawk
potrząsnął głową - „Nie. Odciął się. Łącznie z pięciorgiem dzieci, które
spłodził z dwiema innymi kobietami. Był również ostrożny, aby zachować
przeszłość w przeszłości i to nie tylko poprzez zmianę nazwiska. A nawiasem
mówiąc, to był drugi raz, kiedy to zrobił. Urodził się jako Jonathan Clyde
Bottoms. Jorge nie zdążył się do tego dostać. To wraca do ciebie”.
Hawk
powiedział to ostatnie, kiwając głową w stronę Auggie’go.
To
był jeszcze jeden powód, dla którego Aug nie znalazł na nim zbyt wiele.
Facet
nie był młody, ale trzy zmiany nazwiska w ciągu siedemdziesięciu pięciu lat to
o dwie więcej niż większość ludzi.
I
jeśli nie zrobiłeś tego po ślubie, większość ludzi robiła to, by zostawić za
sobą życie.
Czasami
z przyczyn od nich niezależnych.
Czasami
by wyrwać się z gówna, które było całkowicie pod ich kontrolą.
Hawk
mówił dalej.
„Trudno
było mu zebrać historię, bo tamten ułożył gówno, by trudno było go znaleźć.
Używał trzech różnych kontaktów towarzyskich, po jednym dla każdego nazwiska.
Teraz korzysta z kontaktów towarzyskich mężczyzny, który zmarł w 1985 roku. Ale
wraz z tym zmienił swój wygląd, zrzucając dwadzieścia kilogramów, zdobywając szkła
kontaktowe. Jeszcze piętnaście lat temu nie miał na nic na swoje nazwisko.
Kontrakty. Umowy najmu. Karty kredytowe. Czyny. Nic”.
Cóż,
cholera.
Hawk
szedł dalej.
„Jego
żona, która była jego czwartą, ale pierwszą w Kolorado, miała na swoje nazwisko
wszystko. Jeszcze trzy lata temu. Jorge znalazł dwie nieruchomości kupione
przez Jonathana Bottoms’a za własne, które były pieniędzmi osobistymi, a nie
kościelnymi. Jeden to górski dom w Park City w stanie Utah, a drugi to
mieszkanie w wieżowcu w Fort Myers na Florydzie”.
„Przygotowuje
się do emerytury” - domyślił się Axl.
„Może”
- zgodził się Hawk - „Ale Jorge aktywował kilka połączeń, które musimy trzymać
w obu obszarach. I według niektórych mieszkańców nieruchomości są one w użyciu.
Innymi słowy, nie ukrywa, że je ma lub że ich używa. Ktoś jest w obu
nieruchomościach regularnie. Główny pastor kościoła nie bierze tylu dni wolnych.
Zdecydowanie nie do luksusowych noclegów. Albo nie powinien. Oni muszą
wiedzieć, dokąd idzie. A przynajmniej ci, którzy są mu najbliżsi,
prawdopodobnie to wiedzą”.
Hawkowi
zajęło sekundę.
Następnie,
skupiając uwagę na Auggie’m, dokończył - „Więc albo ci najbliżsi, jego diakoni,
rozumieją jego duży przekręt i popierają go, albo są tak głęboko pod jego
wpływem, że są szczęśliwi rezygnując z tego, co mają, tylko po to, by zbliżyć
go do Boga. Nawet jeśli oznacza to jego wieżowiec lub jego górski dom o
powierzchni dwóch tysięcy metrów kwadratowych”.
Słychać
było głośno i wyraźnie.
Ojciec
Pepper był popieprzony jeszcze bardziej, niż myśleli, że jest.
„Chcesz,
żebym podążył za z tymi informacjami o Bottoms’ie?”
Auggie
był zaskoczony, że to wyszło od Billy’ego.
„To
osobisty projekt, stary” - powiedział Aug - „Zagłębiam się w tym, kiedy mam...”
„Zacząłeś
też spotykać się z tą kobietą. A ona ma dziecko” - przerwał mu Billy, mówiąc mu
coś, co już wiedział - „Ja nie mam. Mam więcej czasu. I dobrze mi w tym grzebać”.
Aug
nie spuszczał oczu z Billy’ego.
Syndykat
brudnych gliniarzy, który badali, rozpoczął się jako osobisty projekt, mający
na celu wciągnięcie Evie w tę sytuację i zobowiązanie Mag’a do wyciągnięcia jej
z groźby więzienia.
Stało
się to na ich pierwszej randce.
Skończyło
się na tym, że związali się z chłopakami z Nightingale Investigations, a także
z dwoma klubami motocyklowymi (Chaos i Resurrection) i garstką dobrych
gliniarzy, przez… brudnych gliniarzy.
Normalnie
by to wystarczyło, ale poszło ekstremalnie i obejmowało zastraszanie, wrabiania,
sfingowane samobójstwa i morderstwa.
Więc
ostatecznie nie było to osobiste.
To
była praca, którą trzeba było wykonać.
Ta
sytuacja z Tabernakulum Prawdziwego Światła nie była tym samym.
Ale
mimo wszystko to, że Billy zaoferował pomoc, było szokujące.
„Billy…”
– zaczął Auggie.
Billy
mu przerwał.
„Dzieci
potrzebują dobrych mężczyzn w swoim życiu i nikt nie powinien iść na to sam”.
Łał.
To
było głębokie, kiedy pochodziło od Billy’ego.
Auggie
zamknął usta.
Hawk
otworzył swoje.
„Billy,
ty bierzesz Bottoms’a. Aug ma inne gówno, które musi zrobić. Połącz się z Jorgem.
Da ci plan gry”.
Billy
skinął głową Hawkowi.
Hawk
przeniósł spotkanie do pracy zarobkowej.
I
zakończył to tak, jak oni zawsze zdawali się kończyć swoje spotkania zespołowe
w tych dniach.
Kiedy
Hawk donosił o sprawie brudnych gliniarzy, zwykle była to krótka informacja,
która zwykle nie zawierała zbyt wiele nowego.
Tym
razem jednak Hawk zaczął to od - „Wszyscy wiecie, że B przekazała wiadomość, którą
jej dali, aby podzieliła się z nami informacjami, że się wycofali”.
Pokiwał
głową, ponieważ wszyscy wiedzieli, że jeden z ich informatorów, handlarz
narkotyków niskiego szczebla, ale głównie handlarz informacjami, Brandi, znana
również jako „B”, powiedziała im to właśnie.
„Wiecie
też, że od tego czasu B rozwiała się jak dym” – ciągnął Hawk.
Więcej
kiwnięć głową, ponieważ minęły miesiące i nie było nic od B, żadnych
informacji, żadnych obserwacji, nie było jej.
Miała
tendencję do wchodzenia i wychodzenia ze sceny, tak jak jej to odpowiadało.
Ale
po tym zniknięciu nie mieli dobrych myśli.
Albo
zmądrzała i wyjechała z Denver.
Albo
ktoś ją zabrał.
„A
od tego wszystkiego, nawet przy uważnym obserwowaniu Lynn i Heidi i
świadomości, w co te dupki zamierzają uderzyć, chodzi o pójście po cenne dowody
w policyjnym magazynie, ale nie o to, kiedy i kto może je zabrać…” –
kontynuował Hawk - „…nie było nic”.
Lynn
to Lynn Crowley - wdowa po gliniarzu, który zginął, badając brud, który ich
zespół próbował odkryć miesiącami, bez rezultatu. Zabójstwo jej męża, Tony’ego,
było tym, w co Cisco został wrobiony, a później oczyszczony z zarzutów. To było
ich wejście do tego, bo rodzina Evie ją w to wciągnęła.
Heidi
była Heidi Mueller - wdową po jednym z zaledwie dwóch gliniarzy, których
wytropili jako brudnych w tym bałaganie. Jej mąż, Lance, został z kolei wrobiony
nie tylko w morderstwo Tony’ego, ale także w morderstwo-samobójstwo, którego
nie mógł popełnić, biorąc pod uwagę, jak bardzo był odurzony pigułką gwałtu na spotkaniu.
Fakt,
że Lance Mueller był odurzony, został zgłoszony załodze Hawka, ale całkowicie
pominięto to w oficjalnym raporcie z sekcji zwłok.
Obie
kobiety były pod obserwacją ich zespołu, a także pod ich ochroną.
Ale
nawet jeśli ktoś grzebał w pobliżu Lynn przed przesłaniem B, że ci w grze wycofują
się, było za gorąco, podnieśli ręce i poddali się, żadna z kobiet nie miała
żadnego problemu, ponieważ niechętnie poszły do przodu, chcąc im pomóc.
„Ale
coś mamy” - stwierdził Hawk.
Każdy
mężczyzna w tym pokoju wyprostował się.
Hawk
nie wyjaśnił.
Przynajmniej
wtedy nie zrobił tego.
Powiedział
- „Mo, Aug, Mag, mam gdzieś być i chcę, żebyście byli ze mną. Billy, złap
Jorge’a, a potem zajrzyj do Bottoms’a. Boone, Axl, pozostańcie na normalnych
obowiązkach. Później znowu omówimy” - Hawk spojrzał na zegarek, po czym jego
oczy na chwilę spoczęły na Mo, Auggie i Mag, zanim skończył – „Wychodzimy. Aug,
jesteś ze mną w Camaro. Mo, ty i Mag weźcie cień. Podam wam adres i moją trasę.
Chcę, żebyście nadeszli z innego kierunku. I bądźcie absolutnie pewni, że nie
jesteście śledzeni”.
To
nie brzmiało, jakby coś mieli.
To
brzmiało, jakby mieli coś interesującego.
Pojazdy,
z których korzystali, kiedy nie chcieli zostać zauważeni, nazywali „cieniami”.
Były zwykle niepozorne, ale najwyższej klasy, więc na wszelki wypadek miały moc
pod maską i zwrotność.
Hawk
wymieniał je losowo, sprzedając stare i kupując nowe (chociaż tych „nowych” mogły
być używane). A Aug zauważył, że nigdy nie mieli cienia dłużej niż sześć
miesięcy.
Hawk
zakończył spotkanie, zawołał Mo, aby omówić podejścia, uzbroili się w broń, a
potem wyszli.
Podróż
tam, dokąd zmierzali, nie była wypełniona rozmową.
Ale
to niewiele, co zostało powiedziane, było ważne.
Całość
zawierała, od Hawka - „Ty i Pepper próbujecie?”
Od
Aug’a - „Tak”.
Od
Hawka - „Wszystko w porządku?”
Od
Aug’a - „Świetnie”.
Od
Hawka po krótkiej przerwie - „Dobrze”.
Od
Aug’a - „Juno chce, żebym pomógł w przygotowaniu dekoracji do jej szkolnego
Święta Dziękczynienia. Nie znam harmonogramu, ale mogę potrzebować wolnych
wieczorów”.
Od
Hawka - „Dostaniesz je”.
Nastąpiła
kolejna pauza, a potem od Hawka - „Wiem, że wszyscy wiecie, że spieprzyłem i
prawie straciłem Gwen z powodu przeszłej historii”.
Aug
wiedział, więc chrząknął - „Tak”.
„Nie
utknij w przeszłości, Auggie. Nie trać czasu” - radził Hawk głównie dlatego, że
on też wszystko wiedział. Wszystko o wszystkich jego ludziach. I dawał więcej
niż przelotne gówno - „Nie możesz odzyskać czasu. I uwierz mi, nigdy nie chcesz
być w miejscu, w którym żałowałbyś, że to spieprzyłeś”.
„Nie
dorastałem…” – zaczął Aug.
„Nienawidzę
tego, co miałeś” - przerwał mu Hawk - „Nie potrafię wyrazić, jak bardzo. Ale to
już historia, Auggie”.
Aug
zamknął się.
Ponieważ
tak było.
A
teraz było teraz. Inny czas. Inni ludzie.
I
musiał strzec się, by coś ciemnego, nad czym nie miał kontroli, nie złamało czegoś
jasnego, co było w jego zasięgu.
Hawk
nie powiedział nic więcej.
Auggie
też nie.
Z
drugiej strony, kiedy zbliżyli się do miejsca, do którego zmierzali, Auggie
wszedł w rolę i skupił uwagę na tym, gdzie się znajdują i czy ktoś ich nie
śledzi.
Nie
podobała mu się strefa, w której się znajdowali. To nie była dobra część
Denver.
A
kiedy Hawk zaparkował i wędrowali na piechotę pięć przecznic od miejsca, w
którym zostawili Camaro Hawk’a do miejsca, w którym odbywało się to spotkanie,
nie podobał mu się klimat tego miejsca.
Ale
przede wszystkim nie podobał mu się fakt, że czarny SUV Iana Mercedes GLC był
zaparkowany przed nim.
Według
wiedzy Auggie’go, Ian nie miał do czynienia z tą sprawą.
Więc
co, do cholery, robił tam pracodawca Pepper?
Aug
poczuł spojrzenie Hawka i dał swojemu szefowi własne, ale żaden z nich nie był
szczęśliwy.
Oznaczało
to, że Hawk nie wiedział, że Ian też tu będzie.
Miejscem
spotkania był mały klockowy budynek z pustaków pomalowanych na biało. Właściwie
wszystko było białe. Białe drzwi. Białe wykończenie.
Ale
nie był czysty i nie był dobrze utrzymany do tego stopnia, że wydawał się w
większości opuszczony.
Niewielki
parking dookoła składał się z popękanego asfaltu i połamanych klocków
parkingowych, które również, jakoś niedawno, zostały pomalowane na biało.
Zrobili
szeroką pętlę wokół obwodu, zanim skierowali się do jednych z dwojga drzwi do
budynku, a kiedy to zrobili, żaden z nich nie był zachwycony, że wszystkie okna
są zaciemnione.
Hawk
dwukrotnie walnął w drzwi bokiem pięści, a Aug trzymał rękę na swojej broni,
kiedy to robił.
Nie
było odpowiedzi.
Hawk
otworzył drzwi.
Weszli
szybko i równie szybko zamknęli za sobą drzwi.
Ponieważ
Ian tam był.
Podobnie
jak Smithie.
Podobnie
jak Rush, Shy i Dutch, wszyscy z Chaos MC.
Oraz Beck, Core i Eightball z Resurrection MC.
Na
koniec Malik, mąż Elviry, jeden z policjantów z ich załogi.
Auggie
mógł stwierdzić po tym, jak Hawk trzymał ciało, że to było większe spotkanie,
niż się spodziewał, nie tylko z obecnymi mężczyznami, ale także z wagą tego, co
tak wielu znaczyło.
Mógł
też powiedzieć, że Hawk nie był fanem pokazywania się gdzieś, jeśli nie miał co
do tego wywiadu.
„Wiesz,
o co chodzi w tym gównie?” - zapytał Smithie, najmniej cierpliwy z nich.
„Jeszcze
nie” – odpowiedział Hawk.
Kolejne
podwójne uderzenie w drzwi i weszli Mo i Mag.
Obaj
mężczyźni przeskanowali graczy, a następnie spojrzeli prosto na Hawka, a ich
twarze wyraziły to, jak wyglądała reszta.
Nieszczęśliwe.
Na
szczęście musieli poczekać tylko kilka minut, zanim do drzwi znów zaczęto
walić.
Tym
razem trzy pukania.
I
wszedł Lee Nightingale i jego prawa ręka, Luke Stark.
Towarzyszyli
im Eddie Chavez i Hank Nightingale, obaj gliniarze.
A
pomiędzy tymi duetami znajdowała się wysoka, szczupła Czarna kobieta ze
świetnym tyłkiem, krótko przyciętymi włosami, niesamowicie piękną strukturą
kości, dużymi oczami i prezencją, która, gdyby była dosłownie fizyczna,
zepchnęłaby ich wszystkich na nogi.
Kiedy
wchodziła w ich scenariusz, wydarzyły się dwie rzeczy, których Auggie nie
lubił.
Po
pierwsze, Beck chrząknął - „Nie”.
To
oznaczało, że była złą wiadomością.
Wszyscy
oni, Hawk i jego ludzie, Nightingale i jego załoga, Chaos i ich bracia, a
zwłaszcza gliniarze, chcieliby twierdzić, że najlepiej znają ulice.
Ale
prawda była taka, że Resurrection to robiło.
Jak
grałeś w grę po swojemu, tak się działo.
Znali
dobro.
Znali
zło.
Ale
najbardziej ocierali się łokciami o brzydkie.
Drugą
rzeczą, która nie podobała się Aug’owi, była atmosfera, która pojawiła się
między kobietą a Dorianem.
Chryste,
gdyby ktoś dostał się między ich zamknięte spojrzenia, zostałby natychmiast
spalony.
Co
oznaczało, że Smithie warknął - „Kurwa”.
„Pieprzone
jaja sobie robisz z tą suką?” - Eightball zażądał od Lee, Luke’a, Hanka i
Eddiego jako całości.
„Czas,
żebyście wszyscy poznali Dynamite” – stwierdził Lee.
W
tym momencie pokój stał się nieruchomy.
Słowo
„dynamit” było jedynym tropem w sprawie brudnych gliniarzy, którą Tony Crowley
zostawił im przed śmiercią.
„Nie
tak dobrze znana jako porucznik Stephanie Fortune, pod głęboką przykrywką,
policja w Denver” – zakończył Eddie.
„Kurwa?”
- szepnął Beck.
Cóż…
Gówno.
No i coś się zaczyna dziać :)
OdpowiedzUsuńCZekam na kolejny rozdział.
Oj... Będzie ciekawie 😁😁🤗 dziękuję ❤️
OdpowiedzUsuńO kurcze, o kurcze zaczyna się robić super
OdpowiedzUsuńO ciekawie. Dziękuje./
OdpowiedzUsuń