ROZDZIAŁ
7
Góra
Pepper
Oczywiście,
kiedy gówno stawało się realne w prawie każdym aspekcie twojego życia, miałaś
tylko jeden wybór, jak sobie z tym poradzić.
Wzywałaś
swoje dziewczyny.
Ale
częścią tego, o czym musiałam porozmawiać, była moja córka. A moja córka
kochała moje dziewczyny i vice versa, więc trzymanie ich osobno, gdy była
możliwość bycia razem, było niemożliwe. Więc szalona grupowa wiadomość
tekstowa, którą wysłałam po odejściu Auggie, zawierała błaganie ich, by
pokazały się w moim domu na kawę i moje sławne bułki cynamonowe następnego
ranka po tym, jak Juno poszła do szkoły.
Byłoby
miło móc być tą telewizyjną mamą, która była najlepszą przyjaciółką i dzieliła
się wszystkim ze swoimi dziećmi, nie mając żadnej emocjonalnej traumy z powodu
tego, że ich mama traktowała je jak kumpli, zamiast robić wszystko, co w ich
mocy, aby dać im kierunek jako rodzic.
Ale
przyjaciel był przyjacielem.
A
mama była mamą.
Musiałam
więc znaleźć czas, aby to wszystko rozwiązać z moją ekipą, kiedy Juno nie było
w pobliżu.
To
zrobiłam.
Ponieważ
Lottie, Ryn i Hattie również miały dzień wolny (a raczej noc), były w domu.
Ale
nawet Evie powiedziała, że porozmawia ze swoim szefem, żeby się mogła pojawić.
Co
powiedziało mi, ile już wiedziały. Bo pamiętajmy, że Aug pracował ze wszystkimi
ich mężczyznami. Nie wydał mi się gadułą, ale jeśli pracowałeś blisko z ludźmi,
którzy byli również twoimi przyjaciółmi, rozmawiałeś.
Tak
jak ja miałam to zrobić.
(Prawdę
powiedziawszy, mogło chodzić o bułeczki cynamonowe, bo były nie tylko sławne w
mojej ekipie, ale były naprawdę
sławne w mojej ekipie.)
Zaczęły
przybywać punktualnie o 9:30. Evie pierwsza. Potem Lottie i Hattie depczące
sobie po piętach. I wreszcie Ryn.
Po
pozostawieniu czasu na uściski, powitania i napełnienie kubków kawy, popędziłam
ich tyłki do mojego pokoju rodzinnego i uciszyłam je, podając jeszcze ciepłe
bułeczki cynamonowe z piekarnika z topionym kremowym serkiem na wierzchu.
Oczywiście
natychmiast chwyciły za talerze i widelce i prawie zderzyły się głowami,
sięgając po patelnię, którą gorącą postawiłam na podkładce na stoliku do kawy.
Więc
kiedy usiadły i opychały się, wystartowałam.
Byłam
tak podekscytowana, że nawet nie usiadłam, zanim to zrobiłam.
„Zakładam,
że wiecie pewne rzeczy, a innych nie wiecie, więc opiszę to wszystko”.
Dostałam
cztery skinienia głową z czterech głów z żuciem ust.
Dobrze…
Piekło.
„Racja,
nie wiem od czego zacząć” – przyznałam.
„Zacznij
od Auggie’go” – powiedziała Lottie.
„Jak
twoja mama?” – spytała Hattie w tym samym czasie.
Evie
i Ryn wciąż żuły.
Auggie
prawdopodobnie powinien zostać zachowany na koniec, ponieważ prawdopodobnie
dyskusja potrwa najdłużej.
Więc
zaczęłam tam, gdzie to wszystko się zaczęło.
A
przynajmniej ostatnia część „tego”.
Co
usłyszałam o mojej mamie.
„Nie
wiem, jak się ma mama” - powiedziałam im - „Nie widziałam jej. Dzwoniłam
codziennie, odkąd usłyszałam wiadomości. Poprosiłam o spotkanie z nią. Unika. A
potem Auggie powiedział mi, że moja siostra nie tylko ma poślubić wielebnego
Clyde'a, który ma siedemdziesiąt pięć lat…”
Każda
wciągnęła powietrze.
„…i
będzie żoną numer sześć…”
Kolejne
wdechy, ale wraz z nim Ryn wciągnęła tak dużo, że zaczęła się dławić.
„…także
mój tata najwyraźniej ma trzy inne żony oprócz mamy. Coś, czego nie wiedziałam”.
„Jasna
cholera” – powiedziała Lottie.
„Tak”
– zgodziłam się - „Więc jestem jakby w sytuacji, w której myślę, że nigdy nie
zostanę zaproszona do spędzenia czasu z mamą. Albo, jeśli mama jest tak chora,
jak twierdzi Saffron, nie ma ochoty gdzieś mnie spotkać. Nawet tu. Od tej
kontemplacji zdałam sobie sprawę, że dawno nie byłam u nich. Minęły lata. One przychodziły
tutaj. Spotykamy się w restauracjach lub parkach. Pojawiają się na imprezach
Juno. Próbują nakłonić nas do pójścia do kościoła. A teraz myślę, że to
prawdopodobnie dlatego, że mój tata nie chciał, żebym wpadła na jego pozostałe
trzy żony”.
„To
jest…” – zaczęła Evie, ale nie skończyła.
„Obłąkane?”
- wypełniłam.
„Tak.
To było słowo, którego szukałam” – mruknęła.
„Mm-hm”
– zgodziłam się ponownie.
„Wiesz,
robią to fundamentalni mormoni i jest to częścią tego, w co wierzą” – zauważyła
ostrożnie Hattie.
„Nie
kryjąc się” - powiedziałam do niej - „Ale gdyby tak było, po pierwsze, mój
ojciec, matka i siostra nie ukrywaliby tego przede mną. Nigdy nie obchodziło
ich, co myślę o tym, jak praktykują swoją wiarę. Jak wiesz, odkąd odeszłam,
próbowali mnie w to wciągnąć lub ściągnąć z
powrotem. Gdyby to była zdrowa część, nie ukrywaliby tego. Po drugie, moja
siostra nie wybrała mężczyzny, z którym będzie się kochać, który zaoferuje
także jej siostry-żony. Wychodzi za faceta na tyle starego, że może być jej dziadkiem”.
„Rozmawiałaś
z nią, odkąd Aug ci to powiedział?” - spytała Ryn.
„Nie”
„Więc
skąd wiesz, że ona tego nie chce? To znaczy, to niezwykłe, z tak dużą różnicą
wiekową. Ale są romanse majowo-grudniowe, które są prawdziwe” – kontynuowała.
„Cóż,
wiem głównie dlatego, bo jesteśmy siostrami. Dorastając dzieliłyśmy pokój. Może
i jest religijna, ale nadal jest kobietą, która kiedyś była dziewczynką. A
kiedy była dziewczynką, opowiadała mi nie tylko o chłopakach, w których się
podkochiwała, opowiadała mi o swoich nadziejach i marzeniach o swoim przyszłym
mężu. A jakiś stary koleś nie był tego częścią”.
„Mm-hmmm”
- zanuciła Lottie, po czym powiedziała - „Słyszę cię”.
„Łał,
Pez, to dużo” – zauważył Hattie.
To
było całkowicie.
„Nawet
nie zarysowałam powierzchni” – podzieliłam się.
Dostałam
na to wiele dużych oczu, a potem wszystkie się usadowiły.
„Auggie
znalazł mojego dawno zaginionego brata” – oświadczyłam.
Nawet
jeśli właśnie odsunęły się od ostatniej wiadomości, kiedy złożyłam tę
deklarację, poczułam fizycznie, że się przygotowują.
Z
drugiej strony to były moje dziewczyny. Wiedziały, że nie tylko kochałam mojego
brata, ale też tęskniłam za nim.
Nie
powstrzymywałam się, kiedy im o nim opowiadałam.
„Jest
byłym więźniem, seryjnym mężem, choć nie w taki sposób, jak jego ojciec, ale w
sposób, że rozwiódł się z trzema
kobietami, które poślubił odkąd odszedł”.
„O
cholera” – mruknęła Ryn.
„Także
bije żony w tym sensie, że zarobił za to odsiadkę” – dokończyłam.
„Och
Pepper” – szepnęła Hattie przerażona.
„Tak”
– powiedziałam, warcząc „k”, aby dokładnie wyjaśnić, jak bardzo czułam jej
przerażenie.
Ryn
sięgnęła daleko po pozytywną stronę - „Dobra, pozytywna uwaga: przypuszczam, że
można bezpiecznie powiedzieć, że twój brat nie zostanie teraz zaproszony do
kręgu modlitewnego, więc nie musisz się już tym martwić”.
Evie
szturchnęła ją łokciem i przewróciła oczami.
„Wiem,
kiepskie, ale nie mam nic więcej” – mruknęła Ryn pod nosem.
„Tak,
a teraz… czy mam powiedzieć rodzinie, że mój brat jest w takim bałaganie?” - zapytałam
- „Nie tylko miał trzy żony, ale także pięcioro dzieci. Najwyraźniej jest
gównianym partnerem biznesowym. A w wolnym czasie oszukuje najmujących i wdaje
się w bójki barowe”.
Hattie
skrzywiła się.
Evie
(która, nawiasem mówiąc, miała też gównianego brata) zwiesiła głowę.
Lottie
i Ryn wyglądały, jakby się wściekały.
Evie
podniosła głowę - „Teraz rozumiem bułki cynamonowe”.
„Jeśli
jakakolwiek sytuacja krzyczy bułeczki
cynamonowe, to jest to” – zgodziła się Hattie.
„Nie
skończyłam” - powiedziałam im.
Głos
Ryn stawał się coraz wyższy - „Mówisz poważnie?”
„O
cholera” - powiedziała Lottie przy kolejnym kęsie bułki cynamonowej (na
marginesie: to było świadectwem tego, jak dobre były moje bułeczki cynamonowe,
ponieważ Lottie je jadła, a ona i Mo traktowali swoje ciała jak świątynie, z
wyjątkiem moich bułek cynamonowych).
„Tak
jestem poważna. I tak, o cholera” – potwierdziłam.
W
celu umocnienia się wszystkie wgryzły się w swoje bułeczki.
Czekałam,
aż będą miały usta pełne och, ach, cynamonowej, ciastowatej, lukrowanej
dobroci, zanim kontynuowałam.
„Więc
podzieliłam się z wami wszystkim, co zaszło z Auggie’m i o Juno, zapraszającą
go o dzień kariery i tak dalej” – zaczęłam.
Mam
cztery kiwnięcia głową.
„I
właśnie wam powiedziałam, że Auggie opowiedział mi o mojej siostrze i bracie”.
Jeszcze
cztery skinienia głową.
„Powiedziałem
wam również, że Auggie przyjechał wczoraj i to jest jeden z powodów, dla
których dzisiaj was tu zaprosiłem”.
Głowa
kiwała głową ponownie.
„Nie
powiedziałam wam, że Juno widziała, jak podjeżdża. Wpuściła go. Potem
powiedziała mu, żeby poszedł do mojej sypialni, żeby się przywitać. Nie
krzyczała „Hej, mamo! Auggie jest tutaj!” Pewnie dokładnie wiedziała, co robię,
i wysłała Auggie’go prosto do mojego pokoju”.
Przestały
kiwać głową i gapiły się.
„Medytowałam”
– kontynuowałam - „Obserwował mnie”.
„O
stary” - Ryn.
„Fajne”
- Evie.
„Gorące”
- Lottie.
„Jejć”
- Hattie.
„Kiedy
skończyłam, powiedział mi, że kiedy medytowałam, byłam jeszcze piękniejsza”.
„O
stary” - Ryn.
„Fajne!”
- Evie.
„Gorące” - Lottie.
„Jupi!”
- Hattie.
Zignorowałam
je.
„Ponadto
powiedział mi, że kocha moją sypialnię. I po przekazaniu mi informacji o moim
bracie i siostrze i zrobieniu tego w naprawdę
miły sposób, nawet jeśli to, co miał do powiedzenia, było naprawdę przygnębiające, opowiedział mi o szalonym związku swoich
rodziców, który jest cholernie dysfunkcyjny. Jak wciągali go w ten bałagan i
nadal to robią. Wspominał o tym, jak kobiety go oszukiwały, co nie brzmiało
dobrze. Przeprosił za to, co powiedział mi w szkole Juno. A kiedy to zrobił,
zrobił to w sposób, w jaki wiedziałam, że naprawdę to miał na myśli i nie były
to tylko słowa. I w końcu złożył kilka obietnic, których, klnę się na życie, a
muszę powiedzieć, że od wczoraj do teraz próbowałam, nie wyobrażam sobie, żeby
nie dotrzymał”.
„Tak,
Mo powiedział mi to wszystko o Aug’u. Jego rodzice to poważne dupki” - Potwierdziła
Lottie.
„Mo
ci powiedział? Mag mi nie powiedział” – powiedziała Evie – „Czy Mag wie?”
„Prawdopodobnie”
– odpowiedziała Lottie.
„Boone
też mi nie powiedział” – wtrąciła Ryn.
Hattie
na wpół się wierciła.
Axl
się z nią podzielił.
„W
porządku” – powiedziałam do niej - „Szczerze”.
„Źle
się czułam, nie mówiąc ci o tym. Naprawdę” – odpowiedziała - „Ale Axl mi
powiedział, a potem powiedział, że to Auggie powinien powiedzieć tobie, a ja
się zgodziłam”.
„Dlatego
ja też nic nie powiedziałam” – dodała Lottie.
„Absolutnie,
wszystko w porządku” – zapewniłam je.
Ponieważ
było.
To
dlatego, że Axl miał rację. To było Auggie’go, żeby mi to dał.
Chociaż…
„Ktoś
mu powiedział o Corbin’ie” – podzieliłam się.
„To
nie wyszło od Axla” – wtrąciła Hattie - „On wie, że to działa w obie strony”.
„To
mogło pochodzić od Mo” – przyznała Lottie.
„Albo
Maga” – powiedziała Evie.
„Albo
Boone’a” – powiedziała Ryn.
„Nie
mam nic przeciwko” – obiecałam - „To nie tak, że nie wiem, że wszyscy
rozmawiamy o różnych rzeczach”.
„Ale
wspomniałaś o tym” - zauważyła Lottie.
„Nie
powiedziałem tego, żebyście wszystkie czuły się dziwnie” – odpowiedziałam -
„Powiedziałam to, ponieważ on wie i był określił bardzo jasno, że nie zrobi mi
tego, co zrobił Corbin”.
„Nie
sądzę, żeby kiedykolwiek to zrobił” – powiedziała Evie.
„Nigdy”
– przerwała Hattie.
„Gdyby
to zrobił, wie, że Mo spieprzyłby mu gówno” - oznajmiła Lottie.
„Boone
też by to zrobił” – powiedziała Ryn.
„W
porządku” – wtrąciłam się, bo miałam rację. Część z Auggie’m miała potrwać
najdłużej - „Więc…” - Zacisnęłam mocno powieki, po czym z jękiem opadłam tyłkiem
na pokrytą szydełkową poszewką poduszkę, która była za mną, zanim oparłam
łokcie na kolanach i schowałam twarz w dłoniach.
„Pez”
- zawołała do mnie Lottie.
Wzięłam
głęboki oddech i spojrzałam na nią.
Jedno
spojrzenie na jej ładną twarz wiedziałam, że rozumie dokładnie, co mnie tak
obciążało, że fizycznie mnie przygnębiało.
„Auggie
jest wspaniały. Czy kiedykolwiek rozważałaś to?” - zapytała.
„Oczywiście.
Jak za każdym razem, gdy na niego patrzę. I, żebyście wiedziały, często nie
patrzę na niego, a po prostu o nim myślę”.
„Nie
mam na myśli tego rodzaju rozważań” – powiedziała.
Pozwoliłam,
aby wyraz twarzy, który, jak wiedziałam, był teraz zdezorientowany, przemówił
za mnie.
Zrozumiała
mnie i zaczęła opowiadać historię.
„Zanim
nas spotkali, chłopaki przesiadywali w barze. To był bar dla lokalnych, ale
także rodzaj miejsca schadzek. Mieli dobre telewizory, a mężczyźni byli blisko
barmanów, więc mogli powiedzieć osobie za barem, co chcą oglądać i zmieniali
kanał. Mogli tam łapać swoje gry i nigdy nie zabrakło im piwa. I wisiały tam
gorące laski. Tak więc z oczywistych względów było to ich stałe miejsce”.
Wzięła
oddech.
Nikt
nic nie powiedział.
Ciągnęła
dalej.
„Była
tam też para, która bywała tam często. Pewnego razu, kiedy tam byli, Aug
powiedział Mo, że ta laska była w jego guście. Ale miała kogoś, bo zawsze była
z tym facetem. Zarówno Aug, jak i Mo myśleli, że tak jest. Tyle że pewnego dnia
przyszła do baru bez swojego kolesia i usiadła obok Auggie’go. Nawiązali
rozmowę. Połączyli się. Podobała mu się. Tego wieczoru spotykała się z
przyjaciółmi, więc pożegnała się i wyszła. Ale to połączenie znaczyło
wystarczająco dużo, Auggie powiedział Mo, że to się stało”.
Nie
czułam się zbyt szczęśliwa z powodu tej historii, chociaż nie miałam pojęcia,
dokąd zmierza. Po prostu wiedziałam, że sposób, w jaki to mówiła, cokolwiek to
było, nie był dobry.
Ale
trzymałam buzię na kłódkę.
Lottie
kontynuowała swoją opowieść.
„Ale
wróciła, znowu bez faceta, z którym zawsze była i usiadła z Auggie’m. Tym razem
nie spotykała się z przyjaciółmi i jasno dała do zrozumienia, że wróciła, by
spotkać się z Augie’m. Jak za pierwszym razem, kiedy się spotykali, kliknęli… i
zabawili się”.
Zawahała
się.
Rozumiałam,
co miała na myśli, mówiąc „zabawili się”, więc skinęłam głową.
Kontynuowała.
„A
po tym, jak to zrobili, powiedział jej, że chce się z nią znowu zobaczyć, a ona
przyznała, że był jej prezencikiem”.
Ocho.
Wyprostowałam
plecy, bo miałam wrażenie, że wiedziałam, co to znaczy.
I
tak zapytałam.
„Prezencikiem?”
Lottie
skinęła głową - „Prezencik. Auggie jest gorący. Obejrzała go. Zapragnęła go.
Miała swojego faceta. Nie byli w otwartym związku, ale zawarli umowę. To rodzaj
zmodyfikowanej umowy o celebrycie, o którym żartujesz ze swoim partnerem, ale
robisz to, bo nigdy w to nie pójdziesz. Dla nich to było prawdziwe, a skłoniło
ją do tego zobaczenie Auggie’go w barze. Jej koleś musiał wybrać dziewczynę, z
którą mógłby się pieprzyć bez problemów, bez pytań, bez powrotu kolejny raz.
Ona musiała wybrać faceta. Auggie był tym facetem. Pieprzyła go, bo jest
wspaniały i chciała tego. To było doświadczenie. Tylko tym dla niej był. Gorący
facet, z którym się pieprzyła”.
W
środku było mi zimno.
Lottie
nie skończyła.
„Nie
trzeba dodawać, że żaden z facetów nie wrócił do tego baru, a wkrótce potem Mo
spotkał mnie. I to jest najgorsze, co się stało, ale podobne rzeczy przydarzały
się Auggie’mu i to bardzo często. Uważamy, że faceci tacy jak on, którzy mają
ciało, twarz, włosy i ubrania i nieźle zarabiają, mają to ogarnięte. Ale
kobiety mogą być sukami. Zdarzyło się to wszystkim, nawet Mo. Po prostu Auggie
jest wspaniały jak gwiazda filmowa, więc dostał tego więcej. Był ich nagrodą do
zdobycia. Był łupem. Innymi słowy, dla tej laseczki, będącej w
jakiejś grupie przyjaciół, to uczyniło go nagrodą w jakiejś grze,
przeciwieństwo rywalizacji o dominację, ale efekt końcowy jest taki sam, został
tak poważnie oszukany przez kobiety, że nie uwierzysz”.
Przeciwieństwo rywalizacji o
dominację, ale efekt końcowy jest taki sam.
„Boone
tego też mi nie powiedział” – wyszeptała Ryn.
„Mag
wspomniał coś” – mruknęła Evie.
Hattie
nic nie powiedziała.
Więc
wiedziałam, że wiedziała.
Jeśli
chodzi o mnie, nie byłam w stanie się ruszyć ze strachu przed tym, co bym
zrobiła, gdybym to zrobiła.
„A
to tylko to gówno” – ciągnęła Lottie
- „Były inne, które chciały faceta, który wyglądał jak on, aby mogły się tym
chwalić. Nie chciały go poznać. Nie miał mózgu, myśli, uczuć ani opinii. Był
tylko ich trofeum”.
Dobra.
Miałam
dość.
Aby
to wyrazić, nie odrywałam wzroku od Lottie, nawet gdy uniosłam obie ręce i przycisnęłam
palce do ust.
Wzięłam
głęboki wdech przez nos, wstrzymałam go i wypuściłam powietrze.
Opuściłam
ręce na kolana.
Potem
pochyliłam się w jej stronę i krzyknęłam - „Te
pieprzone suki!”
Blond
włosy zakołysały się na głowie Lottie.
Ryn
i Evie uśmiechnęły się do siebie.
Hattie
uśmiechnęła się do mnie.
Widzicie?
Wiedziałam,
że nie powinnam się ruszać.
Teraz
już było za późno.
„Jesteś
cholernie poważna z tym gównem?” - zażądałam od Lottie.
„Żałuję,
że nie, ale jestem” - odpowiedziała Lottie.
Strzeliłam
do pozycji stojącej.
A
potem zaczęłam chodzić.
I
mamrotać.
„O
mój Boże, to jest popieprzone. To znaczy, nawet nie mogę uwierzyć w to gówno.
Kto by to zrobił komukolwiek?”
„Może
powinnaś usiąść i zjeść bułeczkę cynamonową” – zasugerowała Hattie.
Przestałam
chodzić, odwróciłam się do niej i warknęłam - „Nie chcę bułki cynamonowej!”
„Okej,
teraz czuję się lepiej z tym co jest między nią i Augie’m” - Ryn szepnęła scenicznie
do Evie - „Poważnie, jeśli jest tak wkurzona w jego imieniu, że odrzuca bułkę
cynamonową, jest w nim głęboko”.
„Całkiem”
– zgodziła się Evie.
„O
mój Boże, to nie jest zabawne” – oświadczyłam ze skrajną irytacją.
„Nie
jest” – powiedziała Ryn - „Ale ty jesteś”.
Odwróciłam
się do Lottie i zapytałam (trochę zirytowana) - „Dlaczego nie powiedziałaś mi
tego wcześniej?”
„Wcześniej
to nie była twoja sprawa. Teraz wyczuwam, że w końcu się nad nim wahasz,
mówiąc, że w końcu go wpuścisz, więc właśnie jest”.
„On
jest ogniem, grzmotem, a może górą” - wypaliłam - „A ja jestem wodą. Jezioro.
Ziemia. Mamy równowagę.”
Evie,
Ryn i Hattie wpatrywali się we mnie (Hattie nawet mrugała w zdezorientowany
sposób, który uznałabym za uroczy, gdybym nie świrowała).
Lottie
przemówiła.
„Naprawdę
chciałabym wiedzieć, o czym mówisz, bo sposób, w jaki to mówisz, brzmi tak,
jakbyś miała na myśli, że to jest ważne” – powiedziała. – „Ale nie mam pojęcia,
co mówisz”.
„Tao”
- powiedziałam jej - „Trygramy. Różne energie. Wszyscy mamy zdolność, aby każdy
z nich przepływała przez nas każdego dnia, w dowolnym momencie naszego życia.
Celem jest osiągnięcie Tai Chi, płynności ich wszystkich, równowagi. Ale mamy
tendencję do przyciągania się do energii, które najbardziej nas definiują.
Energia ognia to charyzma. Zaufanie. Odwaga. Nawet najmniejsze światło ognia
może odpędzić ciemność, a jeśli się nad tym zastanowić, to jest niezwykłe.
Energia piorunów to potęga. Inspiracja. Grzmot sprawia, że wszystko się dzieje”.
Wszystkie
wpatrywały się we mnie z wytężoną uwagą.
Więc
trzymałam się tego.
„Woda
jest przepływem. Odbicie. Zdrowe relacje. Granice”.
„Na
pewno masz to ostatnie” - mruknęła Lottie.
Rzuciłam
jej spojrzenie, które mogłoby zadziałać na Juno, ale prawdopodobnie nie na
Lots, ale mimo to kontynuowałam.
„Jezioro
jest pozytywne. Optymizm. Radość. Balansowanie. A ziemia jest pożywieniem.
Dbanie o siebie i innych.”
„A
czym jest góra?” – zapytała Evie.
„Mądrość”
- odpowiedziałam, po czym milczałam, coś trącało okolice mojego serca. I to coś
tak bardzo przykuło moją uwagę, kiedy kontynuowałam, to było tak, jakbym
szeptała do siebie - „Stałość. Wiara. Zaufanie. Góra zawsze była i zawsze
będzie”.
Zamilkłam
i nie miałam pojęcia, jak długo wszyscy w pokoju milczeli przy mnie, ale
wydawało mi się, że minęło dużo czasu, zanim w końcu przestałam koncentrować
się na swoim sercu i wróciłam do pokoju.
Kiedy
to zrobiłam, Lottie oświadczyła - „Jestem nawracającym się taoistą”.
„Tak
cholernie totalnie jesteś!” - zgodziła
się Ryn.
„O
jasna cholera, może zrównoważyłaś nas wszystkie” - powiedziała Evie.
„Wiedziałam,
że twoje swaty nie były przypadkowe!” - krzyknęła Hattie.
„Oczywiście,
że nie były przypadkowe” - powiedziała Lottie, brzmiąc na zirytowaną.
„Znałam
Boone’a i na pewno nie byłam przypadkową dla niego” – orzekła Ryn.
„Myślałam,
że chciałaś mi mieszać z głową Magiem, ale teraz to widzę” – wtrąciła Evie.
„Kiedy
przestałam być idiotką i poznałam go, wiedziałam też, że Axl jest dla mnie
równowagą” – powiedziała Hattie.
„Uh…
hello” – zawołałam.
Wszystkie
spojrzały na mnie.
„Cały
ten grzmot i ogień jest zdecydowanie niesamowity” – stwierdziłam. „Ale to
energia góry jest tym, której potrzebuję”.
„Auggie
to taka góra” – zapewniła Hattie.
„Tak
jest” – zapewniła Ryn.
Chciałam
w to wierzyć.
Naprawdę
w to wierzyłam.
Ale…
„Muszę
to wiedzieć” – odpowiedziałam - „Dla
Juno i dla mnie.”
„Nie
możesz wiedzieć gówna” – odparła
Lottie - „Chociaż powiem, że zgadzam się, że Auggie to góra. Ale co tu się
naprawdę dzieje, Pepper?” - zapytała.
„Co
masz na myśli?” – zapytałam z powrotem.
„To
znaczy, rozumiemy to” - Machnęła ręką - „Sprawy nie były dla ciebie łatwe.
Dalekie od łatwych. Masz Juno do brania pod uwagę, a ona jest ważna. Ale był
otwarty na to, jak będzie z tobą. Nawalił, a potem łamał sobie kark, szukając
dla ciebie twojego brata i to mroczny bonus, ale mimo wszystko to bonus, gdy
odkrył to gówno o twojej rodzinie. I straciłaś rozum, kiedy usłyszałaś, że
kobiety były dla niego sukami”.
Potrząsnęła
głową z obrzydzeniem.
I
trzymała się mnie.
„A
on nie jest ani trochę głupi. Może nie wie o tych energiach, ale z rodzicami
takimi jak miał, kobietami pieprzącymi z jego głową, czy myślisz, że nie
rozumie, że potrzebuje pożywienia, równowagi, kogoś, kto się nim zaopiekuje?
Wreszcie? Nigdy tego nie miał w swoim życiu? To znaczy, jesteś nie tylko
piękna. Jesteś nie tylko niesamowita. Jesteś świetną mamą. Auggie może połączyć
jedno i jedno i jedno i chcieć tych trzech”.
„Myślę,
że potrzebuję teraz bułki cynamonowej” – oznajmiłam.
Hattie
podeszła, żeby wyciągnąć dla mnie jedną z patelni.
Wróciłam
do poduszek na podłodze i opadłam na jedną.
Hattie
podała mi lepką bułkę na talerzu widelcem. Wzięłam widelec i zaczęłam w niej kopać.
Lottie
pozwoliła mi przeżuć.
Pozwoliła
mi przełknąć.
A
potem nie pozwoliła mi uciec od tego, co powiedziała.
„Co
tak naprawdę cię powstrzymuje, Pez?”
Spojrzałam
na nią.
I
dałam im to wszystko.
„Zawarłam
ze sobą pakt. Żaden mężczyzna, aż dopóki Juno, nie będzie mogła emocjonalnie
zrozumieć, co to znaczy dla mnie, a co za tym idzie, dla niej”.
„Innymi
słowy, żadnych mężczyzn, więc kiedy spróbujesz ponownie, a on cię wyrucha, tak
jak Corbin, nie zostanie zdziesiątkowana, tak jak wtedy, gdy Corbin cię
wyruchał” – wywnioskowała Lottie.
Przestałam
patrzeć na Lottie i skupiłam się z powrotem na bułce.
„Pez”
– zawołała Lottie.
Podniosłam
na nią oczy.
„Nie
zrozumiała, gdzie poszedł tatuś” – powiedziałam cicho.
Lottie
wciągnęła słyszalny oddech i oparła się.
Wskazałam
na siebie widelcem posmarowanym cynamonem i kremem do sera - „Zraniło mnie to,
co zrobił. Kochałam go. Nawet gdyby tylko raz mnie zdradził, to by mnie
zniszczyło. Ale on mnie nie zdradził raz. Zdradził mnie taki w sposób, że zdradził
nas obie. Prowadził całe inne życie, w którym nie było nas z nim. I musiał
odejść. Ale pozbywając się go, wyrzuciłam ojca mojej córki. Odebrałam go jej…”
„Nie
ty, on to zrobił” – powiedziała stanowczo Ryn.
Zwróciłam
się do niej.
„Ale
zdajesz sobie sprawę, że musiałam żyć z jej zakłopotaniem, a ona miała tylko
pięć lat. W ogóle nie rozumiała, co się dzieje. Ale wiem, że ją to bolało. A
matka nie może znieść krzywdy swojego dziecka. Nie zostaje po prostu zmiecione
przez racjonalne myśli i zrozumienie, że robisz właściwą rzecz. Kiedy boli
twoje dziecko, boli ciebie”.
Nikt
nic nie mówił przez długie uderzenia serca, zanim Evie się odezwała.
„Nie
poruszyliśmy tego. Faktu, że Corbin chce cię z powrotem”.
Potrząsnęłam
głową i znów zagrzebałam się w bułce, mówiąc - „Nie pociągnął tego. Nic. Juno
wraca do niego dzisiaj po szkole. On i ja w końcu wchodzimy w rytm. Tak
naprawdę już nie rozmawiamy, chyba że pojawi się coś, o czym musimy
porozmawiać. Chodzi o to, że bardzo lubi rywalizację. Myślę, że został
pobudzony przez pomysł, że ktoś mógłby wtargnąć na jego teren”.
„Masz
na myśli jego teren, czyli ciebie? Albo jego teren, na przykład, że w życiu
Juno może być mężczyzna?” - spytała Ryn.
„Mnie”
- powiedziałam - „A może nas obie. Nie opiera się to na żadnej rzeczywistości,
ale Corbin jest takim typem faceta. Miałam okazję się nad tym zastanowić, odkąd
powiedział, że zamierza nas naprawić, i powinnam była wiedzieć, w tym
szczególnym sensie, że gdybym odeszła od niego, nigdy by tego nie przyjął.
Zareagowałby. To byłaby rzecz. Wtedy przezwyciężylibyśmy tę sprawę”.
„Czy
myślisz, że gdzieś z tyłu głowy rozważałaś tę możliwość, że Corbin włączyłby
się w tę sytuację, i że to był kolejny powód, dla którego nie spróbowałaś z
Auggie’m?” – zapytała Evie.
Myślałam
o tym.
Potem
powiedziałam - „Tak”.
Wszyscy
zamilkli.
Zajadałam
bułkę.
Hattie
przerwała ciszę.
„Co
teraz?”
Z
tego wszystkiego to pytanie było proste.
„A
teraz muszę podwójnie zastanowić się, co zrobię, ponieważ nie chcę być jedną z
tych suk, które kręcą Auggie’go” – stwierdziłam.
„O
mój Boże” – jęknęła Ryn, opadając plecami na kanapę.
Evie
przewróciła oczami na Hattie.
Lottie
spojrzała na mnie - „Mówisz teraz poważnie?”
„Tak!”
- płakałam – „Mam na myśli te kobiety…”
Klasnęła
- „Mała” - Klasnęła jeszcze dwa razy - „Przestań”.
„Nie
mów, że właśnie na mnie klaskałaś” – powiedziałam cicho.
„Wymyślasz
wymówki” – zawyrokowała Ryn - „Wcześniej, jak powiedziała Lottie, rozumiałyśmy
to. Teraz… to bzdury”.
„Całkowicie”
– zgodziła się Evie.
„Nie
jestem mamą…” – zaczęła Hattie – „…ale rozumiem to wahanie. A kiedy Axl
powiedział mi o tym, co kobiety zrobiły Auggie’mu, bolało mnie za niego. Ale
muszę przyznać, że brzmi to tak, jakbyś szukała sposobów, aby chronić swoje
serce”.
„A
jeśli tak?” – warknęłam - „To nie tak, że ostatnim razem, kiedy je komuś oddałam,
wyszłam na tym tak świetnie”.
„Więc
zamknij te dziewczęce części, siostro” - powiedziała lekceważąco Lottie - „I z
tym skończmy. Ponieważ… nie”.
„Czy
jest energia na szukanie wykrętów?” - spytała Ryn.
Evie
zachichotała.
To
ja patrzyłam teraz na Ryn… i Evie.
„Wiesz,
po prostu wypuść go z haczyka, żeby mógł iść dalej. Dochodzi do tego, że jest…
nieładnie” – powiedziała cicho Hattie.
I
tak było.
Miałam
przed sobą pół bułki cynamonowej rozgrzebanej na talerzu i siedziałam
nieruchomo przerażona.
Ponieważ
już byłam jedną z tych suk, które pieprzyły Auggie’mu w głowie.
Żadnej
z nich nie powiedziałam, że uprawiałam z nim seks.
Teraz
też o tym nie powiedziałam, z oczywistych powodów.
Ale…
Co
ja robiłam?
Ryn
wdarła się w moje myśli.
„I
powróćmy do całej sprawy Juno-próbującej-cię-naprawić. I, to znaczy, jak wiesz,
nie jestem mamą. Ale myślę, że ona próbuje ci coś powiedzieć”.
„Próbuje
powiedzieć, że widzi, jak wszystkie dziewczyny jej mamy są kochane i osiedlają
się, a ona jest częścią tego świata” – odpowiedziałam - „Ona rozumie partnerstwo.
Niewątpliwie pamięta, jak to było, kiedy jej tata i ja byliśmy razem. Chce,
żebym była tak szczęśliwa. Chce, żebym była szczęśliwa jak wy wszyscy”.
„Myślę,
że możemy wyciągnąć z tego wniosek, że chce, abyś była szczęśliwa” – podkreśliła
Ryn.
„Nie
lekceważ tego” – powiedziała pospiesznie Evie - „Naprawdę. Ponieważ dla ludzi,
których kochamy, to jest właśnie wszystko, czego dla nich chcemy”.
„Jestem
szczęśliwa” - zapewniłam.
Nikt
nie miał na to nic do powiedzenia.
Pchnęłam
to.
„Nie
musisz mieć mężczyzny, żeby być szczęśliwą”.
„Nie.
Nie musisz” – zgodziła się Lottie - „Ale chcesz, żeby Juno była jedynaczką?”
Gówno.
Nie
chciałam.
Kochałam
niemowlęta.
I
kochałam dzieci.
Każdy
wiek Juno był moim ulubionym wiekiem.
Dzieci
były super.
I
prawdą jest, że moje relacje z bratem i siostrą nie układały się dobrze,
ponieważ oni w swoim życiu robili rzeczy, z którymi się nie zgadzałam.
Ale
kiedy dorastaliśmy, między nami była miłość. Byłam bliższa bratu, ale moja
siostra i ja miałyśmy swoje chwile.
Wiele.
Juno
dorastała, ale siostra jest siostrą, bez względu na wiek.
Chciałam,
żeby to miała.
„Chcesz
być tancerką przez całe życie?” – spytała Hattie, wchodząc w moje myśli.
Nie,
nie chciałam.
Jak
już wspomniałam, chciałam otworzyć studio medytacji/jogi.
„Mogę
sama odejść od tańca” – stwierdziłam.
„Możesz,
ja tylko zwracam uwagę, że być może musisz pomyśleć o wszystkim, Pez. Jesteś
szczęśliwa? Czy naprawdę jesteś
szczęśliwa? Każdy może być szczęśliwy. I wierzę, że jesteś szczęśliwa. Ale
dlaczego nie sięgnąć po coś i być szczęśliwszą”
– nalegała.
Szczęśliwszą.
Auggie
był lojalny wobec swoich kumpli.
Jak
by to było mieć mężczyznę lojalnego wobec mnie?
Był
zabawny.
Jak
by to było, gdybym miała więcej śmiechu w swoim życiu? W moim domu?
Dać
to mojej córce?
Praca
nie była dla niego wszystkim. Przy każdej okazji spotkań grupowych, od tych
ważnych, jak stanięcie za Mo na jego ślubie z Lottie, po Maga grillującego
pizzę, zawsze tam był.
Jak
by to było, gdyby mężczyzna, który rozumiał ważne rzeczy w życiu, a nie zastanawiał
się ile zarobił pieniędzy?
Nie
wspominając o tym, że mogłabym rozpłynąć się w kałużę na mojej szydełkowanej
poduszce, gdybym pomyślała o tym, co mógłby zrobić Auggie, gdyby miał czas i
alternatywne, wygodniejsze miejsce, biorąc pod uwagę, jak dobrze sobie radził,
kiedy pieprzył mnie gorąco i szybko przy ścianie.
A
moja córeczka chciała go dla mnie.
„Zadzwonię
do niego dziś wieczorem” – wymamrotałam.
„Co
powiedziałaś?” – zapytała Evie.
Odchrząknęłam
i spojrzałam na moje cztery dziewczyny.
I
głośniej powtórzyłam - „Zadzwonię do niego dziś wieczorem. Zaprosił mnie na wyjście
na przekąskę po zakończeniu spotkania w sprawie pokazu Dziękczynienia w szkole.
Powiem tak”.
„O.
Mój. Boże” – powiedziała Ryn,
uśmiechając się szeroko.
Hattie
zerwała się na równe nogi, a potem podskoczyła, jej ciemne, kręcone włosy podskakiwały
razem z nią, gdy klaskała i krzyczała - „Jej!”
Evie
sięgnęła i przybiła z Lottie piątkę.
Powinnam
być przerażona.
Powinnam
się bać.
Ale
nie mogłam powstrzymać drgania moich ust, które zmieniło się w uśmiech, widząc,
jak wszystkie były szczęśliwe.
Ciesząc
się, że spróbowałam swojej szansy na miłość.
Ryn
pociągnęła Hattie w dół, gdy Lottie skupiła się na mnie.
„Okej,
gotowe i mogłabym spróbować znaleźć słowa, które opisują, jak bardzo jestem
podekscytowana tym, że tak jest, ale nie mogę, więc nie będę próbowała. Teraz, co
zrobisz z mamą, siostrą i bratem?”
Racja.
Oczywiście.
Straszna
część zrobiona, naprzód do innych przerażających części.
„Nie
wiem co z Birchem” – przyznałam - „Może pozostawienie tego samemu sobie może
być dobrym pomysłem. Jednak muszę się nad tym zastanowić. Ponieważ Juno ma
kuzynów, a ja mam siostrzenice lub siostrzeńców. I to jest wielka rzecz, od
której odwracam się, kiedy odwracam się od Bircha, zwłaszcza powstrzymywanie od
tego Juno. Ale jeśli chodzi o moją mamę, a przede wszystkim o siostrę, mam
plan”.
Kiedy
się zawahałam, wszystkie pochyliły się lekko w moją stronę.
I
wiedziałam, że niezależnie od tego, jaki był mój plan, one albo były, albo
czekały ich dalszą perspektywę, aby to przedyskutować, zmodyfikować,
udoskonalić, a następnie wziąć w nim udział.
Boże,
kochałam te laski.
Czułam
się lżejsza w środku.
Energia
nieba płynęła dla mnie tego dnia.
Bycie
wspieraną.
Nieograniczoną.
Potężną.
Chciałam
zaryzykować z Auggie’m.
I
nagle poczułam, że strach i niepokój odpływają.
Poczułam
się pełna energii.
Musująca.
Podekscytowana.
Poczułam…
Boże,
czułam się tak, jak kiedyś, przed Corbin’em, nawet przed Juno, kiedy byłam wolna
od rodziny i sama.
Jakby
świat był pełen możliwości.
Wszystko,
co musiałam zrobić, to wyciągnąć rękę i go złapać.
*****
Kilka
godzin później (wiele), kiedy było już wystarczająco późno, by prawie każdy, w
tym Auggie, wyszedł z pracy, znowu chodziłam.
Tym
razem z telefonem w dłoni.
Strefa
biurowa, kuchnia, strefa biurowa, salon, strefa biurowa…
Mniej
więcej podczas siódmego okrążenia zatrzymałam się w połowie drogi do kuchni,
kiedy mignęło mi wspomnienie nie tak dawno temu, kiedy dziewczyny dawały mi do
wiwatu, że nie chodzę z Auggie’m, a Ryn nazwała mnie tchórzem.
„O
mój Boże, jestem totalnie tchórzem” – odetchnęłam z przerażeniem.
Następnie
podniosłam telefon i włączyłam go.
„Nie
jestem tchórzem” - powiedziałam do niego - „Jestem potężna”.
W
tym momencie otworzyłam swoje kontakty, przechodząc do „H”, znajdując nazwisko
Auggie’go (miałam jego numer, bo mieliśmy ciąg tekstowy grupy, głównie śmieszne
GIF-y, zaproszenia na rozmowy, takie rzeczy, to byłby pierwszy raz, kiedy użyłabym
jego numeru poza tym ciągiem), a następnie nacisnęłam małą ikonę telefonu.
Czytałam
gdzieś, że nigdy nie kładziesz telefonu blisko głowy (albo nie zostawiasz go na
kolanach, w kieszeni lub w staniku – pole elektromagnetyczne to suka).
Więc
wcisnęłam głośnik.
Zadzwoniło
raz.
W
tym krótkim czasie zastanawiałam się, czy się rozłączyć, podbiec do rozsuwanych
szklanych drzwi i rzucić telefonem na podwórko, więc nie tylko nie mogłabym usłyszeć,
jak Auggie do mnie oddzwania, ale, gdyby użył części swoich zasobów komandosów,
aby zlokalizować mój telefon, zobaczyłby go na podwórku i pomyślałby, że go tam
zgubiłam.
Niestety,
gdy ja zastanawiałam się nad tym absurdalnym pomysłem, on odebrał.
„Pepper?”
Boże!
Co
ja teraz miałam zrobić?
Poszłam
w kierunku swobody.
„Hej”
„Wszystko
w porządku?”
Wydawał
się zmartwiony.
Był
tak... totalnie... górą.
„Tak.
Wszystko jest… cóż, ja po prostu, wiesz, tańczę w nocy, więc nie będzie dużo
czasu, aby coś przekąsić po Święcie Dziękczynienia Juno”.
„Racja”
– powiedział cicho.
„Więc
zamierzam wziąć dzień wolny. Mamy teraz Holly w programie i jest dobra w
zastępowaniu”.
Holly
była naszym nowym MC i komikiem.
Zostaw
Dorianowi (menedżerowi w klubie, w którym pracowałam, w Smithie’s), aby
zatrudnił wspaniałą komediantkę do MC seksownej rewii, która kiedyś była
pokazem ze striptizem.
A
stanie się hitem.
Z
drugiej strony wszystko, czego Dorian dotknął w klubie, zamieniało się w złoto.
„Poświęcasz
osobisty dzień, żeby się ze mną umówić” - powiedział Auggie.
„Czy
ty… to znaczy, nadal chcesz coś przegryźć?” - zapytałam.
„Abso-kurwa-lutnie”.
Na
jego odpowiedź nagle poczułam się tak trzpiotowata, że prawie zachichotałam.
Co
się ze mną działo?
„Masz
miejsce, do którego chcesz się udać, czy chcesz, żebym wybrał?” - zapytał.
„Ty
wybierz. I zanim zapytasz, lubię praktycznie wszystko” – powiedziałam mu.
„Świetnie”
„Tak,
świetnie”
Okej.
Co
teraz?
„Cieszę
się, że zdecydowałaś się powiedzieć tak, kochanie” – powiedział.
„Cieszę
się, że się cieszysz. Ja też się cieszę”.
Brzmiał
na rozbawionego, kiedy odpowiedział - „Dobrze, że oboje jesteśmy w tym
miejscu”.
„Mm-hmmm”.
Człowieku,
zupełnie zapomniałam, jakie to było trudne.
„Więc,
czy ta decyzja miała miejsce podczas bułek cynamonowych?” zapytał.
Poczułam,
że moje oczy stają się duże.
Potem
zaczęłam się śmiać, nie chichotać, ale szczerze się śmiać, podeszłam do mojej
różowej kanapy i rzuciłam się na nią.
„Moje
bułeczki cynamonowe są magiczne” – podzieliłam się bez żadnej próby pokory.
„Słyszałem
o nich”.
„No
cóż… zrobię ci kiedyś”.
Boże!
Czy
to brzmiało, jakbym nawiązywała do faktu, że kiedyś spędzi noc?
„Będę
na to czekał” – powiedział, nie brzmiąc sprośnie, ale tak jakby się na to nie
mógł doczekać.
Dobra,
cóż… byłam idiotką i nie mógł tego przegapić.
Więc
skoro zrobiłam ten krok, równie dobrze mogę stawić czoła reszcie.
„Będziesz
musiał potraktować mnie łagodnie” – stwierdziłam - „Ponieważ właśnie przyszło
mi do głowy, że nie flirtowałam od prawie dekady”.
Usłyszałam
jego chichot, a potem - „Po prostu bądź sobą, Pepper. Od trzech lat czekałem na
ten telefon. I na to też czekałem. Aby połączyć się z tobą”.
Jak
słodko.
„Trzy
lata?” - zapytałam.
„Czy
było pięć?” - żartował - „Czułem je jak pięć, ale nie chciałem tego mówić”.
Znowu
się roześmiałam – „Minęły dopiero miesiące”.
„Wiele
miesięcy”.
Miał
rację.
I
wciąż się śmiałam - „Dobra, wiele miesięcy, ale nie trzy lata”.
„Nie”
– zgodził się - „Nie trzy lata” - Następnie - „Juno jest u swojego taty w tym
tygodniu?”
Odwróciłam
się na bok, aby usiąść wygodniej, odłożyłam telefon na poduszkę i zaczęłam
bawić się włosami, gdy odpowiedziałam ponuro „Tak”.
„Przykro
mi, mała. To jest do bani”.
„W
taki poniedziałek trudno mi nie urządzić sobie użalania się nad sobą”.
„Mogę
sobie wyobrazić”.
I
wtedy…
Stało
się.
Potem
rozmawialiśmy z Auggie przez prawie dwie godziny.
Wiedziałam,
co był w środku czegoś na Netflix’ie (Mindhunter).
Wiedział, że robię epickie nadrabianie zaległości w programie, którego moi
rodzice nie pozwolili mi oglądać w ciągu dnia (Dziewczyny).
Wiedziałam,
że urodził się i wychował w Denver.
Wiedział,
że ja też.
Wiedziałam,
że wynajmował swoje mieszkanie, bliźniak w Dzielnicy Baker, od wspólnych
przyjaciół/znajomych, Indy i Lee Nightingale’ów.
Wiedział,
że kupiłam swój dom dwa lata temu i zaledwie kilka miesięcy temu nałożyłam
ostatnie poprawki na wystrój (na razie nigdy nie było żadnego prawdziwego
wykończenia wystroju, coś innego, co wiedział, odkąd mu powiedziałam).
Spędziłam
też sporo czasu, zastanawiając się, jak doskonała była Juno.
Spędził
ten czas słuchając mnie i zgadzając się.
I
tak to szło.
Dopiero
gdy powiedział - „Przepraszam, mała, ale mam coś, co muszę zrobić dla Hawka, to
znaczy, że jutro o piątej muszę być w biurze. Muszę wziąć prysznic i iść spać”
- zdałam sobie sprawę, jak długo rozmawialiśmy.
Było
po dziesiątej wieczorem.
Pomyślałam
o Auggie’m pod prysznicem.
Uprawialiśmy
seks, ale nie widziałam jego ciała.
Nawet
nie wiedząc na pewno co wizualizuję, zadrżałam.
Potem
powiedziałam - „Pozwolę ci odejść”.
„Można
śmiało powiedzieć, że jestem cholernie szczęśliwy, że dziś zadzwoniłaś, Pepper.
I nie chcę popychać rzeczy. Ale nadal, możemy mieć jutro randkę na telefon? O tej
samej porze?”
To
nie wywołało dreszczy.
To
sprawiło, że poczułam ciepło w klatce piersiowej.
„Bardzo
bym chciała” – powiedziałam cicho.
„Dobrze”
– mruknął.
„Śpij
dobrze, Auggie”.
„W
porządku, mała. Do porozmawiania wkrótce”.
„Noc.”
„Noc.”
Mój
ekran zarejestrował jego rozłączenie i nie zajęło mi ani sekundy, aby
powiedzieć głośno - „Do diabła z polami elektromagnetycznymi” - podnieść go,
przewrócić się na plecy i przytulić go do klatki piersiowej.
Wpatrywałam
się w mój sufit.
I
zajęło mi dużo więcej sekund, zanim zaczęłam się śmiać w taki sposób, że faktycznie
chichotałam.
Ponieważ
moja córeczka miała to za sobą.
Mogła
mieć osiem lat, ale wiedziała.
Tego
właśnie dla mnie chciała.
Przytulanie
mojego telefonu.
Chichot.
I
szczęście.
I to poprawia nastrój ❤️ dziękuję ❤️
OdpowiedzUsuńW końcu poszła po rozum do głowy. Dziękuje.
OdpowiedzUsuńWow super nareszcie się dzieje :)
OdpowiedzUsuńSzkoda że nie ma przepisu na te bułeczki cynamonowe hahahah
CZekam na kolejny rozdział.
Obawiam się że poszłam na łatwiznę i tak przetłumaczyłam cinamon rolls, a nie wiem co to
Usuń250 ml ciepłego mleka
Usuń1 saszetka drożdży instant (7 g) lub 30 g świeżych drożdży
500 g mąki pszennej
50 g cukru
szczypta soli
1 jajko
2 żółtka
70 g miękkiego masła
do posmarowania: 1 jajko + 2 łyżki mleka
NADZIENIE
70 g masła
20 g cynamonu w proszku
2 łyżki cukru wanilinowego
1/2 szklanki drobnego cukru (trzcinowego lub białego)
skórka starta z 1/2 cytryny
LUKIER
sok z 1 cytryny
ok. 1 i 1/2 szklanki cukru pudru
PRZYGOTOWANIE
Do ciepłego mleka wsypać drożdże instant, wymieszać i odstawić na 5 minut. Drożdże świeże dokładnie rozetrzeć z łyżeczką cukru, następnie dodać łyżkę mąki oraz 50 ml mleka, wymieszać i odstawić do wyrośnięcia na 10 minut.
Mąkę przesiać do miski, dodać cukier i sól. Wymieszać, zrobić wgłębienie, wlać w nie mleko z drożdżami instant lub rozczyn ze świeżych drożdży + resztę mleka. Wszystko wymieszać łyżką.
Następnie zacząć wyrabiać ciasto dodając jajko i żółtka. Po ok. 5 minutach wyrabiania dodać masło i dalej wyrabiać (ręcznie, hakiem miksera planetarnego lub w maszynie do chleba) przez ok. 10 minut aż ciasto będzie gładkie i sprężyste. Przykryć folią i odstawić na 1 i 1/2 godziny do wyrośnięcia.
Po tym czasie wyłożyć ciasto na stolnicę lub blat i wygniatać przez chwilę pozbywając się pęcherzy powietrza. Ciasto podzielić na 2 części i każdą rozwałkować na placek o wymiarach 30 x 30 cm. Placki z ciasta kolejno smarować roztopionym masłem i posypać mieszanką cynamonu, cukru wanilinowego, drobnego cukru i startej skórki.
Zawinąć ciasto w roladki i każdą pokroić w poprzek na 12 plasterków o grubości ok. 2 cm. Wszystkie ułożyć na dużej prostokątnej blaszce z zachowaniem odstępów. Odstawić na ok. 45 minut do wyrośnięcia.
Piekarnik nagrzać do 180 stopni C. Wierzch bułeczek posmarować roztrzepanym z mlekiem jajkiem i piec na złoty kolor przez ok. 20 minut. Po upieczeniu polać lukrem: zagotować sok z cytryny, dodać cukier puder i wymieszać.
WSKAZÓWKI
Zamiast lukru cytrynowego można zrobić polewę z serka Philadelphia z TEGO PRZEPISU.
Myślę że mieszkamy za daleko od siebie bo bym się zaprosiła na degustacje 😁
Usuń