ROZDZIAŁ
5
Ciemność
Auggie
Kiedy
zadzwonił jego telefon, Auggie był w swoim SUV’ie, jadąc na krótką przejażdżkę,
aby zająć się jakąś sprawą w wieżowcu w centrum miasta i starał się zachować
swoje gówno, kiedy to robił.
Patrząc
na deskę rozdzielczą, zobaczył, kto dzwoni.
Biorąc
pod uwagę jego nastrój i obecną misję, normalnie nie odebrałby.
Ten
dzień nie był dobry, z nim zachowującym się jak ogromny dupek wobec Pepper na
pierwszym miejscu listy, z radzeniem sobie z tym, z czym właśnie teraz jechał
się zmierzyć i możliwymi tego przyczynami, w najbliższej sekundzie nie
potrzebował więcej złego.
Ale
to nie pomogłoby tego opóźnić. Po prostu rozprzestrzeniłoby straszne gówno na
dłużej.
A
biorąc pod uwagę długotrwałą sprawę, nad którą pracowali, nie tylko jego
zespół, ale także inne osoby, w tym dzwoniący, to mogła być tylko zła
wiadomość.
I
tak odebrał.
„Yo,
Lee” - powitał Lee Nightingale’a, człowieka stojącego za Nightingale
Investigations, główną prywatną agencją śledczą w Denver.
„Hej,
Aug” - odparł Lee - „Masz chwilę?”
„Pewnie”.
Lee
nie zawracał sobie głowy uprzejmościami, a Auggie nie był zaskoczony, że tego
nie zrobił.
Nie
chodziło o to, że mężczyzna był niegrzeczny. Chodziło o to, że był późny
wieczór, a jeśli Lee nie był w domu z żoną i dwójką dzieci, chciałby zrobić to,
co trzeba było zrobić, aby wrócić do domu. Gdyby był w domu, chciałby być z
żoną i dziećmi, a nie rozmawiać przez telefon o pracy.
Kilka
lat temu pomysł, że Lee Nightingale mógłby być Rodzinnym Facetem, wywołałby chichot
u większości mężczyzn w Denver.
Ale
tak było.
„Racja”
- zaczął Lee - „Shirleen właśnie ze mną rozmawiała. Powiedziała mi, że dzwoniła
twoja kobieta”.
Nie
tego się spodziewał i słysząc, co to było, Auggie prawie próbował znaleźć
miejsce, w którym mógłby się zatrzymać, aby mógł w pełni skoncentrować się na
rozmowie.
Ponieważ
nie miał kobiety.
Ale
wiedział, o kim mówi Lee.
Shirleen
była kierowniczką biura Lee.
A
to oznaczało, że Pepper dzwoniła do Lee Nightingale’a.
Nikt
nigdy nie dzwonił do Lee z dobrych powodów.
Dlaczego
Pepper dzwoniła do Lee?
„To
nie moja sprawa” – ciągnął Lee - „Nie do mnie należy pytać, domyślam się, że między
wami dwojgiem rzeczy stały się w trudne”.
Nie
tyle stały się trudne, ile nigdy nie były łatwe.
Poza
tym, że wieczorem wyszli na drinka z Boone’em i Ryn. Razem tylko jak
przyjaciele: jedna para, jedna, która powinna być parą, ale nie byli.
W
barze Pepper nie zabrała rzeczy z miejsca, w którym ich mocno trzymała, czyli
ze Strefy Przyjaciół.
Lub,
jak to widział Auggie, Strefy Tortur.
Nie
wypiła za dużo.
Nadal
poprosiła go, żeby odwiózł ją do domu.
Zgodził
się, a nie zrobił tego, myśląc, że sam trochę dostanie. Zamiast tego, pomyślał,
że jest mamą i nadmiernie uważa na picie i prowadzenie samochodu, biorąc pod
uwagę, że miała kogoś, kto liczył na to, że wróci bezpiecznie do domu.
I
odprowadził ją do drzwi, bo był synem swojego ojca.
To,
co się potem stało, było z jej powodu.
Lee
włamał się do jego podróży pasem wspomnień.
„Ale
myślę, że chciałbyś wiedzieć, że szuka PI, by znaleźć swojego brata” -
zakończył Lee - „Shirleen powiedziała, że nie zgadza się z naszymi stawkami i
powiedziała jej, że będzie musiała zadzwonić do kilku innych firm. Więc, aby
zaoszczędzić jej czas i pieniądze, możesz zająć się tym dla niej, albo jeśli
dwoje przechodzicie przez jakieś gówno, przekaż to jednemu ze swoich braci”.
Właściwą
rzeczą do zrobienia w tym scenariuszu było wyjaśnienie Lee, że się pomylił. Że
chociaż Lottie próbowała ich połączyć, w przeciwieństwie do wszystkich innych,
to się nie udało. Pepper i on nie byli czymś, a przy obecnym stanie rzeczy, a
zwłaszcza tym, jak to dzisiaj spieprzył, nigdy nie będą.
Nie
zrobił tego.
Zapytał
- „Czy powiedziała Shirleen, dlaczego szuka brata?”
„Shirleen
nie podzieliła się tym i zeszła z dyżuru na noc. Masz jej numer?”
Auggie
wjeżdżał na frontowy podjazd wieżowca, nie odrywając wzroku od lokaja, kiedy
odpowiadał - „Mam jej numer. Jestem teraz czymś zajęty. Czy będzie miała coś
przeciwko, jeśli zadzwonię do niej później?”
„Biorąc
pod uwagę, że jest kobietą, która lubi wsadzać nosa w środek wszystkich spraw,
możesz zadzwonić do niej o północy, a ona nie będzie miała nic przeciwko”.
Shirleen
była dobrym człowiekiem. Była też dobra w swojej pracy. Była takim dobrym
rodzicem zastępczym, adoptowała obu swoich synów i byli już prawie pełnoletni,
kiedy to robiła, więc oni wybrali ją tak naturalnie, jak ona wybrała ich.
Była
również dobra we wtrącaniu się w interesy ludzi.
Nawet
jeśli nie był zafascynowany ludźmi, którzy wtrącali się w jego sprawy, już
jakiś czas temu nauczył się, że z jego załogą nie można trzymać ludzi z daleka.
Wybierałeś
swoje bitwy.
Ale
Shirleen była już w środku i mogła mieć coś, czego potrzebował.
Więc
nie miał zamiaru się opierać, żeby to zdobyć.
„Dzięki
za telefon, Lee” – powiedział, zatrzymując się w miejscu docelowym.
„Mam
nadzieję, że przepracujecie gówno, a powód, dla którego musi znaleźć brata, nie
jest zły”.
Na
to też miał nadzieję, w obu sprawach.
Ale
teraz musiał to zrobić.
„Później,
bracie” - powiedział.
„Później,
Aug”.
Rozłączyli
się, a Auggie, zaparkowawszy przy stoisku parkingowego, zamknął komórkę i
wysiadł ze swojego pojazdu.
„Do
pana Rappaporta” - powiedział lokajowi, podając klucz.
„Rozumiem”
– odparł lokaj.
Aug
wszedł do wielkiego foyer i spojrzał prosto na tył, który był ścianą okien z
widokiem na wypielęgnowany ogród, który nie miał sobie równych w oświetleniu.
A
w holu na lśniącej podłodze leżał wielki dywan w kolorze limonki, który miał
subtelny geometryczny wzór w kolorze kremowym. W środku znajdował się ogromny
okrągły, czarny stół z gigantyczną kompozycją kwiatową pośrodku.
Kabiny
wind, po jednym z każdej strony, były dyskretnie schowane z tyłu. Między nimi
znajdowała się część wypoczynkowa. Był tam członek personelu, który
prawdopodobnie był kolejnym kamerdynerem plus ochrona, który wisiał dyskretnie
w niezbyt dobrze oświetlonym kącie. A konsjerż siedział przy biurku z dwoma fotelami
ustawionymi pod kątem, więc najemcy i goście nie musieli robić nic tak obciążającego,
jak stanie, gdy prosili o paczki lub pranie chemiczne.
Szedł
tam, ale zanim otworzył usta, konsjerż powiedział - „Pan Hero dla pana
Rappaporta?”
Więc…
Kurwa.
Cisco
wiedział, że nadchodzi.
Ale
myślenie o tym nie było niespodzianką.
Bo
Brett „Cisco” Rappaport nie ukrywał tego, co odkrył Auggie. A jeśli Cisco nie
chciał, żeby coś było znane, to nie było tego wiadomo. Ale Auggie znalazł go w
mgnieniu oka.
Więc
po tym, co wydarzyło się tamtego dnia, wiedział, że Aug to zniszczy.
I
dlatego Auggie był dokładnie tam, gdzie miał być.
„Tak”
– potwierdził.
Konsjerż
spojrzał za niego, pochylił podbródek, a Aug spojrzał przez ramię i zobaczył
drugiego faceta idącego w stronę wind.
„Pan
Rappaport czeka na pana” - oznajmił konsjerż - „Brandon pokaże panu” -
zakończył.
„Dzięki”
- mruknął Auggie, podchodząc do wind.
Dotarł
na miejsce, Brandon go odebrał i Auggie nie był zaskoczony, że „Pan Rappaport”,
lepiej znany pod imieniem Cisco, miał jednostkę na najwyższym piętrze.
Cisco
miał też w górach dom o powierzchni dziesięciu tysięcy metrów kwadratowych.
Ponieważ
zbrodnia popłacała.
Auggie
nie mógł o tym myśleć. Myślenie o tym stawiało go w miejscu, w którym musiał
rozważyć to, czego dowiedział się godzinę temu. A był tam, żeby sobie z tym
poradzić i nie zgubić przy tym opanowania.
Już
dzisiaj zgubił swoje gówno i żałował tego. Wolałby zgubić to z Cisco, a nie z
Pepper, ale nie mógł cofnąć czasu.
To
powiedziawszy, może to dobrze, że postawił kreskę pod nimi.
Wolałby
zrobić to w inny sposób.
Ale
był Hero. Hero nie mieli nic przeciwko pieprzeniu gówna po królewsku.
Możesz
zapytać jego ojca.
I
jego matkę.
Chociaż
ona odzyskała swoją część.
Tysiąckrotnie.
Drzwi
windy otworzyły się, wysiadł, zobaczył kolejny stół, również okrągły, znacznie
mniejszy, podobnie jak kompozycja kwiatowa na nim (ale była świeża). Spojrzał w
lewo i skręcił w prawo.
Na
tym piętrze były tylko dwie jednostki.
I
potrzebował jednostki 2002.
Przeszedł
w tamtą stronę i wcisnął guzik przy wielkich podwójnych drzwiach.
Odczekał
około pięciu sekund, zanim jedną stronę drzwi otworzył kierowca, ochroniarz i
prawa ręka Cisco, Joe.
„Hej,
Aug” – powiedział Joe.
Nie
miał pojęcia, w jaki sposób Auggie doszedł do takiego punktu w swoim życiu, że
człowiek taki jak Joe witał go, jakby byli kumplami.
A,
tak.
Wiedział.
Cisco,
który był przestępcą równych szans (oznaczało to, że parał się wszystkim
nielegalnym, za co mógłby zarabiać pieniądze), porwał kobiety – te kobiety to były
Evie, Ryn, Hattie i Pepper – bo został wrobiony w morderstwo, którego nie
popełnił. A Evie została wciągnięta w tę sytuację przez członków jej rodziny.
Po
tym, jak Cisco to zrobił, cała załoga Auggie’go została wciągnięta w
poszukiwania kręgu brudnych gliniarzy.
„Joe”
– odparł Auggie.
„Wejdź”
– zaprosił Joe, odsuwając się na bok.
Auggie
wszedł.
Krótki
korytarz rozszerzał się wykładniczo na duży pokój z niesamowicie dobrym
widokiem na światła Denver, z którego w ciągu dnia roztaczał się jeszcze
bardziej szalenie dobry widok na Front Range.
Tak.
Przestępstwo
całkowicie popłacało.
Auggie
wszedł na półpiętro nad obniżonym salonem, którego brzegi tworzyły jedną ciągłą
kanapę lub ławkę, łącznie z oknem. Mógłbyś tam leżeć i być twarzą w twarz,
czując się, jakbyś unosił się nad Denver.
Miejsce
było stylowe, schludne i minimalistyczne do tego stopnia, że nie wyglądało na
przyjazne, wygodne ani nawet na zamieszkałe.
Aug
wiedział, że Cisco nie spędza dużo czasu w Denver. Wolał góry.
Potrzebował
jednak miejsca w mieście, przede wszystkim do prowadzenia interesów.
A
to miejsce nie zdradzało nic o tym człowieku, co było mocnym posunięciem
taktycznym w jego rodzaju działalności.
„Joe,
wszystko w porządku”.
Usłyszał
to z lewej strony i spojrzał w tę stronę, gdy zobaczył Cisco idącego długim
korytarzem w spodniach od garnituru i koszuli z rękawami.
Gdy
tylko spojrzeli w oczy, Cisco przywitał się - „Cześć, Auggie. Czy mogę dać ci
drinka?” - jakby Aug był tam, żeby obejrzeć mecz.
„Możesz
mi powiedzieć, dlaczego numer, pod który dzwoniła Juno, prowadzi bezpośrednio
do ciebie. A potem możesz mi obiecać, że w ogóle nie będziesz miał nic
wspólnego z Juno, chyba że Pepper cię do tego zaprosi, od teraz aż do dnia
twojej śmierci” – odpowiedział.
Aug
poczuł, że Joe się waha, ale Cisco spojrzał na niego i pokręcił głową.
Joe
wystartował.
Cisco
szedł dalej, aż dotarł do bocznej szafki przylegającej do nieskazitelnej
kuchni, która była całkowicie biała. Błyszczące białe szafki bez uchwytów.
Eleganckie białe blaty. Błyszczący biały nowoczesny panel kuchenny. Nad wyspą
wiszące trzy białe oprawy oświetleniowe.
Cisco
dotknął panelu, który odskoczył, otworzył się i odsłonił bar z napojami.
Odwrócił
się do Auggie’go.
„Powtarzam,
czy mogę dać ci drinka?”
„Nie”
– odpowiedział Auggie.
Cisco
zajął się robieniem sobie wódki z lodem.
Auggie
ćwiczył przy tym cierpliwość.
Wtedy
stracił cierpliwość.
„Cisco”
– ostrzegł.
Mężczyzna
odwrócił się ze szklanką w dłoni.
„To
Juno przyszła do mnie. Dałem jej telefon, ponieważ nie chciałem, żeby znowu
spiskowała z jedną ze swoich przyjaciółek, aby ją kryła, gdy sama szła do
miejsca, w którym mogłaby mnie spotkać, co zrobiła za pierwszym i jedynym
razem, gdy się spotkaliśmy” - powiedział Cisco.
Auggie
stał nieruchomo i starał się nie myśleć o Juno samotnej na ulicach Denver,
zmierzającej do jakiegoś miejsca spotkań, o którym wyraźnie nie wiedziała ani
jej matka, ani żaden inny dorosły.
Aug
kochał dzieci.
Nie
wymagało to głębokiej refleksji, aby zrozumieć, że lubił przebywać w pobliżu
dzieci z dwóch powodów.
Po
pierwsze, bo dzieci były super.
Po
drugie, ponieważ jego dzieciństwo było tak popieprzone, więc chciał być tym
facetem, z którym można się dobrze bawić, tym facetem, który nigdy nie był zbyt
poważny, tym facetem, który rozumiał instynktownie, że byłeś tylko dzieckiem i
powinieneś jak najwięcej z tego korzystać, bo nie trwało to długo.
Ale
Juno była kimś więcej.
Juno
była słodka, słodka, otwarta, zabawna, uśmiechała się szybko, a jej oczy zawsze
były jasne i szczęśliwe.
I
była Pepper.
„Spotkaliśmy
się w Fortnum, a Tex MacMillan oderwałby sobie rękę, gdyby oznaczało to
uchronienie jej przed krzywdą, nawet jeśli nie wiedział, kim ona jest” -
kontynuował Cisco. – „I Tex tam był. Więc wybrała dobrze. Ale przede wszystkim
wybrała szczęśliwie. Ponieważ była wystarczająco zdesperowana, aby to zrobić,
uznałem, że należy ustanowić bezpieczną linię komunikacji”.
„Dlaczego
ona w ogóle cię spotykała?”
„Ponieważ
bardzo chce, aby jej matka zakochała się w tobie i szukała wsparcia w swoich
wysiłkach, aby tak się stało”.
Auggie
poczuł, jak jego podbródek wraca na szyję, a brwi unoszą się do góry - „Powtórz?”
„Myślę,
że mnie słyszałeś”.
Cisco
pociągnął łyk wódki, po czym udał się do wyspy, gdzie oparł się o nią biodrem.
A
potem mówił dalej.
„Teraz
powiedziałbym ci, że jeśli obecność Juno powstrzymywała cię przed posuwaniem
się naprzód z Pepper, albo jeśli to ona powstrzymywała Pepper przed posuwaniem
się naprzód z tobą, żadne z was nie musi się tym martwić. Można śmiało
powiedzieć, że Juno jest bardzo zgodna z ideą, że będziecie parą, a wyczuwam,
że ma to związek z faktem, że bardzo chce, aby jej mama była szczęśliwa i
myśli, że możesz ją taką uczynić. Tego jednak nie powiem. Zamiast tego zapytam,
dlaczego, do cholery, nazwałeś jej matkę flirciarą”.
Cholerne
gówno.
„Skąd
o tym wiesz?”
„Juno
ma uszy, a Pepper ma przyjaciółki”.
Cholerne
gówno.
Miał
zamiar złapać je w pracy od mężczyzny, do którego dzwoniła Pepper.
W
rzeczywistości był zaskoczony, że jego telefon jeszcze nie wybuchł.
Zwłaszcza
jeśli to Lottie rozmawiała z Pepper (a Lottie była tą, która dzwoniła).
Ale
także, gdyby to była Ryn.
„Zamierzasz
to wyjaśnić?” - Cisco naciskał.
„Nie
sądzę, że muszę ci mówić, że to nie twoja sprawa”.
„Przepraszam,
ale Juno sprawiła, że to moja sprawa”.
„Juno
też nie jest twoją sprawą” – odparł Auggie.
„Pepper
ma córkę” - odparł Cisco - „Nie możesz być tak związany ze swoim kutasem, że
nie rozumiesz, że jest ostrożna w relacjach, ponieważ jeśli działają, nie
będzie w nich jedyną”.
„Ponownie,
Pepper i ja to nie twoja sprawa”.
„O
ile wiem, nie ma Pepper i ciebie”.
Gówno.
To
zabolało.
Auggie
otrząsnął się.
„To
też nie twoja sprawa”.
Cisco
szedł dalej, jakby Auggie się nie odzywał.
„I
nie będzie, jeśli nadal będziesz zachowywać się jak sukinsyn”.
Auggie
wziął głęboki oddech, dając sobie sekundę na przeanalizowanie faktu, że
prowadzi tę rozmowę.
Następnie
wykonał ruchy, aby się z tego wyrwać.
„Odbierz
ten telefon od Juno” - rozkazał - „I robisz, co musisz zrobić, aby zamknąć Juno.
Nakładam to na ciebie ze względu na Juno. Gdyby Pepper wiedziała, że to się
dzieje, straciłaby rozum, a Juno jest tylko dzieckiem, które chce dobrych
rzeczy dla swojej mamy. Nie zrobiła źle, jako takie. Po prostu niewłaściwie to
zrobiła i nie powinna za to znosić zbyt wiele. Więc załatw sprawę, Cisco”.
Powiedział
to, co chciał powiedzieć, więc wykonał ruch, żeby się stamtąd wydostać.
„Matka
Pepper umiera na raka”.
Przestał
się ruszać i ponownie skupił się na Cisco.
„Nie
wiem, ile wie Pepper” - kontynuował Cisco - „Juno powiedziała mi tylko, że
słyszała, jak jej mama opowiadała, że jej babcia jest chora. Ale wykonałem
kilka telefonów do kilku źródeł, które mogły zajrzeć do kilku akt. Jej prognozy
są tragiczne. Istnieją opcje leczenia, niektóre eksperymentalne, ale są
dostępne i mogą przedłużyć życie, choć prawdopodobnie nie prowadzą do tego, że
pacjentka jest wolna od raka. Rodzina zdecydowała się oddać zdrowie matki w
ręce Boga”.
„Cholera,
pieprzyć to” - warknął Auggie.
Słyszał,
że rodzina Pepper była religijna.
Ale
cholera.
„Dowiedziała
się o tym dzisiaj. Poza tym dzisiaj dowiedziała się, że jej były chce ją
odzyskać”.
Całe
ciało Auggie’go stwardniało.
„Nie
mam pojęcia, co o tym sądzi Pepper” - kontynuował Cisco - „Ale Juno tego nie
chce. Ani trochę. Chce ciebie dla swojej mamy. To pragnienie Juno i to, jak
daleko będzie się musiała posunąć, aby je osiągnąć, oczywiście ona musi zbadać.
Ale z tym, mówię sobie, to nie moja sprawa. To sprawa Pepper. A jeśli
wysiądziesz głowę ze swojego cholernego tyłka, też twoja”.
„Spieprzyłem
dzisiaj gówno”.
Dlaczego
to powiedział?
„Rozgryzłem
to” - odpowiedział Cisco – „Biorąc pod uwagę, że Juno widziała, że przez ciebie
jej matka się rozpłakała i słyszała, że nazwałeś ją flirciarą”.
Do
diabła.
Auggie
odwrócił wzrok, położył rękę na karku i potarł, mówiąc - „Jezu”.
„Usłyszała
to jako „filtrciarą” i brzmiała na zdezorientowaną, ale ja nie byłem
zdezorientowany.” - Cisco wyjaśnił.
Aug
chciał znaleźć zabawnym słowo „filtrciarą”.
Po
prostu tego nie zrobił.
Bo
nie było zabawne to, skąd się wzięło.
Opuścił
rękę i spojrzał na faceta.
„Jest
niezgłębiona” – stwierdził.
„Żadna
kobieta nie jest niezgłębiona”.
Dosłownie
to była prawda, ponieważ Auggie ją zgłębił.
W
przenośni nie tak bardzo.
„Co
się dzisiaj stało?” - zapytał Cisco.
Czy
zamierzał rozmawiać z tym facetem?
„Juno
poprosiła mnie o rozmowę z jej klasą w dniu kariery”.
Domyślał
się, że będzie rozmawiał z tym facetem.
I
robił to dalej.
„Pepper
wyglądała przepięknie. Pierwszą rzeczą, którą zrobiła, to mnie dotknęła. Jakiś
czas temu mieliśmy… coś. Zaczęło się fantastycznie. Stało się jeszcze lepsze.
Ale nie skończyło się dobrze. Nie byłem gotowy, żeby mnie dotknęła i
zachowywała się, jakbyśmy tego nie mieli. Potem, kiedy robiłem prezentację,
nazwała mnie „Słonko”. Nigdy nie nazwała mnie Słonko. To było słodkie. Podobało
mi się. Ale to nie było moje. Więc zaszło mi pod skórę, że nie byłem tym dla
niej, nie pozwoliła mi być tym dla niej, ale mimo to uważała, że to w porządku,
aby mnie tak nazywać, jakbym był dla niej. A kiedy to wszystko się skończyło i
było po wszystkim, byłem wkurzony i próbowałem wystartować, ale ona poszła za
mną, popchnęła rozmowę i straciłem przy niej opanowanie”.
Cisco
obserwował go uważnie - „Często je gubisz?”
„Jeśli
masz na myśli, czy mam temperament? Tak. Jeśli masz na myśli, czy normalnie traktuję
kobiety jak gówno? Nie”.
„To
„coś”, co z nią miałeś, czy ją przeleciałeś?”
Auggie
nie odpowiedział, ale spojrzał na faceta.
Cisco
skinął głową.
Tak.
Odczytał
spojrzenie.
Auggie
mówił.
„Pragnę
jej i jestem sfrustrowany. Co nie jest wymówką. Wpuściła mnie, a potem
wyrzuciła, co jeszcze bardziej mnie sfrustrowało. To też nie jest wymówka.
Teraz, dzisiaj to ona wchodzi w moją przestrzeń, dotyka mnie i nazywa „Słonko”,
kiedy jak ostatni raz ją widziałem, zamykała przede mną drzwi, podczas gdy mój
kutas wciąż był od niej mokry”.
„Ten
obraz staje się wyraźniejszy” - mruknął Cisco.
„Tak”
– powiedział krótko Auggie - „I, stary, mam intymną wiedzę o więcej niż jednej
kobiecie, która pieprzy z męskimi głowami z jakiegokolwiek powodu, dla którego one
to robią. Nie wiedzą, czego chcą. Albo wysiadają. Albo naciągają go, bo chcą
towarzystwa i orgazmów, ale myślą, że w końcu mogą znaleźć kogoś lepszego.
Cokolwiek. A ja nie potrzebuję tego gówna. Wie, że mi się podoba. Wie, że chcę
dać nam szansę. Jest zimna. Potem jest miła. Staje się pełna rezerwy. Zmienia
się na dowcipną. Jest przyjazna. Potem mnie unika. Potem pozwala mi się pieprzyć
przy ścianie w jej foyer, nie wpuszczając mnie nawet do swojego domu, i to ona sprowokowała to, zanim mnie wyrzuciła.
A następnym razem, gdy mnie widziała, zachowywała się tak, jakby to się nie
stało. Co do cholery?”
„Wiesz,
że możesz mnie o to pytać, ale ja nie mogę odpowiedzieć przede wszystkim
dlatego, że…” - Cisco pochylił się w jego stronę - „Nie jestem nią”.
„Pepper
nie wchodzi w nic głęboko”.
„Pozwoliła
ci wejść głęboko, Auggie, i jesteś jedynym mężczyzną od czasu jej zerwania z
ojcem Juno, któremu pozwoliła to wejść, więc muszę powiedzieć, że się nie
zgadzam”.
Auggie
powoli mrugnął, zanim zapytał - „Skąd to wiesz?”
Cisco
wzruszył ramionami, pociągnął kolejny łyk wódki i powiedział cicho - „Axl
pracował do późna, Hattie zapytała mnie, czy zechcę iść na kolację,
odpowiedziałem, że tak. Joe prowadził, ona piła, a kiedy pije, robi się gadatliwa”.
Mag,
Mo i Hawk nie rozumieli, dlaczego wszystkie kobiety tak lubiły Cisco. Jak
wspomniano, ten człowiek był przestępcą, odnoszącym sukcesy, a w tym świecie
nie osiągałeś jego poziomu, będąc dobrym facetem.
Ale
kobiety tak bardzo go lubiły, że regularnie spędzały z nim czas.
Chociaż
Boone miał wskazówkę.
Axl
po prostu go lubił.
Auggie
zgadzał się z Magiem, Mo i Hawkiem, nie chcąc mieć z nim nic wspólnego.
Ale
teraz Auggie to zrozumiał.
Głos
Cisco wrócił do normy, kiedy powiedział - „Więc możesz przyjąć, że masz dużo
ludzi po swojej stronie, bo Hattie się tym dzieliła, ponieważ ona też jest
sfrustrowana, że Pepper cię nie wpuszcza. Nie zawaham się dodać, że nie tylko
ona w twojej ekipie ma takie uczucia”.
„Mogę
tego chcieć, oni mogą tego chcieć, Juno może tego chcieć, ale to Pepper musi
tego chcieć”.
„Jej
rodzina jest w sekcie, wiedziałeś o tym?”
Gówno.
Wiedział,
że są religijni, ale…
„Sekta?”
Cisco
skinął głową, wypił więcej wódki, a potem powiedział - „Nie jest duża. Główny
pastor, który jest również liderem, jest szaleńcem. Nie jest to osobowość,
która przyciąga wielu zwolenników, powiedzmy jak Koresh. Ale są naśladowcy, a
rodzina Pepper od dawna jest częścią grupy. Szczególnie jej ojciec wierzy, do
tego stopnia, że jest diakonem. Hattie powiedziała mi, że zanim znaleźli boga
tego faceta, jej mama i tata byli hippisami, prawdopodobnie dlatego Pepper ma
na imię Pepper. Ale coś się zmieniło i wolna miłość i jedzenie specjalnych
ciasteczek i chodzenie na koncerty Dead stały się zauroczeniem czymś, co było
dokładnym przeciwieństwem. Odkąd Juno skontaktowała się ze mną, próbowałem się
o nich dowiedzieć, ale ta pokrywa jest szczelnie zamknięta. I myślę, że obaj
rozumiemy, że to nie jest dobre”.
Nie
to nie było.
Cisco
szedł dalej.
„Pepper
poczuła się przez to stłumiona. Nienawidziła tego. Była już na swoim, gdy była
dziewczynką i uciekła tak szybko, jak mogła. Zostawiła to życie. Zdobyła
certyfikat szkolenia fryzjerskiego. Spotkała jej byłego. Zakochała się. Urodziła
dziecko. A on szedł naprzód. Sprzedawał samochody, kiedy się spotkali.
Rozpoczął sprzedaż nieruchomości. Otworzył własną agencję, gdy miał zaledwie
dwadzieścia siedem lat. Teraz pracuje dla niego ośmiu agentów, zajmuje się handlem
detalicznym, komercyjnym, zarówno mieszkaniami na wynajmem jak i sprzedażą. I
jest kimś, na kogo można popatrzeć”.
Auggie
tego nie czuł, głównie dlatego, że gdyby zdarzył się jakiś cud i mógłby
załatwić sprawy z Pepper, ona powinna mu o tym powiedzieć.
Nie
czuł też tego, ponieważ facet brzmiał jak ktoś do zdobycia i chciał ją z
powrotem.
„Cisco…”
„Nigdy
też nie przestał pieprzyć swojej ukochanej z liceum”.
Uderzyło
go to, jak cios w brzuch.
„Żartujesz”
- warknął Auggie.
Cisco
pokręcił głową - „Nie, kiedy on i Pepper się spotykali. Nie, kiedy zamieszkali
razem, kiedy miała dziewiętnaście lat. Nie wtedy, gdy Pepper zaszła w ciążę,
gdy nadal miała dziewiętnaście lat, ale zbliżała się do dwudziestki. I nie,
kiedy urodziła dziecko, zadomowili się, przestała pracować i poszła na pół
etatu dopiero wtedy, gdy Juno trafiła do przedszkola. Teraz ona mieszka w domu
o powierzchni sześciuset metrów kwadratowych, w przyzwoitym sąsiedztwie o
średnich dochodach. A on ma tysiąc pięćset metrów kwadratowych nowoczesnego
budynku, cztery przecznice od Cherry Cricket w północnej części Cherry Creek”.
Modne
sąsiedztwo.
Doceniane
sąsiedztwo.
Mieszkanie
tego gościa prawdopodobnie kosztowało miliony.
Jej,
ani trochę.
Cisco
trzymał się tego.
„Udało
jej się wydostać z jakiegoś poważnego pieprzenia umysłowego i dysfunkcji z
rodziną i z mężczyzną, który mógłby zaoferować jej bardzo stabilne życie,
przynajmniej finansowo. A ona była zajęta, rodząc dzieci i pracując na
wirtualne pieniądze”.
„Więc
Hattie dużo mówi, kiedy ma w sobie kilka” - mruknął Aug.
„Tak”
- zgodził się Cisco - „Ale czy ty mnie słyszysz?”
Aug
spojrzał mu prosto w oczy.
„Miała
tatę, który postawił ją w gównianej sytuacji, gdy dorastała, co mogło być i
nadal może być niebezpieczne i musiała przed tym uciec. I od razu przeszła od
niego do mężczyzny, który złamał jej zaufanie w sposób, w jaki żaden mężczyzna
nie powinien i piekielnie trudno było się jej od niego odbić. Tak, słyszę cię.
Ale teraz postaw się w mojej pozycji, gdzie mnie to zostawia?”
„Nigdzie
dobrze, jeśli nazywasz ją flirciarą”.
Auggie
otworzył usta, ale Cisco podniósł rękę.
„Rozumiem.
Mieszane sygnały są do bani. Ale, bracie, o czym ty myślałeś?”
Myślałem, że nie chcę być osądzany
po czynach jej byłego, a wtedy nawet nie wiedziałem, czym one były, po prostu
nie chciałem, aby jego ciemność została zepchnięta na mnie.
Myślałem, że nie jestem jej byłym,
nie wyruchałbym jej i nie powinienem być tak traktowany.
Myślałem, że nie jestem moim tatą i
nie powinienem być traktowany jak on.
I myślałem, że ona zachowuje się
jak moja mama.
„Auggie?”
- zapytał Cisco.
„Nie
tylko ona ma skomplikowaną przeszłość, stary”.
Cisco
przyjrzał mu się.
Auggie
pozwolił się badać.
Cisco
zakończyło to pytaniem - „Zapytam jeszcze raz, czy chcesz się napić?”
Aug
wciągnął powietrze.
Potem
zapytał - „Masz piwo?”
Cisco
się nie uśmiechnął. Nie napawał się. W ogóle nie zachowywał się jak kutas.
Zapytał
- „Lubisz Fat Tire?”
*****
Auggie
zaczekał, aż wróci do domu od Cisco, zanim wykonał telefon.
Boone
odpowiedział.
„Bracie,
co do cholery?”
To
było to.
Pepper
zadzwoniła do Ryn.
„Porozmawiamy
później, ale na razie musisz znaleźć czas jutro, by powiedzieć Pepper, że Lee
skontaktował się z nami, by zająć się znalezieniem jej brata i już nad tym
pracujemy. I przez to mam na myśli, że ja będę nad tym pracował, ale nie musisz
jej tego mówić”.
„Co?”
- zapytał Boone.
„Ona
szuka swojego brata, a ja dzisiaj spieprzyłem sprawę, więc ona do mnie nie przyszła,
a przez to do nas. Próbuje zatrudnić zewnętrznego detektywa. Mogę go jutro
poszukać, dać ci to, co mam, ty możesz dać to jej, a ona nie musi wydawać tej
gotówki”.
„Więc
wiesz, słyszałem cię. I połączę się z Pepper. Ale muszę ci powiedzieć, to
gówno, które dzisiaj wyciągnąłeś, zrobiło rundę. Wszyscy są cholernie wkurzeni”
- powiedział mu Boone - „Muszę przyznać, łącznie ze mną”.
„Tym
też się zajmę” - obiecał Auggie.
„Jak
zrobiło się tak ciemno?”
„Gdybym
był tylko ja i jakaś kobieta, która nie jest częścią naszego tłumu,
powiedziałbym ci. Ale dla Pepper, będę dla siebie trzymał drogę do tego, co mi
się przydarzyło”.
„Co
to znaczy?”
„To
znaczy, że spieprzyłem, ale był powód. Nie wymówka. Ale powód”.
Boone
nic nie powiedział.
Auggie
to zrobił i zrobił to przypominając mu, że Aug nie wkurzył się na jednego ze
swoich chłopców.
„Znasz
mnie lepiej, bracie. Nie zamierzam twierdzić, że to, co zrobiłem, było słuszne.
Powiem tylko, że to nie stało się znikąd”.
Nastąpiła
przerwa, zanim Boone odpowiedział - „Tak, powiedziałem Ryn coś takiego, że ta
historia ma dwie strony. W przyszłości zachowam tę myśl dla siebie”.
Ryn
była silną kobietą.
Ryn
był także wierną przyjaciółką.
„Zajmę
się tym i nie będę tracić czasu i pozwolić jej siedzieć nad tym, co zrobiłem
dzisiaj zbyt długo” – powiedział mu Auggie - „Biorąc pod uwagę, jak się sprawy
potoczyły, nie spodziewałbym się cudów. Ale daj mi czas. Posortuję to w taki
czy inny sposób”.
„W
porządku, Aug. I przekażę jej wiadomość, że zajmujemy się tym bratem. Czy to ma
coś wspólnego z tym, że jej mama jest chora?”
Tak,
wieści się rozeszły.
„Przypuszczam,
że tak. Ale jeszcze nie wiem”.
„Jeśli
potrzebujesz pomocy, daj mi znać”.
„Zrobi
się. Dzięki kolego”.
„W
każdej chwili, Aug. Trzymaj się”.
„Racja.
Później”.
Rozłączyli
się i Aug wszedł od razu do swoich kontaktów, aby znaleźć numer.
Zadzwoniło
dwa razy, zanim Shirleen odpowiedziała - „Cholera, chłopcze, myślałam, że nigdy
nie zadzwonisz”.
To
prawie wywołało u niego uśmiech.
„Muszę
wiedzieć wszystko, co powiedziała ci Pepper, Shirleen”.
„Cóż,
normalnie nie zrobiłbym tego, ponieważ jasne jest, że nie jesteś jej ulubioną
osobą. Jednak zaciekawiłam się i sam zaczęłam szukać rzeczy i muszę ci
powiedzieć, Augustusie, nie znalazłam wiele, ale nie podobało mi się to, co
znalazłam”.
„Jeśli
przyniosę nocne przekąski, mogę wpaść w gości?”
„Moses
i ja jesteśmy przytuleni do siebie na noc. Ale zawsze mogę użyć jednej z kaw
Texa na rozpoczęcie dnia”.
„Spotkamy
się w Fortnum. O której?”
„Dziewiąta”.
„Do
zobaczenia”.
„Masz
to, Auggie”.
Rozłączyli
się.
Aug
położył telefon na ładowarce.
Potem
wyjrzał przez duże okno w kuchni, z którego roztaczał się widok na ogród
sąsiada. Pusta działka w popularnej dzielnicy, którą kupili kilkadziesiąt lat
temu i przekształcili, tak że była częściowo z kwiatami, częściowo z warzywami.
Zawierała łuk porośnięty winoroślami, które kwitły przez całe lato i mały staw
z karpiami koi i fontanną.
Prawdopodobnie
jedna z najdroższych, spokojnych przestrzeni w Denver, bo na tej parceli
powinien znajdować się dom, a najprawdopodobniej była tak samo opodatkowana.
Ale
to było dobre dla Auggie’go, ponieważ był to wspaniały widok.
A
on potrzebował odrobiny spokoju, bo ciemność pojawiała się w jego mózgu.
Ciemność,
której nigdy nie pozwolił wzrosnąć.
Albo
by go pochłonęła.
Ewentualnie
unicestwiłaby go.
I
jak zawsze musiał walczyć jak diabli, żeby do tego nie dopuścić.
Dziękuję za rozdział :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam Cisco że potrząsnął Augim teraz czekamy na rezultaty.
CZekam z niecierpliwością na kolejny rozdział.
Dziękuję, czy jest jakaś historia o Ciso??
OdpowiedzUsuńDziękuje. Mam nadzieje, ze napisze Ashley historie o Cisco. Coraz bardziej lubię tego faceta.
OdpowiedzUsuń