środa, 5 stycznia 2022

26 - Pępek świata

 

ROZDZIAŁ 26

 

Pępek świata

 

 

Auggie

 

Aug poczuł, że Pepper wstaje z łóżka, ale był zbyt wykończony, żeby coś z tym zrobić.

Nie usłyszał nawet, jak woda leci w jej łazience, zanim ponownie zasnął.

Nie miał pojęcia, jak długo pozwoliła mu spać, zanim znowu się obudził.

Bardzo przytomny.

Ponieważ wylądowała na nim.

Leżał na brzuchu, ale natychmiast się przewrócił, zsuwając ją.

Równie natychmiast wepchnął pod nią ramię i pociągnął ją z powrotem na górę.

Wpatrywał się w nią mgliście.

Uśmiechnęła się do niego promiennie.

„Kurwa” - mruknął, ponieważ jego kobieta leżała na nim bezwładnie, a on wciąż był na wpół śpiący.

„Czy muszę rozmawiać z Hawkiem o tym, jak bardzo przepracowuje mojego mężczyznę?” - zapytała drażniąc się.

„Nie” - burknął.

Chociaż chciałby zobaczyć, jak potoczyło się to spotkanie.

Ale teraz, po tym, jak porucznik Stephanie Fortune, nazwana na ulicy Dynamite, kilka tygodni temu ostrzegła go przed tym brudnym gliniarzem, co uwolniło mnóstwo ich czasu (na razie), Hawk podwajał liczbę prac, które naprawdę się opłacały.

Oznaczało to, że Auggie i Mag nie spali całą noc, będąc na obserwacjach, co było jego najmniej ulubioną czynnością. Wolałby nawet być na nocnym dyżurze, obserwując monitory, niż obserwować kogoś.

Było tak głównie dlatego, że kiedy byłeś na obserwacji, nie mogłeś się ruszyć.

Siedziałeś w pojeździe i wpatrywałeś się w skupieniu i zwalczałeś chęć wysiadania, padnięcia i pompowania czterdziestu pompek.

Nie trzeba dodawać, że nie był fanem siedzącego trybu życia.

Mniej był fanem robienia tego przez osiem godzin w środku nocy i konieczności bycia czujnym przez cały ten czas.

Stwierdził, że to bardziej wyczerpujące niż dziesięciomilowy bieg treningowy z plecakiem na plecach.

Co gorsza, teraz miał miejsce o wiele lepsze.

W łóżku Pepper.

Więc to było torturą.

„Która godzina?” - zapytał.

„Dziesiąta” – odpowiedziała.

Gówno.

Spał przez dwie i pół godziny.

Nic dziwnego, że wciąż czuł się zamglony.

Chryste.

„A ja muszę niedługo wyjechać, żebyśmy z Lots mogły omówić pewne rutyny. Ale najpierw musiałam omówić z tobą kilka rzeczy”.

To przykuło jego uwagę i zapytał - „Jak szybko musisz wyjść?”

Uśmiechnęła się - „Myślisz, że obudziłam cię, nie biorąc pod uwagę czasu, żebyś mnie zrobił?”

Odwzajemnił uśmiech.

Ponieważ odpowiedzią na to było ogromne nie.

Miała Juno w zeszłym tygodniu, który był tygodniem z Dniem Dziękczynienia, więc nie spędzał nocy.

Juno wróciła wczoraj do swojego taty w powracającej sytuacji, w której Pepper i Corbin rozmawiali, aby zsynchronizować, że będą zwracać baczną uwagę na to, jak to poszło w przypadku Juno.

Corbin zainicjował tą rozmowę w niedzielne popołudnie.

A po spędzeniu dwudziestu minut w biurze przy zamkniętych drzwiach, podczas gdy Juno i Auggie złamali pieczęć drugiego sezonu Mandalorian, Pepper wyszła z wyrazem twarzy, którego nie potrafił odczytać.

Nie mogła mu też powiedzieć, dopóki Juno nie poszła spać.

Ale później tego wieczoru, przytulając się na kanapie, jak zaczęli robić to, gdy Juno była na górze, powiedziała - „Zaczął od przeprosin”.

Przyglądając się jej twarzy, zauważył - „Wydajesz się tym zszokowana”.

„On nie przeprasza”.

„Hmmm” – zanucił, nie zdziwiony tą informacją.

„Powiedział mi też, że miał ciężki wieczór po naszym wyjeździe w Święto Dziękczynienia. Czuł się jak palant.”

„Bo on jest jednym z nich?” – zasugerował Auggie.

Dała mu pełne wprowadzenie o zajściu w Święto Dziękczynienia, łącznie z faktem, że Corbin go badał.

Martwiła się o to.

On nie.

Lee Nightingale i jego ludzie mogliby badać Hawka i jego załogę, a Lee był najlepszy w branży. Wciąż miałby zero.

Więc tak.

Corbin był palantem, dupkiem i sukinsynem, częściowo dla Pepper, głównie dla Juno.

Ale ta część nie była problemem.

Siedzący na kanapie Auggie był w ramionach Pepper, tak jak ona była w jego i trąciła go, żeby powiedzieć mu, żeby się zamknął.

Potem mówiła dalej.

„W piątek zadzwonił i próbował porozmawiać z mamą, która nie chciała z nim o tym rozmawiać, bo była na niego wkurzona od trzech lat. Porozmawiał więc ze swoim tatą, który go przeżuł”.

„Mówisz, że jest anomalią, ponieważ pochodzi z przyzwoitej rodziny, ale jest kutasem”.

„Auggie” – wymamrotała protestującym tonem, a jej oczy rozbłysły humorem.

„Dalej” – ponaglił.

„Jego tata kazał mu wyjąć głowę z tyłka. Aby odejść ode mnie, ponieważ nawalił to, chociaż wątpię, czy użył słowa nawalił, a zamiast tego poszedł na całość z pełnią słowa na „p”. Powiedział też Corbin’owi, że najwyższy czas, aby najpierw naprawił to jak jest ojcem, a zanim zrobi cokolwiek. Samego siebie. Jego relacje. Dopóki nie znajdzie kobiety, o której pomyśli poważnie, jedyną poważną osobą w jego życiu jest Juno. Corbin wziął to pod uwagę i przyznał, że nie w pełni wziął pod uwagę uczucia Juno”.

„Nie chrzanisz?”

„Aug!” - warknęła, ale zrobiła to walcząc z uśmiechem.

Zamknął się.

„Przyznał też, że myślał, że w końcu wrócimy do siebie”.

Aug nawet nie próbował ukryć swojego zadowolonego spojrzenia.

Był prawie pewien, że wytężyła oczy, tak duże je przewróciła.

Kiedy ponownie złapała jego wzrok, kontynuowała.

„Przyznał, że naprawdę jest zraniony, że w ogóle byłeś u niego ze mną, żeby odebrać Juno, a zwłaszcza Święto Dziękczynienia. I musiałam przyznać, że tak naprawdę nie przemyślałam tego…”

„Nie bierz tego na siebie” - warknął Aug.

„Nie biorę, Słonko” - powiedziała uspokajająco - „Ale prawda jest taka, że jesteśmy dla siebie nowi i jesteśmy nowi dla niego. To rozbita rodzina, ale nadal jest to rodzina i wszyscy musimy się szanować. Spotykał się z tak wieloma kobietami, nawet jeśli wiedziałam, że miałby z tobą problem, lata minęły, po prostu założyłam, że w pewnym sensie to zrozumie, kiedy też ruszę naprzód. Szczerze nie myślałam o jego uczuciach. Ale powinnam była”.

To było do bani, ale Auggie nie mógł się z tym spierać.

Nigdy nie chciałby, żeby zniosła tę scenę bez niego za jej plecami, a potem usiadła za kierownicą samochodu z Juno.

Ale to prawdopodobnie nie pomogło, że Auggie tam był, a może jego obecność sprawiła, że coś złego stało się jeszcze gorsze.

„Mówi, że będzie starał się być lepszym ojcem” - kontynuowała Pepper - „A kiedy się podzieliłam, że między tobą a mną jest coś poważniejszego, było to dołujące, ale obiecał, że spróbuje się z tym pogodzić”.

„Jest coś poważniejszego?” - zażartował.

Przechyliła głowę na bok - „Przepraszam, czy chciałeś być tylko moją seks zabawką? Jestem tak baaardzo za tym”.

Byli ułożeni w kącie kanapy, ale kiedy to powiedziała, rozwinął ich i położył ją na plecach z nim na górze.

„Jest coś poważniejszego” - szepnął, gdy była pod nim.

„Tak, Słonko, jest” - zgodziła się.

Skończył mówić o jej byłym.

„Powiedziałem ci, że dziękuję za stół w Dzień Dziękczynienia?” - zapytał.

Jej wyraz twarzy stał się słodki i ciepły - „Tak. Dwa razy. To daje trzy”.

„To było piękne”.

„Wygląd twojej twarzy po tym, jak to zobaczyłeś, był o wiele piękniejszy”.

Wtedy zdecydował, że skończyli rozmawiać o wszystkim. Zaczęli się całować, a kiedy im się tym nacieszyli, musiał wrócić do domu.

Nie widział jej obudzonej aż do teraz.

„Wczoraj rozmawiałam z Juno i powiedziała, że tata odebrał ją ze szkoły. Zabrał ją na skrzydła bez kości, to jej ulubiona przekąska. I rozmawiali”.

Ciało Auggie’go napięło się.

„Wszystko dobrze?” - zapytał.

Pogładziła brodę, którą wyhodował, bo nie chciało mu się golić i utrzymał, bo Pepper pokazywała w pewien sposób, jak ten, że to lubi.

„Wszystko dobrze” - powiedziała cicho - „Ale nie sądzę, że to właśnie była pobudka dla Corbin’a, żeby poskładał swoje gówno do kupy. Dla mnie też. Jej pójście do Bretta, podjęcie takiego ryzyka, zrobienie czegoś tak niebezpiecznego…”

Cholera, cholera, kurwa.

Doszli do tego.

I musiał jej to dać.

Zaczął od - „Cisco nigdy by jej nie skrzywdził, kotku”.

„Wiem. Widziałam, jak byli razem. Ale w ten sposób, po prostu idąc do Fortnum na własną rękę…”

Nie powiedziała nic więcej, ale on to zrozumiał.

A teraz nadszedł czas, by przekazać to, co wiedział.

„Musisz wiedzieć, że w dniu, w którym rozmawialiśmy z jej klasą, zorientowałem się, że to Cisco. I skonfrontowałem się z nim tamtej nocy. Obiecał, że odzyska telefon, ale podjąłem decyzję, że nie powiem ci, że Juno to zrobiła, bo w końcu była bezpieczna. Cisco zapewnił mnie, że wymógł na niej obietnicę, że nigdy więcej nie spróbuje czegoś takiego. Ale także dlatego, że nie chciałem, żeby była z tobą w głębokim gównie”.

Po spowiedzi znów był spięty.

Pepper nic nie powiedziała.

Więc powiedział - „Powinienem był ci powiedzieć”.

„Nie wiem” - powiedziała, jakby nie rozmawiała z nim.

Uścisnął ją, by zwrócić jej uwagę.

Kiedy ponownie się na nim skupiła, zapytał - „O czym myślisz?”

„Muszę o tym pomyśleć, ale czułam się jak gówniana mama, że Juno musiała udać się do Bretta po pomoc. Rozmawiała z nim też o innych rzeczach. A teraz myślę, nie wiem, może to życie. Chcę, żebym była zawsze dla niej osobą, której mówi wszystko. Ale to nierealne. Nie będę. Zawsze były chwile, kiedy chodziła do swojego taty. Jesteś teraz w jej życiu i będą rzeczy, które powie tobie. Wyraźnie czuje się bezpieczna z Brett’em i chce go „zatrzymać”, jak to ujęła, więc ma go. Wydaje się szczególnie blisko z Ryn. Lottie też. Dorośnie. Będzie miała więcej rzeczy do przetworzenia. Myślę, że muszę odpuścić ten pomysł, że muszę być końcem wszystkiego, być wszystkim dla niej i w pewnym sensie odpocząć w świadomości, że jestem. Dałam jej życie, w którym dałam jej również was wszystkich”.

Wydawało się, że jest z tego powodu skonfliktowana.

Zrozumiale szczęśliwa i smutna.

Tak więc obrócił ją tak, że naciskał jej bok i powiedział - „Tak, mała. To dobre. To zdrowe. Ale i tak możesz być pępkiem świata dla mnie”.

Tak piękny wygląd przemknął po jej twarzy, że zapierał dech w piersiach i zapytała - „Jestem twoim pępkiem świata?”

„Jakbyś tego nie wiedziała” - burknął.

„Nie jesteś moim pępkiem świata, Auggie” - szepnęła.

Jego wnętrzności skręciły się.

Dobra.

Wszystko, co zrobiła i powiedziała, mówiło mu, że było to dla niej równie głębokie i znaczące, jak dla niego.

Nie odczytał jej dobrze?

„Bo mam córeczkę” - ciągnęła - „A może pewnego dnia będziemy mieli dzieci. Ale to nie znaczy, że nie zakochałam się w tobie śmiesznie po uszy”.

Aug się nie poruszył.

Dobrze to odczytał.

Ale do cholery.

Nie miał pojęcia, jak dobrze by się czuł, gdyby powiedziała to na głos.

Nie miał też pojęcia, jak długo trwała jego niezdolność do poruszania się, dopóki Pepper niepewnie zawołała jego imię.

„Auggie?”

„Będziemy mieli Juno” - wypchnął - „I będziemy mieli dzieci” - poinformował ją, a kolejny wyraz czystego piękna przemknął po jej twarzy - „Ale musisz wiedzieć, Pepper, zawsze będziesz pępkiem mojego świata”.

Jej oczy wypełniły się łzami.

Auggie ją pocałował.

I był wkurzony jak cholera, gdy jego ręce natknęły się na legginsy, które miała na sobie, a które trudno było zdjąć.

Przyszła do niego, żeby porozmawiać i trochę sobie wziąć.

O czym myślała?

Pokonał to, kiedy sama zdjęła swoją koszulkę do ćwiczenia tańca z długimi rękawami i sportowy stanik.

Całkowicie naga, jego kobieta zabrała się za spodnie od piżamy.

A kiedy oboje byli nadzy, zabrali się za siebie.

Pozwolił jej mieć trochę czasu. Podobał jej się dotyk jego penisa w dłoni, jego smak w ustach i z oczywistych powodów lubił jej to dawać.

Ale nieuchronnie nadszedł ten czas, kiedy musiała skupić się na tym, żeby jemu pozwolić.

Pozwolić mu ją pocałować.

Pozwolić mu jej dotknąć.

Pozwolić mu położyć ją z policzkiem na łóżku, na kolanach, podczas gdy szeptał jej gówno do ucha, które sprawiało, że dyszała i bawił się jej cipką, co powodowało, że jęczała.

Pozwolić mu przewrócić ją na plecy, żeby mógł ssać jej cycki, aż się wiła i lizać jej cipkę, aż błagała go, by pozwolił jej dojść.

A potem pozwoliła mu się nakryć nim, gdy wślizgnął się do niej. Niebo jej ciasnej, gorącej cipki zaciskającej się wokół niego, gdy owinęła go rękami i nogami i spojrzała mu w oczy. Patrzyła, jak obserwował ją, gdy jego wsunięcia zamieniły się w pchnięcia, jego pchnięcia stały się walnięciami, a potem chwycił tył jej kolana, uniósł wysoko i drążył ją.

Robił to, aż jej usta się rozchyliły, jej głowa wsunęła się tyłem w poduszki, a jej cipka doiła jego kutasa, kiedy doszła.

I nagle to było wszystko, co było w jego świecie, bo strzelał w niej.

Ich następstwa były tak powolne i miękkie, jak seks szybki i gorący.

Nie spieszyła się z rękami i ustami i szeptała mu słowa do ucha, a on robił to samo.

Tym razem jednak to Pepper przewróciła go na plecy i przesunęła ustami jego gardło, obojczyk, w dół jego klatki piersiowej do górnej części brzucha, zanim podciągnęła kołdrę do jego pasa i wtuliła twarz w jego.

Zrobiła to, bo miał zemdleć.

Uniósł ręce, by odgarnąć zasłonę jej miękkich włosów z ich twarzy.

„Śpij, kochanie. Muszę iść” – mruknęła.

„Legginsy były po prostu wredne” – wymamrotał.

Uśmiechnęła się do niego i dotknęła ustami jego, a on pozostał przytomny wystarczająco długo, by patrzeć, jak zabiera ubrania i idzie do łazienki.

Ale wtedy Aug przewrócił się na brzuch i był martwy dla świata.

Po dziesięciu minutach usłyszał, że dzwoni telefon i znów do niego wrócił.

Prysznic był wyłączony i czuł, że dom jest pusty. Pepper miała energię. Juno też. Brzęczenie było ciche i delikatne, ale było tam, kiedy były.

Teraz już go nie było.

Sięgnął po telefon na szafce nocnej i zobaczył godzinę.

Nie minęło dziesięć minut.

Minęły dwie godziny.

A dzwoniącym był Cisco.

Kurwa.

Nie chciał z nim rozmawiać, chciał spać.

Ale chociaż Cisco odebrał telefon od Juno w Święto Dziękczynienia, nadal znała jego numer. A Juno była z tatą niecałe dwadzieścia cztery godziny. Mogła porozmawiać z Corbin’em, ale to, co powiedziała tacie lub mamie, mogło różnić się od tego, czym dzieliła się z Cisco.

Więc to mogło dotyczyć Juno.

To dlatego odebrał telefon.

„Co się dzieje, stary?” - rzucił.

„Twoja kobieta i Charlotte Morrison zostały porwane przez brata Pepper i pastora pomocniczego tego pieprzonego kościoła” – warknął.

Auggie zerwał się w łóżku.

A potem wyskoczył z łóżka.

„Wiem, gdzie oni są” - kontynuował Cisco - „Obserwujemy ich. Obecnie sytuacja nie wydaje się wymknąć spod kontroli. Czekają na coś lub na kogoś. Ale nie wiem, dlaczego zabrali kobiety ani na kogo czekają. Oznacza to, że nie wiem, jaka jest sytuacja ani ile mamy czasu. Teraz albo zajmiemy się tą sytuacją razem, albo poradzę sobie sam. To twój wybór. Ale jeśli to wszystko razem, lepiej przynieś tu swój tyłek od razu”.

Cisco w ogóle nie miał sobie z tym radzić, ale Aug nie zamierzał teraz z nim o tym rozmawiać.

Później dowiedzieliby się również, jak i dlaczego Cisco obserwował Pepper, co oczywiście robił.

Z drugiej strony, od czasu do czasu obserwował wszystkie kobiety.

Po tym, jak sam je porwał, zawłaszczył je po drodze. Więc to nie była niespodzianka.

A w tym momencie nie było to niepożądane.

„Napisz mi szczegóły, będę tam jak mogę najszybciej” - powiedział, szarpiąc bieliznę.

„Do zobaczenia wkrótce” - stwierdził Cisco, jakby nie mógł się tego doczekać.

Auggie poruszał się szybko.

Ale ten ton człowieka imieniem Cisco, który dla ich załogi był kimś innym, ale czymś zupełnie innym na ulicach, sprawił, że poruszał się szybciej.


 

3 komentarze:

  1. Rozdział cudowny ale końcówka zaskoczenie. Ten braciszek mi się nie podobał ale żeby aż tak.
    CZekam jak rozwinie się sytuacja w następnym rozdziale.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cooo? Eh... Co za dupki... Pęknę do jutra 😠😡🤬 dziękuję ❤️

    OdpowiedzUsuń
  3. A było tak słodko. Dziękuję

    OdpowiedzUsuń