ROZDZIAŁ
1
Idealny
świat
Pepper
Mój
telefon zadzwonił od jedenastego SMS-a, który dostałam w ciągu godziny i po
prostu zdołałam nie wyciągnąć go z torebki i nie wyrzucić do najbliższego kosza
na śmieci.
Okej.
Dobrze.
Głęboki
oddech i…
Wydech.
Podsumowując:
musiałam to przezwyciężyć, bo nie chciałam być hejterką. Nienawiść była taką
brzydką rzeczą. Nie podobało mi się to, jak się czułam i nie chciałam tego przy
mojej córce. A kiedy świat na ogół był tak pełen negatywnych emocji i
nienawiści, że czasami wciskały się co godzinę, najlepszym sposobem na
powstrzymanie tego rodzaju rzeczy przed pogrzebaniem mojej małej dziewczynki
było, kiedy ją miałam, zrobić wszystko, aby nie być hejterką.
Musiałam
więc wystrzegać się nienawiści.
Nawet
jeśli zbliżały się Święta, a zawsze było źle w czasie Świąt.
Źle
w sensie tych SMS’ów, które obecnie otrzymywałam od mojej siostry, ponieważ ona
(oraz mama i tata) zawsze uważała, że Święta to idealny czas, aby przekonać
mnie do ich sposobu myślenia.
Albo,
szczerze mówiąc, indoktrynować mnie i Juno do ich stylu życia.
Sposobu
na życie, od którego odwróciłam się lata temu.
Trzeba
było im to przyznać, że nigdy się nie poddawali.
Ale
to była to próba znalezienia czegoś pozytywnego, bo była to również niezbyt
wspaniała rzecz, że oni nigdy się nie
poddawali.
I
nie można było temu zaprzeczyć, nienawidziłam tego (przeformułowanie: bardzo
nie lubiłam), kiedy wysłali moją siostrę, aby zaapelowała do mnie w sposób
siostrzany/współdzielenie-pokolenia.
Co
gorsza, musiałam dzielić się swoim czasem z córką, oddając jego część jej ojcu,
co nigdy nie było zabawne, ale szczególnie nieprzyjemne w czasie Świąt.
W
idealnym świecie moje dziecko byłoby ze mną cały czas.
W
idealnie idealnym świecie tata mojego
dziecka nie byłby kłamcą i zdradzającym palantem i wszyscy bylibyśmy cały czas
razem.
To
nie był idealny świat.
Przeczuwałam,
że w tym roku wakacje będą jeszcze gorsze, bo jej tata miał w swoim życiu
kolejną nową kobietę, a z tego, co rozumiałam, chciała ona zdobyć Corbin’a,
pokazując, że może być najlepszą macochą w Denver.
To
się często zdarzało (nowa kobieta i jej chęć zdobycia Corbin’a za pomocą Juno)
i zawsze wiązało się z mieszaniem w sercu Juno. A potem, kiedy Corbin ją rzucał
(a w końcu ją rzucał), część serca Juno poszłaby z nią.
To
raniło moją córeczkę.
Bolało
patrzeć na to.
Bolało
też dlatego, że nie mogłam nic z tym zrobić.
Na
początku próbowałam porozmawiać z Corbin’em i ostrzec go, żeby zbyt wcześnie
przedstawiał swoje dziewczyny naszej córce.
Nie
chciał słuchać moich rad, jak być ojcem.
Chociaż,
nawet jeśli nie chciał słyszeć moich opinii na temat problemów rodzicielskich,
spędził dużo czasu upewniając się, że słyszałam jego, wypowiadającego się na
różne tematy związane ze wspólnym rodzicielstwem (i innymi tematami).
I
to niezależnie od tego, że Juno miała osiem lat i przez większość czasu nie
żyliśmy w zgodzie.
Nie
potrzebowałam tego teraz.
To
był dzień kariery dla klasy Juno i Juno mnie kochała. Myślała, że mogę zrobić
wszystko. W związku z tym nie zrozumiała, że jej mama – która kiedyś była
striptizerką, ale teraz była tancerką w byłym klubie ze striptizem (mimo tego,
możesz absolutnie nadal opisać to, co robiliśmy, jako egzotyczny taniec, po
prostu nie obnażaliśmy już wszystkiego) - nie była osobą, którą nauczyciele
chcieli rozmawiać ze swoimi dziećmi na temat ich przyszłych perspektyw
zawodowych.
Ale
Juno uważała, że jestem fajna.
Juno
uważała mnie za ósmy cud świata i że moje przyjaciółki, Lottie, Ryn, Hattie i
Evie, były gwiazdami (wszystkie były również tancerkami, z wyjątkiem Evie,
która kiedyś była jedną z nich, ale teraz była studentką).
Więc
Juno nie wahała się poprosić mnie, żebym przyszła i porozmawiała z jej klasą.
Miałam
małą prezentację do przedstawienia. Dużo było o choreografii, kostiumach,
oświetleniu, doborze muzyki i pracy z technikami scenicznymi, a mniej o tym,
jak znalazłam nowe i ciekawe sposoby na zdjęcie większości moich ubrań
(oczywiście).
Ale
byłam zdenerwowana.
Mogłabym
tańczyć rozbierając się do obserwującego mnie tłumu, ale czy mogłam mówić stojąc
przed nim?
Nie.
Co
gorsza, mieli dni kariery przez cały semestr, po jednym w każdy wtorek. Dzieci
zapraszały rodziców lub inne osoby w ich życiu, aby weszły i porozmawiały z
klasą. Tak więc wiedziałam, że Juno poprosiła swojego tatę, aby przyszedł tego
dnia i jak wspomniałam wcześniej, on i ja nie dogadywaliśmy się.
Juno
prawdopodobnie próbowała zająć się moimi uczuciami i zamiast powiedzieć mi, że
jej ojciec tam będzie, ostrzegła mnie „będzie ktoś inny”.
To
było trochę dziwne, że nie powiedziała po prostu: „Tata przychodzi zanudzić
wszystkich anegdotami o byciu ziomalem agentem nieruchomości”.
Ale
czasami robiła się trochę dziwna, gdy jej tata miał w swoim życiu nową kobietę.
Dlatego
w tych chwilach musiałam pozwolić jej być taką, jaka powinna być, nawet jeśli
to było dziwne i być przygotowaną na pozbieranie kawałków.
To
było to, o czym myślałam po tym, jak przeszłam odmeldowanie się w recepcji i szłam
korytarzem w kierunku klasy Juno.
Ale
nawet gdy moja głowa była zajęta tym wszystkim, kiedy skręciłam w korytarz, w
którym znajdowała się klasa Juno, nic nie sprawiłoby, że przeoczyłabym
zdumiewający i całkowicie nieprzewidziany fakt, że Augustus „Auggie” Hero –
gorący facet, były wojskowy, obecny komandos, mężczyzna, z którym miałam się
spotykać, odkąd Lottie próbowała nas zeswatać wieki temu, mężczyzna, z którym
niedawno się załamałam i uprawiałam seks przy ścianie, a potem bardzo źle zakończyłam ten odcinek - ten Auggie Hero podpierał ścianę obok
drzwi do klasy Juno szerokimi ramionami.
Ale
jego głowa była odwrócona, a jego czarne oczy były na mnie.
O
Boże.
Teraz
tam…
Ucieleśniony
w tym człowieku…
Był
to prawdziwy idealny świat.
Ale
poczułam, że moje serce zaczęło bić szybciej, a to nie miało nic wspólnego z
faktem, że był wspaniały.
Co
tu robił?
Trzeba
było powtórzyć, że był aktualnym komandosem.
Komandos,
który z niewiadomych przyczyn błąkał się po korytarzu szkoły podstawowej.
Było…?
Boże!
Czy
było jakieś zagrożenie dla Juno?
Całkowicie
zapominając, jak katastrofalne było nasze ostatnie spotkanie (które miało
miejsce teraz kilka miesięcy temu – od tego czasu oboje niezależnie od siebie wszczęliśmy
Operację Unikanie), pobiegłam do niego, a moje buty na obcasach odbijały się
echem od kafelków w cichym korytarzu.
I
nie wahałam się chwycić jego przedramienia, które było skrzyżowane na jego
klatce piersiowej, i pochylić się bliżej, by móc powiedzieć cicho - „Czy
wszystko w porządku?”
Spojrzał
na mnie.
Potem
przechylił podbródek i spojrzał na moje palce owinięte wokół jego
przedramienia.
Spojrzał
na mnie, kiedy ścisnęłam jego żylaste ciało i warknęłam – „Auggie! Czy coś jest
nie tak? Czy Juno jest w niebezpieczeństwie?”
Na
moje pytanie jego twarz się zmieniła.
W
panice nie zauważyłam wcześniej jego wyrazu twarzy, ale teraz nie można było
nie zauważyć, że był bardzo czujny.
Byłam
już bardzo czujna, ale nie uznałam tego za dobry znak, że stał się bardzo
czujny, nawet jeśli nie była to niespodzianka, biorąc pod uwagę wszystko, co
krążyło wokół Drużyny Marzeń przez prawie rok.
Ta
Drużyna Marzeń to Evie, Ryn, Hattie, Lottie… i ja.
I
w tym momencie ważne było, aby wspomnieć, że cały dramat, który kręcił się
wokół Drużyny Marzeń, obejmował śmierć, brudnych gliniarzy, porwania,
prześladowanie i strzelaniny, i powtórzone do znudzenia… śmierci.
Jak
zamordowani.
Więc…
tak, Auggie Hero, Nadzwyczajny Twardziel, stojąc przed klasą mojej córki,
przestraszył mnie.
Najwyższy
czas.
Jego
głos – coś, co szczególnie w nim lubiłam, był głęboki, ale gładki (nie
jedwabisty i elegancki, zamiast tego miękki i uspokajający) – dotarł do mnie.
„Czy
istnieje powód, dla którego Juno nie byłaby bezpieczna?”
Mój
głos się podniósł - „Nie wiem! Ty mi powiedz”.
„Pepper,
to nie ja nie podszedłem i zapytałem, czy Juno jest bezpieczna”.
Dobra…
Czekaj.
Co?
„Więc
dlaczego stoisz przed klasą Juno?”
Jego
mocny, mocno zarośnięty podbródek wystawał lekko na bok.
„Jestem
tu na dzień kariery” – oświadczył – „Juno zadzwoniła do mnie. Chce, żebym
porozmawiał z jej klasą o wstąpieniu do wojska”.
Zamrugałam
na niego.
„Nie
wiedziałaś?” - zapytał.
Nie.
Ja.
Nie.
Wiedziałam.
Że.
Moja.
Córka.
Poprosiła.
Augusta Hero.
Aby
porozmawiał z jej klasą tego samego dnia, ja miałam porozmawiać z jej klasą!
Jak
Juno…?
Dlaczego
Juno…?
Co
do cholery?
„Jej
ojciec nie przyjdzie?” – zapytałam Auggie’go.
Potrząsnął
głową raz - „Nie mam bladego pojęcia. Po prostu wiem, że jestem tutaj, a teraz i
ty jesteś tutaj. To wszystko co wiem”.
Stałam
tam, wpatrując się w niego, nie mogąc znaleźć słów, ponieważ moja córka jakoś
znalazła sposób, aby zadzwonić do Auggie’go i poprosić go, aby przyszedł i
porozmawiał z jej klasą w dniu kariery.
Nie
miała telefonu komórkowego.
O
ile wiedziałam, nie używała mojego telefonu komórkowego.
Chociaż
byliśmy jednym z ostatnich z umierającej rasy, którzy mieli telefon
stacjonarny, o ile wiem, numer telefonu Auggie nie był częścią zbiorowej
świadomości.
Jak
do niego zadzwoniła?
Co
więcej, nie wiedziałam, czy ma limit liczby osób, które może poprosić o przyjście
na zajęcia, ale jeśli tak i biorąc pod uwagę fakt, że jej ojca nie było,
oznaczało to, że prawdopodobnie wybrała Auggie’go nad Corbin’em.
Nawet
jeśli Corbin był zdrajcą i dupkiem, a ja miałam wiele (jak mi się wydawało)
poważnych wątpliwości na temat jego koncepcji rodzicielstwa, Corbin był
przystojny.
Był
pewny siebie. Ubrał się dobrze. Miał encyklopedyczną wiedzę na temat filmów
Bruce’a Willisa, Seinfelda i Biura. I rzeczywiście był ziomalem na
rynku nieruchomości. Był więc interesujący, mógł prowadzić rozmowę i
prawdopodobnie miał motywujące smakołyki, którymi mógł się podzielić z trzecią
klasą.
Z
drugiej strony Auggie był najpiękniejszym mężczyzną, jakiego kiedykolwiek
widziałam, i za każdym razem, gdy go widziałam, przypominał mi się ten fakt.
Te
gęste czarno-czarne włosy, które kręciły się na końcach. Jego zasłonięte
grzywką czoło, głęboko osadzone onyksowe oczy i gęste brwi, które miały
przepiękny łuk. Niewielki błysk w nozdrzach jego silnego, atrakcyjnego nosa.
Jego niesamowicie doskonałe usta. Jego wysokie, szczupłe, umięśnione ciało,
które nie było ani zbyt wysokie, ani zbyt szczupłe, ani zbyt umięśnione,
wszystko było w porządku.
Nie
wspominając, że Auggie był zabawny.
Auggie
był figlarny.
Auggie
lubił się drażnić.
W
tym mężczyźnie był jakiś chłopak, który nigdy nie odejdzie.
I
było coś tak szalenie fascynującego w mężczyźnie, który był wręcz piękny w
klasycznym sensie (wyglądał jak grecki bóg, na miłość boską), będąc typem
faceta, o którym wiedziałaś, że rozśmieszyłby cię w łóżku.
Kto
wszedłby w klimat Halloween i Świąt Bożego Narodzenia w taki sposób, że radość
nigdy by z nich nie wyszła. Kto by nie spocił się na małych rzeczach i
poprowadziłby cię do tego samego.
Każdego
dnia miałam do czynienia z wieloma drobiazgami.
Dobrze
byłoby się od tego nie spocić.
I
nie był tylko weteranem, był obecnie komandosem.
Był
w zespole, który uratował Evie przed porwaniem, a ten wysiłek podobno obejmował
bomby dymne i taktykę zamieszania, więc wiedziałam z drugiej ręki, że był
prawdziwym czymś.
Był
prawdopodobnie najfajniejszą samotną osobą, o jaką można poprosić o udział w
dniu kariery w trzeciej klasie.
Jedyną
fajniejszą osobą, o której mogłem pomyśleć, byłby Hawk Delgado, szef Auggie’go,
bo podejrzewałam, że historia z okładki była fałszywa, aby chronić jego
tożsamość, a Hawk samodzielnie znalazł i wyeliminował Osamę bin Ladena.
Ale
jako taki i z innych powodów prawdopodobnie nie mógł o tym rozmawiać z
ośmiolatkami.
„Pepper,
dotykasz mnie” – stwierdził nieszczęśliwie Auggie.
Na
te słowa odskoczyłam o krok, puszczając go, ale zrobiłam to wciąż wpatrując się
w niego.
Teraz
z przerażeniem.
O
Boże, jak mogłam zapomnieć?
Ostatni
raz spędziłam z nim czas sam na sam, kiedy uprawialiśmy seks w moim foyer.
A
potem go wyrzuciłam, a on nie chciał być wyrzucony.
Zawarłam
ze sobą pakt.
Żadnych
mężczyzn w życiu Juno, dopóki nie byłaby wystarczająco dojrzała, by rozwiązać
to emocjonalnie.
Zdecydowałam,
że stanie się to, gdy będzie miała około czternastu lub piętnastu lat, chociaż
rozważyłabym to w wieku trzynastu lat, ale prawdopodobnie przesunęłabym go z
powrotem do szesnastu, jeśli by miała trudny okres dojrzewania.
Wiedziałam,
że będzie to dla mnie bardzo długa droga (na przykład, stojący tam z całą perfekcją,
jaką był Auggie Hero, a ja nie byłam w stanie uczynić go moim).
Ale
było poświęcenie, które czyniłaś jako matka, które było konieczne.
To
było jedno z nich.
Nie
powiedziałam ani jednej osobie o tym pakcie, który zawarłam ze sobą.
Żadna
z moich koleżanek nie była mamą, nie zrozumiałyby tego.
Do
tego żadna z moich przyjaciółek nie założyły rodziny z miłością swojego życia,
ani nawet po prostu nie zadomowiły się z miłością swojego życia, śpiąc obok
niego przez lata, tylko po to, by dowiedzieć się, że przez cały czas je
zdradzał, cały czas, kiedy byli razem.
Tak.
Cały
czas.
Nie
czuły, jak to jest mieć złamane serce, zdziesiątkowane zaufanie, wszystkie
marzenia o przyszłości rozbite i musieć
patrzeć, jak ich córka doświadcza tego samego.
Nie
rozumiały tego.
Ja
przez to przeszłam.
Ale
co ważniejsze, Juno przez to przeszła.
Dodaj
do tego gówno, które mój tata, mama i siostra ciągnęli regularnie i tak, jasne.
Może byłam nadopiekuńcza. Może ten pakt był przesadny.
Być
może.
Ale
jako samotna matka nie miałam luksusu zajmowania się być może.
„Rozumiem,
że Juno nie powiedziała ci, że poprosiła mnie, żebym tu był” – zauważył,
wchodząc w moje wyjaśniające (usprawiedliwiające?) myśli.
„Nie”
– wymamrotałam.
„Masz
problem z tym, że tu jestem?” - zapytał.
Absolutnie
miałam.
Nie
przeszłam do porządku nad tym, jak mocno szczytowałam, kiedy uderzył mnie o
ścianę mojego przedpokoju.
Albo
jak fantastycznie całował (obietnica tych doskonałych ust spełniona, uwierz
mi).
Albo
jak dobrze pachniał, kiedy się do niego zbliżyłaś. Mogłam to opisać tylko tak,
że pachniał ciepłem. Jakby był
ludzkim ucieleśnieniem słonecznego dnia.
I
szczegółowo omówiłam już, jak dobrze wyglądał.
Ale
też nie miałam problemu z jego obecnością.
Ponieważ
w pojedynkę zamierzał uczynić moją córkę najfajniejszym dzieckiem w szkole,
prawdopodobnie dopóki nie skończy liceum.
Dlatego
odpowiedziałam - „Nie”.
„Dobrze”
– mruknął.
„Uch,
jak Juno do ciebie dzwoniła?” - Zapytałam - „Czy to przez mój telefon?”
Potrząsnął
głową - „Nie. Numer, którego nigdy nie widziałem”.
„Czy
mogę dostać ten numer?”
Kiedy
odsunął się od ściany, żeby wyciągnąć telefon z tylnej kieszeni, rzucił mi
spojrzenie, którego żadna matka nie chciała otrzymać. Mówiło: Jak to nie wiesz, jak twój ośmioletni
dzieciak dzwoni?
Nie
był w stanie wyciągnąć telefonu, a ja nie byłam w stanie poruszyć żadnego
dalszego tematu, na przykład kontynuowania naszej dyskusji na temat Juno, która
go tam zaprosiła, bez mojej wiedzy. Albo jak byłoby miło, gdybyśmy wrócili do
tego, kim byliśmy, zanim pozwoliliśmy, by tama przerwała nasz pociąg fizyczny
tej głupiej nocy w moim głupim przedpokoju.
A
to nie mogło się zdarzyć, ponieważ drzwi do klasy otworzyły się i wyszła przez
nie Juno.
„Mamo!”
- zawołała, rzucając się do mnie i przytulając mnie w talii.
Kochałam,
uwielbiałam i pielęgnowałam uściski mojej córki, nawet gdy zrobiła coś, czego
nie byłam taka pewna. I nigdy nie przegapiałam szansy na utonięcie w jednym.
Jednak
nie byłam w stanie odwzajemnić uścisku, zanim odskoczyła, odwróciła się i
rzuciła na Auggie’go, go też ściskając.
„Auggie!”
Gówno,
gówno, gówno.
W
tym momencie trzeba było zauważyć, że Auggie zawsze świetnie radził sobie z
Juno.
Żartował
z nią w urocze sposoby i zawsze miał dla niej czas. Nawet jeśli przerwała mu
rozmowę z kimś innym (coś, czego nie wolno jej było robić, ale zauważyłam i
ubolewałam, że bardzo się ożywiała, gdy była w pobliżu Auggie’go), natychmiast
stała się w pewien sposób w centrum jego uwagi i to nigdy nie zawiodło, abym
czuła się ciepło w żołądku. Wreszcie, był do niej od niechcenia czuły w sposób,
który nie sprawiał, że mój żołądek robił się ciepły.
To
sprawiło, że moje serce stawało się lekkie.
Może
być ze mnie niezadowolony, ale wyraz jego twarzy, gdy pochylił się, by spojrzeć
w dół na moją córkę…
Nie.
Nie.
Nie
zamierzałam tego przetwarzać.
„Pani
Hannigan, panie Hero, hm, no cóż…” - Nauczycielka Juno, pani Linn, odchrząknęła
i zauważyłam, jak ściskała materiał swojej spódnicy, wiercąc się i patrząc w
pobliżu Auggie’go, nie patrząc na Auggie’go.
Nie
wspominając o niemożności mówienia.
Czułam
jej ból.
Na
serio.
Auggie
miał taki wpływ na ludzi.
Juno
wdarła się w wyłom, promieniejąc uśmiechem do Auggie’go i krzycząc - „Chodź
porozmawiaj z moją klasą!”
Z
tymi słowami wzięła dłoń Auggie’go, wyciągnęła rękę i złapała moją, po czym
wciągnęła nas oboje w długi sznur połączonych ze sobą ludzi: mężczyzny,
dziecka, kobiety.
Moje
marzenie.
Mój
obecny koszmar, bo tak nie miało być.
Boże,
proszę, uderz mnie piorunem, tylko nie traf mojego dziecka (lub Auggie’go).
„W
porządku, wszyscy” – powiedziała szorstko pani Linn, idąc za nami, najwyraźniej
pozbierawszy się - „Nasza seria dni kariery jest kontynuowana z mamą i ojczymem
Juno, panią Hannigan i panem Hero”.
Na
słowie „ojczym” zatrzymałam się jak martwa.
Auggie
też.
Również
odwrócił głowę, a jego oczy skierowały się prosto na mnie.
Wiedziałam
o tym, ponieważ mój wzrok był przyklejony do niego.
Okej.
Dobrze.
Co się działo?
„Pani
Hannigan jest profesjonalną tancerką i będzie o tym mówić, a wszyscy będziemy
dziękować panu Hero za jego służbę, bo jest weteranem piechoty morskiej Stanów
Zjednoczonych i będzie się o tym opowiadał”.
Patrzyłam
w oczy Auggie’go, gdy on patrzył w moje, i oboje byliśmy tak w to złapani, że
żadne z nas się nie poruszyło ani nic nie powiedziało.
Podejrzewałam,
że to trwało chwilę. Jednak wciąż byłam tak wkurzona, że Juno powiedziała swojej
nauczycielce, że Auggie jest jej ojczymem, że nie mogłam tego powstrzymać.
Auggie
najwyraźniej doświadczał tego samego.
„Kto
pójdzie pierwszy?” - podpowiedziała pani Linn.
„Mamo”
– powiedziała Juno, ciągnąc mnie za rękę, co w końcu sprawiło, że spojrzałam na
córkę - „Ty idziesz pierwsza, a Auggie może być później”.
„Okej,
Słonko” – wymamrotałam.
To
wtedy puściła moją rękę, ale nie pozwoliła odejść Auggie’mu. Odprowadziła go na
bok sali, gdzie stała pani Linn i dopiero wtedy go puściła. Ale zrobiła to, by
stanąć obok niego i oprzeć się o niego.
Auggie
zaparł się stopami, stanął mocno i skrzyżował ręce na piersi, ale jakoś
sprawił, że nie wyglądało to tak, jakby to było odrzucenie jej fizycznego czucia,
ale po prostu, że był mężczyzną, na którym mogła (i rzeczywiście) się oprzeć.
I
razem wyglądali uroczo.
Mój
żołądek zaczął się dziwnie czuć.
Nie
było to zabawne (dokładnie).
Inne,
lepsze, miłe.
„Mamo,
możesz już zaczynać” – zachęcała Juno.
Dobra…
Gówno.
Odwróciłam
się do klasy, przypięłam uśmiech na twarzy i podziękowałam Bogu, że wypisałam
punkty i ćwiczyłam mówienie o nich w mojej sypialni zeszłej nocy, a dziś rano w
lustrze w łazience, nie wspominając już o samochodzie.
Słowa
padły i miałam nadzieję, że miały sens.
Powiedziano
nam, że nasze prezentacje mają trwać około dziesięciu do piętnastu minut, aby
mieć czas na zadanie kilku pytań i nie przekraczać zdolności dzieci do
skupienia uwagi.
Prawdopodobnie
mówiłam przez dziesięć. Było tylko kilka pytań.
A
potem byłam absurdalnie wdzięczna, kiedy pani Linn powiedziała - „Dziękuję
bardzo, pani Hannigan”.
„Teraz
Auggie, twoja kolej!” - krzyknęła podekscytowana Juno.
Podeszłam
do mojej córki.
„Tak,
teraz klaso, powitajcie pana Hero, który będzie z wami rozmawiał o byciu
żołnierzem piechoty morskiej” – przypomniała im pani Linn.
Auggie
stanął przed salą, podczas gdy klasa śpiewała - „Witamy, panie Hero”.
Wtedy
zdałam sobie sprawę, że kiedy mówiłam, zwróciłam uwagę niektórych dziewcząt,
ale żadnej chłopców, ponieważ w tym momencie zauważyłam, że Auggie skupił na
sobie całą ich uwagę.
W
rzeczywistości zdecydowana większość klasy pochylała się do przodu na swoich
ławkach, jakby był magnesem, który ich do siebie wabił.
Spojrzałam
na niego.
Opowiedziałam
szczegółowo, jaki był wspaniały.
Nie
powiedziałam, że miał na sobie czarne bojówki. Na nogach miał lekkie czarne
buty wojskowe. Do tego czarny pulower zapinany na zamek błyskawiczny z szarym
paskiem biegnącym przez ramię i dół ramienia.
Na
jego twarzy malował się wyraz powagi.
Innymi
słowy, nie powiedziałam, że wyglądał, jakby wszedł do tej klasy bezpośrednio po
niektórych manewrach, jak, powiedzmy, zjeżdżaniu po ścianie wieżowca.
Wystartował.
„Doceniam,
że wasza nauczycielkę mówiła, że będziecie mi dziękowali za moją służbę, ale
nie musicie tego robić. Ponieważ wszyscy powinniśmy w jakimś stopniu służyć
naszemu krajowi. Ja zdecydowałem się to zrobić, zaciągając się, by robić
ćwiczenia, uczyć się strzelać z karabinu, chodzić na zajęcia i słuchać wykładów
na temat strategii i taktyki, a także być dysponowanym i umieszczonym w
sytuacjach, w których musiałbym w końcu zastosować wszystko, czego się
nauczyłem. Robię to również poprzez głosowanie. Kiedy skończycie osiemnaście
lat, jednym ze sposobów, w jaki możecie i powinniście to zrobić, jest
głosowanie. Możecie to również zrobić, będąc na bieżąco informowanym o tym, co
się dzieje i kontaktując się na bieżąco z przedstawicielami, dzieląc się z nimi
tym, co jest dla was ważne. Możecie to zrobić, znając prawa i przestrzegając
ich. Możecie to zrobić, angażując się w jakąś służbę cywilną lub w organizację,
która wykonuje dobrą robotę, aby utrzymać wolę ludzi, a nie wolę partykularnych
interesów, przede wszystkim w umysłach naszych przedstawicieli”.
Jakiś
chłopak z trzeciego rzędu przerwał mu, wołając - „Ale umie pan strzelać z
broni, prawda?”
Auggie
krótko skinął głową - „Wiem, jak strzelać z różnych rodzajów broni. Strzelałem
do wszystkich tych pistoletów. I strzelałem do ludzi”.
Wciągnęłam
powietrze, podobnie jak pani Linn i prawie każdy dzieciak w tym pokoju.
„I
to nie było zabawne” – ciągnął Auggie - „To, było konieczne w najgorszej
możliwej formie. Ale dla was ważniejsze jest nie to, że podnoszę karabin i
pociągam za spust. To polityka zagraniczna postawiła mnie w sytuacji, by zrobić
coś tak strasznego. To ścieżka podejmowania decyzji, która posadziła mnie na
tej pustyni. I każdy z was, kiedy będziecie mogli głosować, będzie ponosił
odpowiedzialność za to, gdzie uderzą buty żołnierzy. Teraz możecie z
zastanowieniem ponosić tę odpowiedzialność. Możecie też zdecydować się nie dawać
gówna. Ale nadal będziecie odpowiedzialni za to, dokąd on lub ona idzie, do
kogo strzelają i kto strzela do nich. Moja rada po tym, jak moje
buty uderzyły
w ziemię w wielu miejscach, które nie były beczką do śmiechu: Dawaj gówno”.
„Um…”
– zaczęłam nerwowo, po czym zawołałam – „Auggie, Słonko”.
Spojrzał
na mnie.
Tak,
jego wyraz twarzy był bardzo poważny.
Jednakże.
„Może
poluzuj to trochę?” - zasugerowałam.
„Nie
ma mowy!” - zawołało dziecko – „Na przykład my wysyłamy żołnierzy na pustynie,
do dżungli i tak dalej?”
Auggie
odwrócił się do klasy – „Nie teraz, ale to zrobisz. Ale teraz twoi rodzice to
robią. I to zrobisz, kiedy nie będziesz już nieletni i będziesz mógł wziąć na
siebie obowiązki obywatelskie”.
„To
szalone!” - powiedział inny dzieciak - „Prezydent wysyła żołnierzy w te
miejsca”.
„A
kto głosuje na prezydenta?” – zapytał Auggie.
W
całej klasie było silne, zbiorowe poczucie Hmmm.
„Mój
wujek był jak, wiesz… był w wojsku i gdzieś poszedł” – powiedział inny dzieciak
- „Wrócił, a mama była wściekła, bo zrobił to bez ręki. I pomieszało mu to w
głowie. A ona, babcia i dziadek powiedzieli, że w ogóle nie powinien tam być”.
„Może
nie powinien, ale może powinien” – powiedział Auggie - „Czasami to brzydka
praca, ale trzeba to zrobić. Chcesz wiedzieć, co kosztowało wujka rękę? Co było
tak ważnego, że był gdzieś, gdzie mogło się wydarzyć? Dlaczego ktoś, kto nigdy
nie podniesie karabinu, postanowił wysłać go gdzieś, gdzie nie wróci w jednym
kawałku?”
„Tak”
– powiedział cicho dzieciak.
„Tak”
– zgodził się Auggie. Jego głos złagodniał, gdy zapytał - „Gdzie był?”
„Miejsce
o nazwie Sylia”.
„Syria”
– poprawił go uprzejmie Auggie - „A może pewnego dnia będziesz mógł porozmawiać
na ten temat z mamą i dziadkami, a oni wyjaśnią, dlaczego tak się czują. Ale w
Syrii są bardzo źli ludzie, którzy robią bardzo złe rzeczy. I przykro mi, że
twój wujek stracił rękę. To straszne dla niego i wszystkich, którzy go kochają.
Ale z tego, co wiem o tym, co się tam dzieje, jest duża szansa, że walczył w
dobrej walce”.
Dzieciak
zagryzł wargę.
Auggie
dał mu sekundę na jakąkolwiek kontynuację, jeśli tego potrzebował, ale kiedy
dzieciak milczał, Auggie kontynuował.
„Zaciągnięcie
się do Marines było jak dotąd najlepszą decyzją, jaką podjąłem w moim życiu.
Wcześniej mogłem się bawić, a kiedy to robisz, to robisz bałagan. Nie miałem
kierunku i nie miałem pojęcia, czego chcę od swojego życia. W Marines nauczyłem
się dyscypliny. I nie będę kłamać. Strzelanie z pistoletu to świetna zabawa.
Strzelanie z karabinu jest przyjemniejsze. Ale nigdy nie powinieneś tego robić,
chyba że wiesz, co robisz i jesteś w bezpiecznej przestrzeni, aby to zrobić. W Marines
tego też mnie nauczyli. Trening podstawowy nie jest łatwy, ale jest dobry dla
organizmu. To jest dobre dla umysłu. Uczy także nie tylko polegania na sobie,
ale także bycia w zespole. Jak naprawdę być w zespole. Uprawiając sport, możesz
się nauczyć dobrych rzeczy, a twoi koledzy z drużyny polegają na tym, że strzelisz
do kosza lub wykonasz przyłożenie. Są lepsze rzeczy do nauczenia się, gdy
drużyna, w której jesteś, jest zależna od ciebie, aby pozostać przy życiu”.
Teraz,
na dobre lub na złe (i po jednym spojrzeniu na panią Linn, było jasne,
aczkolwiek zaskakujące, że myślała, że to było na lepsze, lub, na przemian,
mogła być zahipnotyzowana poruszającymi się ustami Auggie’go, co się zdarzało),
przykuwając ich uwagę, Auggie mówił dalej, a kiedy skończył, odpowiadał na
pytania o wiele dłużej niż ja.
Kiedy
nadszedł czas wyjazdu, pani Linn włamała się i zakończyła. Podziękowała nam.
Powiedziała klasie, żeby nam podziękowała. I pozwoliła Juno wyprowadzić nas za
drzwi.
Po
czym Auggie dostał kolejny uścisk i „Jesteś najlepszy, Auggie! To było
świetne!” od mojej córki.
Auggie
przytulił ją jedną ręką, ale wciąż ciepło, a potem puścił.
Odsunęła
się, spojrzała na niego i oznajmiła - „I zapisałam cię do pomocy przy budowie
scenografii do pokazu na Święto Dziękczynienia”.
Poczułam,
jak ściskają mi się wnętrzności.
Jedna
z niesamowicie niesamowitych brwi Auggie uniosła się.
„Powiedzieli,
że potrzebują ludzi, którzy potrafią budować różne rzeczy, a ty pomagałeś cioci
Ryn w jej domu, więc pomyślałam, że będziesz świetny!” - skończyła.
„Uh…”
- Nie do końca zaczęłam.
Ponieważ
odwróciła się do mnie, przytuliła się i powiedziała - „Do zobaczenia dzisiaj,
mamo!”
A
potem moja córka – która wystrzeliła dwie duże i jedną niesamowicie szybką –
posłała mi olśniewający uśmiech, jakby nic się nie stało, i wskoczyła z
powrotem do klasy, jej długie ciemne włosy opadły jej na plecy.
Patrzyłam,
jak odchodzi, a potem zrobiłam kolejny krok do holu, gdy z wdzięcznym uśmiechem
na pożegnanie (który, jak można się spodziewać, pozostał na Auggie’m), pani Linn
zamknęła przed nami drzwi.
Sztywno,
wciąż oszołomiona wszystkim, co wydarzyło się w ciągu ostatniej godziny, w tym
ostatnią bombą mojej dziewczyny, odwróciłam się do Auggie’go tylko po to, by
zobaczyć, jak zdecydowanie kroczy korytarzem.
Dobra.
Poczekaj
sekundę.
Wiele
się właśnie wydarzyło.
Ale
nie zgubiłam się w tym, że moja córka była w pobliżu tego mężczyzny przez
ostatni rok na przyjęciach i spotkaniach, uroczystościach i po prostu spędzaniu
czasu.
Nie
ukrywała, że go lubiła, on z kolei był z nią świetny.
Nie
pozwoliłam sobie na przetworzenie tego w odpowiedni sposób, biorąc pod uwagę
fakt, że dla mnie byli tylko moim dzieckiem i dorosłym, który był częścią mojej
grupy. Koniec.
Nie
przychodził do mojego domu na wieczory przy winie, nie oglądał telewizji ani w
jakimś charakterze, gdzie w końcu kładłby ją do łóżka. Był w pobliżu. Nie był
(mówiłam sobie) ważny, ani dla mnie, ani dla Juno.
Ale
myliłam się co do tego.
Dla
mnie.
I
wydaje się, że dla Juno.
Pieprzyłam
go, a potem go wyrzuciłam.
A
gdzieś po drodze, co przegapiłam, Juno go zabrała.
Gówno.
To
musiało zostać przedyskutowane.
Wiele
trzeba było przedyskutować, łącznie z tym, jak Auggie i ja mogliśmy odejść od
tego, co zrobiliśmy w moim przedpokoju.
Dzieliliśmy
się przyjaciółmi. Dzieliliśmy czas. Dzieliliśmy przestrzeń.
Byliśmy
przyjaciółmi.
A
moje dziecko najwyraźniej bardzo go lubiło.
Musieliśmy
uporządkować nasze gówno.
Teraz.
Pospieszyłam
za nim w szpilkach, wołając niezbyt głośno (skoro byłam w holu szkoły podstawowej)
- „Auggie”.
Nie
zwolnił.
Teraz;
nie był zbyt wysoki, jak Mag i Mo (Mag miał metr dziewięćdziesiąt trzy, Mo
wydawał się jeszcze wyższy, ale możliwe, że Mo wydawał się większy dookoła,
ponieważ Mo był dość intensywnie wyglądającym facetem).
Ale
Auggie był wysoki. Wyższy ode mnie, a ja nie była najniższa, mając metr
siedemdziesiąt trzy
Więc
miał długie nogi.
Długie
nogi, które szybko prowadziły go ode mnie.
Przyspieszyłam
swój krok.
„Auggie!”
Nie.
Był
za frontowymi drzwiami.
Cholera.
Rzuciłam
się za nim, machając szybko paniom w recepcji, które nie widziały, jak macham,
ponieważ ich oczy były przyklejone do drzwi, przez które właśnie przeszedł
Auggie.
Zrozumiale.
„Auggie!”
- zawołałam ponownie, tym razem ostrzej i trochę głośniej.
Przeklinałam
też, że nosiłam czółenka, które miałam na sobie.
Były
eleganckie, stylowe i na wysokim obcasie. Myślałam, że mówiły „Profesjonalna
Mama”, nawet jeśli przez większość czasu nosiłam je do dżinsów, ponieważ
sprawiały, że czułam się jak Fajna Mama.
Ołówkowa
spódnica, którą miałam na sobie, a która nie wydawała mi się zbyt ciasna,
dopóki nie musiałam w niej biegać, nie pomogła.
„Auggie!”
– warknęłam, gdy otworzył drzwi do swojej srebrnej Kia Telluride.
W
końcu zwrócił się do mnie.
Zatrzymałam
się kilka kroków dalej, dysząc i sapiąc, taki był wysiłek biegania w szpilkach
i ołówkowej spódnicy, a to coś mówiło, biorąc pod uwagę, że tańczyłam w tych
pierwszych prawie co wieczór.
„Myślę,
że są rzeczy, które musimy przedyskutować” - oznajmiłam, jak pomyślałam
niepotrzebnie.
Zamierzałam
zasugerować, żebyśmy poszli na filiżankę kawy albo spytać go, czy jadł lunch
(ja nie) i może zaproponować mu późny lunch.
Nie
dostałam tej szansy.
Auggie
przemówił.
I
rozerwał mnie na strzępy.
„Pieprzyłem
cię i byłaś słodkim ruchankiem. Ale po tym, jak to się skończyło, powiedziałaś
jasno, a mając czas na rozważenie tego, cieszę się, że tak było. Zgadzam się
również z tym, co powiedziałaś. Więc teraz wyjaśnię i będę trzymać się twojego
tematu”.
To
była definicja złego początku.
Niestety,
kontynuował.
„Twoja
córka ma kilka pomysłów i to ty musisz je rozwiązać. Byłbym wdzięczny, gdybyś
to zrobiła. Ale ty i ja, jakkolwiek zdecydowałabyś się na to pracować, to się
nie wydarzy. Nie mam czasu na granie i nie mam cierpliwości dla ludzi, którzy grają.
I cholernie nienawidzę bałamutnic. Nawet jeśli w końcu pozwoliłaś mi się tam
dostać, nie będziesz prowadziła mnie za kutasa do kolejnej szansy. Twoje
dziecko jest słodkie. Lubię ją. Potrzebują pomocy w związku ze Świętem
Dziękczynienia, wchodzę w to. O ile nie muszę spędzać z tobą czasu. Jeśli
jesteś w pobliżu, musisz znaleźć sposób, żeby jej powiedzieć, że wychodzę.
Wszystko jasne?”
Stałem
twardo, dziwiąc się, że udało mi się to zrobić, ponieważ każde wypowiedziane
przez niego słowo sprawiało wrażenie, jakby okładał mnie kamieniami.
Twardymi
i postrzępionymi.
„Pepper?”
- warknął.
O
nie.
Nie,
nie, nie.
Piekły
mnie zatoki, szczypały mnie oczy.
Gówno.
Miałam
płakać.
„Krystalicznie”
- wyszeptałam, obróciłam się na cienkiej pięcie i zaczęłam iść przez parking w
kierunku mojego Hyundaia.
Udało
mi się wyjąć klucze z torebki i otworzyć zamki w Tucson, a wszystko to bez
upadku na twarz, co było wręcz cudem. Udało mi się też otworzyć drzwi.
Ale
łzy płynęły.
Gówno.
Już
miałam się odwrócić, żeby ominąć drzwi i wsadzić tyłek na siedzenie, kiedy
drzwi przede mną zatrzasnęły się.
Odwróciłam
się ponownie, tylko po to, by znaleźć Auggie’go bardzo w mojej przestrzeni.
„To
są gry, w które nie gram” – ostrzegł cicho Auggie.
„Mówiłam
ci, że rozumiem” – odpowiedziałam ochrypłym głosem.
„Nie
zapominaj, że to ty wykopałaś mi tyłek. Wcześniej to ty mnie wielokrotnie odstrzeliłaś.
A tamtej nocy to ty do mnie podeszłaś”.
Zrobiłam
to.
I
nie miałam jakiejś kiepskiej wymówki (ale przynajmniej byłoby to za co winić),
jak to, że byłam pijana.
Byłam
świadoma, w tym i zaangażowana.
Byłam
po prostu zmęczona zaprzeczaniem sobie.
Chciałam
tylko czuć się atrakcyjna.
Pożądana.
Kobieca.
I
nie na sposób striptizerki.
Przeciwnie
do sposobu striptizerki.
W
sposób niech-mężczyzna-taki-jak-Auggie-mnie-pocałuje-uprawia-ze-mną-seks.
Nie,
nie, nie.
Szczerze.
W
sposób niech Auggie mnie dotyka,
całuje i uprawia ze mną seks.
Mocno
zamknęłam oczy, ale kiedy to zrobiłam, wyciekło z nich więcej wilgoci, więc
ponownie je otworzyłam.
Dlaczego
nie założyłam okularów przeciwsłonecznych?
Auggie
wpatrywał się w moje policzki.
„Słyszę
cię, Augustusie. Przetwarzam to, co mówisz” – obiecałam - „Możesz teraz jechać.
Możemy to zrobić”.
„Dlaczego
płaczesz?” - zapytał.
Czy
był szalony?
Biorąc
pod uwagę, że odpowiedź była oczywista, nie odpowiedziałam na jego pytanie.
„Po
prostu skończmy, dobrze?” - poprosiłam.
„Dlaczego
płaczesz, Pepper?”
Potrząsnęłam
głową.
Zrobił
pół kroku do tyłu, mówiąc - „Tak, to jest gra, w którą nie gram”.
Czy możesz mnie kochać?
Czy możesz to zrobić w taki sposób,
żebym mogła ci ufać?
Ufać, że mnie nie zdepczesz?
Ufać, że nie złamiesz mi serca?
Ufać, że możesz kochać moją córkę
jak własną?
Ufać, że jej serca też nie
złamiesz?
Czy masz w sobie możliwość
zbudowania ze mną domu i życia, w którym będę mogła opiekować się tobą, a ty
możesz opiekować się mną, możemy wychowywać moje dziecko i może zarobić więcej,
a my wszyscy będziemy bezpieczni i szczęśliwi i razem na zawsze?
Czy możesz mnie zabrać do tego
idealnego świata?
Innymi słowy, to jest dalekie od
hazardu.
Nie stawiasz wszystkiego na
wszystko.
Dlatego nie mogę niczego na ciebie
postawić.
„Wydawałoby
się, że była szansa jedna na tysiąc, a to ja jestem tym, którego Lots próbowała
połączyć z kobietą, która chce po prostu szarpnąć mój łańcuch”.
I
znowu…
Auć.
„Nic
do powiedzenia?” - szydził.
Stałam
tam i nic nie robiłam, tylko przełykałam.
„Tak”
– powiedział cicho, zmierzył mnie wzrokiem od stóp do głów…
A
potem odwrócił się i odszedł.
Oj robi się jakby brzydko- nie mige się doczekać kolejnego rozdziału. Dziękuję za Twoja pracę 😘😘😘
OdpowiedzUsuńSzkoda🥴
OdpowiedzUsuńSzkoda. Dziękuje. Smutno
OdpowiedzUsuńKurde niech przestawnie sobie wmawiać że na nic nie zasługuje i weźmie się za Auggiego.
OdpowiedzUsuńJest smutno i nie przyjemnie ale Juno coś wymyśli :)
CZekam na kolejny rozdział