sobota, 11 grudnia 2021

1 - Idealny świat

 

ROZDZIAŁ 1

 

Idealny świat

 

 

 

Pepper

 

Mój telefon zadzwonił od jedenastego SMS-a, który dostałam w ciągu godziny i po prostu zdołałam nie wyciągnąć go z torebki i nie wyrzucić do najbliższego kosza na śmieci.

Okej.

Dobrze.

Głęboki oddech i…

Wydech.

Podsumowując: musiałam to przezwyciężyć, bo nie chciałam być hejterką. Nienawiść była taką brzydką rzeczą. Nie podobało mi się to, jak się czułam i nie chciałam tego przy mojej córce. A kiedy świat na ogół był tak pełen negatywnych emocji i nienawiści, że czasami wciskały się co godzinę, najlepszym sposobem na powstrzymanie tego rodzaju rzeczy przed pogrzebaniem mojej małej dziewczynki było, kiedy ją miałam, zrobić wszystko, aby nie być hejterką.

Musiałam więc wystrzegać się nienawiści.

Nawet jeśli zbliżały się Święta, a zawsze było źle w czasie Świąt.

Źle w sensie tych SMS’ów, które obecnie otrzymywałam od mojej siostry, ponieważ ona (oraz mama i tata) zawsze uważała, że Święta to idealny czas, aby przekonać mnie do ich sposobu myślenia.

Albo, szczerze mówiąc, indoktrynować mnie i Juno do ich stylu życia.

Sposobu na życie, od którego odwróciłam się lata temu.

Trzeba było im to przyznać, że nigdy się nie poddawali.

Ale to była to próba znalezienia czegoś pozytywnego, bo była to również niezbyt wspaniała rzecz, że oni nigdy się nie poddawali.

I nie można było temu zaprzeczyć, nienawidziłam tego (przeformułowanie: bardzo nie lubiłam), kiedy wysłali moją siostrę, aby zaapelowała do mnie w sposób siostrzany/współdzielenie-pokolenia.

Co gorsza, musiałam dzielić się swoim czasem z córką, oddając jego część jej ojcu, co nigdy nie było zabawne, ale szczególnie nieprzyjemne w czasie Świąt.

W idealnym świecie moje dziecko byłoby ze mną cały czas.

W idealnie idealnym świecie tata mojego dziecka nie byłby kłamcą i zdradzającym palantem i wszyscy bylibyśmy cały czas razem.

To nie był idealny świat.

Przeczuwałam, że w tym roku wakacje będą jeszcze gorsze, bo jej tata miał w swoim życiu kolejną nową kobietę, a z tego, co rozumiałam, chciała ona zdobyć Corbin’a, pokazując, że może być najlepszą macochą w Denver.

To się często zdarzało (nowa kobieta i jej chęć zdobycia Corbin’a za pomocą Juno) i zawsze wiązało się z mieszaniem w sercu Juno. A potem, kiedy Corbin ją rzucał (a w końcu ją rzucał), część serca Juno poszłaby z nią.

To raniło moją córeczkę.

Bolało patrzeć na to.

Bolało też dlatego, że nie mogłam nic z tym zrobić.

Na początku próbowałam porozmawiać z Corbin’em i ostrzec go, żeby zbyt wcześnie przedstawiał swoje dziewczyny naszej córce.

Nie chciał słuchać moich rad, jak być ojcem.

Chociaż, nawet jeśli nie chciał słyszeć moich opinii na temat problemów rodzicielskich, spędził dużo czasu upewniając się, że słyszałam jego, wypowiadającego się na różne tematy związane ze wspólnym rodzicielstwem (i innymi tematami).

I to niezależnie od tego, że Juno miała osiem lat i przez większość czasu nie żyliśmy w zgodzie.

Nie potrzebowałam tego teraz.

To był dzień kariery dla klasy Juno i Juno mnie kochała. Myślała, że mogę zrobić wszystko. W związku z tym nie zrozumiała, że jej mama – która kiedyś była striptizerką, ale teraz była tancerką w byłym klubie ze striptizem (mimo tego, możesz absolutnie nadal opisać to, co robiliśmy, jako egzotyczny taniec, po prostu nie obnażaliśmy już wszystkiego) - nie była osobą, którą nauczyciele chcieli rozmawiać ze swoimi dziećmi na temat ich przyszłych perspektyw zawodowych.

Ale Juno uważała, że jestem fajna.

Juno uważała mnie za ósmy cud świata i że moje przyjaciółki, Lottie, Ryn, Hattie i Evie, były gwiazdami (wszystkie były również tancerkami, z wyjątkiem Evie, która kiedyś była jedną z nich, ale teraz była studentką).

Więc Juno nie wahała się poprosić mnie, żebym przyszła i porozmawiała z jej klasą.

Miałam małą prezentację do przedstawienia. Dużo było o choreografii, kostiumach, oświetleniu, doborze muzyki i pracy z technikami scenicznymi, a mniej o tym, jak znalazłam nowe i ciekawe sposoby na zdjęcie większości moich ubrań (oczywiście).

Ale byłam zdenerwowana.

Mogłabym tańczyć rozbierając się do obserwującego mnie tłumu, ale czy mogłam mówić stojąc przed nim?

Nie.

Co gorsza, mieli dni kariery przez cały semestr, po jednym w każdy wtorek. Dzieci zapraszały rodziców lub inne osoby w ich życiu, aby weszły i porozmawiały z klasą. Tak więc wiedziałam, że Juno poprosiła swojego tatę, aby przyszedł tego dnia i jak wspomniałam wcześniej, on i ja nie dogadywaliśmy się.

Juno prawdopodobnie próbowała zająć się moimi uczuciami i zamiast powiedzieć mi, że jej ojciec tam będzie, ostrzegła mnie „będzie ktoś inny”.

To było trochę dziwne, że nie powiedziała po prostu: „Tata przychodzi zanudzić wszystkich anegdotami o byciu ziomalem agentem nieruchomości”.

Ale czasami robiła się trochę dziwna, gdy jej tata miał w swoim życiu nową kobietę.

Dlatego w tych chwilach musiałam pozwolić jej być taką, jaka powinna być, nawet jeśli to było dziwne i być przygotowaną na pozbieranie kawałków.

To było to, o czym myślałam po tym, jak przeszłam odmeldowanie się w recepcji i szłam korytarzem w kierunku klasy Juno.

Ale nawet gdy moja głowa była zajęta tym wszystkim, kiedy skręciłam w korytarz, w którym znajdowała się klasa Juno, nic nie sprawiłoby, że przeoczyłabym zdumiewający i całkowicie nieprzewidziany fakt, że Augustus „Auggie” Hero – gorący facet, były wojskowy, obecny komandos, mężczyzna, z którym miałam się spotykać, odkąd Lottie próbowała nas zeswatać wieki temu, mężczyzna, z którym niedawno się załamałam i uprawiałam seks przy ścianie, a potem bardzo źle zakończyłam ten odcinek - ten Auggie Hero podpierał ścianę obok drzwi do klasy Juno szerokimi ramionami.

Ale jego głowa była odwrócona, a jego czarne oczy były na mnie.

O Boże.

Teraz tam…

Ucieleśniony w tym człowieku…

Był to prawdziwy idealny świat.

Ale poczułam, że moje serce zaczęło bić szybciej, a to nie miało nic wspólnego z faktem, że był wspaniały.

Co tu robił?

Trzeba było powtórzyć, że był aktualnym komandosem.

Komandos, który z niewiadomych przyczyn błąkał się po korytarzu szkoły podstawowej.

Było…?

Boże!

Czy było jakieś zagrożenie dla Juno?

Całkowicie zapominając, jak katastrofalne było nasze ostatnie spotkanie (które miało miejsce teraz kilka miesięcy temu – od tego czasu oboje niezależnie od siebie wszczęliśmy Operację Unikanie), pobiegłam do niego, a moje buty na obcasach odbijały się echem od kafelków w cichym korytarzu.

I nie wahałam się chwycić jego przedramienia, które było skrzyżowane na jego klatce piersiowej, i pochylić się bliżej, by móc powiedzieć cicho - „Czy wszystko w porządku?”

Spojrzał na mnie.

Potem przechylił podbródek i spojrzał na moje palce owinięte wokół jego przedramienia.

Spojrzał na mnie, kiedy ścisnęłam jego żylaste ciało i warknęłam – „Auggie! Czy coś jest nie tak? Czy Juno jest w niebezpieczeństwie?”

Na moje pytanie jego twarz się zmieniła.

W panice nie zauważyłam wcześniej jego wyrazu twarzy, ale teraz nie można było nie zauważyć, że był bardzo czujny.

Byłam już bardzo czujna, ale nie uznałam tego za dobry znak, że stał się bardzo czujny, nawet jeśli nie była to niespodzianka, biorąc pod uwagę wszystko, co krążyło wokół Drużyny Marzeń przez prawie rok.

Ta Drużyna Marzeń to Evie, Ryn, Hattie, Lottie… i ja.

I w tym momencie ważne było, aby wspomnieć, że cały dramat, który kręcił się wokół Drużyny Marzeń, obejmował śmierć, brudnych gliniarzy, porwania, prześladowanie i strzelaniny, i powtórzone do znudzenia… śmierci.

Jak zamordowani.

Więc… tak, Auggie Hero, Nadzwyczajny Twardziel, stojąc przed klasą mojej córki, przestraszył mnie.

Najwyższy czas.

Jego głos – coś, co szczególnie w nim lubiłam, był głęboki, ale gładki (nie jedwabisty i elegancki, zamiast tego miękki i uspokajający) – dotarł do mnie.

„Czy istnieje powód, dla którego Juno nie byłaby bezpieczna?”

Mój głos się podniósł - „Nie wiem! Ty mi powiedz”.

„Pepper, to nie ja nie podszedłem i zapytałem, czy Juno jest bezpieczna”.

Dobra…

Czekaj.

Co?

„Więc dlaczego stoisz przed klasą Juno?”

Jego mocny, mocno zarośnięty podbródek wystawał lekko na bok.

„Jestem tu na dzień kariery” – oświadczył – „Juno zadzwoniła do mnie. Chce, żebym porozmawiał z jej klasą o wstąpieniu do wojska”.

Zamrugałam na niego.

„Nie wiedziałaś?” - zapytał.

Nie.

Ja.

Nie.

Wiedziałam.

Że.

Moja.

Córka.

Poprosiła.

Augusta Hero.

Aby porozmawiał z jej klasą tego samego dnia, ja miałam porozmawiać z jej klasą!

Jak Juno…?

Dlaczego Juno…?

Co do cholery?

„Jej ojciec nie przyjdzie?” – zapytałam Auggie’go.

Potrząsnął głową raz - „Nie mam bladego pojęcia. Po prostu wiem, że jestem tutaj, a teraz i ty jesteś tutaj. To wszystko co wiem”.

Stałam tam, wpatrując się w niego, nie mogąc znaleźć słów, ponieważ moja córka jakoś znalazła sposób, aby zadzwonić do Auggie’go i poprosić go, aby przyszedł i porozmawiał z jej klasą w dniu kariery.

Nie miała telefonu komórkowego.

O ile wiedziałam, nie używała mojego telefonu komórkowego.

Chociaż byliśmy jednym z ostatnich z umierającej rasy, którzy mieli telefon stacjonarny, o ile wiem, numer telefonu Auggie nie był częścią zbiorowej świadomości.

Jak do niego zadzwoniła?

Co więcej, nie wiedziałam, czy ma limit liczby osób, które może poprosić o przyjście na zajęcia, ale jeśli tak i biorąc pod uwagę fakt, że jej ojca nie było, oznaczało to, że prawdopodobnie wybrała Auggie’go nad Corbin’em.

Nawet jeśli Corbin był zdrajcą i dupkiem, a ja miałam wiele (jak mi się wydawało) poważnych wątpliwości na temat jego koncepcji rodzicielstwa, Corbin był przystojny.

Był pewny siebie. Ubrał się dobrze. Miał encyklopedyczną wiedzę na temat filmów Bruce’a Willisa, Seinfelda i Biura. I rzeczywiście był ziomalem na rynku nieruchomości. Był więc interesujący, mógł prowadzić rozmowę i prawdopodobnie miał motywujące smakołyki, którymi mógł się podzielić z trzecią klasą.

Z drugiej strony Auggie był najpiękniejszym mężczyzną, jakiego kiedykolwiek widziałam, i za każdym razem, gdy go widziałam, przypominał mi się ten fakt.

Te gęste czarno-czarne włosy, które kręciły się na końcach. Jego zasłonięte grzywką czoło, głęboko osadzone onyksowe oczy i gęste brwi, które miały przepiękny łuk. Niewielki błysk w nozdrzach jego silnego, atrakcyjnego nosa. Jego niesamowicie doskonałe usta. Jego wysokie, szczupłe, umięśnione ciało, które nie było ani zbyt wysokie, ani zbyt szczupłe, ani zbyt umięśnione, wszystko było w porządku.

Nie wspominając, że Auggie był zabawny.

Auggie był figlarny.

Auggie lubił się drażnić.

W tym mężczyźnie był jakiś chłopak, który nigdy nie odejdzie.

I było coś tak szalenie fascynującego w mężczyźnie, który był wręcz piękny w klasycznym sensie (wyglądał jak grecki bóg, na miłość boską), będąc typem faceta, o którym wiedziałaś, że rozśmieszyłby cię w łóżku.

Kto wszedłby w klimat Halloween i Świąt Bożego Narodzenia w taki sposób, że radość nigdy by z nich nie wyszła. Kto by nie spocił się na małych rzeczach i poprowadziłby cię do tego samego.

Każdego dnia miałam do czynienia z wieloma drobiazgami.

Dobrze byłoby się od tego nie spocić.

I nie był tylko weteranem, był obecnie komandosem.

Był w zespole, który uratował Evie przed porwaniem, a ten wysiłek podobno obejmował bomby dymne i taktykę zamieszania, więc wiedziałam z drugiej ręki, że był prawdziwym czymś.

Był prawdopodobnie najfajniejszą samotną osobą, o jaką można poprosić o udział w dniu kariery w trzeciej klasie.

Jedyną fajniejszą osobą, o której mogłem pomyśleć, byłby Hawk Delgado, szef Auggie’go, bo podejrzewałam, że historia z okładki była fałszywa, aby chronić jego tożsamość, a Hawk samodzielnie znalazł i wyeliminował Osamę bin Ladena.

Ale jako taki i z innych powodów prawdopodobnie nie mógł o tym rozmawiać z ośmiolatkami.

„Pepper, dotykasz mnie” – stwierdził nieszczęśliwie Auggie.

Na te słowa odskoczyłam o krok, puszczając go, ale zrobiłam to wciąż wpatrując się w niego.

Teraz z przerażeniem.

O Boże, jak mogłam zapomnieć?

Ostatni raz spędziłam z nim czas sam na sam, kiedy uprawialiśmy seks w moim foyer.

A potem go wyrzuciłam, a on nie chciał być wyrzucony.

Zawarłam ze sobą pakt.

Żadnych mężczyzn w życiu Juno, dopóki nie byłaby wystarczająco dojrzała, by rozwiązać to emocjonalnie.

Zdecydowałam, że stanie się to, gdy będzie miała około czternastu lub piętnastu lat, chociaż rozważyłabym to w wieku trzynastu lat, ale prawdopodobnie przesunęłabym go z powrotem do szesnastu, jeśli by miała trudny okres dojrzewania.

Wiedziałam, że będzie to dla mnie bardzo długa droga (na przykład, stojący tam z całą perfekcją, jaką był Auggie Hero, a ja nie byłam w stanie uczynić go moim).

Ale było poświęcenie, które czyniłaś jako matka, które było konieczne.

To było jedno z nich.

Nie powiedziałam ani jednej osobie o tym pakcie, który zawarłam ze sobą.

Żadna z moich koleżanek nie była mamą, nie zrozumiałyby tego.

Do tego żadna z moich przyjaciółek nie założyły rodziny z miłością swojego życia, ani nawet po prostu nie zadomowiły się z miłością swojego życia, śpiąc obok niego przez lata, tylko po to, by dowiedzieć się, że przez cały czas je zdradzał, cały czas, kiedy byli razem.

Tak.

Cały czas.

Nie czuły, jak to jest mieć złamane serce, zdziesiątkowane zaufanie, wszystkie marzenia o przyszłości rozbite i musieć patrzeć, jak ich córka doświadcza tego samego.

Nie rozumiały tego.

Ja przez to przeszłam.

Ale co ważniejsze, Juno przez to przeszła.

Dodaj do tego gówno, które mój tata, mama i siostra ciągnęli regularnie i tak, jasne. Może byłam nadopiekuńcza. Może ten pakt był przesadny.

Być może.

Ale jako samotna matka nie miałam luksusu zajmowania się być może.

„Rozumiem, że Juno nie powiedziała ci, że poprosiła mnie, żebym tu był” – zauważył, wchodząc w moje wyjaśniające (usprawiedliwiające?) myśli.

„Nie” – wymamrotałam.

„Masz problem z tym, że tu jestem?” - zapytał.

Absolutnie miałam.

Nie przeszłam do porządku nad tym, jak mocno szczytowałam, kiedy uderzył mnie o ścianę mojego przedpokoju.

Albo jak fantastycznie całował (obietnica tych doskonałych ust spełniona, uwierz mi).

Albo jak dobrze pachniał, kiedy się do niego zbliżyłaś. Mogłam to opisać tylko tak, że pachniał ciepłem. Jakby był ludzkim ucieleśnieniem słonecznego dnia.

I szczegółowo omówiłam już, jak dobrze wyglądał.

Ale też nie miałam problemu z jego obecnością.

Ponieważ w pojedynkę zamierzał uczynić moją córkę najfajniejszym dzieckiem w szkole, prawdopodobnie dopóki nie skończy liceum.

Dlatego odpowiedziałam - „Nie”.

„Dobrze” – mruknął.

„Uch, jak Juno do ciebie dzwoniła?” - Zapytałam - „Czy to przez mój telefon?”

Potrząsnął głową - „Nie. Numer, którego nigdy nie widziałem”.

„Czy mogę dostać ten numer?”

Kiedy odsunął się od ściany, żeby wyciągnąć telefon z tylnej kieszeni, rzucił mi spojrzenie, którego żadna matka nie chciała otrzymać. Mówiło: Jak to nie wiesz, jak twój ośmioletni dzieciak dzwoni?

Nie był w stanie wyciągnąć telefonu, a ja nie byłam w stanie poruszyć żadnego dalszego tematu, na przykład kontynuowania naszej dyskusji na temat Juno, która go tam zaprosiła, bez mojej wiedzy. Albo jak byłoby miło, gdybyśmy wrócili do tego, kim byliśmy, zanim pozwoliliśmy, by tama przerwała nasz pociąg fizyczny tej głupiej nocy w moim głupim przedpokoju.

A to nie mogło się zdarzyć, ponieważ drzwi do klasy otworzyły się i wyszła przez nie Juno.

„Mamo!” - zawołała, rzucając się do mnie i przytulając mnie w talii.

Kochałam, uwielbiałam i pielęgnowałam uściski mojej córki, nawet gdy zrobiła coś, czego nie byłam taka pewna. I nigdy nie przegapiałam szansy na utonięcie w jednym.

Jednak nie byłam w stanie odwzajemnić uścisku, zanim odskoczyła, odwróciła się i rzuciła na Auggie’go, go też ściskając.

„Auggie!”

Gówno, gówno, gówno.

W tym momencie trzeba było zauważyć, że Auggie zawsze świetnie radził sobie z Juno.

Żartował z nią w urocze sposoby i zawsze miał dla niej czas. Nawet jeśli przerwała mu rozmowę z kimś innym (coś, czego nie wolno jej było robić, ale zauważyłam i ubolewałam, że bardzo się ożywiała, gdy była w pobliżu Auggie’go), natychmiast stała się w pewien sposób w centrum jego uwagi i to nigdy nie zawiodło, abym czuła się ciepło w żołądku. Wreszcie, był do niej od niechcenia czuły w sposób, który nie sprawiał, że mój żołądek robił się ciepły.

To sprawiło, że moje serce stawało się lekkie.

Może być ze mnie niezadowolony, ale wyraz jego twarzy, gdy pochylił się, by spojrzeć w dół na moją córkę…

Nie.

Nie.

Nie zamierzałam tego przetwarzać.

„Pani Hannigan, panie Hero, hm, no cóż…” - Nauczycielka Juno, pani Linn, odchrząknęła i zauważyłam, jak ściskała materiał swojej spódnicy, wiercąc się i patrząc w pobliżu Auggie’go, nie patrząc na Auggie’go.

Nie wspominając o niemożności mówienia.

Czułam jej ból.

Na serio.

Auggie miał taki wpływ na ludzi.

Juno wdarła się w wyłom, promieniejąc uśmiechem do Auggie’go i krzycząc - „Chodź porozmawiaj z moją klasą!”

Z tymi słowami wzięła dłoń Auggie’go, wyciągnęła rękę i złapała moją, po czym wciągnęła nas oboje w długi sznur połączonych ze sobą ludzi: mężczyzny, dziecka, kobiety.

Moje marzenie.

Mój obecny koszmar, bo tak nie miało być.

Boże, proszę, uderz mnie piorunem, tylko nie traf mojego dziecka (lub Auggie’go).

„W porządku, wszyscy” – powiedziała szorstko pani Linn, idąc za nami, najwyraźniej pozbierawszy się - „Nasza seria dni kariery jest kontynuowana z mamą i ojczymem Juno, panią Hannigan i panem Hero”.

Na słowie „ojczym” zatrzymałam się jak martwa.

Auggie też.

Również odwrócił głowę, a jego oczy skierowały się prosto na mnie.

Wiedziałam o tym, ponieważ mój wzrok był przyklejony do niego.

Okej.

Dobrze.

Co się działo?

„Pani Hannigan jest profesjonalną tancerką i będzie o tym mówić, a wszyscy będziemy dziękować panu Hero za jego służbę, bo jest weteranem piechoty morskiej Stanów Zjednoczonych i będzie się o tym opowiadał”.

Patrzyłam w oczy Auggie’go, gdy on patrzył w moje, i oboje byliśmy tak w to złapani, że żadne z nas się nie poruszyło ani nic nie powiedziało.

Podejrzewałam, że to trwało chwilę. Jednak wciąż byłam tak wkurzona, że Juno powiedziała swojej nauczycielce, że Auggie jest jej ojczymem, że nie mogłam tego powstrzymać.

Auggie najwyraźniej doświadczał tego samego.

„Kto pójdzie pierwszy?” - podpowiedziała pani Linn.

„Mamo” – powiedziała Juno, ciągnąc mnie za rękę, co w końcu sprawiło, że spojrzałam na córkę - „Ty idziesz pierwsza, a Auggie może być później”.

„Okej, Słonko” – wymamrotałam.

To wtedy puściła moją rękę, ale nie pozwoliła odejść Auggie’mu. Odprowadziła go na bok sali, gdzie stała pani Linn i dopiero wtedy go puściła. Ale zrobiła to, by stanąć obok niego i oprzeć się o niego.

Auggie zaparł się stopami, stanął mocno i skrzyżował ręce na piersi, ale jakoś sprawił, że nie wyglądało to tak, jakby to było odrzucenie jej fizycznego czucia, ale po prostu, że był mężczyzną, na którym mogła (i rzeczywiście) się oprzeć.

I razem wyglądali uroczo.

Mój żołądek zaczął się dziwnie czuć.

Nie było to zabawne (dokładnie).

Inne, lepsze, miłe.

„Mamo, możesz już zaczynać” – zachęcała Juno.

Dobra…

Gówno.

Odwróciłam się do klasy, przypięłam uśmiech na twarzy i podziękowałam Bogu, że wypisałam punkty i ćwiczyłam mówienie o nich w mojej sypialni zeszłej nocy, a dziś rano w lustrze w łazience, nie wspominając już o samochodzie.

Słowa padły i miałam nadzieję, że miały sens.

Powiedziano nam, że nasze prezentacje mają trwać około dziesięciu do piętnastu minut, aby mieć czas na zadanie kilku pytań i nie przekraczać zdolności dzieci do skupienia uwagi.

Prawdopodobnie mówiłam przez dziesięć. Było tylko kilka pytań.

A potem byłam absurdalnie wdzięczna, kiedy pani Linn powiedziała - „Dziękuję bardzo, pani Hannigan”.

„Teraz Auggie, twoja kolej!” - krzyknęła podekscytowana Juno.

Podeszłam do mojej córki.

„Tak, teraz klaso, powitajcie pana Hero, który będzie z wami rozmawiał o byciu żołnierzem piechoty morskiej” – przypomniała im pani Linn.

Auggie stanął przed salą, podczas gdy klasa śpiewała - „Witamy, panie Hero”.

Wtedy zdałam sobie sprawę, że kiedy mówiłam, zwróciłam uwagę niektórych dziewcząt, ale żadnej chłopców, ponieważ w tym momencie zauważyłam, że Auggie skupił na sobie całą ich uwagę.

W rzeczywistości zdecydowana większość klasy pochylała się do przodu na swoich ławkach, jakby był magnesem, który ich do siebie wabił.

Spojrzałam na niego.

Opowiedziałam szczegółowo, jaki był wspaniały.

Nie powiedziałam, że miał na sobie czarne bojówki. Na nogach miał lekkie czarne buty wojskowe. Do tego czarny pulower zapinany na zamek błyskawiczny z szarym paskiem biegnącym przez ramię i dół ramienia.

Na jego twarzy malował się wyraz powagi.

Innymi słowy, nie powiedziałam, że wyglądał, jakby wszedł do tej klasy bezpośrednio po niektórych manewrach, jak, powiedzmy, zjeżdżaniu po ścianie wieżowca.

Wystartował.

„Doceniam, że wasza nauczycielkę mówiła, że będziecie mi dziękowali za moją służbę, ale nie musicie tego robić. Ponieważ wszyscy powinniśmy w jakimś stopniu służyć naszemu krajowi. Ja zdecydowałem się to zrobić, zaciągając się, by robić ćwiczenia, uczyć się strzelać z karabinu, chodzić na zajęcia i słuchać wykładów na temat strategii i taktyki, a także być dysponowanym i umieszczonym w sytuacjach, w których musiałbym w końcu zastosować wszystko, czego się nauczyłem. Robię to również poprzez głosowanie. Kiedy skończycie osiemnaście lat, jednym ze sposobów, w jaki możecie i powinniście to zrobić, jest głosowanie. Możecie to również zrobić, będąc na bieżąco informowanym o tym, co się dzieje i kontaktując się na bieżąco z przedstawicielami, dzieląc się z nimi tym, co jest dla was ważne. Możecie to zrobić, znając prawa i przestrzegając ich. Możecie to zrobić, angażując się w jakąś służbę cywilną lub w organizację, która wykonuje dobrą robotę, aby utrzymać wolę ludzi, a nie wolę partykularnych interesów, przede wszystkim w umysłach naszych przedstawicieli”.

Jakiś chłopak z trzeciego rzędu przerwał mu, wołając - „Ale umie pan strzelać z broni, prawda?”

Auggie krótko skinął głową - „Wiem, jak strzelać z różnych rodzajów broni. Strzelałem do wszystkich tych pistoletów. I strzelałem do ludzi”.

Wciągnęłam powietrze, podobnie jak pani Linn i prawie każdy dzieciak w tym pokoju.

„I to nie było zabawne” – ciągnął Auggie - „To, było konieczne w najgorszej możliwej formie. Ale dla was ważniejsze jest nie to, że podnoszę karabin i pociągam za spust. To polityka zagraniczna postawiła mnie w sytuacji, by zrobić coś tak strasznego. To ścieżka podejmowania decyzji, która posadziła mnie na tej pustyni. I każdy z was, kiedy będziecie mogli głosować, będzie ponosił odpowiedzialność za to, gdzie uderzą buty żołnierzy. Teraz możecie z zastanowieniem ponosić tę odpowiedzialność. Możecie też zdecydować się nie dawać gówna. Ale nadal będziecie odpowiedzialni za to, dokąd on lub ona idzie, do kogo strzelają i kto strzela do nich. Moja rada po tym, jak ​​moje buty uderzyły w ziemię w wielu miejscach, które nie były beczką do śmiechu: Dawaj gówno.

„Um…” – zaczęłam nerwowo, po czym zawołałam – „Auggie, Słonko”.

Spojrzał na mnie.

Tak, jego wyraz twarzy był bardzo poważny.

Jednakże.

„Może poluzuj to trochę?” - zasugerowałam.

„Nie ma mowy!” - zawołało dziecko – „Na przykład my wysyłamy żołnierzy na pustynie, do dżungli i tak dalej?”

Auggie odwrócił się do klasy – „Nie teraz, ale to zrobisz. Ale teraz twoi rodzice to robią. I to zrobisz, kiedy nie będziesz już nieletni i będziesz mógł wziąć na siebie obowiązki obywatelskie”.

„To szalone!” - powiedział inny dzieciak - „Prezydent wysyła żołnierzy w te miejsca”.

„A kto głosuje na prezydenta?” – zapytał Auggie.

W całej klasie było silne, zbiorowe poczucie Hmmm.

„Mój wujek był jak, wiesz… był w wojsku i gdzieś poszedł” – powiedział inny dzieciak - „Wrócił, a mama była wściekła, bo zrobił to bez ręki. I pomieszało mu to w głowie. A ona, babcia i dziadek powiedzieli, że w ogóle nie powinien tam być”.

„Może nie powinien, ale może powinien” – powiedział Auggie - „Czasami to brzydka praca, ale trzeba to zrobić. Chcesz wiedzieć, co kosztowało wujka rękę? Co było tak ważnego, że był gdzieś, gdzie mogło się wydarzyć? Dlaczego ktoś, kto nigdy nie podniesie karabinu, postanowił wysłać go gdzieś, gdzie nie wróci w jednym kawałku?”

„Tak” – powiedział cicho dzieciak.

„Tak” – zgodził się Auggie. Jego głos złagodniał, gdy zapytał - „Gdzie był?”

„Miejsce o nazwie Sylia”.

„Syria” – poprawił go uprzejmie Auggie - „A może pewnego dnia będziesz mógł porozmawiać na ten temat z mamą i dziadkami, a oni wyjaśnią, dlaczego tak się czują. Ale w Syrii są bardzo źli ludzie, którzy robią bardzo złe rzeczy. I przykro mi, że twój wujek stracił rękę. To straszne dla niego i wszystkich, którzy go kochają. Ale z tego, co wiem o tym, co się tam dzieje, jest duża szansa, że walczył w dobrej walce”.

Dzieciak zagryzł wargę.

Auggie dał mu sekundę na jakąkolwiek kontynuację, jeśli tego potrzebował, ale kiedy dzieciak milczał, Auggie kontynuował.

„Zaciągnięcie się do Marines było jak dotąd najlepszą decyzją, jaką podjąłem w moim życiu. Wcześniej mogłem się bawić, a kiedy to robisz, to robisz bałagan. Nie miałem kierunku i nie miałem pojęcia, czego chcę od swojego życia. W Marines nauczyłem się dyscypliny. I nie będę kłamać. Strzelanie z pistoletu to świetna zabawa. Strzelanie z karabinu jest przyjemniejsze. Ale nigdy nie powinieneś tego robić, chyba że wiesz, co robisz i jesteś w bezpiecznej przestrzeni, aby to zrobić. W Marines tego też mnie nauczyli. Trening podstawowy nie jest łatwy, ale jest dobry dla organizmu. To jest dobre dla umysłu. Uczy także nie tylko polegania na sobie, ale także bycia w zespole. Jak naprawdę być w zespole. Uprawiając sport, możesz się nauczyć dobrych rzeczy, a twoi koledzy z drużyny polegają na tym, że strzelisz do kosza lub wykonasz przyłożenie. Są lepsze rzeczy do nauczenia się, gdy drużyna, w której jesteś, jest zależna od ciebie, aby pozostać przy życiu”.

Teraz, na dobre lub na złe (i po jednym spojrzeniu na panią Linn, było jasne, aczkolwiek zaskakujące, że myślała, że to było na lepsze, lub, na przemian, mogła być zahipnotyzowana poruszającymi się ustami Auggie’go, co się zdarzało), przykuwając ich uwagę, Auggie mówił dalej, a kiedy skończył, odpowiadał na pytania o wiele dłużej niż ja.

Kiedy nadszedł czas wyjazdu, pani Linn włamała się i zakończyła. Podziękowała nam. Powiedziała klasie, żeby nam podziękowała. I pozwoliła Juno wyprowadzić nas za drzwi.

Po czym Auggie dostał kolejny uścisk i „Jesteś najlepszy, Auggie! To było świetne!” od mojej córki.

Auggie przytulił ją jedną ręką, ale wciąż ciepło, a potem puścił.

Odsunęła się, spojrzała na niego i oznajmiła - „I zapisałam cię do pomocy przy budowie scenografii do pokazu na Święto Dziękczynienia”.

Poczułam, jak ściskają mi się wnętrzności.

Jedna z niesamowicie niesamowitych brwi Auggie uniosła się.

„Powiedzieli, że potrzebują ludzi, którzy potrafią budować różne rzeczy, a ty pomagałeś cioci Ryn w jej domu, więc pomyślałam, że będziesz świetny!” - skończyła.

„Uh…” - Nie do końca zaczęłam.

Ponieważ odwróciła się do mnie, przytuliła się i powiedziała - „Do zobaczenia dzisiaj, mamo!”

A potem moja córka – która wystrzeliła dwie duże i jedną niesamowicie szybką – posłała mi olśniewający uśmiech, jakby nic się nie stało, i wskoczyła z powrotem do klasy, jej długie ciemne włosy opadły jej na plecy.

Patrzyłam, jak odchodzi, a potem zrobiłam kolejny krok do holu, gdy z wdzięcznym uśmiechem na pożegnanie (który, jak można się spodziewać, pozostał na Auggie’m), pani Linn zamknęła przed nami drzwi.

Sztywno, wciąż oszołomiona wszystkim, co wydarzyło się w ciągu ostatniej godziny, w tym ostatnią bombą mojej dziewczyny, odwróciłam się do Auggie’go tylko po to, by zobaczyć, jak zdecydowanie kroczy korytarzem.

Dobra.

Poczekaj sekundę.

Wiele się właśnie wydarzyło.

Ale nie zgubiłam się w tym, że moja córka była w pobliżu tego mężczyzny przez ostatni rok na przyjęciach i spotkaniach, uroczystościach i po prostu spędzaniu czasu.

Nie ukrywała, że go lubiła, on z kolei był z nią świetny.

Nie pozwoliłam sobie na przetworzenie tego w odpowiedni sposób, biorąc pod uwagę fakt, że dla mnie byli tylko moim dzieckiem i dorosłym, który był częścią mojej grupy. Koniec.

Nie przychodził do mojego domu na wieczory przy winie, nie oglądał telewizji ani w jakimś charakterze, gdzie w końcu kładłby ją do łóżka. Był w pobliżu. Nie był (mówiłam sobie) ważny, ani dla mnie, ani dla Juno.

Ale myliłam się co do tego.

Dla mnie.

I wydaje się, że dla Juno.

Pieprzyłam go, a potem go wyrzuciłam.

A gdzieś po drodze, co przegapiłam, Juno go zabrała.

Gówno.

To musiało zostać przedyskutowane.

Wiele trzeba było przedyskutować, łącznie z tym, jak Auggie i ja mogliśmy odejść od tego, co zrobiliśmy w moim przedpokoju.

Dzieliliśmy się przyjaciółmi. Dzieliliśmy czas. Dzieliliśmy przestrzeń.

Byliśmy przyjaciółmi.

A moje dziecko najwyraźniej bardzo go lubiło.

Musieliśmy uporządkować nasze gówno.

Teraz.

Pospieszyłam za nim w szpilkach, wołając niezbyt głośno (skoro byłam w holu szkoły podstawowej) - „Auggie”.

Nie zwolnił.

Teraz; nie był zbyt wysoki, jak Mag i Mo (Mag miał metr dziewięćdziesiąt trzy, Mo wydawał się jeszcze wyższy, ale możliwe, że Mo wydawał się większy dookoła, ponieważ Mo był dość intensywnie wyglądającym facetem).

Ale Auggie był wysoki. Wyższy ode mnie, a ja nie była najniższa, mając metr siedemdziesiąt trzy

Więc miał długie nogi.

Długie nogi, które szybko prowadziły go ode mnie.

Przyspieszyłam swój krok.

„Auggie!”

Nie.

Był za frontowymi drzwiami.

Cholera.

Rzuciłam się za nim, machając szybko paniom w recepcji, które nie widziały, jak macham, ponieważ ich oczy były przyklejone do drzwi, przez które właśnie przeszedł Auggie.

Zrozumiale.

„Auggie!” - zawołałam ponownie, tym razem ostrzej i trochę głośniej.

Przeklinałam też, że nosiłam czółenka, które miałam na sobie.

Były eleganckie, stylowe i na wysokim obcasie. Myślałam, że mówiły „Profesjonalna Mama”, nawet jeśli przez większość czasu nosiłam je do dżinsów, ponieważ sprawiały, że czułam się jak Fajna Mama.

Ołówkowa spódnica, którą miałam na sobie, a która nie wydawała mi się zbyt ciasna, dopóki nie musiałam w niej biegać, nie pomogła.

„Auggie!” – warknęłam, gdy otworzył drzwi do swojej srebrnej Kia Telluride.

W końcu zwrócił się do mnie.

Zatrzymałam się kilka kroków dalej, dysząc i sapiąc, taki był wysiłek biegania w szpilkach i ołówkowej spódnicy, a to coś mówiło, biorąc pod uwagę, że tańczyłam w tych pierwszych prawie co wieczór.

„Myślę, że są rzeczy, które musimy przedyskutować” - oznajmiłam, jak pomyślałam niepotrzebnie.

Zamierzałam zasugerować, żebyśmy poszli na filiżankę kawy albo spytać go, czy jadł lunch (ja nie) i może zaproponować mu późny lunch.

Nie dostałam tej szansy.

Auggie przemówił.

I rozerwał mnie na strzępy.

„Pieprzyłem cię i byłaś słodkim ruchankiem. Ale po tym, jak to się skończyło, powiedziałaś jasno, a mając czas na rozważenie tego, cieszę się, że tak było. Zgadzam się również z tym, co powiedziałaś. Więc teraz wyjaśnię i będę trzymać się twojego tematu”.

To była definicja złego początku.

Niestety, kontynuował.

„Twoja córka ma kilka pomysłów i to ty musisz je rozwiązać. Byłbym wdzięczny, gdybyś to zrobiła. Ale ty i ja, jakkolwiek zdecydowałabyś się na to pracować, to się nie wydarzy. Nie mam czasu na granie i nie mam cierpliwości dla ludzi, którzy grają. I cholernie nienawidzę bałamutnic. Nawet jeśli w końcu pozwoliłaś mi się tam dostać, nie będziesz prowadziła mnie za kutasa do kolejnej szansy. Twoje dziecko jest słodkie. Lubię ją. Potrzebują pomocy w związku ze Świętem Dziękczynienia, wchodzę w to. O ile nie muszę spędzać z tobą czasu. Jeśli jesteś w pobliżu, musisz znaleźć sposób, żeby jej powiedzieć, że wychodzę. Wszystko jasne?”

Stałem twardo, dziwiąc się, że udało mi się to zrobić, ponieważ każde wypowiedziane przez niego słowo sprawiało wrażenie, jakby okładał mnie kamieniami.

Twardymi i postrzępionymi.

„Pepper?” - warknął.

O nie.

Nie, nie, nie.

Piekły mnie zatoki, szczypały mnie oczy.

Gówno.

Miałam płakać.

„Krystalicznie” - wyszeptałam, obróciłam się na cienkiej pięcie i zaczęłam iść przez parking w kierunku mojego Hyundaia.

Udało mi się wyjąć klucze z torebki i otworzyć zamki w Tucson, a wszystko to bez upadku na twarz, co było wręcz cudem. Udało mi się też otworzyć drzwi.

Ale łzy płynęły.

Gówno.

Już miałam się odwrócić, żeby ominąć drzwi i wsadzić tyłek na siedzenie, kiedy drzwi przede mną zatrzasnęły się.

Odwróciłam się ponownie, tylko po to, by znaleźć Auggie’go bardzo w mojej przestrzeni.

„To są gry, w które nie gram” – ostrzegł cicho Auggie.

„Mówiłam ci, że rozumiem” – odpowiedziałam ochrypłym głosem.

„Nie zapominaj, że to ty wykopałaś mi tyłek. Wcześniej to ty mnie wielokrotnie odstrzeliłaś. A tamtej nocy to ty do mnie podeszłaś”.

Zrobiłam to.

I nie miałam jakiejś kiepskiej wymówki (ale przynajmniej byłoby to za co winić), jak to, że byłam pijana.

Byłam świadoma, w tym i zaangażowana.

Byłam po prostu zmęczona zaprzeczaniem sobie.

Chciałam tylko czuć się atrakcyjna.

Pożądana.

Kobieca.

I nie na sposób striptizerki.

Przeciwnie do sposobu striptizerki.

W sposób niech-mężczyzna-taki-jak-Auggie-mnie-pocałuje-uprawia-ze-mną-seks.

Nie, nie, nie.

Szczerze.

W sposób niech Auggie mnie dotyka, całuje i uprawia ze mną seks.

Mocno zamknęłam oczy, ale kiedy to zrobiłam, wyciekło z nich więcej wilgoci, więc ponownie je otworzyłam.

Dlaczego nie założyłam okularów przeciwsłonecznych?

Auggie wpatrywał się w moje policzki.

„Słyszę cię, Augustusie. Przetwarzam to, co mówisz” – obiecałam - „Możesz teraz jechać. Możemy to zrobić”.

„Dlaczego płaczesz?” - zapytał.

Czy był szalony?

Biorąc pod uwagę, że odpowiedź była oczywista, nie odpowiedziałam na jego pytanie.

„Po prostu skończmy, dobrze?” - poprosiłam.

„Dlaczego płaczesz, Pepper?”

Potrząsnęłam głową.

Zrobił pół kroku do tyłu, mówiąc - „Tak, to jest gra, w którą nie gram”.

Czy możesz mnie kochać?

Czy możesz to zrobić w taki sposób, żebym mogła ci ufać?

Ufać, że mnie nie zdepczesz?

Ufać, że nie złamiesz mi serca?

Ufać, że możesz kochać moją córkę jak własną?

Ufać, że jej serca też nie złamiesz?

Czy masz w sobie możliwość zbudowania ze mną domu i życia, w którym będę mogła opiekować się tobą, a ty możesz opiekować się mną, możemy wychowywać moje dziecko i może zarobić więcej, a my wszyscy będziemy bezpieczni i szczęśliwi i razem na zawsze?

Czy możesz mnie zabrać do tego idealnego świata?

Innymi słowy, to jest dalekie od hazardu.

Nie stawiasz wszystkiego na wszystko.

Dlatego nie mogę niczego na ciebie postawić.

„Wydawałoby się, że była szansa jedna na tysiąc, a to ja jestem tym, którego Lots próbowała połączyć z kobietą, która chce po prostu szarpnąć mój łańcuch”.

I znowu…

Auć.

„Nic do powiedzenia?” - szydził.

Stałam tam i nic nie robiłam, tylko przełykałam.

„Tak” – powiedział cicho, zmierzył mnie wzrokiem od stóp do głów…

A potem odwrócił się i odszedł.


 

4 komentarze:

  1. Oj robi się jakby brzydko- nie mige się doczekać kolejnego rozdziału. Dziękuję za Twoja pracę 😘😘😘

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurde niech przestawnie sobie wmawiać że na nic nie zasługuje i weźmie się za Auggiego.
    Jest smutno i nie przyjemnie ale Juno coś wymyśli :)
    CZekam na kolejny rozdział

    OdpowiedzUsuń